
{"id":27094,"date":"2020-10-08T14:22:28","date_gmt":"2020-10-08T12:22:28","guid":{"rendered":"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/?p=27094"},"modified":"2020-10-08T14:36:02","modified_gmt":"2020-10-08T12:36:02","slug":"najmniej-potrzebny-komentarz-do-wydarzen-tego-roku","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/2020\/10\/08\/najmniej-potrzebny-komentarz-do-wydarzen-tego-roku\/","title":{"rendered":"Najmniej potrzebny komentarz do wydarze\u0144 tego roku"},"content":{"rendered":"<p>Nie, to nie o Noblu. W\u0142a\u015bnie si\u0119 dowiedzia\u0142em, \u017ce moja recenzja nowej p\u0142yty grupy <strong>Bon Jovi<\/strong> nie zmie\u015bci si\u0119 na kolumnach papierowego wydania POLITYKI. To dobra decyzja. Z trzech powod\u00f3w. Po pierwsze, p\u0142yta jest raczej s\u0142aba. Po drugie, zdecydowanie lepiej si\u0119 pastwi\u0107 nad takimi wydarzeniami na blogu. Po trzecie wreszcie &#8211; od czasu wpisu o Eddiem Van Halenie (czyli od wczoraj) intensywnie my\u015bl\u0119 nad przekszta\u0142ceniem Polifonii w pierwszy specjalistyczny blog na temat hair metalu. Logicznym ruchem by\u0142oby wi\u0119c po moim ulubionym (i jednak bardzo wa\u017cnym) przedstawicielu tego nurtu zaj\u0105\u0107 si\u0119 przedstawicielem, kt\u00f3rego a\u017c tak bardzo nawet w dzieci\u0119cych czasach nie lubi\u0142em. Z hair metalu jako konwencji wypisa\u0142 si\u0119 dawno temu, a ok\u0142adka nowej p\u0142yty pokazuje go w chwili powa\u017cnej zadumy &#8211; niemal jak na rze\u017abie Rodina &#8211; potraktujmy go wi\u0119c w tym szczeg\u00f3lnym dniu powa\u017cnie: jak niedocenionego ameryka\u0144skiego poet\u0119.\u00a0\u00a0<\/p>\n\n\n<!--more-->\n\n\n\n<iframe loading=\"lazy\" width=\"560\" height=\"315\" src=\"https:\/\/www.youtube.com\/embed\/vh6ctK7ONo0\" frameborder=\"0\" allow=\"accelerometer; autoplay; clipboard-write; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture\" allowfullscreen><\/iframe>\n\n\n<p>Dobra wiadomo\u015b\u0107 jest taka, \u017ce w\u015br\u00f3d wielu plag nawiedzaj\u0105cych nas w tytu\u0142owym roku nowy album Bon Jovi <em>2020<\/em> nie b\u0119dzie si\u0119 sytuowa\u0107 nawet w pierwszej dziesi\u0105tce. Ale do jednoznacznie przyjemnych do\u015bwiadcze\u0144 na pewno nie nale\u017cy. Przynosi seri\u0119 10 piosenek odnosz\u0105cych si\u0119 do stylistyki Bruce&#8217;a Springsteena (to ju\u017c si\u0119 w dyskografii BJ zdarza\u0142o), a cz\u0119\u015bciej nawet (o czym przekonuje ju\u017c cho\u0107by <em>Limitless<\/em>) &#8211; do U2 w ich stadionowej inkarnacji. Trzeba szanowa\u0107 w tych czasach stadionowych wykonawc\u00f3w, bo w warto\u015bciach bezwzgl\u0119dnych na pandemii stracili najwi\u0119cej. Bon Jovi si\u0119 do nich zalicza, musia\u0142 odwo\u0142a\u0107 seri\u0119 koncert\u00f3w (supportem mia\u0142 by\u0107 Bryan Adams!), a przeniesienie daty premiery albumu z wiosny na jesie\u0144 nie zmieni\u0142o szczeg\u00f3lnie &#8211; na nieszcz\u0119\u015bcie dla grupy &#8211; kontekstu. Jest tu jednak co\u015b znacznie ciekawszego.\u00a0\u00a0<\/p>\n<p>Zesp\u00f3\u0142, kt\u00f3ry kapita\u0142 popularno\u015bci zgromadzi\u0142 na refrenach w rodzaju <em>Jestem kowbojem, dosiadam stalowego rumaka<\/em> albo podszytym problemami klasy robotniczej romansie z <em>Livin\u2019 on a Prayer<\/em>, si\u0142\u0105 rzeczy jest wa\u017cnym punktem odniesienia dla gorzej sytuowanej cz\u0119\u015bci bia\u0142ej spo\u0142eczno\u015bci. <em>Ameryka stoi w ogniu!