
{"id":29620,"date":"2021-06-22T09:07:34","date_gmt":"2021-06-22T07:07:34","guid":{"rendered":"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/?p=29620"},"modified":"2021-06-22T09:07:35","modified_gmt":"2021-06-22T07:07:35","slug":"w-smutnym-kolorze-blue","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/2021\/06\/22\/w-smutnym-kolorze-blue\/","title":{"rendered":"W smutnym kolorze blue"},"content":{"rendered":"<p>Pierwsze wra\u017cenie mo\u017ce by\u0107 takie, \u017ce gdyby Pudelek zamieni\u0142 si\u0119 jakim\u015b cudem w dziedzin\u0119 sztuki, a grono dzia\u0142aj\u0105cych w Kalifornii folkowc\u00f3w z okolic Crosby, Stills, Nash &amp; Young uzna\u0107 za odpowiednik dzisiejszych influencer\u00f3w, <em>Blue<\/em> by\u0142aby najlepsz\u0105 kronik\u0105 towarzysk\u0105 tego grona. Tyle \u017ce ta p\u0142yta, opowiadaj\u0105ca o sercowych wzlotach i rozstaniach &#8211; ze spor\u0105 doz\u0105 tytu\u0142owego smutku, ale te\u017c dwuznaczno\u015bci, a nawet satysfakcji p\u0142yn\u0105cej z rozsta\u0144 &#8211; jest opowie\u015bci\u0105, kt\u00f3rej \u017cadna rubryka towarzyska nigdy nie dogoni. Przetwarza rollercoaster uczu\u0107 mi\u0119dzy prawdziwymi bohaterami prze\u0142omu lat 60. i 70. w szczere i uniwersalne wyznania dojrzewaj\u0105cej kobiety, kt\u00f3ra stoi na nogach tak mocno, \u017ce kolejne pokolenia songwriterek b\u0119d\u0105 si\u0119 na niej wzorowa\u0107. Kiedy w <em>A Case of You<\/em> \u015bpiewa o swoim zwi\u0105zku z Grahamem Nashem (kt\u00f3ry w pewnym momencie sama zako\u0144czy\u0142a telegramem) <em>mog\u0142abym wypi\u0107 ciebie skrzynk\u0119 i ci\u0105gle sta\u0142abym na nogach<\/em>, ma to moc imponuj\u0105cej dwuznaczno\u015bci. M\u0119ska konkurencja Joni Mitchell &#8211; a na tym poziomie na scenie folkowej mia\u0142a ju\u017c tylko m\u0119\u017cczyzn do pobicia &#8211; patrzy\u0142a na ni\u0105 nie bez pewnych uprzedze\u0144. S\u0142owa Boba Dylana, \u017ce <em>Joni jest pewn\u0105 odmian\u0105 m\u0119\u017cczyzny<\/em>, kt\u00f3re znalaz\u0142em w <em>100 p\u0142ytach, kt\u00f3re wstrz\u0105sn\u0119\u0142y \u015bwiatem<\/em> Brzozowicza i \u0141obodzi\u0144skiego, mo\u017cna potraktowa\u0107 jako uwag\u0119 deprecjonuj\u0105c\u0105 umiej\u0119tno\u015bci kobiet na tej scenie. Ale te\u017c jako wyraz pewnego strachu &#8211; zdolna, b\u0142yskotliwa i rozp\u0119dzona Joni Mitchell po sukcesie trzeciej p\u0142yty <em>Ladies of the Canyon<\/em> by\u0142a nie do zatrzymania i mog\u0142a zrobi\u0107 to, co chcia\u0142a. Tym czym\u015b okaza\u0142a si\u0119 p\u0142yta <em>Blue<\/em>, kt\u00f3ra ukaza\u0142a si\u0119 dok\u0142adnie 50 lat temu.\u00a0<\/p>\n\n\n<!--more-->\n\n\n\n<iframe loading=\"lazy\" width=\"560\" height=\"315\" src=\"https:\/\/www.youtube.com\/embed\/VYyyf9rRurc\" title=\"YouTube video player\" frameborder=\"0\" allow=\"accelerometer; autoplay; clipboard-write; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture\" allowfullscreen=\"\"><\/iframe>\n\n\n<p>O samym obchodz\u0105cym jubileusz (powy\u017cej udost\u0119pnione z tej okazji nagrania demo) albumie kanadyjskiej artystki do\u015b\u0107 szczeg\u00f3\u0142owo opowiada\u0142em ju\u017c w <a href=\"https:\/\/www.polskieradio.pl\/8\/8820\/Artykul\/2756462,Wspaniala-Joni-Mitchell\">specjalnej audycji w radiowej Dw\u00f3jce<\/a>. Dzi\u015b pora na kilka szczerych wyzna\u0144, kt\u00f3re zostawi\u0142em sobie na przestrze\u0144 blogow\u0105. Ot\u00f3\u017c o ile Joni jest moj\u0105 ulubion\u0105 wokalistk\u0105 