
{"id":26153,"date":"2020-07-20T14:39:02","date_gmt":"2020-07-20T12:39:02","guid":{"rendered":"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/?p=26153"},"modified":"2020-07-20T16:44:14","modified_gmt":"2020-07-20T14:44:14","slug":"ksztalt-jazzu-ktory-doszedl","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/2020\/07\/20\/ksztalt-jazzu-ktory-doszedl\/","title":{"rendered":"Kszta\u0142t jazzu, kt\u00f3ry doszed\u0142"},"content":{"rendered":"<p>Zacznijmy od tego, \u017ce to nie brzmi jak jaka\u015b kuratorska kalkulacja, tylko efekt mi\u0142o\u015bci. Cho\u0107 na poz\u00f3r nie jest to oczywiste: jeden z najlepszych europejskich zespo\u0142\u00f3w muzyki wsp\u00f3\u0142czesnej bierze si\u0119 tu w ko\u0144cu za ameryka\u0144skie klasyki. Nie by\u0142em na premierowym koncercie na festiwalu Sacrum Profanum i teraz jeszcze bardziej \u017ca\u0142uj\u0119. Bo p\u0142yta <em>The Shape of Jazz to Come<\/em> (skojarzenia z albumem Ornette&#8217;a Colemana oczywiste, ale ograniczone do tytu\u0142u, nagranie to zapis owego koncertu) to rzecz nawet lepsza ni\u017c si\u0119 zapowiada\u0142o. Przysz\u0142o mi nawet do g\u0142owy, \u017ce to niemo\u017cliwe, \u017ceby gra\u0142 ten sam zesp\u00f3\u0142, kt\u00f3ry podziwia\u0142em w coverach Kraftwerku albo w dekonstrukcji muzyki tradycyjnej (na <em>Volksmusik<\/em>, a do pewnego stopnia tak\u017ce na niesamowitym <em>Serbian War Songs<\/em>). Ale zaraz &#8211; z <em>Volksmusik<\/em> jest tu akurat bardzo du\u017co. Ta sama witalno\u015b\u0107. I to samo oddanie si\u0119 bez reszty odtwarzanemu materia\u0142owi &#8211; a przez &#8222;oddanie si\u0119&#8221; rozumiem oddanie siebie, a nie pr\u00f3b\u0119 rekonstrukcji kogo\u015b innego w roli wykonawcy. To w\u0142a\u015bnie gwarantuje tu grupa <strong>zeitkratzer<\/strong>. Ca\u0142\u0105 reszt\u0119 za\u0142atwia dobrze lub nawet bardzo dobrze znany materia\u0142 \u017ar\u00f3d\u0142owy.\u00a0<\/p>\n\n\n<!--more-->\n\n\n\n<iframe loading=\"lazy\" width=\"560\" height=\"315\" src=\"https:\/\/www.youtube.com\/embed\/kdJnxTrxm7M\" frameborder=\"0\" allow=\"accelerometer; autoplay; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture\" allowfullscreen=\"\"><\/iframe>\n\n\n<p>Co materia\u0142u \u017ar\u00f3d\u0142owego: mamy tu m.in. <em>Strange Fruit<\/em> znane z repertuaru Billie Holiday (a tutaj nieco rozmontowane, buduj\u0105ce swoj\u0105 poetycko-turpistyczn\u0105 dramaturgi\u0119 na spos\u00f3b awangardowy, ale w duchu orygina\u0142u). Mamy zaskakuj\u0105co wr\u0119cz k\u0142aniaj\u0105ce si\u0119 tradycji <em>Struttin\u2019 With Some Barbecue<\/em> wykonywane kiedy\u015b przez Louisa Armstronga, do tego <em>Cry Me a River<\/em> z repertuaru Elli Fitzgerald (a tutaj w nie tyle wzruszaj\u0105cej wersji, co wr\u0119cz w rozp\u0142ywaj\u0105cym si\u0119 w czasie lamencie), no i <em>My Funny Valentine<\/em> spopularyzowane swego czasu przez Cheta Bakera. Tekstury nowych wykona\u0144 s\u0105 z\u0142o\u017cone jak na tego typu formacj\u0119 przysta\u0142o, ale przecie\u017c sekcja zeitkratzera potrafi te\u017c ra\u017ano swingowa\u0107, a ci\u0119\u017car wykonawczy przesuwa si\u0119 zgrabnie w stron\u0119 dw\u00f3ch znakomitych saksofonist\u00f3w\/klarnecist\u00f3w Haydena Chisholma (ten akurat z Nowej Zelandii) i Franka Gratkowskiego. I trudno uwierzy\u0107, \u017ce nie urodzili si\u0119 w Nowym Orleanie i nie wychowali na Harlemie. \u015apiewa Szwedka Mariam Wallentin, kt\u00f3rej niebywa\u0142e umiej\u0119tno\u015bci znamy cho\u0107by z nagra\u0144 Fire! Orchestra. Sk\u0105din\u0105d temu drugiemu zespo\u0142owi by\u0142oby teoretycznie bli\u017cej do jazzowej klasyki, ale formacja Reinholda Friedla nie pozostawia cienia w\u0105tpliwo\u015bci co do tego, \u017ce jest na w\u0142a\u015bciwym miejscu i przygotowana na opowiedzenie sto razy opowiadanej historii po swojemu.