
{"id":28534,"date":"2021-03-16T08:55:33","date_gmt":"2021-03-16T07:55:33","guid":{"rendered":"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/?p=28534"},"modified":"2021-03-16T10:39:03","modified_gmt":"2021-03-16T09:39:03","slug":"urodziny-plyty-idealnej","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/2021\/03\/16\/urodziny-plyty-idealnej\/","title":{"rendered":"Urodziny p\u0142yty idealnej"},"content":{"rendered":"<p>Cofnijmy ta\u015bm\u0119 o 50 lat. Kto wtedy wyda\u0142 p\u0142yt\u0119 roku, piosenk\u0119 roku i nagranie roku na nagrody Grammy? I to za jednym razem? A przy tym te piosenki roku napisa\u0142? I da\u0142 si\u0119 nam\u00f3wi\u0107 na za\u015bpiewanie &#8211; a raczej da\u0142a, bo mowa o jednej z najwa\u017cniejszych autorek lat 70., kt\u00f3ra w chwili wydania tej nagrodzonej wszystkim i za wszystko, sprzedanej w kilkunastu milionach p\u0142yty z kotem na ok\u0142adce, mia\u0142a mniej lat ni\u017c dzi\u015b Taylor Swift. Showbiznesowe rekordy w dziedzinie kobiecej wokalistyki, jakie po sobie zostawi\u0142a ta p\u0142yta, bi\u0142y dopiero Whitney Houston i Adele po (odpowiednio) ponad 20 i ponad 40 latach. Ale teraz jubileusz przyszed\u0142 bez wielkiej pompy, brak wielkich wydawnictw z odrzutami ze studia, jest tylko wznowienie winylowe oryginalnego albumu z roku 1971. I mo\u017ce to i dobrze, bo p\u0142yta zasadniczo doskona\u0142a. Tylko szkoda troch\u0119 tego braku promocji (troch\u0119 wstyd &#8211; t\u0142oczenie takie sobie, bez nowego masteringu itd.). W ko\u0144cu w\u015br\u00f3d tytu\u0142\u00f3w obchodz\u0105cych w tym roku pi\u0119\u0107dziesi\u0105tk\u0119, ten mia\u0142by szanse przem\u00f3wi\u0107 do naprawd\u0119 szerokiej publiczno\u015bci.\u00a0<\/p>\n\n\n<!--more-->\n\n\n\n<iframe loading=\"lazy\" width=\"560\" height=\"315\" src=\"https:\/\/www.youtube.com\/embed\/zBMGovfHccI\" frameborder=\"0\" allow=\"accelerometer; autoplay; clipboard-write; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture\" allowfullscreen=\"\"><\/iframe>\n\n\n<p>Zacznijmy od tego, \u017ce <em>Tapestry<\/em> <strong>Carole King<\/strong> to bardzo nowoczesna p\u0142yta. Przy niewielkim liftingu mog\u0142aby zosta\u0107 nagrana dzisiaj i zrobi\u0107 furor\u0119. Ze stylem rozpi\u0119tym gdzie\u015b pomi\u0119dzy piosenk\u0105 musicalow\u0105, soft rockiem, folkiem i R&amp;B, by\u0142aby ca\u0142kiem na miejscu dzisiaj, wystarczy\u0142oby odrobin\u0119 zmieni\u0107 te gatunkowe proporcje i podkr\u0119ci\u0107 drobiazgi. Aran\u017cacje wi\u0119kszo\u015bci utwor\u00f3w budowane s\u0105 oszcz\u0119dnie &#8211; z tego, co naprawd\u0119 potrzebne. Instrumentali\u015bci znakomici &#8211; pod tym wzgl\u0119dem wszystko gra idealnie: i gitarowe partie Jamesa Taylora, i partie instrument\u00f3w d\u0119tych jazzmana Curtisa Amy, i rhythm&#8217;n&#8217;bluesowa gra sekcji (na basie Charles Larkey, \u00f3wczesny &#8211; i drugi z kolei &#8211; m\u0105\u017c autorki). W\u0142\u0105cznie z anegdotycznym wr\u0119cz udzia\u0142em Joni Mitchell (tu\u017c przed wydaniem klasycznego <em>Blue<\/em>) w roli ch\u00f3rzystki. Mo\u017cna powiedzie\u0107, \u017ce King by\u0142a bardziej &#8222;czarna&#8221; ni\u017c Mitchell, za to bardziej &#8222;bia\u0142a&#8221; ni\u017c