i autork\u0105 wszech czas\u00f3w, to musz\u0119 si\u0119 przyzna\u0107 do tego, \u017ce samo <em>Blue<\/em> nie jest moj\u0105 ulubion\u0105 p\u0142yt\u0105 w jej dyskografii. Wol\u0119 klasycznie folkowe <em>Ladies of the Canyon<\/em>. A pewnie i z kolejnych album\u00f3w z\u0142o\u017cy\u0142bym zestaw konkurencyjny wobec <em>Blue<\/em>. Tyle \u017ce jako ca\u0142o\u015b\u0107 trudno t\u0119 ostatni\u0105 podbi\u0107. Zebra\u0142a tu \u015bwietny zesp\u00f3\u0142 z\u0142o\u017cony z gitarzysty Jamesa Taylora (podczas tworzenia materia\u0142u maj\u0105cego r\u00f3wnie\u017c romans z autork\u0105 &#8211; tak\u017ce do tej sprawy odnosi si\u0119 w tekstach Joni), perkusisty Russa Kunkela i basisty Stephena Stillsa, a i tak w wi\u0119kszo\u015bci programu p\u0142yty radzi sobie sama, momentami porzucaj\u0105c gitar\u0119 &#8211; a gitarzystk\u0105 by\u0142a \u015bwietn\u0105 &#8211; dla rzadko wtedy u\u017cywanych cymba\u0142\u00f3w appalaskich, kt\u00f3rych brzmienie towarzyszy nam od pierwszych minut, i fortepianu, kt\u00f3ry pozwala jej postawi\u0107 pierwszy krok, a w\u0142a\u015bciwie drobny kroczek na drodze do jazzu. Niekoniecznie inspirowany Davisem &#8211; cho\u0107 wypominano Mitchell echo <em>Kind of Blue<\/em> w tytule i modulowanie g\u0142osu niczym tr\u0105bki w utworze tytu\u0142owym &#8211; bo tak naprawd\u0119 wydaje si\u0119, \u017ce wi\u0119cej wsp\u00f3lnego na tej p\u0142ycie ma ze swoj\u0105 ulubion\u0105 wokalistk\u0105 Billie Holiday, o kt\u00f3rej m\u00f3wi\u0142a kiedy\u015b, \u017ce w jej g\u0142osie nigdy nie s\u0142ycha\u0107 u\u017calania si\u0119 na sob\u0105, a jedynie triumf nad przeciwno\u015bciami losu. Jest co\u015b takiego na <em>Blue<\/em>.<\/p>\n<p>Joni pozostaje tu przy po raz kolejny producentk\u0105 w pe\u0142ni kontroluj\u0105c\u0105 przebieg nagra\u0144. Czuje si\u0119 pewnie na scenie i co prawda wielokrotnie opowiada\u0142a, jak bardzo obna\u017cona czu\u0142a si\u0119 przed publiczno\u015bci\u0105, \u015bpiewaj\u0105c te osobiste utwory (trzecim obok Nasha i Taylora bohaterem p\u0142yty jest poznany przez ni\u0105 w Grecji Cary Raditz), to jednak musia\u0142a z tego emocjonalnego resetu p\u0142yn\u0105\u0107 jaka\u015b niebywa\u0142a si\u0142a, co przypomnia\u0142 w najnowszym numerze magazyn &#8222;Mojo&#8221;, relacjonuj\u0105c trudne przebijanie si\u0119 Mitchell przez rockow\u0105, m\u0119sk\u0105 publiczno\u015b\u0107 na festiwalu Isle of Wight, gdzie gra\u0142a te utwory przedpremierowo.\u00a0<\/p>\n<p>Dla mnie \u015bledzenie dyskografii Mitchell zawsze odbywa\u0142o si\u0119 r\u00f3wnolegle ze s\u0142uchaniem jej rodaka Neila Younga. Mieli zreszt\u0105, jak wylicza\u0142a Joni, znacznie wi\u0119cej wsp\u00f3lnych cech ni\u017c si\u0119 wydawa\u0142o &#8211; biograf Younga cytuje jej s\u0142owa: <em>Oboje jeste\u015bmy Kanadyjczykami, zodiakalnymi skorpionami, oboje chorowali\u015bmy na polio podczas tej samej epidemii i oboje te\u017c mamy czarne poczucie humoru<\/em>. Dla mnie oboje s\u0105 geniuszami piosenki w praktyce nie do przebicia, dodatkowo jeszcze uprawiaj\u0105cymi szczeg\u00f3lny rodzaj tw\u00f3rczej korespondencji. Bo gdy du\u017ca cz\u0119\u015b\u0107 p\u0142yty Blue pozwala Mitchell odreagowa\u0107 i przepracowa\u0107 trudy zwi\u0105zku z Nashem, to kilka miesi\u0119cy wcze\u015bniej Young wydaje &#8211; na jednej z najlepszych p\u0142yt, <em>After the Gold Rush<\/em>, utw\u00f3r<em> Only Love Can Break Your Heart<\/em>, kt\u00f3ry pono\u0107 dedykowany by\u0142 w\u0142a\u015bnie Nashowi, jego kumplowi, po rozstaniu z Joni.