
{"id":29266,"date":"2021-05-19T08:00:30","date_gmt":"2021-05-19T06:00:30","guid":{"rendered":"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/?p=29266"},"modified":"2021-05-19T08:25:59","modified_gmt":"2021-05-19T06:25:59","slug":"z-historii-plyt-na-10-10","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/2021\/05\/19\/z-historii-plyt-na-10-10\/","title":{"rendered":"Z historii p\u0142yt na 10\/10"},"content":{"rendered":"<p>Co jaki\u015b czas pojawiaj\u0105 si\u0119 tu pytania o system ocen. Szczeg\u00f3lnie ocena 10\/10 budzi zawsze w\u0105tpliwo\u015bci i pytania o sens wystawiania jakiego\u015b dodatkowego \u015bwiadectwa klasykom, kt\u00f3re ju\u017c klasykami s\u0105, bez wzgl\u0119du na opini\u0119 pojedynczego s\u0142uchacza. Podzielam te w\u0105tpliwo\u015bci, bo pewnie wi\u0119kszo\u015b\u0107 p\u0142yt na dziesi\u0105tk\u0119 wyci\u0105ga nie retoryka recenzent\u00f3w, tylko jednak fakt, \u017ce s\u0142uchacze je pokochali, a z biegiem czasu same staj\u0105 si\u0119 jakim\u015b \u015bwiadectwem, dokumentem czas\u00f3w, w wyj\u0105tkowo sprzyjaj\u0105cych okoliczno\u015bciach skupiaj\u0105cym ich klimat jak w soczewce nie w 500-stronicowym tomie albo dwugodzinnym filmie fabularnym o milionowym bud\u017cecie, tylko w czterominutowej piosence. W tym wypadku ju\u017c tytu\u0142owy (i singlowy) utw\u00f3r <em>What&#8217;s Going On<\/em> z prze\u0142omowej p\u0142yty <strong>Marvina Gaye&#8217;a<\/strong> by\u0142 czym\u015b takim i \u015brubowa\u0142by ocen\u0119 albumu w pobli\u017ce oceny maksymalnej. W tym tygodniu obchodzimy 50-lecie tego albumu, wi\u0119c poni\u017cej kilka s\u0142\u00f3w &#8211; zanim jeszcze zd\u0105\u017cycie si\u0119 znudzi\u0107 celebrowaniem rocznicy. Bo sam\u0105 p\u0142yt\u0105 znudzi\u0107 si\u0119 trudniej.&nbsp;<\/p>\n\n\n<!--more-->\n\n\n\n<iframe loading=\"lazy\" width=\"560\" height=\"315\" src=\"https:\/\/www.youtube.com\/embed\/o5TmORitlKk\" title=\"YouTube video player\" frameborder=\"0\" allow=\"accelerometer; autoplay; clipboard-write; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture\" allowfullscreen=\"\"><\/iframe>\n\n\n<p>Singlowe <em>What&#8217;s Going On<\/em> sygnalizowa\u0142o od razu wszystko to, co by\u0142o ide\u0105 tego albumu: przera\u017cenie stanem Ameryki w p\u00f3\u017anej fazie wojny w Wietnamie, z wa\u017cn\u0105 postaci\u0105 wracaj\u0105cego z frontu Frankiego, brata Marvina (has\u0142o <em>brother<\/em> bywa wi\u0119c na ca\u0142ym albumie i zwrotem u\u017cywanym w stosunku do czarnosk\u00f3rych braci,\u00a0 i figur\u0105 chrze\u015bcija\u0144sk\u0105, i odniesieniem do konkretnej osoby), a tak\u017ce brutalno\u015bci\u0105 policji podczas antywojennych manifestacji, postulat deeskalacji konflikt\u00f3w, a nawet prze\u0142o\u017cenie na muzyk\u0119 taktyki biernego oporu promowanej przez Martina Luthera Kinga. Du\u017co jak na rozrywkowe nagranie, kt\u00f3re trafi\u0142o b\u0142yskawicznie na szczyt soulowej &#8211; ale te\u017c popowej &#8211; listy przeboj\u00f3w.\u00a0<\/p>\n<p>Jednocze\u015bnie piosenka (w wersji singlowej z premedytacj\u0105 wyciszona po amatorsku w do\u015b\u0107 zaskakuj\u0105cym ge\u015bcie, pami\u0119tana te\u017c za prowadzone r\u00f3wnolegle osobne linie wokalne &#8211; efekt studyjnego przypadku, wykorzystany jako leitmotiv p\u0142yty) sta\u0142a si\u0119 te\u017c symbolem konfliktu i twardszego ju\u017c &#8211; wcale nie tak pasywnego &#8211; oporu piosenkarza wobec oczekiwa\u0144 show biznesu. Dzia\u0142aj\u0105ca w Detroit wytw\u00f3rnia Motown by\u0142a fabryk\u0105 hit\u00f3w, kierowan\u0105 przez czarnych, zatrudniaj\u0105c\u0105 czarnych i zwracaj\u0105c\u0105 si\u0119 w znacznej mierze do czarnej publiczno\u015bci. Ale z akcentem