
{"id":28981,"date":"2021-04-27T15:16:37","date_gmt":"2021-04-27T13:16:37","guid":{"rendered":"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/?p=28981"},"modified":"2021-04-27T18:31:27","modified_gmt":"2021-04-27T16:31:27","slug":"znamy-sie-z-kina-i-z-telewizora","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/2021\/04\/27\/znamy-sie-z-kina-i-z-telewizora\/","title":{"rendered":"Znamy si\u0119 z kina i z telewizora"},"content":{"rendered":"<p>Cz\u0119\u015b\u0107 film\u00f3w nominowanych do Oscar\u00f3w w g\u0142\u00f3wnych kategoriach g\u0142adko przegrywa rywalizacj\u0119 z co lepszymi serialami. Nie po raz pierwszy i nie ostatni. Zdolni autorzy id\u0105 do dziedziny, kt\u00f3ra rozwija si\u0119 najdynamiczniej. I mo\u017ce dlatego nawet serialowe \u015bredniaki &#8211; o wybitne produkcje ostatnio troch\u0119 trudniej &#8211; osi\u0105gaj\u0105 bez wi\u0119kszego trudu poziom, a czasem i rozmach komercyjnego hollywoodzkiego kina. W dodatku w wielogodzinnym serialu mo\u017cna zmie\u015bci\u0107 o wiele wi\u0119cej ciekawych odniesie\u0144 muzycznych. A w czasach niepewnej sprzeda\u017cy no\u015bnikowej\/plikowej rozwija si\u0119 sfera tzw. synchronizacji, czyli sprzeda\u017cy muzyki do film\u00f3w, seriali i reklamy.&nbsp; To zjawisko ma swoich bohater\u00f3w, cz\u0119sto bardzo cichych. Bo kiedy na przyk\u0142ad ostatnio czytali\u015bcie w prasie wielki tekst o <strong>Harrym Nilssonie<\/strong>?&nbsp; Obstawiam, \u017ce dawno temu. A kiedy s\u0142yszeli\u015bcie jego muzyk\u0119 na ekranie? Obstawiam, \u017ce&#8230;&nbsp;<\/p>\n\n\n<!--more-->\n\n\n\n<iframe loading=\"lazy\" src=\"https:\/\/open.spotify.com\/embed\/playlist\/7sLpnvrF0WGUSRT7QUFTWK\" width=\"500\" height=\"300\" frameborder=\"0\" allowtransparency=\"true\" allow=\"encrypted-media\"><\/iframe>\n\n\n<p>&#8230;nawet w ostatnich tygodniach, je\u015bli na przyk\u0142ad &#8211; tak jak mnie &#8211; wci\u0105gn\u0105\u0142 was serial <em>W\u0105\u017c<\/em> z Netflixa, teoretycznie \u015bredniak, co wi\u0119cej z gatunku seriali o seryjnych mordercach, kt\u00f3re staj\u0105 si\u0119 gatunkiem nudnym i wyeksploatowanym, ale jednak uwodz\u0105cy atmosfer\u0105: azjatyck\u0105 egzotyk\u0105, kolorytem lat 70. i niez\u0142ymi rolami nieanglosaskich aktor\u00f3w.&nbsp; I jeszcze \u015bcie\u017ck\u0105 d\u017awi\u0119kow\u0105, na kt\u00f3rej &#8211; to \u017celazny punkt programu od lat &#8211; nie da si\u0119 omin\u0105\u0107 Harry&#8217;ego Nilssona. Wa\u017cny autor, \u015bwietny wokalista, g\u0142o\u015bny na prze\u0142omie lat 60. i 70., zmar\u0142y do\u015b\u0107 m\u0142odo w latach 90. i cz\u0119\u015bciej dzi\u015b pewnie <em>shazamowany<\/em> ni\u017c wznawiany na p\u0142ytach. Nilssona uwielbiali filmowcy &#8211; od Johna Schlesingera, kt\u00f3ry zafundowa\u0142 mu \u015bwietn\u0105 promocj\u0119 na \u015bcie\u017cce filmu <em>Nocny kowboj<\/em>. Po autor\u00f3w <em>Masz wiadomo\u015b\u0107<\/em>, kt\u00f3rzy wzi\u0119li od niego muzyczny leitmotiv. I Tarantino, kt\u00f3ry <em>Coconut<\/em> wykorzysta\u0142 we <em>W\u015bciek\u0142ych psach.