
{"id":26260,"date":"2020-07-28T08:52:17","date_gmt":"2020-07-28T06:52:17","guid":{"rendered":"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/?p=26260"},"modified":"2020-07-28T09:29:52","modified_gmt":"2020-07-28T07:29:52","slug":"wielka-tajemnica-muzyki-pop","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/2020\/07\/28\/wielka-tajemnica-muzyki-pop\/","title":{"rendered":"Wielka tajemnica muzyki pop"},"content":{"rendered":"<p>Niezmiennie od lat fascynuje mnie obieg innowacji w muzyce. Czyli to, \u017ce zanim za co\u015b chwyc\u0105 najwi\u0119ksi i najbardziej znani, zd\u0105\u017cy si\u0119 ju\u017c zdewaluowa\u0107, a przynajmniej spowszednie\u0107. No bo niby dlaczego Taylor Swift w wersji <em>indie folk<\/em> &#8211; mimo wszystkich zalet, bo przecie\u017c <a href=\"https:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/2020\/07\/24\/taylor-swift-sytuacja-po-pierwszej-dobie\/\">by\u0142em daleki od frontalnej krytyki albumu <em>Folklore<\/em><\/a> &#8211; ma jednak brzmieniowo urok mocno ju\u017c prze\u017cutej indiefolkowej gumy do \u017cucia? A z drugiej strony &#8211; czemu <strong>Jessy Lanza<\/strong> (mimo pewnych wad, o kt\u00f3rych nie omieszkam wspomnie\u0107) taka \u015bwie\u017ca, o\u017cywcza, lekka i innowacyjna?&nbsp; &nbsp;<\/p>\n\n\n<!--more-->\n\n\n\n<iframe loading=\"lazy\" width=\"560\" height=\"315\" src=\"https:\/\/www.youtube.com\/embed\/w-uJZUjuLmA\" frameborder=\"0\" allow=\"accelerometer; autoplay; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture\" allowfullscreen=\"\"><\/iframe>\n\n\n<p>Podejrzewam, \u017ce odpowiedzi\u0105 na to pytanie jest zwykle odwaga i sk\u0142onno\u015b\u0107 do ryzyka. Ta ostatnia jest najcz\u0119\u015bciej minimalna w wypadku tw\u00f3rc\u00f3w z dorobkiem, kt\u00f3rzy maj\u0105 du\u017co do stracenia. A je\u015bli nie u nich jest ma\u0142a, to u ich wi\u0119kszych i bardziej rynkowo zorientowanych wydawc\u00f3w. Bo rzecz wcale nie jest tak banalna, jak si\u0119 wydaje: tak\u0105 Swift sta\u0107 na zatrudnienie dowolnego producenta czy wsp\u00f3\u0142wykonawc\u0119, ale decyduje si\u0119 na tych, kt\u00f3rzy, cho\u0107by si\u0119 rekrutowali ze sceny alternatywnej, zd\u0105\u017cyli potwierdzi\u0107 swoj\u0105 warto\u015b\u0107 na komercyjnym rynku. Jak w du\u017cym korpo &#8211; mog\u0105 kupi\u0107 najgenialniejszego m\u0142odego innowatora, ale po co, skoro inwestycja w produkt uzale\u017cniona b\u0119dzie i tak od wyniku bada\u0144 rynku. A ja dzi\u015b chcia\u0142bym napisa\u0107 o p\u0142ycie, kt\u00f3rej autorka mo\u017ce sobie spokojnie robi\u0107, co chce, nowoczesn\u0105 wizj\u0119 muzyki pop buduj\u0105c z wykorzystaniem najr\u00f3\u017cniejszych \u015brodk\u00f3w i du\u017c\u0105 doz\u0105 ryzyka.\u00a0 \u00a0 \u00a0<\/p>\n\n\n<iframe loading=\"lazy\" width=\"560\" height=\"315\" src=\"https:\/\/www.youtube.com\/embed\/flh6HYEObp4\" frameborder=\"0\" allow=\"accelerometer; autoplay; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture\" allowfullscreen=\"\"><\/iframe>\n\n\n<p>Kanadyjska wokalistka i producentka Jessy Lanza tworzy nowoczesn\u0105 muzyk\u0119 \u015brodka, ale prowadzi t\u0119 swoj\u0105 praktyk\u0119 gdzie\u015b na lekkim uboczu rynku, regularnie wsp\u00f3\u0142pracuj\u0105c z Jeremym Greenspanem z Junior Boys &#8211; formacji chwalonej, tworz\u0105cej muzyk\u0119 syntezatorow\u0105, niby czyteln\u0105 i unurzan\u0105 w nostalgii, ale jednak z lekkim alternatywnym twistem. U Lanzy twist jest nawet mocniej s\u0142yszalny. Melodyjne piosenki s\u0105 wypadkow\u0105 popu lat 80. i leniwego R&amp;B, ale z r\u00f3\u017cnymi elementami zaburzaj\u0105cymi oczywisto\u015b\u0107 takiej produkcji. Ciekawe jest brzmienie p\u0142yty&nbsp;<em>All the Time,<\/em>&nbsp;chyba najlepszej dot\u0105d, trzeciej w dyskografii artystki. Niezwykle &#8222;lu\u017ane&#8221;, ledwie mu\u015bni\u0119te kompresj\u0105, wykorzystuje kilka w miar\u0119 przyst\u0119pnych cenowo urz\u0105dze\u0144 Mooga, m.in. z DFAM &#8211; p\u00f3\u0142modularnym automatem