<\/em> \u2013 \u015bpiewa tymczasem Jon Bon Jovi w <em>American Reckoning<\/em>, odtwarzaj\u0105c klimat protest\u00f3w ruchu Black Lives Matter; nie wspomina w zasadzie (poza delikatn\u0105 aluzj\u0105: <em>I&#8217;ll never know what it&#8217;s like \/ To walk a mile in his shoes<\/em>), \u017ce toczy\u0142y si\u0119 na tle rasowym. Czy to spektakularny <em>whitewashing<\/em> samych protest\u00f3w? Na pewno nie. We\u017amy jednak pod uwag\u0119, \u017ce artysta \u015bpiewa do tych, kt\u00f3rzy wiedz\u0105, \u017ce dzwoni\u0105, ale nie wiedz\u0105, w kt\u00f3rym ko\u015bciele. Mo\u017ce te\u017c \u2013 co gorsza \u2013 nie chcie\u0107 si\u0119 ostatecznie narazi\u0107 owej \u201ebia\u0142ej ho\u0142ocie\u201d. Poza tym Bon Jovi &#8211; je\u015bli jego propozycj\u0119 potraktujemy powa\u017cnie &#8211; wyst\u0119puje jako cz\u0142owiek \u015bwiadom ko\u0144ca pewnej wizji Ameryki, co uderza w najlepszym na p\u0142ycie <em>Blood in the Water<\/em> o niewymienionym z nazwiska cz\u0142owieku, kt\u00f3ry si\u0142\u0119 czerpie z nienawi\u015bci w sieci i z hackerskich manipulacji Rosjan. I nie wymaga d\u0142ugiego \u015bledztwa odgadni\u0119cie jego nazwiska. Politycznemu przebudzeniu antytrumpowskiego wokalisty i lidera Bon Jovi nie towarzyszy jednak na tyle \u015bwie\u017ca strona muzyczna, by chcia\u0142o si\u0119 je odkrywa\u0107. Co samo w sobie \u017cadnym odkryciem nie jest. A z p\u0142yt kampanijnych wol\u0119 ju\u017c jednak (do czego jeszcze wr\u00f3c\u0119) nowe Public Enemy.<\/p>\n<p>Ba, nawet tytu\u0142 tej p\u0142yty Bon Jovi, <em>2020<\/em>, nie jest &#8211; przyznaj\u0105 to pewnie nawet fani &#8211; szczeg\u00f3lnie odkrywczy. Taki Richard Dawson, \u017ce przypomn\u0119, zatytu\u0142owa\u0142 tak ju\u017c swoj\u0105 p\u0142yt\u0119 (jedn\u0105 z p\u0142yt roku na Polifonii zreszt\u0105) z poprzednich 12 miesi\u0119cy. O ile wi\u0119c w tekstach temperatura momentami nawi\u0105zuje do wydarze\u0144 bie\u017c\u0105cego roku, to stylistycznie nie jest to nawet 2018 czy 2019. A w hierarchii najlepszych album\u00f3w z dat\u0105 w tytule <em>2020<\/em> grupy Bon Jovi musia\u0142by ust\u0105pi\u0107 nie tylko <em>1984<\/em> i <em>1989<\/em>, ale nawet <em>1999<\/em>. Nazwiska autor\u00f3w prosz\u0119 sobie dopisa\u0107 na w\u0142asn\u0105 r\u0119k\u0119.\u00a0\u00a0<\/p>\n<p><strong>BON JOVI <em>2020<\/em><\/strong>, Island 2020, <strong>3\/10<\/strong><\/p>\n\n\n<iframe loading=\"lazy\" src=\"https:\/\/open.spotify.com\/embed\/album\/6gZ9rRJt7m8g7ZzK8U6hcq\" width=\"500\" height=\"380\" frameborder=\"0\" allowtransparency=\"true\" allow=\"encrypted-media\"><\/iframe>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Nie, to nie o Noblu. W\u0142a\u015bnie si\u0119 dowiedzia\u0142em, \u017ce moja recenzja nowej p\u0142yty grupy Bon Jovi nie zmie\u015bci si\u0119 na kolumnach papierowego wydania POLITYKI. To dobra decyzja. Z trzech powod\u00f3w. Po pierwsze, p\u0142yta jest raczej s\u0142aba. Po drugie, zdecydowanie lepiej si\u0119 pastwi\u0107 nad takimi wydarzeniami na blogu. Po trzecie wreszcie &#8211; od czasu wpisu o [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":27095,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[132],"tags":[4435],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/27094"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=27094"}],"version-history":[{"count":4,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/27094\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":27099,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/27094\/revisions\/27099"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media\/27095"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=27094"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=27094"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=27094"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}