na &#8222;fabryk\u0119&#8221;. Szef firmy, Berry Gordy, nie bardzo interesowa\u0142 si\u0119 rozbuchanymi, artystycznymi projektami albumowymi, a to by\u0142 zasadniczo niemal koncepcyjny album &#8211; z repryz\u0105 pierwszego tematu wracaj\u0105c\u0105 na ko\u0144cu fina\u0142owego <em>Inner City Blues<\/em>. A sam\u0105 tytu\u0142ow\u0105 piosenk\u0119 Gordy uzna\u0142 za nierokuj\u0105c\u0105 \u017cadnych nadziei, co doprowadzi\u0142o do eskalacji konfliktu z wykonawc\u0105 &#8211; Motown w pierwszym odruchu w og\u00f3le nie chcia\u0142o nagranego materia\u0142u opublikowa\u0107, przynajmniej w tym kszta\u0142cie. Mimo entuzjastycznych g\u0142os\u00f3w zaanga\u017cowanych w nagranie muzyk\u00f3w, kt\u00f3rzy doceniali ambicj\u0119 Gaye&#8217;a, by soul urozmaici\u0107 elementami jazzu i dogra\u0107 partie miejscowej orkiestry symfonicznej pod batut\u0105 (tak\u017ce entuzjasty projektu, a to nie by\u0142a jego pierwsza praca dla Motown) Davida van DePitte&#8217;a. Ostatecznie rzecz okaza\u0142a si\u0119 &#8211; jak to bywa w takich sytuacjach &#8211; jednym z najwi\u0119kszych sukces\u00f3w wytw\u00f3rni. Cho\u0107 by\u0142a przy tym, jak wspomina\u0142 bodaj Renaldo Benson (wa\u017cny wsp\u00f3\u0142pracownik Gaye&#8217;a, kt\u00f3ry namawia\u0142 go na &#8222;powa\u017cniejsze&#8221; tematy), jednym wielkim<em> fuck you<\/em> w stron\u0119 wytw\u00f3rni, tyle \u017ce rzuconym z wielk\u0105 mi\u0142o\u015bci\u0105.\u00a0<\/p>\n<p>Nie twierdz\u0119 oczywi\u015bcie, \u017ce by\u0142 to pionierski g\u0142os buntu czy rewolucji spo\u0142ecznej w czarnej muzyce &#8211; skrzywdzi\u0142bym w ten spos\u00f3b Jamesa Browna, Gila Scotta-Herona, Billie Holiday i kilkoro innych artyst\u00f3w. Ale dla samego Gaye&#8217;a p\u0142yta by\u0142a kompletn\u0105 zmian\u0105 kursu. Nagra\u0142 j\u0105, jako 11. w karierze autorski album, pod d\u0142u\u017cszej przerwie\u00a0 &#8211; niecodziennej jak na Motown, kt\u00f3re swoje gwiazdy eksploatowa\u0142o w latach 60. do granic mo\u017cliwo\u015bci &#8211; i przy okazji jej promocji przesta\u0142 si\u0119 pokazywa\u0107 w eleganckim garniturze sklejonym wtedy jeszcze z wizerunkiem czarnosk\u00f3rych gwiazdor\u00f3w estrady. A zacz\u0105\u0142 &#8211; w charakterystycznej we\u0142nianej czapce. Przeobra\u017ca\u0142 si\u0119 tym samym w gwiazd\u0119 czarnej muzyki nowych czas\u00f3w &#8211; zamiast przyklejonego u\u015bmiechu scenicznego oferuj\u0105c refleksj\u0119 spo\u0142eczn\u0105, no i marihuanowy luz &#8211; podobno dziesi\u0119ciodniowe sesje, kt\u00f3re sp\u0119dzi\u0142 przy fortepianie, otoczony by\u0142 k\u0142\u0119bami dymu. W ca\u0142ym tym niezwykle sp\u00f3jnym, je\u015bli chodzi o sfer\u0119 emocjonaln\u0105, materiale s\u0142ycha\u0107 pewn\u0105 delikatno\u015b\u0107, spok\u00f3j i czu\u0142o\u015b\u0107 w znaczeniu, powiedzieliby\u015bmy dzi\u015b, do\u015b\u0107 Tokarczukowskim.\u00a0<\/p>\n<p>Prywatnie Marvin Gaye te\u017c odzyskiwa\u0142 wewn\u0119trzny spok\u00f3j i r\u00f3wnowag\u0119 po okresie niezwykle trudnym, kt\u00f3ry znaczy\u0142y choroba i \u015bmier\u0107 przyjaci\u00f3\u0142ki (i partnerki scenicznej) Tammi Terrell, rozpad ma\u0142\u017ce\u0144stwa, problemy z twardszymi narkotykami i poczuciem w\u0142asnej warto\u015bci, z kulminacj\u0105 w postaci pr\u00f3by samob\u00f3jczej. Jak cz\u0119sto w takich przypadkach bywa, uciek\u0142 w duchowo\u015b\u0107. Spotka\u0142 tam najwyra\u017aniej ducha Coltrane&#8217;a, bo wielu krytyk\u00f3w us\u0142ysza\u0142o w najbardziej \u017carliwych momentach <em>What&#8217;s Going On<\/em> (kt\u00f3re oczywi\u015bcie recept\u0119 na z\u0142o zewn\u0119trznego \u015bwiata znajduje w Bogu i mi\u0142o\u015bci) soulow\u0105 odpowied\u017a na <em>Love