perkusyjnym, kt\u00f3ry pomaga zgrabnie zatrze\u0107 granic\u0119 mi\u0119dzy liniami rytmicznymi a melodycznymi. Niekt\u00f3re piosenki Lanzy (<em>Baby Love<\/em>), pozbawione wyra\u017anego osadzenia, twardej perkusyjnej bazy, zdaj\u0105 si\u0119 wr\u0119cz unosi\u0107 w powietrzu, co odwraca uwag\u0119 od ograniczonych mo\u017cliwo\u015bci g\u0142osowych autorki. Inne &#8211; jak&nbsp;<em>Lick In Heaven<\/em>&nbsp;&#8211; zaskakuj\u0105 nietypowymi toaletowo-\u0142azienkowymi pog\u0142osami, w\u0142a\u015bciwie na granicy producenckiego b\u0142\u0119du. Jeszcze inne &#8211; jak singlowe&nbsp;<em>Over and Over<\/em>&nbsp;&#8211; brzmi\u0105 znacz\u0105co &#8222;cieniej&#8221;, delikatniej ni\u017c konkurencja. Cho\u0107 ju\u017c zbieraj\u0105cemu cz\u0119\u015b\u0107 tych cech (i do\u015b\u0107 demonstracyjnie chowaj\u0105cemu wokal, poddawany tu zreszt\u0105 przer\u00f3\u017cnym manipulacjom)&nbsp;<em>Badly<\/em>&nbsp;&#8211; fantastycznej elektro-soulowej balladzie, najlepszej na p\u0142ycie &#8211; trudno zarzuci\u0107 cokolwiek &#8211; to produkcja, kt\u00f3ra ka\u017ce si\u0119 rozgl\u0105da\u0107 nazwiskiem Quincy&#8217;ego Jonesa ukrytym gdzie\u015b na li\u015bcie p\u0142ac. Ale Jonesa nie ma, jest tylko Lanza. I Greenspan. A finezja tej kompozycji a\u017c wo\u0142a o szerszy rozg\u0142os.&nbsp; &nbsp;&nbsp;<\/p>\n<p>Dzi\u0119ki sporej dynamice utwor\u00f3w Lanzy dobrze si\u0119 s\u0142ucha g\u0142o\u015bno. Dzi\u0119ki misternej aran\u017cacji &#8211; to tylko na poz\u00f3r popowy minimalizm &#8211; \u0142atwiej przy nich zosta\u0107 na d\u0142u\u017cej. Otwarto\u015b\u0107 na b\u0142\u0105d przynosi od niechcenia efekt zaskoczenia mocniejszy ni\u017c ten, na kt\u00f3ry m\u0142odsza, ale popularniejsza kole\u017canka z Ameryki, ta od&nbsp;<em>Folklore<\/em>, pracowa\u0142a z ca\u0142ym sztabem ludzi, od in\u017cynier\u00f3w, po PR-owc\u00f3w. Sama Lanza to idealny przyk\u0142ad wykonawczyni, na kt\u00f3r\u0105 popowy mainstream mo\u017ce spogl\u0105da\u0107 z zazdro\u015bci\u0105 &#8211; i b\u0119dzie. A\u017c do momentu, kiedy postanowi j\u0105 kupi\u0107. Ale wtedy \u015bwie\u017co\u015b\u0107 i innowacja b\u0119d\u0105 ju\u017c zapewne zupe\u0142nie gdzie indziej.&nbsp; &nbsp;&nbsp;<span style=\"font-size: inherit;\"> &nbsp;<\/span><\/p>\n<p><strong>JESSY LANZA <em>All the Time<\/em><\/strong>, Hyperdub 2020, <strong>7-8\/10<\/strong><\/p>\n\n\n<iframe style=\"border: 0; width: 500px; height: 470px;\" src=\"https:\/\/bandcamp.com\/EmbeddedPlayer\/album=819253238\/size=large\/bgcol=ffffff\/linkcol=0687f5\/tracklist=false\/transparent=true\/\" seamless=\"\"><a href=\"http:\/\/jessylanza.bandcamp.com\/album\/all-the-time\">All The Time by Jessy Lanza<\/a><\/iframe>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Niezmiennie od lat fascynuje mnie obieg innowacji w muzyce. Czyli to, \u017ce zanim za co\u015b chwyc\u0105 najwi\u0119ksi i najbardziej znani, zd\u0105\u017cy si\u0119 ju\u017c zdewaluowa\u0107, a przynajmniej spowszednie\u0107. No bo niby dlaczego Taylor Swift w wersji indie folk &#8211; mimo wszystkich zalet, bo przecie\u017c by\u0142em daleki od frontalnej krytyki albumu Folklore &#8211; ma jednak brzmieniowo urok [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":26264,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[18,12,3,3681,312,120,3319,3309,3666,4197,106],"tags":[4367],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/26260"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=26260"}],"version-history":[{"count":9,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/26260\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":26270,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/26260\/revisions\/26270"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media\/26264"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=26260"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=26260"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=26260"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}