
{"id":28395,"date":"2021-03-02T10:03:31","date_gmt":"2021-03-02T09:03:31","guid":{"rendered":"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/?p=28395"},"modified":"2021-03-02T11:30:32","modified_gmt":"2021-03-02T10:30:32","slug":"uzupelnilem-zapasy-zachwytu","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/2021\/03\/02\/uzupelnilem-zapasy-zachwytu\/","title":{"rendered":"Uzupe\u0142ni\u0142em zapasy zachwytu"},"content":{"rendered":"<p>Co nap\u0119dza recenzenta? Zachwyt. Par\u0119 razy tu o tym pisa\u0142em. Znalezienie naprawd\u0119 \u015bwie\u017cej i uzale\u017cniaj\u0105co atrakcyjnej muzyki to g\u0142\u00f3wny cel tej ca\u0142ej roboty. Materializuje si\u0119 czasem ledwie raz na par\u0119 miesi\u0119cy. W moim wypadku w muzyce <strong>Sama Gendela<\/strong>, kt\u00f3ry wyda\u0142 przed weekendem tzw. odrzuty. Czyli 3 godziny i 40 minut nagra\u0144 zrealizowanych w ci\u0105gu ostatnich o\u015bmiu lat, kt\u00f3re s\u0105 i \u0142\u0105cznie, i na wyrywki najwspanialsz\u0105 rzecz\u0105, jakiej s\u0142ucha\u0142em od miesi\u0119cy. Pami\u0119tacie t\u0119 wielk\u0105 histori\u0119 o Milesie Davisie, jak to pod koniec \u017cycia chcia\u0142 po raz kolejny zreformowa\u0107 jazz tak, by odzwierciedla\u0142 rewolucj\u0119 hiphopow\u0105? Kierunek s\u0142uszny, ale to by\u0142 jeszcze, trzeba przyzna\u0107, jazz spi\u0119ty z hip-hopem na agrafk\u0119. Potem pojawia\u0142o si\u0119 mn\u00f3stwo kolejnych pr\u00f3b, a\u017c w ko\u0144cu w XXI wieku s\u0142yszycie muzyk\u0119 Gendela (cho\u0107by na jego poprzednich p\u0142ytach solowych czy albumie duetu z basist\u0105 Samem Wilkesem) i jest to co\u015b pomi\u0119dzy jazzem a hip-hopem, i to tym w wersji z nagra\u0144 J Dilli czy Madliba. Ujmuj\u0105c to w kategoriach fizyki &#8211; to taki, khem, odpowiednik dualizmu korpuskularno-falowego. Jak patrzycie z perspektywy hip-hopu, to widzicie hip-hop, ale z punktu widzenia jazzu &#8211; te\u017c wszystko si\u0119 zgadza. Problem polega na tym, \u017ce monstrualny <em>Fresh Bread<\/em> przynosi jeszcze wi\u0119cej punkt\u00f3w odniesienia, bo pochodz\u0105cy z Kalifornii Gendel jest zarazem wyra\u017anie zafascynowany popem i muzyk\u0105 elektroniczn\u0105 z pogranicza ambientu. Na pytanie, czym interesuje si\u0119 najbardziej, odpowiada: tak.\u00a0\u00a0<\/p>\n\n\n<!--more-->\n\n\n\n<iframe loading=\"lazy\" width=\"560\" height=\"315\" src=\"https:\/\/www.youtube.com\/embed\/yl9woQAZQhQ\" frameborder=\"0\" allow=\"accelerometer; autoplay; clipboard-write; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture\" allowfullscreen=\"\"><\/iframe>\n\n\n<p>Je\u015bli saksofon Gendela (bo to w pierwszej kolejno\u015bci saksofonista) czasem zasypia, \u015bni mu si\u0119 pewnie, \u017ce jest tr\u0105bk\u0105 Jona Hassella &#8211; \u017ce mniejszy i zwinniejszy, bardziej gi\u0119tki brzmieniowo. I ten t\u0142umiony alt momentami brzmi jak instrument z innej planety, tym bardziej \u017ce regularnie przetwarzany bywa przez ca\u0142y szereg harmonizer\u00f3w, chorus\u00f3w i B\u00f3g jeden wie, co tam jeszcze. Tyle \u017ce na saksofonie &#8211; nawet postrzeganym jako instrument o niebywa\u0142ej elastyczno\u015bci, momentami troch\u0119 syntezator &#8211; rzecz si\u0119 nie ko\u0144czy. Gendel grywa na gitarze, programuje beaty, wykorzystuj\u0105c jakie\u015b przedpotopowe narz\u0119dzia w rodzaju Electro Harmonixa DRM32 (kt\u00f3ry da\u0142 tytu\u0142 jego