
{"id":27158,"date":"2020-10-15T08:00:28","date_gmt":"2020-10-15T06:00:28","guid":{"rendered":"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/?p=27158"},"modified":"2021-04-03T13:44:10","modified_gmt":"2021-04-03T11:44:10","slug":"27158","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/2020\/10\/15\/27158\/","title":{"rendered":"Dziwny rodzaj ukojenia"},"content":{"rendered":"<p>Du\u017co my\u015bl\u0119 ostatnio o uzdolnionych debiutantach, kt\u00f3rym trafi\u0142 si\u0119 ten rok na starcie kariery. Ale pomy\u015blcie o kim\u015b, kto p\u00f3\u0142 wieku czeka\u0142 na nale\u017cyt\u0105 ekspozycj\u0119 swojej muzyki, przychodzi rok 2020, wszystko sk\u0142ada si\u0119 idealnie &#8211; jest album podsumowuj\u0105cy dorobek z paroma utworami <em>live<\/em>, s\u0105 wznowienia poszczeg\u00f3lnych p\u0142yt, album koncertowy, du\u017ce materia\u0142y w prasie, koncerty w przygotowaniu, modny m\u0142ody artysta (Devont\u00e9 Hynes, znany jako Blood Orange) pisze entuzjastyczne s\u0142owo wst\u0119pne do p\u0142yty o tym, \u017ce zobaczy\u0107 na \u017cywo tego cz\u0142owieka to fascynuj\u0105ce do\u015bwiadczenie, a inni fajni muzycy (Robyn, Devendra Banhart, Moor Mother, Caribou) opisuj\u0105, jak bardzo ich zainspirowa\u0142. A potem przychodzi ten wredny sezon i c\u00f3\u017c &#8211; spotkania nie b\u0119dzie, z eksponowanych godzin na du\u017cych festiwalach nici. Zostaje tylko to, co prasa napisze. No wi\u0119c trzeba pisa\u0107, \u017ce tym artyst\u0105 skrzywdzonym przez los jest Amerykanin mieszkaj\u0105cy od lat w Kanadzie <strong>Beverly Glenn-Copeland<\/strong>. I \u017ce wszyscy powinni go pos\u0142ucha\u0107, niekt\u00f3rym si\u0119 spodoba, a pewna grupa odbiorc\u00f3w mo\u017ce go nawet rozpozna\u0107. By\u0107 mo\u017ce wychowali si\u0119 na jego muzyce, wcale tego nie zauwa\u017caj\u0105c.&nbsp; &nbsp;<\/p>\n\n\n<!--more-->\n\n\n\n<iframe loading=\"lazy\" width=\"560\" height=\"315\" src=\"https:\/\/www.youtube.com\/embed\/dfPmdWvrJJc\" frameborder=\"0\" allow=\"accelerometer; autoplay; clipboard-write; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture\" allowfullscreen=\"\"><\/iframe>\n\n\n<p>Praca na zapleczu telewizyjnej serii<em> Ulica Sezamkowa<\/em> mo\u017ce by\u0107 jakim\u015b punktem zaczepienia dla tych, kt\u00f3rym nazwisko muzyka nic nie m\u00f3wi. Tylko \u017ce ten odcinek sponsoruje literka T. Ta ostatnia z LGBT, bo BGC urodzi\u0142 si\u0119 jako m\u0119\u017cczyzna z b\u0142\u0119dnym oznaczeniem p\u0142ci. Nazwa wytw\u00f3rni Transgressive, kt\u00f3ra firmuje jego kompilacyjn\u0105 p\u0142yt\u0119, mo\u017ce wi\u0119c jeszcze by\u0107 przypadkiem, ale tytu\u0142 albumu, <em>Transmissions: The Music of Beverly Glenn-Copeland<\/em>, to ju\u017c \u015bwiadoma gra s\u0142\u00f3w. I mo\u017cna si\u0119 sprzecza\u0107 o dzisiejszy stopie\u0144 akceptacji dla r\u00f3\u017cnych grup spo\u0142ecznych, ale afroameryka\u0144ski transgenderowy artysta (i jeszcze buddysta) maj\u0105cy dzi\u015b 