<\/em>&nbsp;A teraz uwielbiaj\u0105 tw\u00f3rcy seriali &#8211; w <em>W\u0119\u017cu<\/em> mamy <em>Jump Into the Fire<\/em>, jeden z moich ulubionych utwor\u00f3w Nilssona. A w poprzednim sezonie mieli\u015bmy serial, kt\u00f3rego ka\u017cdy odcinek rozpoczyna\u0142 si\u0119 od <em>Gotta Get Up<\/em> z tej samej p\u0142yty (<em>Nilsson Schmilsson<\/em>, zreszt\u0105 chyba najlepszej w dyskografii), czyli <em>Russian Doll<\/em>. Przy okazji Ty Segall &#8211; by\u0107 mo\u017ce tez na fali popularno\u015bci <em>Russian Doll<\/em>, kt\u00f3re zwielokrotni\u0142o zainteresowanie Nilssonem &#8211; nagra\u0142 bardzo udan\u0105 epk\u0119 z coverami piosenek ameryka\u0144skiego artysty.&nbsp;&nbsp;<\/p>\n<p>Sk\u0105d taka ekranowa popularno\u015b\u0107 Nilssona? Ca\u0142a dekad\u0119 lat 70. jego piosenki, stylistycznie rozpi\u0119te mi\u0119dzy estetyk\u0105 p\u00f3\u017anych Beatles\u00f3w, musicalowym rozmachem i glamem a bardziej surowym rock&#8217;n&#8217;rollem, opowiadaj\u0105 znakomicie. Swoj\u0105 drog\u0105 &#8211; sam Nilsson by\u0142 najpierw protegowanym, a p\u00f3\u017aniej kumplem cz\u0142onk\u00f3w The Beatles, z Johnem Lennonem i Ringo Starrem wyst\u0119powa\u0142 nawet w gwiazdorskim sk\u0142adzie Hollywood Vampires (prowadzi\u0142 te\u017c do\u015b\u0107 rockandrollowy tryb \u017cycia &#8211; do jego najlepszych kumpli nale\u017ca\u0142 Keith Moon z The Who), Lennon by\u0142 te\u017c producentem jego albumu <em>Pussy Cats<\/em>. Po drugie, w \u015brodowisku filmowym cieszy si\u0119 s\u0142uszn\u0105 s\u0142aw\u0105 od dawna &#8211; w\u0142a\u015bnie za spraw\u0105 tych wczesnych flirt\u00f3w z du\u017cym ekranem. A tak\u017ce dzi\u0119ki temu, \u017ce w pewnym momencie samemu prowadzi\u0142 firm\u0119 zajmuj\u0105c\u0105 si\u0119 produkcj\u0105 filmow\u0105, a w ostatnich latach \u017cycia pracowa\u0142 dla kina (np. nagrywaj\u0105c piosenk\u0119 mojego ulubionego filmu <em>The Fisher King<\/em> Gilliama). Po trzecie, momentami wydaje si\u0119 nawet zast\u0119powa\u0107 Beatles\u00f3w i innych wykonawc\u00f3w, kt\u00f3rzy licencje na wykorzystanie swoich piosenek sprzedaj\u0105 z mniejsz\u0105 ochot\u0105 (swoj\u0105 drog\u0105 &#8211; Nilsson cz\u0119sto si\u0119ga\u0142 po piosenki Beatles\u00f3w czy samego Lennona, no i po covery w og\u00f3le, w nie najgorszym stylu). Repertuar Nilssona jest prawdopodobnie \u0142atwiejszy do, jak to si\u0119 okre\u015bla, <em>wyclearowania <\/em>dla potrzeb ekranu ni\u017c utwory sp\u00f3\u0142ki Lennon\/McCartney.&nbsp;A zapewne r\u00f3wnie\u017c ta\u0144szy. I przydaj\u0105 si\u0119 na przyk\u0142ad jak\u017ce bliskie Beatlesom piosenki takie jak<em> One<\/em> &#8211; zremiksowana na albumie <em>Aerial Pandemonium Ballet, <\/em>kt\u00f3rym Nilsson przeciera\u0142 \u015bcie\u017cki w dziedzinie mainstreamowych album\u00f3w z remiksami. W og\u00f3le zreszt\u0105 w dziedzinie produkcji studyjnej jego dzia\u0142ania by\u0142y do\u015b\u0107 rozwijaj\u0105ce, a nierzadko pionierskie.