<\/p>\n<p>Prawd\u0119 m\u00f3wi\u0105c, to &#8222;po swojemu&#8221; przeszkadza tutaj w jednym punkcie doboru repertuaru. Ot\u00f3\u017c z \u0142atwo\u015bci\u0105 zauwa\u017cymy, \u017ce troch\u0119 nie pasuje do reszty utw\u00f3r, kt\u00f3ry ca\u0142e wydawnictwo rozpoczyna: <em>The Bird Song<\/em> Muhala Richarda Abramsa, napisane ju\u017c lata po <em>The Shape&#8230;<\/em> Ornette&#8217;a Colemana i po nadej\u015bciu awangardy w jazzie. Friedl dobra\u0142 t\u0119 kompozycj\u0119 ewidentnie ze wzgl\u0119du na w\u0142asne zainteresowania &#8211; to dzi\u0119ki niemu w lutym tego roku mogli\u015bmy s\u0142ucha\u0107 wznowienia kapitalnego albumu Abramsa, <a href=\"https:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/2020\/03\/03\/jazz-i-impro-w-lutym-co-nadrobic-10-propozycji\/\">o kt\u00f3rym pisa\u0142em tak\u017ce na Polifonii<\/a>. O ile jednak tamten album ukaza\u0142 si\u0119 w barwach niemieckiej karlrecords, to <em>The Shape of Jazz To Come<\/em> zeitratzera wychodzi na winylu pod szyldem polskiej Bocian Records. I \u015bwietnie, bo trudno o lepsz\u0105 wizyt\u00f3wk\u0119 zespo\u0142u, kt\u00f3ry potrafi rzeczywi\u015bcie wszystko i jak ma\u0142o kt\u00f3ry pokazuje w dzisiejszych czasach sens klasycznego doskonalenia umiej\u0119tno\u015bci muzycznych w po\u0142\u0105czeniu z utrzymywaniem bardzo szerokiego, otwartego spojrzenia na muzyk\u0119.\u00a0 \u00a0<\/p>\n<p>Przypomnia\u0142y mi si\u0119 s\u0142owa Archiego Sheppa (jednego z najlepiej starzej\u0105cych si\u0119 jazzman\u00f3w, sk\u0105din\u0105d, polecam wywiad i sesj\u0119 zdj\u0119ciow\u0105 tego 83-latka w nowym numerze magazynu &#8222;Uncut&#8221;) o tym, \u017ce woli ostatnio gra\u0107 dla europejskiej publiki. Bo ta, nawet je\u015bli nie jest wychowana na danej konwencji, pr\u00f3buje j\u0105 zrozumie\u0107 przez pryzmat swojego bogatego i szerokiego kulturalnego wykszta\u0142cenia. To s\u0142owa z wywiadu dla autor\u00f3w<em> Rozm\u00f3w improwizowanych<\/em>, mam nadziej\u0119, \u017ce dobrze zapami\u0119ta\u0142em. I chcia\u0142oby si\u0119 ich znaczenie poszerzy\u0107 w tym momencie o europejskich muzyk\u00f3w graj\u0105cych utwory ameryka\u0144skich jazzman\u00f3w. Poszli inn\u0105 drog\u0105 i ponownie osi\u0105gn\u0119li to, co chcieli. Mam powody, by przypuszcza\u0107, \u017ce i s\u0142uchacze do tego wniosku dojd\u0105.\u00a0\u00a0<\/p>\n<p><strong>ZEITKRATZER &amp; MARIAM WALLENTIN<em> The Shape of Jazz To Come<\/em><\/strong>, Zeitkratzer Records\/Bocian 2020, <strong>8\/10<\/strong><\/p>\n<p>Tytu\u0142 niniejszej rozprawki jest oczywi\u015bcie nawi\u0105zaniem do tytu\u0142u albumu <a href=\"https:\/\/mazutnoise.bandcamp.com\/album\/kszta-t-jazzu-kt-ry-ma-doj\"><em>Kszta\u0142t jazzu, kt\u00f3ry ma doj\u015b\u0107<\/em><\/a>. Ale jak to m\u00f3wi\u0105: trudno wymy\u015bli\u0107 mazut na nowo.\u00a0\u00a0<\/p>\n\n\n<iframe style=\"border: 0; width: 500px; height: 470px;\" src=\"https:\/\/bandcamp.com\/EmbeddedPlayer\/album=615110700\/size=large\/bgcol=ffffff\/linkcol=0687f5\/tracklist=false\/transparent=true\/\" seamless=\"\"><a href=\"http:\/\/bocian.bandcamp.com\/album\/shape-of-jazz-to-come\">&quot;Shape of Jazz To Come&quot; by zeitkratzer &amp; Mariam Wallentin<\/a><\/iframe>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Zacznijmy od tego, \u017ce to nie brzmi jak jaka\u015b kuratorska kalkulacja, tylko efekt mi\u0142o\u015bci. Cho\u0107 na poz\u00f3r nie jest to oczywiste: jeden z najlepszych europejskich zespo\u0142\u00f3w muzyki wsp\u00f3\u0142czesnej bierze si\u0119 tu w ko\u0144cu za ameryka\u0144skie klasyki. Nie by\u0142em na premierowym koncercie na festiwalu Sacrum Profanum i teraz jeszcze bardziej \u017ca\u0142uj\u0119. Bo p\u0142yta The Shape of [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":26155,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[12,31,3,298,312,120,3554,3666,7,4197,1139],"tags":[4361,511],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/26153"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=26153"}],"version-history":[{"count":7,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/26153\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":26165,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/26153\/revisions\/26165"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media\/26155"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=26153"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=26153"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=26153"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}