
{"id":36538,"date":"2023-02-09T10:44:02","date_gmt":"2023-02-09T09:44:02","guid":{"rendered":"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/?p=36538"},"modified":"2023-02-09T10:44:04","modified_gmt":"2023-02-09T09:44:04","slug":"maneskin-treningowy","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/2023\/02\/09\/maneskin-treningowy\/","title":{"rendered":"M\u00e5neskin treningowy"},"content":{"rendered":"<p>Jest krytyka trudna &#8211; szczeg\u00f3lnie, gdy uderzamy w najbli\u017csze sobie rejony. I jest krytyka \u0142atwa. W tym naj\u0142atwiejsza, do kt\u00f3rej nale\u017cy popularne ostatnio narzekanie na w\u0142osk\u0105 grup\u0119 <strong>M\u00e5neskin<\/strong>. W dwa lata jedna prasa zrobi\u0142a bez sensu jakie\u015b nadzieje rocka z tego typowego festiwalowego \u015bredniaka i charakterystycznego dla tych czas\u00f3w wizerunkowego malowa\u0144ca. Bo sztucznie podbijany entuzjazm si\u0119, prosz\u0119 pa\u0144stwa, klika lepiej ni\u017c przeci\u0119tno\u015b\u0107 (Konkurs Piosenki Eurowizji wiedzia\u0142 to nawet jeszcze w czasach przed Internetem). Poza tym ton krytyki poszed\u0142 zapewne za wskazaniem cho\u0107by Iggy&#8217;ego Popa i podobnych mu artyst\u00f3w, kt\u00f3rzy chwalili rzemios\u0142o W\u0142och\u00f3w &#8211; zak\u0142adam &#8211; z powod\u00f3w do\u015b\u0107 strategicznych, \u017ceby przy okazji przypomnie\u0107 o sobie. A teraz inna prasa jedzie po M\u00e5neskin, jak gdyby by\u0142a to walka z najwi\u0119kszym z\u0142em wsp\u00f3\u0142czesnego \u015bwiata muzyki i jak gdyby od wyplenienia tego z\u0142a zale\u017ca\u0142y losy Wszech\u015bwiata. Ot\u00f3\u017c nie zale\u017c\u0105. A <em>Rush!<\/em>, cho\u0107 niemi\u0142osiernie wt\u00f3rne i skrojone ju\u017c pod zapotrzebowanie \u015bwiatowego rynku, jest moim zdaniem albumem lepszym ni\u017c \u017cenuj\u0105co momentami nieociosane <em>Teatro d&#8217;ira vol. 1<\/em>. Cho\u0107 najch\u0119tniej zby\u0142bym milczeniem jeden i drugi. <a href=\"https:\/\/pitchfork.com\/reviews\/albums\/maneskin-rush\/\">Pitchfork nie zby\u0142<\/a> i jedzie po W\u0142ochach &#8211; zespole z dalekiego kraju, gdzie stereotypowo kultury rocka si\u0119 nie uprawia, co mo\u017ce by\u0107 najpierw powodem do zachwyt\u00f3w, a kiedy indziej do gwizd\u00f3w. Cz\u0119\u015b\u0107 argument\u00f3w da si\u0119 obroni\u0107, cz\u0119\u015b\u0107 trudno czymkolwiek poprze\u0107. Np. teoretycznie najlepsze zdanie tekstu, o tym, \u017ce <em>to rockowy album, kt\u00f3ry brzmi gorzej, im g\u0142o\u015bniej go s\u0142uchacie<\/em>. To zabawne, bo z wi\u0119ksz\u0105 jeszcze \u0142atwo\u015bci\u0105 da si\u0119 to zdanie zastosowa\u0107 do p\u0142yty The War On Drugs wychwalanej jaki\u015b czas temu przez tego samego autora recenzji. Albumu bardzo fajnej grupy, kt\u00f3ra jednak, bior\u0105c pod uwag\u0119 sta\u0142e problemy z dynamik\u0105 brzmienia (i to, jak m\u0119czy przy g\u0142o\u015bniejszym ods\u0142uchu), powinna nosi\u0107 nazw\u0119 The Loudness War. Albo p\u0142askiego jak deska <em>Ordinary Man<\/em> Ozzy&#8217;ego, kt\u00f3re Pitchfork wyceni\u0142 na 6.5, pewnie dlatego, \u017ce wyprodukowa\u0142 je znany bywalec Grammy Andrew Watt (pisa\u0142em o tym Ozzym <a href=\"https:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/2020\/02\/21\/droga-do-utrapienia\/\">tutaj<\/a>). Sk\u0105din\u0105d \u0142\u0105czy ten album i p\u0142yt\u0119 M\u00e5neskin go\u015bcinny udzia\u0142 Toma Morello.