
{"id":29250,"date":"2021-05-17T08:15:30","date_gmt":"2021-05-17T06:15:30","guid":{"rendered":"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/?p=29250"},"modified":"2021-05-17T08:18:36","modified_gmt":"2021-05-17T06:18:36","slug":"st-vincent","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/2021\/05\/17\/st-vincent\/","title":{"rendered":"St. Sitarzystka"},"content":{"rendered":"<p><span style=\"font-weight: 400;\">O ile sama <strong>St. Vincent<\/strong> to dla mnie posta\u0107 bezwzgl\u0119dnie wa\u017cna, przede wszystkim jako jedna z tych gitarzystek, kt\u00f3re mocno rozhermetyzowa\u0142y i otworzy\u0142y na kobiece bohaterki t\u0119 ci\u0105gle do\u015b\u0107 m\u0119sk\u0105 specjalno\u015b\u0107, to jednak z p\u0142ytami Annie Clark bywa r\u00f3\u017cnie. Podobaj\u0105 mi si\u0119 bardzo, albo ca\u0142kiem \u015brednio. Z now\u0105 jest ciekawie, bo mo\u017ce by\u0107 bardzo udana albo zupe\u0142nie przeci\u0119tna w zale\u017cno\u015bci od perspektywy. <\/span>St. Vincent nagra\u0142a tym razem album z lat 70. I wielbicielom rocka tamtej dekady rzecz si\u0119 powinna spodoba\u0107. Niestety, jest to przy tym lekko drugorz\u0119dna p\u0142yta z lat 70. Cho\u0107 niewykluczone, \u017ce taka mia\u0142a by\u0107. I nawet niewykluczone, albo nawet prawie pewne, \u017ce jest jej z t\u0105 drugorz\u0119dno\u015bci\u0105 bardzo do twarzy, bo przynajmniej mo\u017ce sobie spokojnie pogra\u0107.\u00a0<\/p>\n\n\n<!--more-->\n\n\n\n<iframe loading=\"lazy\" width=\"560\" height=\"315\" src=\"https:\/\/www.youtube.com\/embed\/VQ9iAlm-sJ8\" title=\"YouTube video player\" frameborder=\"0\" allow=\"accelerometer; autoplay; clipboard-write; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture\" allowfullscreen=\"\"><\/iframe>\n\n\n<p>Album <em>Daddy&#8217;s Home<\/em> mia\u0142 by\u0107 podobno w za\u0142o\u017ceniu echem piosenek Steely Dan s\u0142uchanych w samochodzie podczas dzieci\u0119cych podr\u00f3\u017c autorki z ojcem. A jest bardziej listem mi\u0142osnym do estetyki soulu z lat 70., troch\u0119 do Steviego Wondera, no i przede do nagra\u0144 Davida Bowiego czy Pink Floyd z tamtej dekady. Z bardzo niefortunnie dobranym i ma\u0142o reprezentatywnym dla p\u0142yty (brzmi jak odrzut z poprzedniej, hybryda mi\u0119dzy Prince&#8217;em a Bowiem, nieco krzykliwa i troch\u0119 przyt\u0142oczona kolejnymi partiami wokalnymi) pierwszym singlem <em>Pay Your Way in Pain<\/em>, ale te\u017c finezyjnie funkuj\u0105cymi momentami, soulowymi ch\u00f3rkami i partiami wurlitzera, <span style=\"font-weight: 400;\">na kt\u00f3rym graj\u0105 na zmian\u0119 dwie wa\u017cne dla albumu osoby: producent Jack Antonoff i aran\u017cer Thomas Bartlett, w teamie St. Vincent stale od czasu znakomitej p\u0142yty <em>Masseduction<\/em><\/span> (<a href=\"https:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/2017\/10\/24\/jatez-chce-do-metoo\/\">jeden z album\u00f3w roku 2017<\/a> na Polifonii). Ciekawe, bo w ca\u0142o\u015bci to album zupe\u0142nie inny ni\u017c tamten.