Aretha Franklin, dla kt\u00f3rej napisa\u0142a <em>(You Make Me Feel Like) A Natural Woman<\/em>, jedn\u0105 z najbardziej znanych piosenek na <em>Tapestry<\/em> (p\u0142yta przypomina kilka takich gotowych piosenek King pisanych dla innych artyst\u00f3w &#8211; s\u0105 w drugiej cz\u0119\u015bci, podczas gdy cz\u0119\u015b\u0107 pierwsza to nowy repertuar). I tyle &#8211; w to, co robi si\u0119 dzi\u015b, wpisa\u0142aby si\u0119 znakomicie. Mo\u017ce tak\u017ce dlatego, \u017ce w roku 1971 tym albumem t\u0119 tradycj\u0119 zdefiniowa\u0142a.\u00a0 \u00a0\u00a0<\/p>\n\n\n<iframe loading=\"lazy\" width=\"560\" height=\"315\" src=\"https:\/\/www.youtube.com\/embed\/hqwLrJ6QWho\" frameborder=\"0\" allow=\"accelerometer; autoplay; clipboard-write; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture\" allowfullscreen=\"\"><\/iframe>\n\n\n<p>King zdefiniowa\u0142a te\u017c feministyczny, wyzwolony g\u0142os w piosence. <em>Tapestry<\/em> jest dziewczy\u0144ska p\u0142yta pod ka\u017cdym wzgl\u0119dem. Piecz\u0119tuje wyj\u015bcie z cienia, a w\u0142a\u015bciwie ze sp\u00f3\u0142ki autorskiej &#8211; koniec wsp\u00f3\u0142pracy z Gerrym Goffinem, by\u0142ym m\u0119\u017cem wokalistki. Od pierwszego w programie <em>I Feel the Earth Move<\/em> jest &#8211; jak zauwa\u017ca Loren Glass, autorka ksi\u0105\u017ceczki o albumie z serii &#8222;33 1\/3&#8221; &#8211; manifestacj\u0105 przejmowania inicjatywy, wolno\u015bci, si\u0142y. A dwie strony albumu mia\u0142y wr\u0119cz zderza\u0107 ze sob\u0105 sytuacj\u0119 zale\u017cno\u015bci i niezale\u017cno\u015bci. Ale jest te\u017c, co zauwa\u017ca ta sama Glass, p\u0142yt\u0105 nie tyle dziewczy\u0144sk\u0105, co kobiec\u0105 &#8211; tak widziano King, kt\u00f3ra sta\u0142a si\u0119 supergwiazd\u0105 muzyki pop, nie staj\u0105c si\u0119 zarazem symbolem seksu. Histori\u0119 w tekstach prowadzi od zwi\u0105zku do zwi\u0105zku, ale opowiada o nich z kobiecej perspektywy &#8211; prosto, otwarcie, wra\u017cliwie, intymnie.\u00a0\u00a0<\/p>\n<p>Muzycznie stanowi amalgamat wspomnianego rhythm&#8217;n&#8217;bluesa (&#8222;Time Magazine&#8221; wspomina\u0142 w swoim czasie o tym, \u017ce King stworzy\u0142a w Nowym Jorku jego wielkomiejsk\u0105 wersj\u0119), tradycji gry na fortepianie inspirowanej momentami rock&#8217;n&#8217;rollem, troch\u0119 jak u Eltona Johna (<em>Beautiful, Smackwater Jack<\/em>), folkowej wra\u017cliwo\u015bci, ale te\u017c tradycji musicalowej (<em>Home Again<\/em>). Na przedstawienia na Broadwayu matka zabiera\u0142a Carole (w\u00f3wczas Carole Klein) od pi\u0105tego roku \u017cycia, ten styl przychodzi\u0142 jej naturalnie. Sama w pewnym momencie pracowa\u0142a nad m\u0142odzie\u0144czym musicalem o Beat Generation.<\/p>\n\n\n<iframe loading=\"lazy\" width=\"560\" height=\"315\" src=\"https:\/\/www.youtube.com\/embed\/Dfmn9M6hXVI\" frameborder=\"0\" allow=\"accelerometer; autoplay; clipboard-write; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture\" allowfullscreen=\"\"><\/iframe>\n\n\n<p>Bior\u0105c pod uwag\u0119 ca\u0142\u0105 t\u0119 kobieco\u015b\u0107 albumu i jego charakter, nie spos\u00f3b te\u017c nie zwr\u00f3ci\u0107 uwagi na to, \u017ce nagrania Maryli Rodowicz &#8211; z jej