\u00a0 \u00a0<\/p>\n\n\n<!--more-->\n\n\n\n<iframe style=\"border-radius:12px\" src=\"https:\/\/open.spotify.com\/embed\/album\/2KUaR4K36tSliwAoUA1gcs?utm_source=generator\" width=\"100%\" height=\"352\" frameBorder=\"0\" allowfullscreen=\"\" allow=\"autoplay; clipboard-write; encrypted-media; fullscreen; picture-in-picture\" loading=\"lazy\"><\/iframe>\n\n\n<p>Trio <strong>Yo La Tengo<\/strong> ma dla odmiany minimaln\u0105 klikalno\u015b\u0107. Praktycznie nie ma tu o czym pisa\u0107 w kategoriach wizerunkowych. A stylistycznie s\u0105 jak \u017cywa skamielina. Zarazem tradycyjni i nowocze\u015bni, uparcie graj\u0105 swoj\u0105 wersj\u0119 rocka, motoryczn\u0105 i zakorzenion\u0105 w swobodnej formule jam session. Przeplataj\u0105 zwarte piosenki i d\u0142u\u017csze, otwarte formy instrumentalne, s\u0105 na zmian\u0119 subtelni i ha\u0142a\u015bliwi. Ich wycieczki w stron\u0119 lat 60. te\u017c mog\u0105 si\u0119 wydawa\u0107 dobr\u0105 stylizacj\u0105 \u2013 ale tylko do momentu, gdy zdamy sobie spraw\u0119, \u017ce Ira Kaplan, lider zespo\u0142u, ju\u017c w latach 60. gra\u0142 na gitarze. Wychowany przez rodzic\u00f3w rozkochanych w folku, mia\u0142 za sob\u0105 epizod pracy w nowojorskiej prasie muzycznej, a zesp\u00f3\u0142 za\u0142o\u017cy\u0142 \u2013 wsp\u00f3lnie z \u017con\u0105, Georgi\u0105 Hubley \u2013 w po\u0142owie lat 80.<\/p>\n<p>Tu nie ma mowy ani o dostosowywaniu si\u0119 do mody, ale nie ma te\u017c mowy o jej kreowaniu. Raczej ju\u017c zdarza\u0142a si\u0119 pokrywa\u0107 z tym, co robi\u0105. Jak wtedy, gdy ruszy\u0142a wielka fala shoegaze&#8217;u, a p\u00f3\u017aniej \u2013 gdy na pocz\u0105tku nowego wieku alternatywna scena rockowa przez chwil\u0119 rzeczywi\u015bcie dyktowa\u0142a warunki. W 2006 r. <em>I Am Not Afraid of You and I Will Beat Your Ass<\/em> by\u0142o jednym z moich album\u00f3w roku i nie boj\u0119 si\u0119 przyzna\u0107 do tego, \u017ce w ka\u017cdej chwili z ch\u0119ci\u0105 bym do tej p\u0142yty wr\u00f3ci\u0142. <em>This Stupid World<\/em> to mo\u017ce nie ta liga, ale na pewno powr\u00f3t do dobrej formy po okresie nieco s\u0142abszym (w szczeg\u00f3lno\u015bci &#8211; po opisywanym tu <a href=\"https:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/2020\/07\/17\/nie-zagladajcie-muzykom-do-kuchni\/\">covidowym albumie<\/a>). Album jak na YLT do\u015b\u0107 sp\u00f3jny (mo\u017ce tylko fina\u0142owe <em>Miles Away<\/em> troch\u0119 odstaje nastrojem od reszty) i nie\u017ale ilustruj\u0105cy tez\u0119 o tym, jak bardzo jej cz\u0142onkowie, wychowani muzycznie w schy\u0142ku epoki hipisowskiej, s\u0105 