76 lat raczej nie mia\u0142 w \u017cyciu z g\u00f3rki. Z drugiej strony &#8211; i to pewnie najbardziej fascynuj\u0105ce w tej postaci &#8211; trudno mi znale\u017a\u0107 wi\u0119cej spokoju, spe\u0142nienia i rado\u015bci \u017cycia w kt\u00f3rymkolwiek z przes\u0142uchanych w ostatnich miesi\u0105cach album\u00f3w. Nawet w swoich najs\u0142abszych momentach wydana dwa tygodnie temu p\u0142yta przynosi wi\u0119c jaki\u015b rodzaj ukojenia.\u00a0 \u00a0<\/p>\n<p>Nie tylko \u017cycie Glenna-Copelanda by\u0142o skomplikowane (du\u017co pracy dla innych, brak sukces\u00f3w z w\u0142asn\u0105 muzyk\u0105, ukrywanie to\u017csamo\u015bci p\u0142ciowej a\u017c do XXI w.). Tak\u017ce jego muzyka kryje kilka du\u017cych zmian kierunku. Od folkowo-jazzowego pogranicza, kt\u00f3re tu symbolizuj\u0105 takie utwory jak<em> Don&#8217;t Despair<\/em> czy <em>River Dreams<\/em> (oba zdaj\u0105 si\u0119 odnosi\u0107 do tw\u00f3rczo\u015bci Joni Mitchell), a\u017c po kultowe dzi\u015b nagrania z okolic New Age (wznowiona niedawno p\u0142yta <em>Keyboard Fantasies<\/em>), cho\u0107by kapitalne <em>Ever New<\/em> i <em>Sunset Village<\/em>, grane z wykorzystaniem Yamahy DX7 i \u015bpiewane w zupe\u0142nie innym stylu. I innym g\u0142osem &#8211; bo styl wokalny, a nawet sama barwa, kt\u00f3r\u0105 operuje artysta, z biegiem czasu ulegaj\u0105 transformacji.\u00a0<\/p>\n<p>W tych najs\u0142abszych momentach mo\u017ce si\u0119 okaza\u0107, \u017ce znamy ju\u017c lepsz\u0105 muzyk\u0119 w podobnym stylu &#8211; cho\u0107by lepszy gospel ni\u017c ten, kt\u00f3ry BGC prezentuje w <em>Deep River<\/em>, podlanym zreszt\u0105 w obecnej tu koncertowej wersji afryka\u0144skim sosem. Po\u0142\u0105czenie hiphopowych break\u00f3w i wokalu na przeci\u0119ciu klasyki gospel w <em>In the Image<\/em> te\u017c brzmi co najmniej dziwnie. To ju\u017c zreszt\u0105 ten ostatni etap tw\u00f3rczo\u015bci muzyka, XXI wiek. Bel canto ryzykownie po\u0142\u0105czone z elementami minimal music i trip hopu &#8211; jak w fascynuj\u0105cym na sw\u00f3j spos\u00f3b <em>La Vita<\/em>, gdzie samo intro, przypominaj\u0105ce Massive Attack, ka\u017ce czeka\u0107 na rych\u0142e wej\u015bcie Horace&#8217;a Andy&#8217;ego. Tymczasem to Glenn-Campbell, cz\u0142owiek o wielu g\u0142osach. Zdarza si\u0119, \u017ce surfuje na grzbiecie fali kiczu, ale na tyle zr\u0119cznie, \u017ce nie tonie\u00a0<\/p>\n<p>To, co uderza w tych utworach &#8211; i to ju\u017c wszystkich &#8211; to jaka\u015b bezczasowo\u015b\u0107. Glenn-Copeland przez wi\u0119ksz\u0105 cz\u0119\u015b\u0107 \u017cycia artystycznego musia\u0142 \u017cy\u0107 troch\u0119 we w\u0142asnym \u015bwiecie, pozbawiony jakich\u015b szerszych reakcji na swoj\u0105 muzyk\u0119. Ale pozostaje w tym wszystkim dobrze, klasycznie wykszta\u0142conym autorem &#8211; pisze p\u0142ynnie, potoczy\u015bcie wr\u0119cz, mo\u017cna si\u0119 z\u017cyma\u0107 na poszczeg\u00f3lne \u015brodki czy barwy, mo\u017cna mie\u0107 alergi\u0119 na New Age, ale elegancji formy trudno nie zaobserwowa\u0107. Tak\u0105 muzyk\u0119 mogliby gra\u0107 do ko\u0144ca \u015bwiata w kasynie w Las Vegas, gdyby ten ca\u0142y \u015bwiat rozmontowa\u0107 i zmontowa\u0107 na nowo w jakiej\u015b alternatywnej wersji.