Supreme<\/em>. Do tego stopnia, \u017ce\u00a0 Gaye utrzymywa\u0142 podobno w rozmowie ze Smokey Robinsonem, \u017ce sam B\u00f3g pisze ten album poprzez niego &#8211; takie wspomnienie znalaz\u0142o si\u0119 przynajmniej w tek\u015bcie z wydanej przed 20 laty edycji deluxe, kt\u00f3r\u0105 polecam, bo pozwala por\u00f3wna\u0107 ostateczn\u0105 wersj\u0119 z mo\u017ce nieco surowszym, ale kapitalnym oryginalnym miksem. P\u0142yta mia\u0142a te\u017c zosta\u0107 kompletnie pozbawiona energii seksualnej &#8211; w jednym ze wspomnie\u0144 Elgie Stover (wokalista i wsp\u00f3\u0142autor cz\u0119\u015bci materia\u0142u na p\u0142ycie, a przy tym bohater scenki otwieraj\u0105cej album) utrzymywa\u0142, \u017ce Gaye pozbywa\u0142 si\u0119 jej przed sesj\u0105, masturbuj\u0105c si\u0119 w garderobie. Wi\u0119kszo\u015bci historii i mit\u00f3w naros\u0142ych po latach wok\u00f3\u0142 tych nagra\u0144 zmar\u0142y przedwcze\u015bnie &#8211; i tragicznie &#8211; w 1984 r. Gaye nie mia\u0142 ju\u017c szans skomentowa\u0107.\u00a0<\/p>\n<p>Ta mocna p\u0142ytowa historia ma r\u00f3wnie mocne post scriptum. Tydzie\u0144 po ukazaniu si\u0119 tej p\u0142yty (wysz\u0142a 21 maja 1971) John Lennon wszed\u0142 do studia, \u017ceby nagra\u0107 <em>Imagine<\/em>, bia\u0142y i zdecydowanie ju\u017c \u015bwiecki &#8211; a nawet antyreligijny &#8211; hymn o podobnej sile ra\u017cenia co <em>What&#8217;s Going On<\/em>. Napisa\u0142 go na pocz\u0105tku roku 1971, a singlowa wersja szlagieru Gaye&#8217;a wysz\u0142a w styczniu. Przypadek? Pewnie tak, mo\u017ce tylko duch czas\u00f3w wywo\u0142uj\u0105cy masowo songi z marzeniem o lepszym \u015bwiecie, cho\u0107 kt\u00f3\u017c to wie. W ka\u017cdym razie w nie najgorszym (cho\u0107 oczywi\u015bcie anglocentrycznym) zestawieniu 500 song\u00f3w wszech czas\u00f3w &#8222;Rolling Stone&#8217;a&#8221; s\u0105siaduj\u0105 ze sob\u0105 na pozycjach trzeciej i czwartej. Je\u015bli mam by\u0107 szczery, zmieni\u0142bym tylko kolejno\u015b\u0107.\u00a0 \u00a0<\/p>\n<p><strong>MARVIN GAYE <em>What&#8217;s Going On<\/em><\/strong>, Tamla Motown 1971, <strong>10\/10\u00a0<\/strong><\/p>\n\n\n<iframe loading=\"lazy\" src=\"https:\/\/open.spotify.com\/embed\/album\/1rfm091srlg2gIh9a2m92J\" width=\"500\" height=\"380\" frameborder=\"0\" allowtransparency=\"true\" allow=\"encrypted-media\"><\/iframe>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Co jaki\u015b czas pojawiaj\u0105 si\u0119 tu pytania o system ocen. Szczeg\u00f3lnie ocena 10\/10 budzi zawsze w\u0105tpliwo\u015bci i pytania o sens wystawiania jakiego\u015b dodatkowego \u015bwiadectwa klasykom, kt\u00f3re ju\u017c klasykami s\u0105, bez wzgl\u0119du na opini\u0119 pojedynczego s\u0142uchacza. Podzielam te w\u0105tpliwo\u015bci, bo pewnie wi\u0119kszo\u015b\u0107 p\u0142yt na dziesi\u0105tk\u0119 wyci\u0105ga nie retoryka recenzent\u00f3w, tylko jednak fakt, \u017ce s\u0142uchacze je pokochali, [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":29273,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[22,3976,3,312,120,7,633,140],"tags":[4638],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/29266"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=29266"}],"version-history":[{"count":16,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/29266\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":29283,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/29266\/revisions\/29283"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media\/29273"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=29266"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=29266"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=29266"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}