
{"id":27067,"date":"2020-10-07T08:41:17","date_gmt":"2020-10-07T06:41:17","guid":{"rendered":"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/?p=27067"},"modified":"2020-10-07T12:24:16","modified_gmt":"2020-10-07T10:24:16","slug":"eddie","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/2020\/10\/07\/eddie\/","title":{"rendered":"Dar i luz Van Halena"},"content":{"rendered":"<p>Kto\u015b dorastaj\u0105cy na pocz\u0105tku lat 80. z minimalnym dost\u0119pem do kultury popularnej zapewne nie m\u00f3g\u0142by si\u0119 po drodze nie natkn\u0105\u0107 na Eddiego Van Halena. Je\u015bli sam nie \u0107wiczy\u0142 w domu jego s\u0142ynnego <em>Eruption<\/em> &#8211; utworu-sol\u00f3wki, elementarza nowoczesnych technik gitarowych &#8211; to pewnie zajrza\u0142 do kina na seans <em>Powrotu do przysz\u0142o\u015bci<\/em>, gdzie w jednej ze scen brzmienie Van Halena mia\u0142o by\u0107 kosmiczn\u0105 tortur\u0105 dla ch\u0142opaka z pokolenia rock and rolla. Je\u015bli kogo\u015b jakim\u015b cudem omin\u0105\u0142 fenomen <em>Jump<\/em> (przeboju, w kt\u00f3rym Eddie jak gdyby nigdy nic odk\u0142ada gitar\u0119 i gra sw\u00f3j najlepszy riff&#8230; na syntezatorze), to ju\u017c na pewno pozna\u0142 histori\u0119 <em>Beat It<\/em> &#8211; utworu Michaela Jacksona z jedn\u0105 z najs\u0142ynniejszych sol\u00f3wek gitarowych wszech czas\u00f3w. Pisano o astronomicznej sumie, kt\u00f3r\u0105 Eddie dosta\u0142 za 30-sekundowe solo u Jacksona, a ju\u017c mniej o tym, \u017ce zagra\u0142 je za darmo, bo nie chcia\u0142 sprawia\u0107 wra\u017cenia, \u017ce robi, co mu kazano (telefon w tej sprawie wzi\u0105\u0142 pocz\u0105tkowo za \u017cart). Wtedy, w latach 80., nazwisko Van Halena by\u0142o synonimem geniusza, kt\u00f3ry zagra wszystko, co chce &#8211; ale, co jeszcze wa\u017cniejsze, zrobi to na zupe\u0142nym luzie ch\u0142opaka z s\u0105siedztwa, kt\u00f3ry nie wyjmuj\u0105c papierosa z ust wycina sol\u00f3wki wszech czas\u00f3w.\u00a0<\/p>\n\n\n<!--more-->\n\n\n\n<iframe loading=\"lazy\" width=\"560\" height=\"315\" src=\"https:\/\/www.youtube.com\/embed\/L9r-NxuYszg?start=182\" frameborder=\"0\" allow=\"accelerometer; autoplay; clipboard-write; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture\" allowfullscreen=\"\"><\/iframe>\n\n\n<p>Ten sam, zmar\u0142y wczoraj w wieku 65 lat Eddie Van Halen, przez ponad 20 lat zmaga\u0142 si\u0119 z r\u00f3\u017cnymi formami chor\u00f3b nowotworowych. Zacz\u0119\u0142o si\u0119 od wyci\u0119cia sporej cz\u0119\u015bci j\u0119zyka (twierdzi\u0142, \u017ce to od metalowych kostek gitarowych, kt\u00f3re zwyk\u0142 trzyma\u0107 w ustach, ale podobno rzuci\u0142 palenie), sko\u0144czy\u0142o na raku krtani. Weso\u0142y i wyluzowany m\u0142odziutki geniusz by\u0142 w dojrza\u0142ych latach cz\u0142owiekiem potwornie schorowanym, cierpi\u0105cym na ja\u0142ow\u0105 martwic\u0119 ko\u015bci, lecz\u0105cym si\u0119 z d\u0142ugiej choroby alkoholowej i zmagaj\u0105cym z uzale\u017cnieniem od narkotyk\u00f3w. Z rubryk plotkarskich znanym z d\u0142ugiego procesu rozwodowego. Dzisiejsi m\u0142odzi gitarzy\u015bci nie patrzyli ju\u017c na niego jako na boga. Zesp\u00f3\u0142 Van Halen od lat milcza\u0142, albo nagrywa\u0142 p\u0142yty znacz\u0105co poni\u017cej dawnego poziomu, warto si\u0119 wi\u0119c skupi\u0107 na tym, co takiego si\u0119 wydarzy\u0142o 40 lat temu, i dlaczego Edward Lodewijk van Halen to taka istotna i wcale nieoczywista posta\u0107.