\u00a0\u00a0<\/p>\n<p><span style=\"font-size: inherit;\"><em>Masseduction <\/em>by\u0142o otwartym, mocnym, dynamicznym monolitem,<em> Daddy&#8217;s Home<\/em> to inna p\u0142yta &#8211; w sensie swobody i instrumentacji, a tak\u017ce tempa. Dalej \u015bwietnie wyprodukowana i to z pewno\u015bci\u0105 \u0142\u0105czy j\u0105 z albumami Steely Dan. Ale jest jeszcze jedno &#8211; brzmienie elektrycznego sitaru, w postaci maj\u0105cego gitarow\u0105 form\u0119 instrumentu Danelectro z lat 60., kt\u00f3ry Clark dosta\u0142a w prezencie od Antonoffa. Pami\u0119tamy solo na sitarze w <em>Do It Again<\/em>, jednym z pierwszych klasyk\u00f3w Steely Dan. To jest jaki\u015b klucz, tylko \u017ce na <em>Daddy&#8217;s Home<\/em> sitar jest w samym centrum zdarze\u0144. I je\u015bli zaczniemy s\u0142ucha\u0107 p\u0142yty jego tropem, odnajdziemy wspania\u0142y g\u0142\u00f3wny temat <em>My Baby Wants a Baby<\/em>, jednego z najlepszych utwor\u00f3w na p\u0142ycie. W <em>The Melting of the Sun<\/em> sitar wprowadza klimat psychodelii. Kolejne z czo\u0142owych nagra\u0144 &#8211; <em>Down and Out Downtown<\/em> &#8211; to r\u00f3wnie\u017c to samo brzmienie. \u015awietnie s\u0142yszalne w miksie i nadaj\u0105ce si\u0119 do wplatania melodyjnego wzoru w najbardziej g\u0119st\u0105 faktur\u0119.\u00a0<\/span><\/p>\n<p><span style=\"font-size: inherit;\">Ale je\u015bli klucz tego wszechobecnego sitaru, to mo\u017ce klucz wirtuozerii w og\u00f3le? Przy ca\u0142ej swojej swobodzie i kompozycjach, kt\u00f3re bywa\u0142y ju\u017c u niej lepsze, St. Vincent stworzy\u0142a po prostu najbardziej popisowy ze swoich album\u00f3w. D\u0142ugie solo w <em>Live in the Dream<\/em> przywo\u0142uje styl Davida Gilmoura. Skojarzenia z Pink Floyd przynosi tak\u017ce <em>The Laughing Man<\/em>. <em>Somebody Like Me<\/em> to z kolei marzycielskie brzmienie gitary hawajskiej. Mn\u00f3stwo d\u0142u\u017cszych i kr\u00f3tszych moment\u00f3w rozsianych po ca\u0142ym albumie przynosi r\u00f3\u017cnorodne pr\u00f3bki rewelacyjnej techniki i swobodnego stylu. I w ten spos\u00f3b p\u0142yta, cho\u0107by i gorsza od <em>Masseduction<\/em>, przynosi poniek\u0105d to, za co szanuj\u0119 St. Vincent najbardziej. W ca\u0142ym tym tw\u00f3rczym chaosie jest jednak jaka\u015b metoda.\u00a0<\/span><\/p>\n<p><strong>ST. VINCENT <em>Daddy&#8217;s Home<\/em><\/strong>, Loma Vista 2021, <strong>7-8\/10\u00a0<\/strong><\/p>\n\n\n<iframe style=\"border: 0; width: 500px; height: 470px;\" src=\"https:\/\/bandcamp.com\/EmbeddedPlayer\/album=3251915872\/size=large\/bgcol=ffffff\/linkcol=0687f5\/tracklist=false\/transparent=true\/\" seamless=\"\"><a href=\"https:\/\/stvincent.bandcamp.com\/album\/daddys-home\">Daddy&#39;s Home by st. vincent<\/a><\/iframe>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>O ile sama St. Vincent to dla mnie posta\u0107 bezwzgl\u0119dnie wa\u017cna, przede wszystkim jako jedna z tych gitarzystek, kt\u00f3re mocno rozhermetyzowa\u0142y i otworzy\u0142y na kobiece bohaterki t\u0119 ci\u0105gle do\u015b\u0107 m\u0119sk\u0105 specjalno\u015b\u0107, to jednak z p\u0142ytami Annie Clark bywa r\u00f3\u017cnie. Podobaj\u0105 mi si\u0119 bardzo, albo ca\u0142kiem \u015brednio. Z now\u0105 jest ciekawie, bo mo\u017ce by\u0107 bardzo udana [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":29254,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[18,12,3,312,120,3309,4543],"tags":[1683,751],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/29250"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=29250"}],"version-history":[{"count":13,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/29250\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":29265,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/29250\/revisions\/29265"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media\/29254"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=29250"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=29250"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=29250"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}