najlepszego okresu, te z tekstami Osieckiej i muzyk\u0105 G\u00e4rtner &#8211; przynajmniej momentami chcia\u0142y by\u0107 ju\u017c nie klasykami Dylana, tylko w\u0142a\u015bnie songami Carole King. Nie ca\u0142kiem to si\u0119 uda\u0142o (mo\u017ce dlatego, \u017ce trzeba by\u0142o trzech autorek, a King by\u0142a jedna, na pewno te\u017c ze wzgl\u0119du na brak do\u015bwiadczonych rodzimych producent\u00f3w), cho\u0107 wychodzi\u0142o na sw\u00f3j, tutejszy spos\u00f3b, jako najlepsze, co byli\u015bmy w stanie osi\u0105gn\u0105\u0107 w ramach polskiej kultury wydawniczej i producenckiej.<\/p>\n<p>Nic a nic nie dziwi mnie to przys\u0142uchiwanie si\u0119 wzorcom, je\u015bli by\u0142y najlepsze, ale na taki jeden raz, kiedy na <em>Tapestry<\/em> wszystko z\u0142o\u017cy\u0142o si\u0119 idealnie, przypadaj\u0105 zapewne setki, tysi\u0105ce pr\u00f3b innych artyst\u00f3w, kt\u00f3rych p\u0142yty zestarza\u0142y si\u0119 troch\u0119 szybciej. Wynika to pewnie tak\u017ce z tego, \u017ce na albumie King &#8211; promowanym singlami o dw\u00f3ch stronach &#8222;A&#8221;, praktycznie nie ma s\u0142abych punkt\u00f3w. Zapewne ka\u017cdy ma ulubion\u0105 &#8211; w moim wypadku to <em>It&#8217;s Too Late<\/em>. Ale pod wzgl\u0119dem uk\u0142adu 44-minutowy zestaw tworzy wr\u0119cz perfekcyjn\u0105 p\u0142yt\u0119 pop, kt\u00f3rej program, z jedn\u0105 piosenk\u0105 naturalnie wyp\u0142ywaj\u0105c\u0105 z drugiej &#8211; tonacj\u0105, nastrojem, dramaturgi\u0105 &#8211; producent Lou Adler mia\u0142 uk\u0142ada\u0107 z my\u015bl\u0105 o osobie, kt\u00f3ra s\u0142ucha jej w domu, sama. I wygl\u0105da na to, \u017ce si\u0119 uda\u0142o.\u00a0<\/p>\n<p><strong>CAROLE KING <em>Tapestry<\/em><\/strong>, Ode\/Legacy 1971\/2021, <strong>10\/10\u00a0<\/strong><\/p>\n\n\n<iframe loading=\"lazy\" src=\"https:\/\/open.spotify.com\/embed\/album\/12n11cgnpjXKLeqrnIERoS\" width=\"500\" height=\"380\" frameborder=\"0\" allowtransparency=\"true\" allow=\"encrypted-media\"><\/iframe>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Cofnijmy ta\u015bm\u0119 o 50 lat. Kto wtedy wyda\u0142 p\u0142yt\u0119 roku, piosenk\u0119 roku i nagranie roku na nagrody Grammy? I to za jednym razem? A przy tym te piosenki roku napisa\u0142? I da\u0142 si\u0119 nam\u00f3wi\u0107 na za\u015bpiewanie &#8211; a raczej da\u0142a, bo mowa o jednej z najwa\u017cniejszych autorek lat 70., kt\u00f3ra w chwili wydania tej nagrodzonej [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":28537,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[22,2561,1,140],"tags":[4576],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/28534"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=28534"}],"version-history":[{"count":18,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/28534\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":28554,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/28534\/revisions\/28554"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media\/28537"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=28534"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=28534"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=28534"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}