
{"id":22920,"date":"2019-08-29T08:24:48","date_gmt":"2019-08-29T06:24:48","guid":{"rendered":"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/?p=22920"},"modified":"2019-08-29T13:47:51","modified_gmt":"2019-08-29T11:47:51","slug":"tarantino-mocno-przepakowal","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/2019\/08\/29\/tarantino-mocno-przepakowal\/","title":{"rendered":"Tarantino mocno przepakowa\u0142"},"content":{"rendered":"<p>Filmy Quentina Tarantino s\u0105 playlistami. Pomijaj\u0105c ju\u017c fakt, \u017ce re\u017cyser s\u0142ynie z tego, \u017ce najpierw dobiera sobie muzyk\u0119, a dopiero p\u00f3\u017aniej kr\u0119ci, to same filmy pe\u0142ni\u0105 zwykle rol\u0119 wehiku\u0142u dla odseparowanych scen, kt\u00f3re z \u0142atwo\u015bci\u0105 zyskuj\u0105 charakter mem\u00f3w. I jest to jedyny aspekt film\u00f3w tw\u00f3rcy<em> Pulp Fiction<\/em>, kt\u00f3ry mo\u017cna uzna\u0107 za nowoczesny. Dla nas oczywi\u015bcie <em>Pewnego razu&#8230; w Hollywood<\/em> mia\u0142o do niedawna wag\u0119 pierwszego kroku polskiego aktora w kosmosie. W roli Hermaszewskiego wyst\u0105pi\u0142 Rafa\u0142 Zawierucha, kt\u00f3ry jednak &#8211; jak si\u0119 okaza\u0142o &#8211; rol\u0119 ma do\u015b\u0107 zredukowan\u0105, g\u0142\u00f3wn\u0105 kwesti\u0119 wypowiada do psa*, a jego posta\u0107 zostaje opisana jako (cytuj\u0119 z pami\u0119ci) polski kutasina, wi\u0119c chyba jednak lekko poni\u017cej narodowych oczekiwa\u0144 &#8211; chyba \u017ce doliczymy makabryczny do\u015b\u0107 (zwa\u017cywszy na okoliczno\u015bci) \u017carcik z tego, \u017ce Wojtek Frykowski &#8211; go\u015b\u0107 Sharon Tate feralnej nocy z 8 na 9 sierpnia 1969 &#8211; ogl\u0105da\u0142 telewizj\u0119 i nie m\u00f3g\u0142 si\u0119 nadziwi\u0107, o ile lepsza jest ameryka\u0144ska od polskiej. Ale zacz\u0105\u0142em o playli\u015bcie, wi\u0119c sko\u0144cz\u0119.<!--more--><\/p>\n<p>W skali Tarantino jest to soundtrack niez\u0142y, ale niewybitny. Najlepsze i najbardziej odkrywcze pozostaj\u0105 w mojej opinii <em>Jackie Brown<\/em>, <em>Kill Bill vol. 1<\/em> i <em>Pulp Fiction<\/em>. Za to muzyki na ekranie w ci\u0105gu baaardzo d\u0142ugiego filmu (g\u0142\u00f3wna cecha kojarz\u0105ca film z <em>Pewnego razu&#8230;<\/em> Sergia Leone to d\u0142ugo\u015b\u0107) jest rekordowo du\u017co. Na p\u0142ycie &#8211; ani, co gorsza, w wersji cyfrowej &#8211; nie uda\u0142o si\u0119 zmie\u015bci\u0107 ca\u0142o\u015bci. Niestety, nie ma jednej z kluczowych piosenek: <em>Out of Time<\/em> Stones\u00f3w. Tego szkoda. Odnajdziemy tu jednak kilka wyr\u00f3\u017cnik\u00f3w nowego filmu &#8211; cho\u0107by przeboje zapomnianych, ale przyjemnych gara\u017cowo-rockandrollowych gwiazd z Ameryki, czyli Paul Revere &amp; The Raiders (zesp\u00f3\u0142 istnieje do dzi\u015b!), kt\u00f3rzy towarzysz\u0105, o ile dobrze pami\u0119tam, scenom w domu Pola\u0144skiego. I par\u0119 ciekawostek, cho\u0107by <em>The Circle Game<\/em>, szlagier Joni Mitchell, w kt\u00f3rym wszystko si\u0119 zgadza, dop\u00f3ki nieco natr\u0119tne wibrato nie zacznie wskazywa\u0107 na to, \u017ce \u015bpiewa kto\u015b zupe\u0142nie inny. W tym wypadku Buffy Sainte-Marie, jak si\u0119 okazuje &#8211; pierwsza wykonawczyni s\u0142ynnej piosenki. Sp\u00f3jno\u015b\u0107 tej wersji p\u0142ytowej zapewnia\u0107 maj\u0105 powtykane tu i \u00f3wdzie reklamy z epoki &#8211; cho\u0107by spot piwa albo og\u0142oszenie zwi\u0105zane z <em>Cz\u0142owiekiem ilustrowanym<\/em> Raya Bradbury&#8217;ego. Czyli jeszcze szczypta retromanii w postaci rekonstrukcji radia z epoki. Zabieg zgrany, ale przyk\u0142ady ciekawe.