
{"id":28830,"date":"2021-04-14T10:33:19","date_gmt":"2021-04-14T08:33:19","guid":{"rendered":"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/?p=28830"},"modified":"2021-04-14T10:55:40","modified_gmt":"2021-04-14T08:55:40","slug":"28830","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/2021\/04\/14\/28830\/","title":{"rendered":"Mamy kolejnego Rodrigueza"},"content":{"rendered":"<p>Pami\u0119tacie film <em>Sugar Man<\/em> i jego bohatera Sixto Rodrigueza? To przypomn\u0119: Szwed nakr\u0119ci\u0142 film o fanach z RPA poszukuj\u0105cych zapomnianego ameryka\u0144skiego piosenkarza folkowego meksyka\u0144skiego pochodzenia. Efekt by\u0142 taki, \u017ce re\u017cyser dosta\u0142 Oscara, a piosenkarz &#8211; kt\u00f3ry ju\u017c od dawna nie zajmowa\u0142 si\u0119 muzyk\u0105 &#8211; zosta\u0142 nagle odkryty przez ca\u0142y \u015bwiat. Nie nad\u0105\u017cano ze wznowieniami. W POLITYCE <a href=\"https:\/\/www.polityka.pl\/tygodnikpolityka\/kultura\/1536307,1,stare-gwiazdy-w-nowej-odslonie.read\">pisa\u0142em wtedy<\/a> o ca\u0142ej fali wielkich powrot\u00f3w po latach i odkrywaniu tw\u00f3rczo\u015bci muzyk\u00f3w nierzadko zupe\u0142nie zapomnianych. W pi\u0105tek rano, ods\u0142uchuj\u0105c nowo\u015bci, poczu\u0142em si\u0119 troch\u0119 jak na przedpremierowym pokazie <em>Sugar Mana<\/em>. Us\u0142ysza\u0142em album folkowy, kt\u00f3ry powinien by\u0107 \u017celaznym klasykiem: zestaw \u015bwietnie napisanych, bardzo przyst\u0119pnych piosenek \u015bpiewanych niez\u0142\u0105 angielszczyzn\u0105 (r\u00f3wnie\u017c dlatego przyst\u0119pnych), ciekawym g\u0142osem z nieco zgaszon\u0105 emocj\u0105, z bardzo dobrymi aran\u017cacjami na dwie gitary i okazjonalnie wchodz\u0105ce inne instrumenty, m.in. fortepian i flet. Wszystko by\u0142oby nieco bardziej banalne &#8211; i pewnie ju\u017c dawno dobrze znane &#8211; gdyby nie fakt, \u017ce album nagrywano w Bejrucie w roku 1976. A jego autor, <strong>Rog\u00e9r Fakhr<\/strong>, nie zdoby\u0142 nigdy nawet s\u0142awy Rodrigueza.\u00a0 \u00a0\u00a0<\/p>\n\n\n<!--more-->\n\n\n\n<iframe loading=\"lazy\" width=\"560\" height=\"315\" src=\"https:\/\/www.youtube.com\/embed\/aaQyUChUqys\" title=\"YouTube video player\" frameborder=\"0\" allow=\"accelerometer; autoplay; clipboard-write; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture\" allowfullscreen=\"\"><\/iframe>\n\n\n<p>Rzecz wyda\u0142a kapitalna wytw\u00f3rnia Habibi Funk przypominaj\u0105ca r\u00f3\u017cne zapomniane nagrania ze \u015bwiata arabskiego. Jej szef Jannis St\u00fcrtz trafi\u0142 na nazwisko Fakhra przypadkiem &#8211; muzyk pracowa\u0142 jako gitarzysta przy wznawianym albumie Issama Hajaliego. Ten ostatni da\u0142 Niemcowi namiary na zapomnianego muzyka, w kt\u00f3rego prywatnym archiwum znalaz\u0142y si\u0119 nagrania zebrane na <em>Fine Anyway<\/em>. Wydane zosta\u0142y w latach 70. w\u0142asnym sumptem na kasecie w 200 egzemplarzach, w tej chwili nie istniej\u0105 wi\u0119c praktycznie w \u017cadnym obiegu, w\u0142\u0105cznie z kolekcjonerskim. Nagra\u0144 dokonano cz\u0119\u015bciowo jeszcze w Libanie, ale poniewa\u017c Fakhr uciek\u0142 z kraju przed wkroczeniem tam w 1976 r. armii syryjskiej, ko\u0144czy\u0142 je ju\u017c w Pary\u017cu. Zasadnicze sesje w Bejrucie &#8211; jak opowiada wy\u017cej sam autor &#8211; trwa\u0142y ledwie 8 godzin.<\/p>\n<p>Z Europy Fakhr wkr\u00f3tce wyemigrowa\u0142 do Stan\u00f3w Zjednoczonych. Cho\u0107, paradoksalnie, Ameryk\u0119 s\u0142ycha\u0107 ju\u017c ca\u0142kiem nie\u017ale w tych liba\u0144skich utworach. Folk to pojemna kategoria, ale zbyt w\u0105ska, by pomie\u015bci\u0107 to, co si\u0119 tu dzieje stylistycznie. Spora cz\u0119\u015b\u0107 materia\u0142u na <em>Fine Anyway<\/em> to utwory inspirowane rhythm&#8217;n&#8217;bluesem &#8211; cho\u0107by <em>Insomnia Blue<\/em> (z fraz\u0105 <em>I can&#8217;t sleep at night if I don&#8217;t drink some wine<\/em>) albo akustyczny blues <em>Express Line<\/em>. Z kolei Lady Rain i znakomity utw\u00f3r tytu\u0142owy wydaj\u0105 si\u0119 najbli\u017csze wywo\u0142anemu tu Rodriguezowi, a co za tym idzie &#8211; tak\u017ce stylistyce Donovana, mo\u017ce te\u017c Berta Janscha czy Nicka Drake&#8217;a. <em>Dancer on the Ceiling<\/em> to klasyczny folkowy duet wpisuj\u0105cy si\u0119 w t\u0119 tradycj\u0119. S\u0105 te\u017c \u015blady soulu i jazzu, kt\u00f3re wydawca reklamuje nawet na ok\u0142adce albumu. Ale najmocniej przekona\u0142y mnie do tego materia\u0142u dwa inne fragmenty. Po pierwsze, <em>My Baby, She Is As Down As I Am<\/em> &#8211; kruchy brylant, te\u017c troch\u0119 w duchu Rodrigueza, piosenka r\u00f3wnie\u017c wzbogacona o kobiecy wokal i zbudowana na linii lekko rozstrojonego pianina. By\u0107 mo\u017ce efekt w po\u015bpiechu realizowanej sesji, ale trudno by to by\u0142o lepiej wymy\u015bli\u0107.\u00a0<\/p>\n<p>Drugi bardzo znacz\u0105cy fragment to <em>Sitting in the Sun<\/em> &#8211; chyba najbardziej dramatyczny w emocjach (nie mam jeszcze wk\u0142adki z tekstami, ale wydaje mi si\u0119, \u017ce s\u0142ysz\u0119 tam <em>Tell me where you&#8217;re going any f&#8230; morning<\/em>) jeden z nielicznych, w kt\u00f3rych s\u0142ycha\u0107 tradycj\u0119 arabsk\u0105 (wcze\u015bniej pojawiaj\u0105c\u0105 si\u0119 delikatnie &#8211; cho\u0107by w perkusyjnej partii <em>Everything You Want<\/em>), a w\u0142a\u015bciwie cechy stylu <em>makam <\/em>&#8211; niekt\u00f3rzy s\u0142ysz\u0105 tu tak\u017ce elementy muzyki andaluzyjskiej, ale do pewnego stopnia przecie\u017c kieruje nas to w t\u0119 sam\u0105 stron\u0119. Gdyby nie ten fragment, trudno by\u0142oby uwierzy\u0107 w rodow\u00f3d muzyczny Fakhra i trudno by\u0142oby nie uzna\u0107 tego za jak\u0105\u015b wymy\u015bln\u0105 mistyfikacj\u0119. Czy tak mo\u017cna by\u0142o gra\u0107 w Bejrucie w po\u0142owie lat 70.? To tego typu odkrycia, pokazuj\u0105ce nam, \u017ce na d\u0142ugo przed internetem, Amazonem i Spotify informacje i wiedza muzyczna na \u015bwiecie rozchodzi\u0142y si\u0119 szybko, mo\u017ce nawet szybciej, a z Bejrutu by\u0142o kulturowo tak blisko do Pary\u017ca i Kalifornii, robi\u0105 w takich sytuacjach wra\u017cenie nie mniej pot\u0119\u017cne ni\u017c sama muzyka. Cho\u0107 zarazem wojenny fina\u0142 <em>Keep Going<\/em> przypomina z kolei o krucho\u015bci tego \u015bwiata.\u00a0\u00a0<\/p>\n<p><strong>ROGER FAKHR <em>Habibi Funk 016: Fine Anyway<\/em><\/strong>, Habibi Funk 2021, <strong>8-9\/10<\/strong>\u00a0<\/p>\n\n\n<iframe style=\"border: 0; width: 500px; height: 470px;\" src=\"https:\/\/bandcamp.com\/EmbeddedPlayer\/album=3132527117\/size=large\/bgcol=ffffff\/linkcol=0687f5\/tracklist=false\/transparent=true\/\" seamless=\"\"><a href=\"https:\/\/habibifunkrecords.bandcamp.com\/album\/habibi-funk-016-fine-anyway-2\">Habibi Funk 016: Fine Anyway by Rog\u00e9r Fakhr<\/a><\/iframe>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Pami\u0119tacie film Sugar Man i jego bohatera Sixto Rodrigueza? To przypomn\u0119: Szwed nakr\u0119ci\u0142 film o fanach z RPA poszukuj\u0105cych zapomnianego ameryka\u0144skiego piosenkarza folkowego meksyka\u0144skiego pochodzenia. Efekt by\u0142 taki, \u017ce re\u017cyser dosta\u0142 Oscara, a piosenkarz &#8211; kt\u00f3ry ju\u017c od dawna nie zajmowa\u0142 si\u0119 muzyk\u0105 &#8211; zosta\u0142 nagle odkryty przez ca\u0142y \u015bwiat. Nie nad\u0105\u017cano ze wznowieniami. W [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":28831,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[12,31,3,312,120,3319,4156,3309,3554,633,4543],"tags":[4595],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/28830"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=28830"}],"version-history":[{"count":10,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/28830\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":28841,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/28830\/revisions\/28841"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media\/28831"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=28830"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=28830"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=28830"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}