
{"id":25377,"date":"2020-05-12T10:41:19","date_gmt":"2020-05-12T08:41:19","guid":{"rendered":"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/?p=25377"},"modified":"2020-05-12T10:47:07","modified_gmt":"2020-05-12T08:47:07","slug":"a-moj-ulubiony-zespol-w-tym-miesiacu-to","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/2020\/05\/12\/a-moj-ulubiony-zespol-w-tym-miesiacu-to\/","title":{"rendered":"A m\u00f3j ulubiony zesp\u00f3\u0142 w tym miesi\u0105cu to&#8230;"},"content":{"rendered":"<p>Sympatyk\u00f3w K-popu od razu uprzedz\u0119, \u017ce nie wiem, czy ten wpis utrzyma ich zainteresowanie, cho\u0107 artystka, kt\u00f3r\u0105 opisz\u0119, pochodzi z Korei. I przygotowa\u0142a ostatnio <a href=\"https:\/\/crackmagazine.net\/article\/mixprofile\/sunday-mix-okkyung-lee\/\">sk\u0142adank\u0119 ulubionych utwor\u00f3w, na kt\u00f3rych si\u0119 wychowywa\u0142a<\/a>. A to jest &#8211; o ile si\u0119 zd\u0105\u017cy\u0142em zorientowa\u0107 &#8211; jaka\u015b korea\u0144ska klasyka piosenki. Stylistyk\u0119 swojej muzyki <strong>Okkyung Lee<\/strong> ujmuje jednak &#8211; na swoim profilu na Twitterze &#8211; jasno: robi\u0119 ha\u0142as. Tym wi\u0119kszym wstrz\u0105sem jest to, \u017ce jej nowa p\u0142yta nale\u017cy chyba do najdelikatniejszych, jakie w tym roku s\u0142ysza\u0142em i &#8211; ju\u017c z ca\u0142\u0105 pewno\u015bci\u0105 &#8211; do najlepszych.<\/p>\n\n\n<!--more-->\n\n\n\n<iframe loading=\"lazy\" width=\"560\" height=\"315\" src=\"https:\/\/www.youtube.com\/embed\/668MkLo4sPo\" frameborder=\"0\" allow=\"accelerometer; autoplay; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture\" allowfullscreen><\/iframe>\n\n\n<p>W wypadku Okkyung Lee przeskok z poprzednich p\u0142yt, kt\u00f3rych s\u0142ucha\u0142em, jest troch\u0119 jak transformacja Krzysztofa Pendereckiego z awangardowego autora <em>Polimorfii<\/em> w neoromantyka. Gdzie jest noise? Gdzie mocna improwizacja? Gdzie znane cho\u0107by z <em>Ghil<\/em> przestery? Albo tradycje europejskiej awangardy znane z prezentowanego na Sacrum Profanum utworu <em>ha-yeaom<\/em>? Zosta\u0142y co najwy\u017cej skrzypienia smyczka, jakie\u015b delikatne \u015blady sonorystycznego szale\u0144stwa, kt\u00f3re mieli\u015bmy wcze\u015bniej. Tylko \u017ce efekt tej przemiany, jak si\u0119 ju\u017c cz\u0142owiek otrz\u0105\u015bnie, okazuje si\u0119 wr\u0119cz przeciwny ni\u017c w wypadku polskiego mistrza. <em>Yeo-Neun<\/em> to album tak ol\u015bniewaj\u0105co pi\u0119kny, jak gdyby by\u0142 dowodem na uzyskanie idealnej harmonii ze \u015bwiatem. Delikatny, jak to si\u0119 zdarza\u0142o z albumami wydawanymi przez Shelter Press. Pisa\u0107 si\u0119 odechciewa, bo stukot klawiszy psuje ods\u0142uch.\u00a0 \u00a0<\/p>\n\n<p>Utwory Okkyung Lee, grane tu przez kwartet (poza wiolonczel\u0105 harfa, kontrabas i fortepian) o przejrzystym, delikatnym brzmieniu, bywaj\u0105 o w\u0142os od p\u00f3j\u015bcia za duchem muzyki korea\u0144skiej (fenomenalne, nap\u0119dzane przez partie harfy i smyczkowe pizzicato <em>Another Old Story<\/em>), bywaj\u0105 te\u017c rozbrajaj\u0105co konwencjonalne, jak w <em>The Yellow Porcelain Bird<\/em>\u00a0albo <em>One Bright Lazy Sunday Afternoon (You Whispered That Name). <\/em>Nie wiedzia\u0142em, \u017ce Lee potrafi pisa\u0107 tak perfekcyjnie &#8211; w klasycznym sensie &#8211; utwory kameralne. W wypadku tej drugiej kompozycji jeszcze dyskretnie \u0142\u0105cz\u0105ce wra\u017cliwo\u015b\u0107 jazzow\u0105 z