
{"id":2511,"date":"2012-02-14T11:16:46","date_gmt":"2012-02-14T09:16:46","guid":{"rendered":"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/?p=2511"},"modified":"2012-02-14T11:23:25","modified_gmt":"2012-02-14T09:23:25","slug":"czarny-glos-bialy-glos","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/2012\/02\/14\/czarny-glos-bialy-glos\/","title":{"rendered":"Czarny g\u0142os, bia\u0142y g\u0142os"},"content":{"rendered":"<p>Sporo czasu ostatnio sp\u0119dzi\u0142em nad Whitney Houston i jeszcze nagrodami Grammy. Nie da si\u0119 ukry\u0107, dwa tematy troch\u0119 si\u0119 na siebie na\u0142o\u017cy\u0142y. Nie tylko ze wzgl\u0119d\u00f3w czasowych. O ile \u015bmier\u0107 wybitnej wokalistki by\u0142a zapewne ponurym przypadkiem, to zupe\u0142nie nieprzypadkowe zwyci\u0119stwo Adele pokazuje, \u017ce pewne warto\u015bci zwi\u0105zane z wokalistyk\u0105 przed dwudziestu laty, zepchni\u0119te w pewnym momencie na margines przez technologi\u0119 studyjn\u0105, powracaj\u0105 przy okazji p\u0142yty &#8222;21&#8221; i sukcesu m\u0142odej Brytyjki. Jest jaka\u015b wymiana pokole\u0144, o czym zreszt\u0105 szerzej napisa\u0142em, komentuj\u0105c wyniki Grammy. Co prawda tu g\u0142os bia\u0142y, tam czarny, tu prostsza ekspresja, tam &#8211; mn\u00f3stwo soulowych akrobacji, popis\u00f3w, wirtuozerii, ale pot\u0119ga naturalnego talentu i si\u0142a g\u0142osu &#8211; podobne.<!--more--><\/p>\n<p><a href=\"\/wp-content\/uploads\/2012\/02\/karen_dalton_lights_in_the_attic.jpg\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" class=\"alignleft size-medium wp-image-2516\" title=\"karen_dalton_lights_in_the_attic\" src=\"\/wp-content\/uploads\/2012\/02\/karen_dalton_lights_in_the_attic-213x300.jpg\" alt=\"\" width=\"213\" height=\"300\" srcset=\"\/polifonia\/wp-content\/uploads\/2012\/02\/karen_dalton_lights_in_the_attic-213x300.jpg 213w, \/polifonia\/wp-content\/uploads\/2012\/02\/karen_dalton_lights_in_the_attic.jpg 300w\" sizes=\"(max-width: 213px) 100vw, 213px\" \/><\/a>Pisz\u0105c o tym, nie s\u0142ucham ani Houston, ani Adele, tylko wykopanych spod ziemi nagra\u0144 demo <strong>Karen Dalton<\/strong> z roku 1966. Oryginalnie ta folkowa gitarzystka i wokalistka z Oklahomy wyda\u0142a na prze\u0142omie lat 60. i 70. dwa albumy. Ostatnio, przy okazji nowej fali folkowej, prze\u017cywa nie tyle renesans popularno\u015bci, co w og\u00f3le powr\u00f3t do zbiorowej muzycznej pami\u0119ci. Nie zapomnia\u0142 o niej przynajmniej Bob Dylan, kt\u00f3ry w pierwszym tomie &#8222;Moich kronik&#8221; (zmy\u0142kowy polski tytu\u0142 maskuje fakt, \u017ce to by\u0142y JEGO kroniki) pisa\u0142 tak: &#8222;Moj\u0105 ulubion\u0105 piosenkark\u0105 w tamtym czasie by\u0142a Karen Dalton. Wysoka, bia\u0142a bluesowa wokalistka i gitarzystka, wymizerowana, lecz stylowa. Wpad\u0142em kiedy\u015b na ni\u0105 latem w okolicach Denver, w folkowym klubie w ma\u0142ym g\u00f3rskim miasteczku. Karen mia\u0142a g\u0142os jak Billie Holiday i gra\u0142a na gitarze jak Jimmy Reed&#8221;. To s\u0142owa wielokrotnie cytowane &#8211; tak\u017ce przy okazji kolejnego wydawnictwa prezentuj\u0105cego archiwum Karen Dalton. P\u0142yta &#8222;1966&#8221; zawiera nagrania demo zarejestrowane w nieco zbli\u017conych do tych opisanych: w chacie w okolicy miasteczka Summerville w stanie Kolorado, w towarzystwie \u00f3wczesnego partnera \u017cyciowego Richarda Tuckera. Sporo \u015bpiewaj\u0105 w duecie &#8211; w du\u017cej cz\u0119\u015bci s\u0105 to melodie tradycyjne lub utwory innych ameryka\u0144skich bard\u00f3w z epoki, Tima Hardina (uwag\u0119 zwraca ju\u017c pierwsza piosenka, &#8222;Reason To Believe&#8221;) czy Freda Neila (\u015bwietny &#8222;Little Bit of Rain&#8221;). Z jednym i z drugim zreszt\u0105 Karen Dalton dobrze si\u0119 zna\u0142a.