
{"id":4024,"date":"2013-02-01T18:28:02","date_gmt":"2013-02-01T17:28:02","guid":{"rendered":"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/?p=4024"},"modified":"2013-02-01T20:48:33","modified_gmt":"2013-02-01T19:48:33","slug":"styczen-2013-bija-dzwony-na-syndrom-u2","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/2013\/02\/01\/styczen-2013-bija-dzwony-na-syndrom-u2\/","title":{"rendered":"STYCZE\u0143: Bij\u0105 dzwony na syndrom U2"},"content":{"rendered":"<p>Czas uporz\u0105dkowa\u0107 stycze\u0144, kt\u00f3ry okaza\u0142 si\u0119 w sumie ubogim we wpisy, ale zaskakuj\u0105co bogatym w nowe nagrania miesi\u0105cem. Te podsumowania nieopisywanych wcze\u015bniej album\u00f3w pozostan\u0105 tradycj\u0105 tak\u017ce w roku 2013. Poza tym na blogu troch\u0119 zmian, kt\u00f3re mo\u017cna by\u0142o ju\u017c zauwa\u017cy\u0107, cho\u0107by zdj\u0119cie akcentu z ocen punktowych, po r\u00f3\u017cnych dyskusjach w ubieg\u0142ym roku &#8211; pozostan\u0105 na razie w zestawieniach i podsumowaniach, ale zastanawiam si\u0119, czy w ko\u0144cu w og\u00f3le z nich nie zrezygnowa\u0107. Blogowym wpisom b\u0119dzie towarzyszy\u0107 nieco wi\u0119ksza aktywno\u015b\u0107 na Twitterze, b\u0119d\u0119 te\u017c pr\u00f3bowa\u0142 co\u015b zrobi\u0107 z mn\u00f3stwem p\u00f3\u0142amatorskich materia\u0142\u00f3w muzycznych, kt\u00f3re do mnie docieraj\u0105 &#8211; i to jest dobry moment na uwagi natury og\u00f3lnej, je\u015bli kto\u015b traktuje ten blog jako \u017ar\u00f3d\u0142o informacji, a niekoniecznie \u015bledzi go przez pryzmat autorskiego komentarza, to ch\u0119tnie pos\u0142ucham sugestii. <!--more--><\/p>\n<p>David Byrne w swojej ksi\u0105\u017cce &#8222;How Music Works&#8221; (do kt\u00f3rej jeszcze wr\u00f3c\u0119) sugeruje, \u017ce miejsce wykonywania muzyki niesamowicie determinuje sam\u0105 muzyk\u0119. Czyli \u017ce na przyk\u0142ad zespo\u0142y graj\u0105ce w du\u017cych, cz\u0119sto sportowych salach o sporym pog\u0142osie i og\u00f3lnie nie najlepszej akustyce, s\u0105 skazane na uproszczenie formu\u0142y, rytmiczn\u0105 statyczno\u015b\u0107, hymnowe refreny, bo to si\u0119 w takich wn\u0119trzach sprawdza najlepiej. W sumie jest to do pewnego stopnia zbie\u017cne z czym\u015b, co od dawna postrzegam jako jakie\u015b powszechne prawo &#8211; czyli \u017ce ka\u017cdy zdobywaj\u0105cy wi\u0119ksz\u0105 popularno\u015b\u0107 artysta wcze\u015bniej czy p\u00f3\u017aniej b\u0119dzie musia\u0142 si\u0119 zderzy\u0107 z syndromem U2. Jamesa Jacksona Totha, czyli <strong>Wooden Wanda<\/strong>, i tak dopad\u0142o do\u015b\u0107 p\u00f3\u017ano, zwa\u017cywszy na to, \u017ce jego dorobek \u0142\u0105cznie zbli\u017ca si\u0119 ju\u017c chyba do setki r\u00f3\u017cnego rodzaju wydawnictw. Ale dopad\u0142o. Muzyka na <strong>&#8222;Blood Oaths of the New Blues&#8221;<\/strong> (Fire, 7\/10) to polerka, jakiej wcze\u015bniej nie zanotowa\u0142em u Totha, zestaw leniwych i \u0142adniutkich, stylizowanych na American\u0119 ballad, kt\u00f3re nie maj\u0105 wiele wsp\u00f3lnego ani z psychodelicznym, freakowym okresem pracy z The Vanishing Voice, ani z poprzednimi, mocno