
{"id":31939,"date":"2022-02-21T10:13:44","date_gmt":"2022-02-21T09:13:44","guid":{"rendered":"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/?p=31939"},"modified":"2022-02-21T10:14:04","modified_gmt":"2022-02-21T09:14:04","slug":"akompaniament-spiewa-do-wokalisty","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/2022\/02\/21\/akompaniament-spiewa-do-wokalisty\/","title":{"rendered":"Piosenki z akompaniamentem wokalisty"},"content":{"rendered":"<p>Wokalista \u015bpiewa zwykle z akompaniamentem, prawda? Nie tutaj. <strong>Eric Chenaux<\/strong>, urodzony za oceanem, ale mieszkaj\u0105cy od lat we Francji artysta z korzeniami w kanadyjskiej scenie alternatywnej, brzmi tak, jak gdyby nagrywa\u0142 swoje d\u0142ugie piosenki w dw\u00f3ch podej\u015bciach, do partii wokalnych przypominaj\u0105cych falsetowe melodie Roberta Wyatta czy Arthura Russella dogrywaj\u0105c akompaniament &#8211; meandruj\u0105ce i improwizowane linie gitary. Czasem po prostu na r\u00f3\u017cne sposoby ogrywaj\u0105ce akordy, a czasem ju\u017c bliskie duchem grze Dereka Baileya. Du\u017co naraz? Ale bardzo powoli i delikatnie. W ten spos\u00f3b powstaje delikatna muzyka z pogranicza jazzu, oszcz\u0119dna i surowa, nierzadko operuj\u0105ca cisz\u0105. Je\u015bli potrzebujecie szybkiej satysfakcji, to nie tutaj. Ale rzecz jest hipnotyzuj\u0105ca i wystarczy na d\u0142ugo &#8211; co wi\u0119cej, jest to chyba najlepszy z album\u00f3w Chenaux, jakie do tej pory s\u0142ysza\u0142em.\u00a0\u00a0<\/p>\n\n\n<!--more-->\n\n\n\n<iframe style=\"border: 0; width: 560px; height: 435px;\" src=\"https:\/\/bandcamp.com\/VideoEmbed?track=1903727534&#038;bgcol=ffffff&#038;linkcol=0687f5\" mozallowfullscreen=\"1\" webkitallowfullscreen=\"1\" allowfullscreen=\"1\" seamless><\/iframe>\n\n\n<p><em>Say Laura<\/em> to zestaw pi\u0119ciu piosenek w niestandardowym formacie &#8211; od nieco ponad siedmiu minut do ponad trzynastu. Pierwsz\u0105, <em>Hello, How? and Hey<\/em> na tle reszty wyr\u00f3\u017cnia chyba przede wszystkim kapitalne solo gitarowe. Drug\u0105, <em>Your New Rhythm<\/em>, pi\u0119kna koda w klasycznie jazzowym stylu. To, co najciekawsze, przynosz\u0105 kolejne utwory, z charakterystycznym na tej p\u0142ycie pulsuj\u0105cym rytmem stworzonym z wykorzystaniem elektroniki, ale bez barw typowo perkusyjnych. Najpierw <em>Say Laura<\/em> &#8211; kontrmelodie akompaniamentu towarzysz\u0105 tu melodii prowadzonej przez lini\u0119 wokaln\u0105 ca\u0142y czas, oddaj\u0105c muzycznie jak\u0105\u015b pl\u0105tanin\u0119 my\u015bli, niepewno\u015b\u0107. Najmocniejszy punkt albumu i jego kulminacja to kolejny w programie <em>There They Were<\/em> z przepi\u0119knym motywem, kt\u00f3ry mo\u017cna powtarza\u0107 w niesko\u0144czono\u015b\u0107, refrenem, kt\u00f3ry zamienia si\u0119 w ostinato &#8211; i gran\u0105 jednocze\u015bnie sol\u00f3wk\u0105 gitarow\u0105. W chwiejnym <em>Hold The Line<\/em> wraca wurlitzer Ryana Drivera, jedynego go\u015bcia na tym albumie, kt\u00f3rego sceniczne wykonanie nietrudno sobie wyobrazi\u0107 jako solowy wyst\u0119p Chenaux korzystaj\u0105cego z gitary, mikrofonu i p\u0119tli efekt\u00f3w. Jak na taki arsena\u0142 \u015brodk\u00f3w to niezwyk\u0142y, dojrza\u0142y i pe\u0142en zaskocze\u0144 album.\u00a0 \u00a0\u00a0<\/p>\n<p><strong>ERIC CHENAUX <em>Say Laura<\/em><\/strong>, Constellation 2022\u00a0<\/p>\n\n\n<iframe style=\"border: 0; width: 500px; height: 470px;\" src=\"https:\/\/bandcamp.com\/EmbeddedPlayer\/album=2848090029\/size=large\/bgcol=ffffff\/linkcol=0687f5\/tracklist=false\/transparent=true\/\" seamless><a href=\"https:\/\/ericchenaux.bandcamp.com\/album\/say-laura\">Say Laura by Eric Chenaux<\/a><\/iframe>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Wokalista \u015bpiewa zwykle z akompaniamentem, prawda? Nie tutaj. Eric Chenaux, urodzony za oceanem, ale mieszkaj\u0105cy od lat we Francji artysta z korzeniami w kanadyjskiej scenie alternatywnej, brzmi tak, jak gdyby nagrywa\u0142 swoje d\u0142ugie piosenki w dw\u00f3ch podej\u015bciach, do partii wokalnych przypominaj\u0105cych falsetowe melodie Roberta Wyatta czy Arthura Russella dogrywaj\u0105c akompaniament &#8211; meandruj\u0105ce i improwizowane linie [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":31942,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[3,3681,312,120,3319,3309,4009,4993,3666,5177],"tags":[5218],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/31939"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=31939"}],"version-history":[{"count":4,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/31939\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":31944,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/31939\/revisions\/31944"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media\/31942"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=31939"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=31939"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=31939"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}