<\/p>\n<p>Jest tu r\u00f3wnie\u017c jej autorska wersja &#8222;God Bless the Child&#8221; Billie Holiday &#8211; gdyby kto\u015b chcia\u0142 sprawdzi\u0107 twierdzenie Dylana. Tu te\u017c mamy gr\u0119 mi\u0119dzy klasycznym czarnym g\u0142osem a tym folkowym bia\u0142ym. Tu r\u00f3wnie\u017c ten drugi brzmi w konkurencji na sw\u00f3j spos\u00f3b fantastycznie. D\u017awi\u0119kowo &#8222;1966&#8221; jest p\u0142yt\u0105 tak surow\u0105, \u017ce s\u0142ynne nagrywane w chatynce utwory Bon Iver to przy niej szczyt studyjnej in\u017cynierii. S\u0142ucha\u0142 takich surowych nagra\u0144 Dalton &#8211; nie da si\u0119 ukry\u0107 &#8211; Devendra Banhart. I na pewno mocno wp\u0142yn\u0119\u0142a na jego styl. Je\u015bli chodzi o kobiece g\u0142osy, sporo zawdzi\u0119cza jej Joanna Newsom i jej fani powinni p\u0142yty &#8222;1966&#8221; wys\u0142ucha\u0107 w pierwszej kolejno\u015bci. I przymkn\u0105\u0107 ucho na niedoskona\u0142o\u015bci tych biednych wersji, w kt\u00f3rych s\u0142ycha\u0107 g\u0142\u00f3wnie \u015brodek d\u017awi\u0119kowego pasma. A mo\u017ce przeciwnie &#8211; pokocha\u0107 je, razem z drobnymi niedoskona\u0142o\u015bciami \u015bpiewu Dalton. W ko\u0144cu ten materia\u0142 rejestrowany by\u0142 niejako od niechcenia i gdyby nie ostatnie deklaracje najm\u0142odszych folkowc\u00f3w, mo\u017ce nigdy nie trafi\u0142by na p\u0142yt\u0119.<\/p>\n<p>Koniec Karen Dalton przypomina\u0142 wprawdzie te najg\u0142o\u015bniejsze rockandrollowe odej\u015bcia w historii, ale nie by\u0142 na tyle gor\u0105cy (od dawna ma\u0142o kto j\u0105 pami\u0119ta\u0142 jako artystk\u0119, nie koncertowa\u0142a od dwudziestu lat), ani specjalnie estetyczny. Zmar\u0142a na AIDS, pomieszkuj\u0105c momentami na nowojorskiej ulicy.<\/p>\n<p><a href=\"\/wp-content\/uploads\/2012\/02\/karen_dalton_1966.jpg\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" src=\"\/wp-content\/uploads\/2012\/02\/karen_dalton_1966-150x150.jpg\" alt=\"\" title=\"karen_dalton_1966\" width=\"150\" height=\"150\" class=\"alignleft size-thumbnail wp-image-2522\" srcset=\"\/polifonia\/wp-content\/uploads\/2012\/02\/karen_dalton_1966-150x150.jpg 150w, \/polifonia\/wp-content\/uploads\/2012\/02\/karen_dalton_1966-300x300.jpg 300w, \/polifonia\/wp-content\/uploads\/2012\/02\/karen_dalton_1966.jpg 600w\" sizes=\"(max-width: 150px) 100vw, 150px\" \/><\/a><strong>KAREN DALTON &#8222;1966&#8221;<\/strong><br \/>\nDelmore Recording Society 2012<br \/>\n<strong>8\/10<br \/>\nTrzeba pos\u0142ucha\u0107:<\/strong> &#8222;Other Side to This Life&#8221;, &#8222;Reason to Believe&#8221;, &#8222;Katie Cruel&#8221;, &#8222;Little Bit of Rain&#8221;. Zdj\u0119cie &#8211; <a href=\"http:\/\/lightintheattic.net\/\">Light in the Attic<\/a>. Nagranie poni\u017cej to INNA, p\u00f3\u017aniejsza wersja piosenki &#8222;Katie Cruel&#8221;.<\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" width=\"100%\" height=\"166\" scrolling=\"no\" frameborder=\"no\" src=\"http:\/\/w.soundcloud.com\/player\/?url=http%3A%2F%2Fapi.soundcloud.com%2Ftracks%2F3746440&#038;show_artwork=true\"><\/iframe><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Sporo czasu ostatnio sp\u0119dzi\u0142em nad Whitney Houston i jeszcze nagrodami Grammy. Nie da si\u0119 ukry\u0107, dwa tematy troch\u0119 si\u0119 na siebie na\u0142o\u017cy\u0142y. Nie tylko ze wzgl\u0119d\u00f3w czasowych. O ile \u015bmier\u0107 wybitnej wokalistki by\u0142a zapewne ponurym przypadkiem, to zupe\u0142nie nieprzypadkowe zwyci\u0119stwo Adele pokazuje, \u017ce pewne warto\u015bci zwi\u0105zane z wokalistyk\u0105 przed dwudziestu laty, zepchni\u0119te w pewnym momencie [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":2522,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[12,120,7,926,910,4],"tags":[927],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/2511"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=2511"}],"version-history":[{"count":8,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/2511\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":2523,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/2511\/revisions\/2523"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media\/2522"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=2511"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=2511"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=2511"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}