
{"id":29098,"date":"2021-05-05T14:31:40","date_gmt":"2021-05-05T12:31:40","guid":{"rendered":"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/?p=29098"},"modified":"2021-05-05T15:38:28","modified_gmt":"2021-05-05T13:38:28","slug":"brzmienia-na-skraju-zalamania","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/2021\/05\/05\/brzmienia-na-skraju-zalamania\/","title":{"rendered":"Brzmienia na skraju za\u0142amania"},"content":{"rendered":"<p>Raz si\u0119 po\u017cycza s\u0142owa, innym razem oceny. Dzisiaj po\u017cycz\u0119 od Pitchforka t\u0119 \u00f3semk\u0119 dla <strong>Bonniego \u201aPrince&#8217;a\u2019 Billy&#8217;ego<\/strong> i <strong>Matta Sweeneya<\/strong>, ale postaram si\u0119 zrobi\u0107 z niej lepszy, a przynajmniej autorski u\u017cytek. Bo p\u0142yta <em>Superwolves<\/em>, nast\u0119pczyni znakomitego <em>Superwolf<\/em> sprzed szesnastu lat &#8211; jednego z najlepszych album\u00f3w Billy&#8217;ego w og\u00f3le &#8211; godna jest osobistego, szczerego wyznania. Jej poprzedniczka wyl\u0105dowa\u0142a w rocznej dziesi\u0105tce najlepszych p\u0142yt &#8222;Przekroju&#8221;, a sami autorzy przyjechali wtedy na koncert do ciasnej piwnicznej salki warszawskiego Punktu. Podoba\u0142o mi si\u0119, ale z perspektywy zrozumia\u0142em du\u017co wi\u0119cej z tego, dlaczego mi si\u0119 podoba\u0142o. Chodzi o to, \u017ce Sweeney i Billy to idealne po\u0142\u0105czenie brzmie\u0144 na skraju ca\u0142kowitej zmiany, transformacji, prze\u0142amania. Jeden ma \u0142ami\u0105cy si\u0119, lekko schrypni\u0119ty, b\u0142yskawicznie rozpoznawalny g\u0142os. Drugi wybra\u0142 g\u0142\u00f3wnie gitar\u0119 elektryczn\u0105 do akompaniamentu w utworach, w kt\u00f3rych naturalnym wyborem by\u0142by akustyczny instrument. I operuje w sferze pomi\u0119dzy czystym a przesterowanym brzmieniem, kt\u00f3re nie do\u015b\u0107, \u017ce najbardziej pasuje w tej konwencji, to jeszcze w og\u00f3le wydaje si\u0119 dzi\u015b najciekawsze.&nbsp;<\/p>\n\n\n<!--more-->\n\n\n\n<iframe loading=\"lazy\" width=\"560\" height=\"315\" src=\"https:\/\/www.youtube.com\/embed\/weF8pfFnCK8?start=647\" title=\"YouTube video player\" frameborder=\"0\" allow=\"accelerometer; autoplay; clipboard-write; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture\" allowfullscreen=\"\"><\/iframe>\n\n\n<p>Takie p\u0142yty przypominaj\u0105 mi, jak wiele lat straci\u0142em, dorastaj\u0105c z wizj\u0105 gitary koniecznie przepuszczonej przez efekt distortion w ci\u0119\u017cszych rockowych lub metalowych kontekstach. To jeden z powod\u00f3w, dla kt\u00f3rych dzi\u015b prawie w og\u00f3le nie si\u0119gam po ci\u0119\u017ck\u0105 muzyk\u0119 &#8211; z pewno\u015bci\u0105 du\u017co fajnego si\u0119 tam dzieje, ale ma\u0142o mnie kr\u0119ci ten moment, kiedy nie bardzo ju\u017c s\u0142ycha\u0107 wyj\u015bciowe brzmienie instrumentu. W pewnym stopniu chyba nadrabiam stracone lata. I dlatego w gronie swoich bohater\u00f3w gitarowych &#8211; kt\u00f3re oczywi\u015bcie nieustannie si\u0119 zmienia &#8211; mam ostatnio postaci w rodzaju Marca Ribota, opisywanego tu niedawno Blake&#8217;a Millsa czy w\u0142a\u015bnie Matta Sweeneya. Czyli u\u017cytkownik\u00f3w raczej grubych strun, kt\u00f3re ka\u017c\u0105 wybiera\u0107 techniki z okolic gry na gitarze akustycznej, no i bardziej starych fuzz\u00f3w, do tego jeszcze poruszanie si\u0119 w tej ciekawej sferze na skraju za\u0142amania, na styku czystego i brudnego brzmienia. Swoj\u0105 drog\u0105, jeden z gitarowych kana\u0142\u00f3w