klasyczn\u0105. Do\u015bwiadczenia Lee ma zreszt\u0105 szerokie &#8211; od album\u00f3w nagrywanych dla Tzadika, poprzez r\u00f3\u017cnego typu formacje improwizatorskie, po dogrywanie partii na p\u0142ytach Swans (<em>The Glowing Man<\/em>) czy Jenny Hval (<em>Apocalypse, Girl<\/em>). I oczywi\u015bcie nie znam ca\u0142ej jej pot\u0119\u017cnej dyskografii, ale je\u015bli z czym\u015b mi si\u0119 kojarzy to, co tu zrobi\u0142a, to mo\u017ce z fragmentami p\u0142yty <em>Femina<\/em> Johna Zorna b\u0119d\u0105cej od strony wykonawczej dzie\u0142em artystek pracuj\u0105cych dla Tzadika? Jedno pozostaje na nowym albumie uderzaj\u0105ce tak czy inaczej: <em>Yeo-Neun<\/em> zawiera po prostu zestaw zwartych, kr\u00f3tkich kompozycji.\u00a0 \u00a0\u00a0<\/p>\n<p>Ca\u0142a p\u0142yta to tak\u017ce w dos\u0142ownym sensie nowy debiut &#8211; dla formacji, z kt\u00f3r\u0105 korea\u0144ska wiolonczelistka pracuje od czterech lat: Yeo-Neun Quartet. Najlepiej znam, tak\u017ce z solowych nagra\u0144, norweskiego kontrabasist\u0119 Eivinda Opsvika. Ten grywa\u0142 ju\u017c wcze\u015bniej z ameryka\u0144skim pianist\u0105 Jacobem Sacksem (w kwartecie z Mattem Manerim i Paulem Motianem). Najm\u0142odsza w kwartecie Maeve Gilchrist graj\u0105ca na harfie pochodzi z Edynburga. Wychodzi na to, \u017ce w tym miesi\u0105cu to m\u00f3j ulubiony zesp\u00f3\u0142. A ostatnie tygodnie w og\u00f3le stoj\u0105 pod znakiem wiolonczeli: wspania\u0142a Clarice Jensen, niez\u0142a Rebecca Foon, imponuj\u0105ce archiwum Charlesa Curtisa, wreszcie solowy Wilma Archer, no i jeszcze Helen Money i Farwarmth. Oni wszyscy wydali warte uwagi p\u0142yty z tym instrumentem w centrum.\u00a0<\/p>\n\n<p><strong>OKKYUNG LEE <em>Yeo-Neun<\/em><\/strong>, Shelter Press 2020, <strong>8-9\/10<\/strong><\/p>\n\n\n<iframe style=\"border: 0; width: 500px; height: 470px;\" src=\"https:\/\/bandcamp.com\/EmbeddedPlayer\/album=1259952549\/size=large\/bgcol=ffffff\/linkcol=0687f5\/tracklist=false\/transparent=true\/\" seamless><a href=\"http:\/\/shelterpress.bandcamp.com\/album\/yeo-neun\">Yeo-Neun by Okkyung Lee<\/a><\/iframe>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Sympatyk\u00f3w K-popu od razu uprzedz\u0119, \u017ce nie wiem, czy ten wpis utrzyma ich zainteresowanie, cho\u0107 artystka, kt\u00f3r\u0105 opisz\u0119, pochodzi z Korei. I przygotowa\u0142a ostatnio sk\u0142adank\u0119 ulubionych utwor\u00f3w, na kt\u00f3rych si\u0119 wychowywa\u0142a. A to jest &#8211; o ile si\u0119 zd\u0105\u017cy\u0142em zorientowa\u0107 &#8211; jaka\u015b korea\u0144ska klasyka piosenki. Stylistyk\u0119 swojej muzyki Okkyung Lee ujmuje jednak &#8211; na swoim [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":25378,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[12,31,3,312,120,3319,3309,3666,4197],"tags":[4304],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/25377"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=25377"}],"version-history":[{"count":8,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/25377\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":25386,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/25377\/revisions\/25386"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media\/25378"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=25377"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=25377"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=25377"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}