
{"id":27675,"date":"2020-12-14T09:21:23","date_gmt":"2020-12-14T08:21:23","guid":{"rendered":"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/?p=27675"},"modified":"2020-12-14T09:34:15","modified_gmt":"2020-12-14T08:34:15","slug":"lawiny-milosci","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/2020\/12\/14\/lawiny-milosci\/","title":{"rendered":"Lawiny mi\u0142o\u015bci"},"content":{"rendered":"<p>Pierwsza p\u0142yta <strong>The Avalanches<\/strong> to by\u0142 mini-max w dobrym stylu: minimum oczekiwa\u0144, maksymalnie udany efekt. Na pierwszym albumie Australijczyk\u00f3w, wydanym na prze\u0142omie wiek\u00f3w, jeszcze w prehistorycznych czasach starej &#8222;Machiny&#8221; (jest gdzie\u015b w <a href=\"https:\/\/www.facebook.com\/skanyzmachiny\">Skanach na FB<\/a> tamta sp\u00f3\u017aniona wtedy recenzja), dzi\u015b ju\u017c klasycznym, du\u017co by\u0142o g\u0142\u00f3wnie sampli i kapitalnych pomys\u0142\u00f3w na ich wykorzystanie. Na drugim, oczekiwanym przez 16 lat i wydawanym z wyra\u017anym jednak syndromem drugiej p\u0142yty, pojawi\u0142o si\u0119 jeszcze sporo go\u015bci, nowych pomys\u0142\u00f3w by\u0142o mniej, pojawi\u0142 si\u0119 za to jeden bardzo du\u017cy przeb\u00f3j, cho\u0107 z trudem wytrzymuj\u0105cy klas\u0105 por\u00f3wnanie z poprzednimi. Na albumie numer trzy jest jeszcze wi\u0119cej go\u015bci (zaczynaj\u0105 przewy\u017csza\u0107 liczb\u0119 sampli, co jest przed\u0142u\u017ceniem <a href=\"https:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/2016\/07\/07\/impreza-na-5703-dni\/\">tendencji, o kt\u00f3rej pisa\u0142em<\/a> w recenzji<em> Wildflower<\/em>) i wi\u0119cej wszystkiego, za to mniej obaw o cokolwiek.\u00a0 \u00a0\u00a0<\/p>\n\n\n<!--more-->\n\n\n\n<iframe loading=\"lazy\" width=\"560\" height=\"315\" src=\"https:\/\/www.youtube.com\/embed\/TvZpn322LxE\" frameborder=\"0\" allow=\"accelerometer; autoplay; clipboard-write; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture\" allowfullscreen=\"\"><\/iframe>\n\n\n<p><em>We Will Always Love You<\/em> to podr\u00f3\u017c w przesz\u0142o\u015b\u0107, podobnie jak poprzednie p\u0142yty, ale zarazem p\u0142yta brzmi\u0105ca bardziej jak wsp\u00f3\u0142czesna konkurencja na listach bestseller\u00f3w. Dlaczego? O ile pl\u0105drofoniczny zapa\u0142 zespo\u0142u na pocz\u0105tku wieku fascynowa\u0142, to po 20 latach mainstreamowe przeboje robi si\u0119 w\u0142a\u015bnie bardziej w stylu The Avalanches. Kola\u017cowe metody hip hopu zosta\u0142y przej\u0119te, a \u017conglerk\u0119 starymi stylistykami &#8211; soul, disco, funk, prehistoryczny rap, R&amp;B, electro, psychodeliczny pop &#8211; uprawia ju\u017c ca\u0142a bran\u017ca. I o ile przy debiucie powtarzano z ekscytacj\u0105 informacj\u0119 o tysi\u0105cach wykorzystanych sampli, to tutaj premierze towarzyszy\u0142a raczej historia o tym, jak Robbie Chater wyprzeda\u0142 7 tysi\u0119cy p\u0142yt ze swojej kolekcji, \u017ceby bez obci\u0105\u017ce\u0144 zacz\u0105\u0107 prac\u0119 nad nowym albumem.<\/p>\n<p>Zapowiadane kilkoma niez\u0142ymi singlami <em>We Will Always Love You<\/em>, ponad 70 minut muzyki i mn\u00f3stwo nowych twarzy (podstawowy duet Chatera i Di Blasiego uzupe\u0142nia jeszcze Andrew Szekeres, go\u015bci specjalnych mamy tu ju\u017c oko\u0142o czterdziestki), to w\u0142a\u015bciwie wielka playlista &#8211; utwory zlepione s\u0105 w jedn\u0105 ca\u0142o\u015b\u0107 starannie, nawet lepiej ni\u017c na poprzednich albumach, tworz\u0105c co\u015b w rodzaju concept-albumu o wiecznej mi\u0142o\u015bci (inspiracj\u0105 by\u0142o bicie serca widocznej na ok\u0142adce Ann Druyan, pracuj\u0105cej przy projekcie Voyager Golden Record, kt\u00f3ra wys\u0142a\u0142a w kosmos nagranie w\u0142asnego bicia serca dzie\u0144 po o\u015bwiadczynach Carla Sagana), cho\u0107 oczywi\u015bcie brak tamtej zwi\u0119z\u0142o\u015bci i znajdziemy bez trudu kilka mielizn. Zarazem jednak bez wi\u0119kszego trudu znajdziemy kilka moment\u00f3w, dla kt\u00f3rych wszyscy powinni pos\u0142ucha\u0107 The Avalanches &#8211; cho\u0107by cameo Terence&#8217;a Trenta D&#8217;Arby&#8217;ego, kt\u00f3ry \u015bpiewa (pod w\u0142asnym nazwiskiem, jako Sananda Maitreya) na tle sampli z utworu Vashit Bunyan czy <em>Until Daylight Comes<\/em>, najlepszy od lat utw\u00f3r, w kt\u00f3rym pojawia si\u0119 Tricky. Ale powiedzie\u0107 tylko o tych dw\u00f3ch utworach to jak nic nie powiedzie\u0107.