zesz\u0142orocznej p\u0142ycie <em>DRM<\/em>). Nie jest to jednak &#8211; tutaj zn\u00f3w daje o sobie zna\u0107 ten niejednoznaczny charakter jego muzyki &#8211; dzia\u0142alno\u015b\u0107 producencka. To raczej produkcja na \u017cywo &#8211; b\u0142\u0105dzenie, improwizacja. Je\u015bli pos\u0142uchacie wklejonego wy\u017cej wyst\u0119pu artysty na stacji kolejowej w Los Angeles, zobaczycie, o co chodzi &#8211; nic nie zosta\u0142o wcze\u015bniej ustalone, Gendel gra z przestrzeni\u0105, potrafi zagra\u0107 koncert, wtapiaj\u0105c si\u0119 w dworcowy harmider i zapowiedzi z g\u0142o\u015bnika. A zarazem potrafi nagra\u0107 <em>Cruzin Wit <\/em>(by\u0142o na <a href=\"https:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/2021\/02\/27\/tasma-tygodnia\/\">sobotniej playli\u015bcie<\/a>), kt\u00f3re jak na odprysk producencki zachwyca niczym dopracowany przeb\u00f3j pop.&nbsp; &nbsp; &nbsp;<\/p>\n\n\n<iframe loading=\"lazy\" width=\"560\" height=\"315\" src=\"https:\/\/www.youtube.com\/embed\/ye1qEFqqN68\" frameborder=\"0\" allow=\"accelerometer; autoplay; clipboard-write; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture\" allowfullscreen=\"\"><\/iframe>\n\n\n<p>Na <em>Fresh Bread<\/em> w\u0142a\u015bnie te przej\u015bcia od klimatu do klimatu, od zaskoczenia do zaskoczenia, s\u0105 najbardziej fascynuj\u0105ce. W chwil\u0119 po wspomnianym <em>Cruzin Wit<\/em> s\u0142uchamy na przyk\u0142ad p\u0142yn\u0105cej, hipnotyzuj\u0105cej wersji standardu jazzowego <em>Misty<\/em>. Z tak wsp\u00f3\u0142czesn\u0105, tak dzisiejsz\u0105 wersj\u0105 tej kompozycji jeszcze si\u0119 nie spotka\u0142em. W <em>They B All Like<\/em> Gendel sk\u0142ada co\u015b, co jest wymarzonym beatem dla wsp\u00f3\u0142czesnego rapera. A zaraz potem w koncertowym<em> Infant Joy<\/em> pr\u00f3buje poprawia\u0107 smoothjazzow\u0105 estetyk\u0119 Kenny&#8217;ego G, \u0142\u0105cz\u0105c go z wra\u017cliwo\u015bci\u0105 Aphex Twina. W kolejnej chwili us\u0142yszymy <em>Wwaasshh<\/em> nagrane z perkusist\u0105 Carlosem Ni\u00f1o (sta\u0142y wsp\u00f3\u0142pracownik Gendela): o, ambient! A potem w <em>Sometimes I Feel So Good<\/em>: o, znowu przeb\u00f3j! I na przyk\u0142ad jeszcze<em> Iguana Queen<\/em>: o, to jest to, co chcia\u0142 Davis, tylko lepiej. A na dok\u0142adk\u0119 mamy jeszcze <em>When I Am Laid In Earf<\/em> &#8211; \u015bpiewan\u0105 syntetycznym g\u0142osem ari\u0119 z opery Henry&#8217;ego Purcella.<\/p>\n<p>To spojrzenie na klasyczny jazzowy repertuar s\u0142yszalne w <em>Misty<\/em> by\u0142o nawet tematem zadania, jakie zleci\u0142a Gendelowi wytw\u00f3rnia Nonesuch, podpisuj\u0105c z nim kontrakt (nagrywa te\u017c stale dla kalifornijskiej Leaving Records). Nagra\u0142 dla nich <em>Satin Doll<\/em> z nowymi wersjami m.in. <em>Freddie Freeloader<\/em> z Davisowskiego Kind of Blue, klasycznego <em>Afro Blue<\/em> czy tytu\u0142owej kompozycji Duke&#8217;a Ellingtona. A za nieca\u0142e dwa tygodnie Gendel pojawi si\u0119 na p\u0142ycie Pino Palladino (bas\u00f3wkowego weterana znanego jeszcze z najlepszych p\u0142yt lat 80., dzi\u015b graj\u0105cego jazz) i gitarzysty Blake&#8217;a Millsa. Bo Gendel to \u015bwietny, cho\u0107 brzmieniowo troch\u0119 jednak dominuj\u0105cy, kompan muzyczny. Cz\u0119sto grywa z Gabe&#8217;em Noelem (kolejny basista, zreszt\u0105 m.in. t\u0119 wsp\u00f3\u0142prac\u0119<em> Fresh Bread<\/em> dokumentuje). Albo wchodzi z sol\u00f3wk\u0105 w \u015brodku brawurowego kawa\u0142ka Louisa Cole&#8217;a i <a href=\"https:\/\/youtu.be\/ly3EJbzRPjc\">kradnie show<\/a>. Z jego nowym albumem te\u017c jest troch\u0119 zwodniczo: s\u0142uchacie i my\u015blicie sobie, \u017ce to fajna tapeta d\u017awi\u0119kowa, mija par\u0119 dni i macie mieszkanie wytapetowane plakatami z Gendelem.