
{"id":31631,"date":"2022-01-24T16:30:39","date_gmt":"2022-01-24T15:30:39","guid":{"rendered":"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/?p=31631"},"modified":"2022-01-24T16:32:57","modified_gmt":"2022-01-24T15:32:57","slug":"poszukiwanie-zaginionej-pasji","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/2022\/01\/24\/poszukiwanie-zaginionej-pasji\/","title":{"rendered":"Poszukiwanie zaginionej pasji"},"content":{"rendered":"<p>Dzi\u015b co\u015b, co ju\u017c dawno mia\u0142em tu opublikowa\u0107, czyli kilka s\u0142\u00f3w o ksi\u0105\u017cce wydanej pod koniec ubieg\u0142ego roku i b\u0119d\u0105cej pomys\u0142em teoretycznie skazanym na drugorz\u0119dno\u015b\u0107. Bo sama pr\u00f3ba zmierzenia si\u0119 z histori\u0105 ameryka\u0144skiego jazzu z perspektywy dalekiego kraju nad Ba\u0142tykiem to godna odnotowania brawura. Ale napisana przez <strong>Piotra Jagielskiego<\/strong> <strong><em>\u015awi\u0119ta tradycja, w\u0142asny g\u0142os. Opowie\u015bci o ameryka\u0144skim jazzie <\/em><\/strong>okazuje si\u0119 czym\u015b bardziej znacz\u0105cym ni\u017c si\u0119 z pozoru wydaje. Owszem, jest galeri\u0105 pe\u0142nokrwistych, \u015bwietnie scharakteryzowanych bohater\u00f3w, ale nie tylko. Owszem, jest pr\u00f3b\u0105 odniesienia si\u0119 do r\u00f3\u017cnych mit\u00f3w zwi\u0105zanych cho\u0107by ze scen\u0105 loftow\u0105 czy prapocz\u0105tkami jazzu w Ameryce, ale nie wy\u0142\u0105cznie. Jest te\u017c zbiorem anegdot i legend towarzyskich &#8211; w stylu np. tej o obsesji Paul Desmonda na punkcie Audrey Hepburn &#8211; ale krzywdz\u0105ce by\u0142oby sprowadzanie jej do tego.\u00a0 \u00a0<\/p>\n\n\n<!--more-->\n\n\n<p>W tym przypadku wa\u017cny jest moment zaczepienia. Bo swoj\u0105 opowie\u015b\u0107 Jagielski snuje z pasj\u0105 i wielk\u0105 wiedz\u0105 (kiedy pisze o kolejnych bohaterach &#8211; Armstrongu, Monku, Rollinsie &#8211; ma si\u0119 wra\u017cenie, \u017ce przeczyta\u0142 i obejrza\u0142 na ich temat wszystko), ale daje si\u0119 ponie\u015b\u0107 dygresjom i anegdotom. Ta ksi\u0105\u017cka jest bardziej autorskim cyklem lu\u017anych gaw\u0119d, k\u0142ad\u0105cych akcent na pewne detale i momenty ni\u017c histori\u0105 gatunku. Ma to swoje niezaprzeczalne zalety &#8211; w tym taki, \u017ce okazuje si\u0119 ca\u0142kiem niezobowi\u0105zuj\u0105c\u0105 pozycj\u0105 do poczytania tak\u017ce dla czytelnika spoza \u015bcis\u0142ego grona fan\u00f3w jazzu. Ale ma t\u0119 wad\u0119, \u017ce cz\u0142owiek, kt\u00f3ry to i owo ju\u017c czyta\u0142 i s\u0142ysza\u0142, b\u0119dzie poszukiwa\u0142 w\u0142a\u015bnie jakiego\u015b punktu zaczepienia. Ja taki znalaz\u0142em w rozdziale o Lee Konitzu &#8211; jednej z tych wybitnych postaci, kt\u00f3re zabra\u0142a nam pandemia &#8211; kiedy Jagielski prowadzi b\u0142yskotliw\u0105 opowie\u015b\u0107 o tym, kto naprawd\u0119 stworzy\u0142 cool jazz i o tym, gdzie w og\u00f3le jazz si\u0119 ko\u0144czy, jak si\u0119 czuj\u0105 utytu\u0142owani muzycy, s\u0142ysz\u0105c pro\u015bby o powr\u00f3t do przesz\u0142o\u015bci. Tu przystan\u0105\u0142em, bo rzecz dotyka wa\u017cnej prawdy o stopniowym wypychaniu jazzu na margines w zbiorowej \u015bwiadomo\u015bci: nie nadaje si\u0119 mianowicie do \u0142zawych powrot\u00f3w, rzecz nie polega na odegraniu TEGO SAMEGO szlagieru, jak u najwybitniejszych rockandrollowc\u00f3w, ale na zagraniu go zupe\u0142nie na nowo. Jazz jest jak rzeka &#8211; pr\u00f3ba wej\u015bcia do tej samej ko\u0144czy si\u0119 potwierdzeniem m\u0105dro\u015bci z przys\u0142owia.