&nbsp; &nbsp;<\/p>\n\n\n<iframe loading=\"lazy\" width=\"560\" height=\"315\" src=\"https:\/\/www.youtube.com\/embed\/SwYN7mTi6HM?start=182\" frameborder=\"0\" allow=\"accelerometer; autoplay; clipboard-write; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture\" allowfullscreen=\"\"><\/iframe>\n\n\n<p>Przede wszystkim &#8211; by\u0142 gitarzyst\u0105 z naturalnym darem. W rodzinnej grupie Van Halen, wsp\u00f3\u0142zak\u0142adanej m.in. z bratem Alexem (obaj s\u0105 synami holenderskiego klarnecisty, kt\u00f3ry przeni\u00f3s\u0142 si\u0119 do Kalifornii) na pocz\u0105tku gra\u0142 na perkusji, ale starszy brat odda\u0142 mu w ko\u0144cu gitar\u0119, bo Eddie by\u0142 tak bezczelnie zdolny. I tak ju\u017c zosta\u0142o. <em>To jak gdy kto\u015b ukradnie ci samoch\u00f3d, a za tydzie\u0144 podjedzie pod dom i m\u00f3wi: hej, zobacz m\u00f3j nowy samoch\u00f3d!<\/em> &#8211; mia\u0142 to p\u00f3\u017aniej komentowa\u0107 Sammy Hagar, wokalista zespo\u0142u. Zesp\u00f3\u0142 (pierwszym, a p\u00f3\u017aniej ostatnim wokalist\u0105 by\u0142 David Lee Roth) pozycj\u0119 w show biznesie mia\u0142 do\u015b\u0107 dziwaczn\u0105. Powsta\u0142 za p\u00f3\u017ano jak na gwiazd\u0119 hard rocka, ale za wcze\u015bnie, by w latach 80. wpisa\u0107 si\u0119 w jeden z nowych nurt\u00f3w muzyki heavymetalowej. Eddie gra\u0142 wi\u0119c swoje s\u0142ynne popisy, tryskaj\u0105ce wirtuozeri\u0105 sol\u00f3wki, w czasach eksplozji punka, kiedy wirtuozeria by\u0142a najbardziej pogardzana. Zarazem wszechobecne wzmacniacze du\u017cej mocy, nowe efekty i konstrukcje wsp\u00f3\u0142czesnych gitar pomaga\u0142y wtedy jeszcze dalej przesuwa\u0107 granice tego, co mo\u017cliwe. I zn\u00f3w &#8211; broni\u0142 go specyficzny rockandrollowy luz, wykonywanie skomplikowanych partii bez nabo\u017ce\u0144stwa, a wreszcie koncentracja na grze zespo\u0142owej. Pisa\u0142 dla Van Halen przebojowe utwory, kt\u00f3re dobrze sobie radzi\u0142y na ameryka\u0144skich listach bestseller\u00f3w. A poza drobnymi skokami w bok Eddie by\u0142 wiernym cz\u0142onkiem zespo\u0142u, cho\u0107by ponad sw\u00f3j zesp\u00f3\u0142 wyrasta\u0142. Nie nagrywa\u0142 p\u0142yt solowych. To go wyr\u00f3\u017cnia\u0142o, cho\u0107 przecie\u017c da\u0142 pocz\u0105tek fali, na kt\u00f3rej p\u0142yn\u0119li inni technicy gitary wydaj\u0105cy kolejne odcinki autorskich, czysto instrumentalnych popis\u00f3w &#8211; cho\u0107by Steve Vai czy Joe Satriani. Mo\u017c i byli lepsi, ale wi\u0119kszo\u015b\u0107 mistrz\u00f3w tej fali nie mia\u0142a ju\u017c w sobie tego luzu, wa\u017cnego czynnika X.&nbsp; &nbsp;&nbsp;<\/p>\n\n\n<iframe loading=\"lazy\" width=\"560\" height=\"315\" src=\"https:\/\/www.youtube.com\/embed\/oRdxUFDoQe0?start=182\" frameborder=\"0\" allow=\"accelerometer; autoplay; clipboard-write; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture\" allowfullscreen=\"\"><\/iframe>\n\n\n<p>Charakterystyczn\u0105 dla siebie technik\u0119 <em>tappingu<\/em> (wydobywanie d\u017awi\u0119ku poprzez dociskanie i puszczanie strun na gryfie palcami obu r\u0105k &#8211;<em> tu korekta, za kt\u00f3r\u0105 dzi\u0119kuj\u0119 Czytelnikowi z Twittera<\/em>) muzyk podchwyci\u0142 w podstawowej formie partii legato granej lew\u0105 r\u0119k\u0105 od Jimmy&#8217;ego Page&#8217;a z Led Zeppelin i rozwin\u0105\u0142 w ca\u0142\u0105 now\u0105 dziedzin\u0119. Popisy w wykorzystywaniu fla\u017colet\u00f3w czy bawieniu si\u0119 pot\u0119\u017cnie przesterowanym brzmieniem wzmacniacza wcale nie by\u0142y najwy\u017cszym stopniem drogi gitarowego kujona. Cz\u0119sto oznacza\u0142y drog\u0119 na skr\u00f3ty &#8211; po\u0142\u0105czon\u0105 ze s\u0142abo\u015bci\u0105 do popis\u00f3w i \u015bwietnym wyczuciem instrumentu. <em>Robi\u0119 po prostu wszystko tak, jak chc\u0119. I kropka. Bo tak mi jest naj\u0142atwiej<\/em> &#8211; mawia\u0142 Van Halen. Ale szybko wykorzysta\u0142 w\u0142asne umiej\u0119tno\u015bci wprowadzania