&nbsp;<\/p>\n\n\n<iframe loading=\"lazy\" width=\"560\" height=\"315\" src=\"https:\/\/www.youtube.com\/embed\/im-Avcv7deE\" frameborder=\"0\" allow=\"accelerometer; autoplay; clipboard-write; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture\" allowfullscreen=\"\"><\/iframe>\n\n\n<p>Niebezpieczny urok tej muzyki polega na tym, \u017ce jest kompletnie niewymuszona i nie narzuca si\u0119 nikomu z niczym. Sam Gendel gra co\u015b, co Zygmunt Bauman uzna\u0142by pewnie za idealn\u0105 ilustracj\u0119 swojej teorii o p\u0142ynnej rzeczywisto\u015bci. Wielkie rzeczy, kapitalne pomys\u0142y s\u0105 tu ukryte dla niepoznaki pod postaci\u0105 niedba\u0142ych gest\u00f3w rzucanych mimochodem. Ze \u015bwiadomo\u015bci\u0105 kl\u0119ski w czasach masowego przemia\u0142u idei. Dlatego forma (czy wspomina\u0142em, \u017ce Gendel zajmuje si\u0119 te\u017c projektowaniem graficznym?) i tre\u015b\u0107 na <em>Fresh Bread<\/em> tak doskonale ze sob\u0105 wsp\u00f3\u0142graj\u0105 &#8211; a masz tu, s\u0142uchaczu, zawarto\u015b\u0107 mojego twardego dysku, zdaje si\u0119 m\u00f3wi\u0107 autor, pos\u0142uchaj sobie. Mo\u017ce co\u015b znajdziesz, bo ja jestem ju\u017c zupe\u0142nie gdzie indziej. Bo je\u015bli recenzent karmi si\u0119 zachwytem nad czym\u015b nowym, artysta zapewne karmi si\u0119 wymy\u015blaniem czego\u015b nowego.&nbsp;<\/p>\n<p><strong>SAM GENDEL <em>Fresh Bread<\/em><\/strong>, Leaving 2021,<strong> 8-9\/10&nbsp;<\/strong><\/p>\n\n\n<iframe style=\"border: 0; width: 500px; height: 470px;\" src=\"https:\/\/bandcamp.com\/EmbeddedPlayer\/album=56275791\/size=large\/bgcol=ffffff\/linkcol=0687f5\/tracklist=false\/transparent=true\/\" seamless=\"\"><a href=\"https:\/\/samgendel.bandcamp.com\/album\/fresh-bread\">Fresh Bread by Sam Gendel<\/a><\/iframe>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Co nap\u0119dza recenzenta? Zachwyt. Par\u0119 razy tu o tym pisa\u0142em. Znalezienie naprawd\u0119 \u015bwie\u017cej i uzale\u017cniaj\u0105co atrakcyjnej muzyki to g\u0142\u00f3wny cel tej ca\u0142ej roboty. Materializuje si\u0119 czasem ledwie raz na par\u0119 miesi\u0119cy. W moim wypadku w muzyce Sama Gendela, kt\u00f3ry wyda\u0142 przed weekendem tzw. odrzuty. Czyli 3 godziny i 40 minut nagra\u0144 zrealizowanych w ci\u0105gu ostatnich [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":28397,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[12,31,3,312,120,3319,4543,1249],"tags":[4564],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/28395"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=28395"}],"version-history":[{"count":18,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/28395\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":28414,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/28395\/revisions\/28414"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media\/28397"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=28395"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=28395"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=28395"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}