dylanowskimi p\u0142ytami solowymi. Paradoksalnie przypomina mi to momentami w\u0142a\u015bnie ameryka\u0144sk\u0105 podr\u00f3\u017c Bono z &#8222;Rattle and Hum&#8221;, chocia\u017c zachowajmy proporcj\u0119 &#8211; takiego folkowego ho\u0142du dla Jhonna Balance&#8217;a U2 raczej by nie nagrali. <\/p>\n<p>Je\u015bli zestawi\u0107 Wooden Wanda z polskim songwriterem z Wo\u0142owa, <strong>Peterem J. Birchem<\/strong>, muzyka tego ostatniego mo\u017ce si\u0119 okaza\u0107 podejrzanie oczywista w swoich wp\u0142ywach folku i country, a zarazem bardzo rozdarta w inspiracjach r\u00f3\u017cnymi ameryka\u0144skimi artystami z tej sfery &#8211; ze wskazaniem na Bonniego \u201aPrince&#8217;a\u2019 Billy&#8217;ego i Calexico. I tylko ta oczywisto\u015b\u0107 wskazywa\u0142aby na to, \u017ce mamy do czynienia z Polakiem. Birch (prywatnie Brzezi\u0144ski) ma dobry g\u0142os i rozwija si\u0119 \u015bwietnie, <strong>&#8222;When The Sun&#8217;s Risin\u2019 Over The Town&#8221; <\/strong>(Bor\u00f3wka, 6-7\/10) to p\u0142yta du\u017co lepsza ni\u017c debiut, go\u015bcie (m.in. Mariusz Szypura) i produkcja (Przemys\u0142aw Wejman) bardzo mu si\u0119 przys\u0142u\u017cyli, ale nale\u017cy pami\u0119ta\u0107, \u017ce to jest dopiero moment uchwycenia stylistyki, teraz trzeba j\u0105 nagi\u0105\u0107 dla potrzeb osobistego stylu. Bo o ile w polskim \u015bwiecie folkowym Birch jest ju\u017c propozycj\u0105 na si\u00f3demk\u0119, to za oceanem z trudem by si\u0119 przebi\u0142 przez lokalne kluby. <\/p>\n<p>Zostajemy w strefie brodaczy. <strong>Arbouretum <\/strong>s\u0105 tak blisko Bonniego, jak tylko mo\u017cna (Dave Heumann nawet grywa\u0142 z &#8222;Bo\u0144kiem&#8221;), ale tutaj o taryfie ulgowej nie ma mowy. Ich kolejny album <strong>&#8222;Coming Out of the Fog&#8221;<\/strong> (Thrill Jockey, 5\/10) to p\u0142yta bardzo przeci\u0119tna. Zn\u00f3w folk-rock z odrobin\u0105 psychodelii i klasycznym brzmieniem si\u0119gaj\u0105cym do starych p\u0142yt Crazy Horse, ale pozbawiony kompozytorskiego b\u0142ysku Neila Younga. Najlepszy moment to mocny, zwracaj\u0105cy si\u0119 w stron\u0119 klasycznego hard rocka &#8222;The Promise&#8221;. <\/p>\n<p>Jeszcze dalej idzie w ci\u0119\u017ckim utworze &#8222;Gold!&#8221; (przypominaj\u0105cym jako \u017cywo ostatnie poczynania grupy Earth!) nagrywaj\u0105cy dla tej samej wytw\u00f3rni zn\u00f3w aktywny <strong>Brokeback<\/strong>, w nowym sk\u0142adzie, ale wci\u0105\u017c pod wodz\u0105 Douga McCombsa. Mi\u0142o\u015bnicy wyrafinowanego rockowego grania z okolic Chicago mog\u0105 zastrzyc uszami &#8211; ale po pierwsze, nie us\u0142ysz\u0105 tu wszystkich swoich ulubie\u0144c\u00f3w z tamtejszej sceny, po drugie &#8211; b\u0119d\u0105 mieli do czynienia z albumem klasowo wprawdzie nagranym i wirtuozowskim, ale jednak w modelu nieco wyeksploatowanym. Jazz, rock, domieszka bluesa i nieko\u0144cz\u0105ce si\u0119 gitarowe meandrowanie. <strong>&#8222;Brokeback and the Black Rock&#8221;<\/strong> (Thrill Jockey, 6\/10) Ameryki nie odkrywa.