blisko niemieckiego rocka lat 70. Ze swoj\u0105 mieszank\u0105 firmow\u0105 ponurych form rockowych, transowego stuporu (utw\u00f3r tytu\u0142owy), marzycielskiej delikatno\u015bci i tekst\u00f3w o zmaganiu si\u0119 z czasem nie b\u0119dzie najgorszym punktem zaczepienia dla kolejnej generacji fan\u00f3w. Cho\u0107 koncert by\u0142by jeszcze lepszy. A to wci\u0105\u017c ta wspania\u0142a cz\u0119\u015b\u0107 rynku, kt\u00f3ra nie uros\u0142a na tyle, \u017ceby j\u0105 konfekcjonowa\u0142o Live Nation, zobaczycie ich dalej mniej wi\u0119cej w takich samych klubach, w jakich grali 20, a mo\u017ce i 30 lat temu. W tej samej ods\u0142onie, kt\u00f3ra daje najlepszy, niedost\u0119pny dla stadionowej publiczno\u015bci odbi\u00f3r &#8211; i zapewne podobnie trudno b\u0119dzie uwierzy\u0107 w to, jak d\u0142ugo ze sob\u0105 graj\u0105 (a nale\u017c\u0105 &#8211; raz jeszcze przypomn\u0119 &#8211; do tej samej generacji co Red Hot Chili Peppers czy Guns N&#8217;Roses). Dzi\u0119ki temu, \u017ce nigdy nie uro\u015bli do poziomu niezdrowej mody i nigdy nie zrobiono z nich zbawc\u00f3w rocka, rockowe trio Yo La Tengo ca\u0142y czas ma to co\u015b, czego innym brak.<\/p>\n<p><em>Premiera jutro, wi\u0119c wklejam tylko link do singli.\u00a0<\/em><\/p>\n<p><strong>YO LA TENGO <em>This Stupid World<\/em><\/strong>, Matador 2023<\/p>\n\n\n<iframe style=\"border-radius:12px\" src=\"https:\/\/open.spotify.com\/embed\/album\/4jRrplhXPg1ljuAAIdNO0v?utm_source=generator\" width=\"100%\" height=\"352\" frameBorder=\"0\" allowfullscreen=\"\" allow=\"autoplay; clipboard-write; encrypted-media; fullscreen; picture-in-picture\" loading=\"lazy\"><\/iframe>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Jest krytyka trudna &#8211; szczeg\u00f3lnie, gdy uderzamy w najbli\u017csze sobie rejony. I jest krytyka \u0142atwa. W tym naj\u0142atwiejsza, do kt\u00f3rej nale\u017cy popularne ostatnio narzekanie na w\u0142osk\u0105 grup\u0119 M\u00e5neskin. W dwa lata jedna prasa zrobi\u0142a bez sensu jakie\u015b nadzieje rocka z tego typowego festiwalowego \u015bredniaka i charakterystycznego dla tych czas\u00f3w wizerunkowego malowa\u0144ca. Bo sztucznie podbijany entuzjazm [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":36553,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[3,312,120,3319,444,3309,4009,3666,5601],"tags":[1227],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/36538"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=36538"}],"version-history":[{"count":12,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/36538\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":36554,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/36538\/revisions\/36554"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media\/36553"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=36538"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=36538"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=36538"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}