<\/p>\n<p>Film jest d\u0142ugi, postaram si\u0119 wi\u0119c, \u017ceby ta recenzja dla odmiany by\u0142a nieco kr\u00f3tsza. Jak pewnie zauwa\u017cyli\u015bcie, og\u00f3lnodost\u0119pna wersja soundtracku z najnowszego Tarantino na Spotify zawiera wszystko, co znajdziecie na CD (z kilkunastoma bonusowymi fotosami z filmu w ksi\u0105\u017ceczce) &#8211; z wyj\u0105tkiem tajemniczej wersji cudownego coverowego klasyka <em>You Keep Me Hanging On<\/em> w wykonaniu Vanilla Fudge, utworu z kluczowej sceny filmu &#8211; tu z tajemniczym dopiskiem &#8222;Quentin Tarantino Edit&#8221; i w wersji 5-minutowej. Ot\u00f3\u017c i t\u0119 wersj\u0119 mo\u017cna z \u0142atwo\u015bci\u0105 uzyska\u0107 prost\u0105 metod\u0105: dost\u0119pn\u0105 w streamingu wersj\u0119 7-minutow\u0105 puszczamy od 28. sekundy i zatrzymujemy na 5&#8217;26&#8221;. I nasza playlista staje si\u0119 kompletna.<\/p>\n<p>Ca\u0142y ten zabieg jest sk\u0105din\u0105d dok\u0142adnie tym, co robi Tarantino z kinem od samego pocz\u0105tku &#8211; w ka\u017cdym filmie zr\u0119cznie przepakowuje to, co by\u0142o, dodaj\u0105c troch\u0119 keczupu (no, zwykle jeszcze troch\u0119 chili) i doklejaj\u0105c swoje nazwisko. W filmie najnowszym jest to ju\u017c nie tyle przepakowywanie tego, co by\u0142o w starym kinie, tylko tego, co by\u0142o w filmach Quentina Tarantino z przepakowanymi w\u0105tkami ze starego kina. Zak\u0142adam, \u017ce pewnie nie\u017ale si\u0119 bawili\u015bcie, prze\u017cuwaj\u0105c kino ju\u017c raz przetrawione, podobnie zreszt\u0105 jak ja (no, przynajmniej momentami), ale jestem przekonany, \u017ce na filmach Tarantino zawsze najlepiej bawi si\u0119 Tarantino. Dlatego playlist\u0119 mo\u017cecie jednak z\u0142o\u017cy\u0107 sobie &#8211; albo odtworzy\u0107 &#8211; w streamingu, gdy\u017c jest tylko przepakowywaniem tego, co by\u0142o.<\/p>\n<p><strong>R\u00d3\u017bNI WYKONAWCY <em>Once Upon a Time&#8230; in Hollywood<\/em><\/strong>, Columbia 2019, <strong>6\/10<\/strong> (film: mocna si\u00f3demka)<\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" src=\"https:\/\/open.spotify.com\/embed\/album\/02GEKxoVe5ITAj68mZRAM7\" width=\"500\" height=\"380\" frameborder=\"0\"><\/iframe><\/p>\n<p>* I nawet w rankingu kwestii wypowiadanych do psa w tym filmie rzecz l\u0105duje daleko.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Zak\u0142adam, \u017ce pewnie nie\u017ale si\u0119 bawili\u015bcie.<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":22933,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[48,537,3,312,120,3823,4,1249,106],"tags":[4083,4082,4081,326,4084],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/22920"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=22920"}],"version-history":[{"count":8,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/22920\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":22932,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/22920\/revisions\/22932"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media\/22933"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=22920"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=22920"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=22920"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}