\u00a0 \u00a0<\/p>\n<p>Niezale\u017cnie od tego, co autor chcia\u0142 zawrze\u0107 w tej ksi\u0105\u017cce &#8211; bo robi tu przecie\u017c wiele rzeczy naraz: wydobywa spo\u0142eczne i polityczne sensy z instrumentalnych wypowiedzi jazzman\u00f3w, spaceruje po Nowym Jorku, spotyka swoich bohater\u00f3w na koncertach w Polsce, prowadzi domowe dialogi z Wiktori\u0105, przekonuj\u0105c do swojego spojrzenia na jazz t\u0119 drugoplanow\u0105, ale wa\u017cn\u0105 bohaterk\u0119 ksi\u0105\u017cki \u2013 portretuje tu tak\u017ce stan ducha czas\u00f3w, gdy masowy s\u0142uchacz w Ameryce o jazzie zapomina. I by\u0107 mo\u017ce to polskie spojrzenie wcale nie jest bardziej egzotyczne, gorsze czy mniej uprawomocnione ni\u017c tamtejsze. Bo dost\u0119pno\u015b\u0107 takich postaci, jakie si\u0119 tu przewijaj\u0105 w gronie osobi\u015bcie przepytanych bohater\u00f3w &#8211; a w praktyce tak\u017ce stawki, jakie trzeba zap\u0142aci\u0107 najwybitniejszym spo\u015br\u00f3d nich, niepor\u00f3wnywalne ze stawkami w innych rejonach show biznesu &#8211; \u015bwiadczy o do\u015b\u0107 niskim spo\u0142ecznym statusie jazzu w tych czasach. Ten fenomen wida\u0107 tu mi\u0119dzy wierszami. Kiedy\u015b, jak wspomina Sonny Rollins, <em>muzyk jazzowy to by\u0142 wolny cz\u0142owiek, z fachem w d\u0142oniach. Ogl\u0105da\u0142y si\u0119 za nim najpi\u0119kniejsze dziewczyny, nosi\u0142 najmodniejsze ubrania<\/em>. A potem okaza\u0142o si\u0119 (jak zauwa\u017ca Branford Marsalis), \u017ce oczekiwanie sukcesu na tej drodze to g\u0142upota (<em>To chyba najg\u0142upsza rzecz, jakiej mo\u017cna oczekiwa\u0107 od jazzu: \u017ce przyniesie ci sukces<\/em>). Mi\u0119dzy fantastycznymi \u017cyciorysami wielkich bohater\u00f3w a ich emerytalnym statusem materialnym jest znacz\u0105cy dysonans. W najog\u00f3lniejszej perspektywie staje si\u0119 wi\u0119c <em>\u015awi\u0119ta tradycja, w\u0142asny g\u0142os<\/em>\u00a0opowie\u015bci\u0105 o pewnym zaburzeniu systemu warto\u015bci zwi\u0105zanych z muzyk\u0105 i pr\u00f3b\u0105 prze\u0142amania niezrozumienia, kt\u00f3re j\u0105 otacza. I tak\u017ce w tym sensie jest to ksi\u0105\u017cka dla szerokiego, a nie tylko \u015brodowiskowego odbiorcy.<\/p>\n<p><strong>PIOTR JAGIELSKI <em>\u015awi\u0119ta tradycja, w\u0142asny g\u0142os. Opowie\u015bci o ameryka\u0144skim jazzie<\/em><\/strong>, Czarne, Wo\u0142owiec 2021, s. 304\u00a0\u00a0<\/p>","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Dzi\u015b co\u015b, co ju\u017c dawno mia\u0142em tu opublikowa\u0107, czyli kilka s\u0142\u00f3w o ksi\u0105\u017cce wydanej pod koniec ubieg\u0142ego roku i b\u0119d\u0105cej pomys\u0142em teoretycznie skazanym na drugorz\u0119dno\u015b\u0107. Bo sama pr\u00f3ba zmierzenia si\u0119 z histori\u0105 ameryka\u0144skiego jazzu z perspektywy dalekiego kraju nad Ba\u0142tykiem to godna odnotowania brawura. Ale napisana przez Piotra Jagielskiego \u015awi\u0119ta tradycja, w\u0142asny g\u0142os. Opowie\u015bci o [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":31632,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[607],"tags":[5233,5232],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/31631"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=31631"}],"version-history":[{"count":2,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/31631\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":31635,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/31631\/revisions\/31635"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media\/31632"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=31631"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=31631"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=31631"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}