<\/p>\n<p>Ale wierz\u0119 te\u017c po cichu, \u017ce autor mocno zapomnianych album\u00f3w jest popularny z dw\u00f3ch prostszych przyczyn. Po pierwsze, si\u0142\u0105 swojego talentu, z tej perspektywy bezsprzecznego i broni\u0105cego si\u0119 po latach (To <em>fuck you!<\/em> adresowane do by\u0142ej \u017cony z piosenki <em>You&#8217;re Breakin\u2019 My Heart<\/em> musia\u0142o oznacza\u0107 mocny skandal w roku 1972, dzi\u015b wpasuje si\u0119 w nastr\u00f3j bardziej rozlu\u017anionych j\u0119zykowo dialog\u00f3w &#8211; swoja drog\u0105 George Harrison gra tu na gitarze). Po drugie, ze wzgl\u0119du na to, gdzie si\u0119 ten talent szlifowa\u0142. Bo pocz\u0105tek drogi artystycznej Nilssona to jego m\u0142odzie\u0144cza praca w Paramount Theatre w Los Angeles &#8211; w jednym z najwi\u0119kszych kin \u015bwiata jego czas\u00f3w. To tam uczy\u0142 si\u0119 gry na fortepianie od grywaj\u0105cych w sali Paramount (odbywa\u0142y si\u0119 tam r\u00f3wnie\u017c koncerty) muzyk\u00f3w. Sal\u0119 zburzono jeszcze za \u017cycia Nilssona, mo\u017ce i ca\u0142e Hollywood nie ma ju\u017c takiego znaczenia jak kiedy\u015b, ale muzyczne potrzeby zwi\u0105zane z prezentacjami historii na ekranie &#8211; jak udowadnia jego przypadek &#8211; nie wygas\u0142y.&nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp;<\/p>\n\n\n<iframe style=\"border: 0; width: 500px; height: 470px;\" src=\"https:\/\/bandcamp.com\/EmbeddedPlayer\/album=659412809\/size=large\/bgcol=ffffff\/linkcol=0687f5\/tracklist=false\/transparent=true\/\" seamless=\"\"><a href=\"https:\/\/tysegall.bandcamp.com\/album\/segall-smeagol\">Segall Smeagol by Ty Segall<\/a><\/iframe>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Cz\u0119\u015b\u0107 film\u00f3w nominowanych do Oscar\u00f3w w g\u0142\u00f3wnych kategoriach g\u0142adko przegrywa rywalizacj\u0119 z co lepszymi serialami. Nie po raz pierwszy i nie ostatni. Zdolni autorzy id\u0105 do dziedziny, kt\u00f3ra rozwija si\u0119 najdynamiczniej. I mo\u017ce dlatego nawet serialowe \u015bredniaki &#8211; o wybitne produkcje ostatnio troch\u0119 trudniej &#8211; osi\u0105gaj\u0105 bez wi\u0119kszego trudu poziom, a czasem i rozmach komercyjnego [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":28993,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[537,2613,2275],"tags":[4609],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/28981"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=28981"}],"version-history":[{"count":11,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/28981\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":28994,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/28981\/revisions\/28994"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media\/28993"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=28981"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=28981"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=28981"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}