publikuje ciekaw\u0105 seri\u0119 rozm\u00f3w\/spotka\u0144 z artystami, kt\u00f3re prowadzi Sweeney. I ogl\u0105daj\u0105c je, czeka\u0142em, a\u017c Sweeney zacznie raczej m\u00f3wi\u0107 co\u015b o sobie (bo go\u015bcie &#8211; z ca\u0142ym szacunkiem &#8211; zwykle jednak obchodzili mnie nieco mniej). No i podczas jednej z takich rozm\u00f3w nie tyle opowiedzia\u0142, co zapowiedzia\u0142 nadchodz\u0105cy album z Billym, potwierdzaj\u0105c tym samym, \u017ce rzecz powstawa\u0142a wyj\u0105tkowo d\u0142ugo. To odcinek z roku 2014 i pojawia si\u0119 tu motyw z jednej z najbardziej wzruszaj\u0105cych piosenek na tegorocznej p\u0142ycie, <em>Good to My Girls<\/em>:&nbsp; &nbsp;<\/p>\n\n\n<iframe loading=\"lazy\" width=\"560\" height=\"315\" src=\"https:\/\/www.youtube.com\/embed\/8g-NIaG47jU?start=647\" title=\"YouTube video player\" frameborder=\"0\" allow=\"accelerometer; autoplay; clipboard-write; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture\" allowfullscreen=\"\"><\/iframe>\n\n\n<p>Tyle tytu\u0142em wa\u017cnej dla mnie dygresji. Oczywi\u015bcie s\u0105 bardziej drapie\u017cne momenty w popisach Sweeneya na tej p\u0142ycie &#8211; ju\u017c cho\u0107by sol\u00f3wka w pierwszym na li\u015bcie <em>Make Worry For Me<\/em> (singlowy, cho\u0107 na p\u0142ycie to nawet nie jest czo\u0142\u00f3wka). Ale z szerokiego asortymentu swoich umiej\u0119tno\u015bci &#8211; w ko\u0144cu jest jednym z bardziej docenianych sideman\u00f3w Ameryki, zapraszanym przez Ricka Rubina na sesje Neila Diamonda czy Adele &#8211; gitarzysta wybiera\u0142 te, kt\u00f3re balansuj\u0105 na granicy emocjonalnego wybuchu. We\u017amy to <em>Good to My Girls. <\/em>I ten utw\u00f3r (r\u00f3\u017cnie interpretowany, ja wol\u0119 prost\u0105 sytuacj\u0119 Bonniego z \u017con\u0105 i c\u00f3rk\u0105 jako cz\u0142owieka spe\u0142niaj\u0105cego si\u0119 poprzez oddanie &#8211; <em>My existence is good, I guess, cause I&#8217;m good to my girls<\/em>), i wzruszaj\u0105ce, kre\u015bl\u0105ce podobnie prost\u0105, niby codzienn\u0105 sytuacj\u0119 <em>My Blue Suit <\/em>opowiadane s\u0105 na granicy wzruszenia. Taki moment na moment przed wybuchni\u0119ciem p\u0142aczem, kiedy jeszcze si\u0119 trzymacie. Nie pierwszy raz BPB uda\u0142o si\u0119 obraz takiej chwili uchwyci\u0107.\u00a0<\/p>\n<p>Ten drugi w og\u00f3le nie przynosi partii perkusyjnych (jak du\u017ca cz\u0119\u015b\u0107 repertuaru tej p\u0142yty). Ten pierwszy &#8211; tylko lekko zarysowane. Gitara jest instrumentem rytmicznym, solowym, daje harmoniczn\u0105 baz\u0119 wokalom, czasem towarzysz\u0105c im w tle g\u0142\u00f3wnym motywem melodycznym, buduje emocje, a od czasu do czasu wype\u0142nia przestrze\u0144 efektownym ornamentem. D\u0142uga jest lista zada\u0144 dobrego gitarzysty &#8211; cz\u0119\u015b\u0107 z nich, przy za\u0142o\u017ceniu gry palcami, kt\u00f3r\u0105 Sweeney preferuje, eliminuje konieczno\u015b\u0107 zatrudniania basisty, inne w\u0142a\u015bciwie pozwalaj\u0105 sobie odpu\u015bci\u0107 b\u0119bniarza. Cho\u0107 OCZYWI\u015aCIE album zapowiada\u0142o bardzo mocne rytmicznie, t\u0119tni\u0105ce \u017cyciem (co zabawne w kontek\u015bcie tytu\u0142u) i radosne <em>Hall of Death<\/em> z go\u015bcinnym udzia\u0142em Mdou Moctara. Ten zabieg z wy\u015bcigami przeplataj\u0105cych si\u0119 dw\u00f3ch partii gitary &#8211; przesterowanej gitary i czystej &#8211; to rzecz, kt\u00f3r\u0105 niejeden raz s\u0142ysza\u0142em w muzyce afryka\u0144skiej. Podobnie zanurzone w tamtej tradycji jest <em>S<\/em><span style=\"font-size: inherit;\"><em>horty&#8217;s Ark<\/em> &#8211; tu s\u0142ycha\u0107 inspiracje afryka\u0144sk\u0105 wersj\u0105 bluesa. Mam te\u017c wra\u017cenie, \u017ce pokaz specyficznych perkusyjnych technik Blake&#8217;a Millsa z linkowanego wy\u017cej filmu m\u00f3g\u0142 te\u017c zostawi\u0107 \u015blad w pami\u0119ci Sweeneya. Cho\u0107 ju\u017c brzmienie w stylu Ali Farka Tourego odtwarza si\u0119 nie efektami czy trickami, tylko technik\u0105. Chwil\u0119 wcze\u015bniej mamy bluesa ameryka\u0144skiego, a za moment country (w\u0142\u0105cznie z klasykiem <em>There Must Be Someone<\/em>). I s\u0142yszymy lepszego gitarzyst\u0119 ni\u017c na <em>Superwolf<\/em>.<\/span><\/p>\n<p>Sweeney m\u00f3wi\u0142 gdzie\u015b, \u017ce to najbardziej niewymuszona z jego p\u0142yt. Ale z drugiej strony, to album surowszy od poprzedniej p\u0142yty duetu, a zarazem taki, na kt\u00f3rym jako g\u0142\u00f3wny instrumentalista co kilka minut musi wymy\u015bla\u0107 zupe\u0142nie inny spos\u00f3b wprowadzania tekstu i wokalu. W r\u00f3wnej mierze dzi\u0119ki niemu &#8211; czu\u0142emu akompaniatorowi &#8211; ta p\u0142yta buduje bardzo mocne emocjonalnie obrazy, w\u0142a\u015bciwie nie uciekaj\u0105c si\u0119 do ha\u0142asu czy krzyku. Podobnie pow\u015bci\u0105gliwe s\u0105 teksty &#8211; <em>go fuck yourself<\/em> pada raz, ale za to od razu w odniesieniu do Boga. Pewnie niepr\u0119dko znajdziecie tabulatury i niepr\u0119dko na TikToku kto\u015b zacznie te utwory odtwarza\u0107 na wy\u015bcigi &#8211; i to jest pewnie dok\u0142adnie ten brzmieniowy <em>sweet spot<\/em> i to bezpieczne miejsce, dok\u0105d w czasach powszechnego mistrzostwa szybko\u015bciowego i technicznego ucieka sztuka grania na gitarze.\u00a0<\/p>\n<p><strong>BONNIE \u201aPRINCE\u2019 BILLY &amp; MATT SWEENEY <em>Superwolves<\/em><\/strong>, Drag City\/Domino 2021, <strong>8\/<\/strong><strong>10\u00a0<\/strong><\/p>\n\n\n<iframe loading=\"lazy\" src=\"https:\/\/open.spotify.com\/embed\/album\/5Byf3LBp3AiKsO0g1sOGEt\" width=\"500\" height=\"380\" frameborder=\"0\" allowtransparency=\"true\" allow=\"encrypted-media\"><\/iframe>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Raz si\u0119 po\u017cycza s\u0142owa, innym razem oceny. Dzisiaj po\u017cycz\u0119 od Pitchforka t\u0119 \u00f3semk\u0119 dla Bonniego \u201aPrince&#8217;a\u2019 Billy&#8217;ego i Matta Sweeneya, ale postaram si\u0119 zrobi\u0107 z niej lepszy, a przynajmniej autorski u\u017cytek. Bo p\u0142yta Superwolves, nast\u0119pczyni znakomitego Superwolf sprzed szesnastu lat &#8211; jednego z najlepszych album\u00f3w Billy&#8217;ego w og\u00f3le &#8211; godna jest osobistego, szczerego wyznania. Jej [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":29110,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[12,3,312,120,3319,3309,4543],"tags":[853,4613],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/29098"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=29098"}],"version-history":[{"count":16,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/29098\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":29115,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/29098\/revisions\/29115"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media\/29110"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=29098"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=29098"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=29098"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}