drobnych ulepsze\u0144 i zacz\u0105\u0142 firmowa\u0107 w\u0142asnym nazwiskiem (czy raczej inicja\u0142ami EVH) nowe konstrukcje gitar. Je\u015bli do tej pory gitara nie by\u0142a dyscyplin\u0105 sportow\u0105, z pewno\u015bci\u0105 Eddie j\u0105 w t\u0119 stron\u0119 przesun\u0105\u0142, podbijaj\u0105c &#8211; albo i samodzielnie wywo\u0142uj\u0105c &#8211; mod\u0119 na wy\u015bcigowe granie. Bo &#8222;m\u0142oteczkowanie&#8221; palcami po gryfie robi\u0142o wra\u017cenie wchodzenia przez gitarzyst\u0119 w nad\u015bwietln\u0105. I w tym sensie wyobra\u017ani\u0119 pokolenia wychowuj\u0105cego si\u0119 na <em>Gwiezdnych wojnach<\/em> i kinie nowej przygody meblowa\u0142o w spos\u00f3b naturalny.\u00a0 \u00a0<\/p>\n\n\n<iframe loading=\"lazy\" width=\"560\" height=\"315\" src=\"https:\/\/www.youtube.com\/embed\/BaYADHcpdng?start=182\" frameborder=\"0\" allow=\"accelerometer; autoplay; clipboard-write; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture\" allowfullscreen=\"\"><\/iframe>\n\n\n<p>Tak samo jak w latach 80. nie mo\u017cna by\u0142o go zauwa\u017cy\u0107, tak przez kolejne dekady da\u0142o si\u0119 przemkn\u0105\u0107 i w og\u00f3le Van Halena nie spotka\u0107 na swojej drodze &#8211; nawet najlepsze albumy jego grupy, jak <em>5150<\/em>, <em>Fair Warning<\/em> czy <em>Van Halen<\/em> &#8211; mog\u0142y si\u0119 ju\u017c wydawa\u0107 ramotk\u0105, kt\u00f3r\u0105 zmiot\u0142a cho\u0107by przechodz\u0105ca przez t\u0119 sam\u0105 Kaliforni\u0119 rewolucja thrash metalu, prowadzona przez dzieciaki wychowane na jego sol\u00f3wkach. Ale na zawsze uderzaj\u0105ce pozostanie co\u015b innego: je\u015bli obejrzymy dowoln\u0105 szk\u00f3\u0142k\u0119 gry si\u0119gaj\u0105c\u0105 do flagowych technik Van Halena, w kt\u00f3rych znakomici muzycy t\u0142umacz\u0105, jak to robi\u0107, je\u015bli pos\u0142uchamy kt\u00f3rego\u015b z licznych ho\u0142d\u00f3w (a te z pewno\u015bci\u0105 posypi\u0105 si\u0119 w najbli\u017cszych tygodniach), nigdy nie us\u0142yszymy w nich tej iskry, kt\u00f3r\u0105 mia\u0142 rozpoznawalny i wyj\u0105tkowy orygina\u0142.\u00a0 \u00a0<\/p>\n\n\n<iframe loading=\"lazy\" width=\"560\" height=\"315\" src=\"https:\/\/www.youtube.com\/embed\/pLzX0-ipy5I\" frameborder=\"0\" allow=\"accelerometer; autoplay; clipboard-write; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture\" allowfullscreen=\"\"><\/iframe>\n\n\n\n<p><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Kto\u015b dorastaj\u0105cy na pocz\u0105tku lat 80. z minimalnym dost\u0119pem do kultury popularnej zapewne nie m\u00f3g\u0142by si\u0119 po drodze nie natkn\u0105\u0107 na Eddiego Van Halena. Je\u015bli sam nie \u0107wiczy\u0142 w domu jego s\u0142ynnego Eruption &#8211; utworu-sol\u00f3wki, elementarza nowoczesnych technik gitarowych &#8211; to pewnie zajrza\u0142 do kina na seans Powrotu do przysz\u0142o\u015bci, gdzie w jednej ze scen [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":27075,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[595],"tags":[4434],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/27067"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=27067"}],"version-history":[{"count":17,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/27067\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":27085,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/27067\/revisions\/27085"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media\/27075"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=27067"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=27067"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=27067"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}