\u00a0\u00a0<\/p>\n<p>A to moje pocz\u0105tkowe has\u0142o na temat skrzywdzenia przez los ma swoje bolesne drugie dno: Glenn-Copeland i jego \u017cona po odwo\u0142anych trasach w 2020 r. stracili tak du\u017ce fundusze, \u017ce grozi\u0142 im status bezdomnych &#8211; pomog\u0142a <a href=\"https:\/\/www.them.us\/story\/gofundme-launched-for-beverly-glenn-copeland\">zbi\u00f3rka crowdfundingowa zorganizowana przez s\u0142uchaczy i przyjaci\u00f3\u0142<\/a>. Mo\u017cecie si\u0119 do\u0142o\u017cy\u0107 zakupem p\u0142yty &#8211; jedyna rozs\u0105dna forma w tych dniach. Na pewno si\u0119 nie zmarnuje. Najwy\u017cej wrzucicie<em> Colours of Anyhow<\/em> na repeat i pomy\u015blicie o tym, \u017ce nawet na emeryturze mo\u017cna spe\u0142nia\u0107 marzenia.<\/p>\n<p><strong>BEVERLY GLENN-COPELAND <em>Transmissions: The Music of Beverly Glenn-Copeland<\/em><\/strong>, Transgressive 2020, <strong>8\/10<\/strong><\/p>\n\n\n<iframe style=\"border: 0; width: 500px; height: 470px;\" src=\"https:\/\/bandcamp.com\/EmbeddedPlayer\/album=4246895836\/size=large\/bgcol=ffffff\/linkcol=0687f5\/license_id=1181\/tracklist=false\/transparent=true\/\" seamless=\"\"><a href=\"https:\/\/beverlyglenn-copeland.bandcamp.com\/album\/transmissions-the-music-of-beverly-glenn-copeland-2\">Transmissions: The Music of Beverly Glenn-Copeland by Beverly Glenn-Copeland<\/a><\/iframe>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Du\u017co my\u015bl\u0119 ostatnio o uzdolnionych debiutantach, kt\u00f3rym trafi\u0142 si\u0119 ten rok na starcie kariery. Ale pomy\u015blcie o kim\u015b, kto p\u00f3\u0142 wieku czeka\u0142 na nale\u017cyt\u0105 ekspozycj\u0119 swojej muzyki, przychodzi rok 2020, wszystko sk\u0142ada si\u0119 idealnie &#8211; jest album podsumowuj\u0105cy dorobek z paroma utworami live, s\u0105 wznowienia poszczeg\u00f3lnych p\u0142yt, album koncertowy, du\u017ce materia\u0142y w prasie, koncerty w [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":27160,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[12,3976,3200,3,312,120,7,4197,106],"tags":[4443],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/27158"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=27158"}],"version-history":[{"count":6,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/27158\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":28748,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/27158\/revisions\/28748"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media\/27160"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=27158"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=27158"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=27158"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}