\u00a0 \u00a0\u00a0<\/p>\n\n\n<iframe loading=\"lazy\" width=\"560\" height=\"315\" src=\"https:\/\/www.youtube.com\/embed\/939w8RwaLSY\" frameborder=\"0\" allow=\"accelerometer; autoplay; clipboard-write; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture\" allowfullscreen=\"\"><\/iframe>\n\n\n<p>The Avalanches zachowuj\u0105 si\u0119 troch\u0119 tak, jak gdyby na ka\u017cdej p\u0142ycie chcieli zmie\u015bci\u0107 histori\u0119 samplingu. I maj\u0105 najwyra\u017aniej \u0142atwiej ni\u017c kiedy\u015b &#8211; poza Australi\u0105 trafili z dystrybucj\u0105 do katalogu majorsa, bud\u017cety te\u017c wi\u0119ksze, wyd\u0142ubuj\u0105 wi\u0119c bez wi\u0119kszego trudu a to fragment kompozycji Steve&#8217;a Reicha (kt\u00f3ry zamieniaj\u0105 w dyskotek\u0119 w <em>Born To Lose<\/em>), a to Pata Metheny&#8217;ego (do kt\u00f3rego dobieraj\u0105 jako towarzystwo Kurta Vile&#8217;a i Wayne&#8217;a Coyne&#8217;a w <em>Gold Sky<\/em>), a to wreszcie The Carpenters, kt\u00f3rych przyspieszony refren tworzy atmosfer\u0119 kapitalnego <em>We Go On<\/em>, jednego z utwor\u00f3w, kt\u00f3re z powodzeniem mog\u0142yby si\u0119 sta\u0107 filarami kt\u00f3rej\u015b z poprzednich p\u0142yt. <em>Interstellar Love<\/em>, kolejna kluczowa kompozycja, wykorzystuje d\u0142ugi fragment <em>Eye In The Sky<\/em> Alan Parsons Project, a do tego dochodzi jeszcze Leon Bridges, z kolei w<em> Born To Lose<\/em> obecny w postaci sampla.\u00a0\u00a0<\/p>\n<p>Czy to p\u0142yta pod jakim\u015b wzgl\u0119dem wybitna? Mia\u0142bym w\u0105tpliwo\u015bci. Ale ogl\u0105daj\u0105c wczoraj fantastyczny &#8211; jak na onlajnowe wyst\u0119py &#8211; i wsparty r\u00f3wn\u0105 mas\u0105 go\u015bci koncert Gorillaz pomy\u015bla\u0142em sobie, \u017ce jako artystyczne przedsi\u0119wzi\u0119cia w trudnym roku 2020 oba te albumy nale\u017ca\u0142oby wstawi\u0107 na t\u0119 sam\u0105 p\u00f3\u0142k\u0119, zar\u00f3wno pod wzgl\u0119dem poziomu, co si\u0142y uderzeniowej, a wreszcie potencja\u0142u singlowego eksploatowanego miesi\u0105c po miesi\u0105cu. Zda\u0142em sobie te\u017c spraw\u0119, \u017ce na producent\u00f3w z Melbourne patrz\u0119 troch\u0119 jak na wirtualny zesp\u00f3\u0142, a przy tym kompani\u0119, kt\u00f3rej praca, cho\u0107by by\u0142a pogr\u0105\u017cona w nostalgicznych powrotach do przesz\u0142o\u015bci, zawsze krzepi i poprawia nastr\u00f3j. W tym sensie trzeci album stawia kropk\u0119 nad &#8222;i&#8221;. I ostatecznie zamyka obawy co do sezonowo\u015bci tego muzycznego zjawiska.\u00a0 \u00a0<\/p>\n<p><strong>THE AVALANCHES <em>We Will Always Love You<\/em><\/strong>, Modular 2020, <strong>8\/10<\/strong>\u00a0<\/p>\n\n\n<iframe loading=\"lazy\" src=\"https:\/\/open.spotify.com\/embed\/album\/755yBlrk0Sz8tIgMMTgyr1\" width=\"500\" height=\"380\" frameborder=\"0\" allowtransparency=\"true\" allow=\"encrypted-media\"><\/iframe>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Pierwsza p\u0142yta The Avalanches to by\u0142 mini-max w dobrym stylu: minimum oczekiwa\u0144, maksymalnie udany efekt. Na pierwszym albumie Australijczyk\u00f3w, wydanym na prze\u0142omie wiek\u00f3w, jeszcze w prehistorycznych czasach starej &#8222;Machiny&#8221; (jest gdzie\u015b w Skanach na FB tamta sp\u00f3\u017aniona wtedy recenzja), dzi\u015b ju\u017c klasycznym, du\u017co by\u0142o g\u0142\u00f3wnie sampli i kapitalnych pomys\u0142\u00f3w na ich wykorzystanie. Na drugim, oczekiwanym [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":27678,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[12,3,312,120,3319,1,3309,4197,106],"tags":[2494],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/27675"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=27675"}],"version-history":[{"count":5,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/27675\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":27681,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/27675\/revisions\/27681"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media\/27678"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=27675"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=27675"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=27675"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}