\u00a0<\/p>\n<p>S\u0142ucham <em>Blue<\/em> od dw\u00f3ch tygodni i nie czuj\u0119 si\u0119 du\u017co m\u0105drzejszy w kwestii kunsztu, z jakim zosta\u0142a napisana, nie trac\u0119 jednak ani na moment z oczu tego momentu w \u017cyciu, o kt\u00f3rym m\u00f3wi. Joni ma 27 lat, trudny wiek w show biznesie, na koncie przygody, narkotyki, zach\u0142y\u015bni\u0119cie si\u0119 \u017cyciem, ale te\u017c za\u0142amania i zawody mi\u0142osne za sob\u0105 &#8211; i ci\u0105gle stoi na nogach. Pisze w pierwszej kolejno\u015bci pi\u0119kn\u0105 opowie\u015b\u0107 o pogodzeniu si\u0119 ze sob\u0105, o pierwszym momencie \u017cyciowych podsumowa\u0144 i konfrontacji oczekiwa\u0144 z rzeczywisto\u015bci\u0105, ale by\u0107 mo\u017ce te\u017c o koniecznej, nieuchronnej przemianie. Fina\u0142 p\u0142yty to dla mnie troch\u0119 moment troch\u0119 jak p\u00f3\u017aniejsze <em>Rock&#8217;n&#8217;Roll Suicide<\/em> z <em>The Rise and Fall&#8230;<\/em> Bowiego albo <em>Childhood&#8217;s End<\/em> z <em>Misplaced Childhood<\/em>. Idealne zamkni\u0119cie opowie\u015bci, kt\u00f3re pozostaje kluczem p\u0142yty &#8211; niby smutne, ale jednak krzepi\u0105ce. Dlatego niepozorne <em>The Last Time I Saw Richard<\/em> pozostaje pewnie najwa\u017cniejszym utworem, inspirowanym rozmow\u0105 ze zmar\u0142ym przed miesi\u0105cem (!) ameryka\u0144skim folkowcem Patrickiem Sky, kt\u00f3ry mia\u0142 powiedzie\u0107 Joni, \u017ce jest beznadziejn\u0105 romantyczk\u0105, sk\u0105d wiedzie prosta do droga do beznadziejnego cynizmu.\u00a0<\/p>\n<p>Ujm\u0119 to wi\u0119c inaczej: <em>Blue<\/em> to fenomenalna, bardzo wa\u017cna p\u0142yta, a nie jest dla mnie nawet najlepsz\u0105 w dorobku Joni Mitchell. Co tylko \u015bwiadczy o tym dorobku.\u00a0<\/p>\n<p><strong>JONI MITCHELL <em>Blue<\/em><\/strong>, Reprise 1971, <strong>9-10\/10<\/strong><\/p>\n\n\n<iframe loading=\"lazy\" src=\"https:\/\/open.spotify.com\/embed\/album\/1vz94WpXDVYIEGja8cjFNa\" width=\"100%\" height=\"380\" frameBorder=\"0\" allowtransparency=\"true\" allow=\"encrypted-media\"><\/iframe>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Pierwsze wra\u017cenie mo\u017ce by\u0107 takie, \u017ce gdyby Pudelek zamieni\u0142 si\u0119 jakim\u015b cudem w dziedzin\u0119 sztuki, a grono dzia\u0142aj\u0105cych w Kalifornii folkowc\u00f3w z okolic Crosby, Stills, Nash &amp; Young uzna\u0107 za odpowiednik dzisiejszych influencer\u00f3w, Blue by\u0142aby najlepsz\u0105 kronik\u0105 towarzysk\u0105 tego grona. Tyle \u017ce ta p\u0142yta, opowiadaj\u0105ca o sercowych wzlotach i rozstaniach &#8211; ze spor\u0105 doz\u0105 tytu\u0142owego [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":29624,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[31,22,3976,3,312,120,1,140],"tags":[646],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/29620"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=29620"}],"version-history":[{"count":9,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/29620\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":29630,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/29620\/revisions\/29630"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media\/29624"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=29620"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=29620"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=29620"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}