<\/p>\n<p>Za to p\u0142yta <strong>Pantha du Prince &#038; The Bell Laboratory<\/strong> &#8211; i owszem. Cho\u0107 jest to odkrycie, hm, do\u015b\u0107 przewidywalne, bior\u0105c pod uwag\u0119 kierunek dotychczasowy, czyli liczb\u0119 drobnych sampli r\u00f3\u017cnych metalowych d\u017awi\u0119k\u00f3w perkusyjnych, jaka ju\u017c wcze\u015bniej pojawia\u0142a si\u0119 u Hendrika Webera. Na <strong>&#8222;Elements of Light&#8221; <\/strong>(Rough Trade, 8\/10) ma do dyspozycji norweski sk\u0142ad muzyk\u00f3w graj\u0105cych na wielkim karylionie, dzwonach rurowych dzwonkach dzieci\u0119cych i innych z rodziny dzwonowatych (jest w\u015br\u00f3d nich Martin Horntveth z Jaga Jazzist). Stworzy\u0142 z ca\u0142ym tym nies\u0142ychanie bogatym zestawem jeden podzielony na cz\u0119\u015bci utw\u00f3r, a ca\u0142o\u015b\u0107 spi\u0105\u0142 paroma charakterystycznymi basowo-perkusyjnymi kulminacjami, dzi\u0119ki kt\u00f3rym wszystko ma na sobie znak wodny jego stylu. Je\u015bli kto\u015b jeszcze nie s\u0142ucha\u0142 jego remiksu Philipa Glassa z p\u0142yty &#8222;Rework_&#8221;, te\u017c stanowczo powinien &#8211; obok d\u0142ugiego kola\u017cu Becka to by\u0142 najlepszy moment na tamtym albumie. <\/p>\n<p>D\u0142ugo oczekiwany album <strong>Broadcast<\/strong>, po\u015bmiertny dla Trish Keenan, ale zrealizowany jeszcze z jej udzia\u0142em, to w pewnym sensie wej\u015bcie na metapoziom. No bo duet zafascynowany starymi brzmieniami, tak\u017ce soundtrackowymi, tajemniczymi d\u017awi\u0119kami ze starych bibliotek muzycznych, przygotowa\u0142 muzyk\u0119 do filmu o szalonym in\u017cynierze d\u017awi\u0119ku w starym studiu nagrywaj\u0105cym w\u0142oskie horrory. Trudno wi\u0119c, \u017ceby James Cargill i Trish Keenan nie wyczuli tematu &#8211; w zasadzie sami mogliby by\u0107 w pewnym sensie bohaterami tej opowie\u015bci. A mo\u017ce i byli? Kto widzia\u0142 ca\u0142y ten film? By\u0142 na jakim\u015b krajowym festiwalu? Warto go obejrze\u0107, czy wystarczy przes\u0142ucha\u0107 \u015bcie\u017ck\u0119 d\u017awi\u0119kow\u0105 <strong>&#8222;Berberian Sound Studio&#8221;<\/strong> (Warp, 7\/10)?<\/p>\n<p>Je\u015bli ju\u017c jeste\u015bmy przy d\u017awi\u0119kach z przesz\u0142o\u015bci, to warto zauwa\u017cy\u0107, \u017ce <strong>Toro y Moi<\/strong> do\u015b\u0107 konsekwentnie ucieka z szufladki, kt\u00f3r\u0105 dla niego stworzono przy okazji debiutu. Czyli tworzy muzyk\u0119 w otwarty spos\u00f3b taneczn\u0105, popow\u0105, R&#038;B, otrzepan\u0105 z tej nostalgicznej panierki, kt\u00f3ra sta\u0142a si\u0119 znakiem rozpoznawczym debiutu. Komunikatywny jest wi\u0119c przekaz, utwory s\u0105 lekkie, ale coraz cz\u0119\u015bciej &#8211; zupe\u0142nie przeci\u0119tne. A forma &#8211; niedoci\u0105gni\u0119ta do ko\u0144ca w \u017cadnej stylistyce, lider m\u0119czy si\u0119 z tym swoim falsetem, a s\u0142uchacz razem z nim. Etykietka ucieka, czar pryska, co \u015bwiadczy o tym, \u017ce wi\u0119ksz\u0105 ni\u017c sam artysta prac\u0119 nad jego repertuarem wykonali dziennikarze. I tylko oni mog\u0105 pom\u00f3c <strong>&#8222;Anything In Return&#8221;<\/strong> (Carpark, 5\/10), o ile naprawd\u0119 uwa\u017caj\u0105, \u017ce tym razem dostali co\u015b w zamian. <\/p>\n<p>Panierki producenckiej poszukiwa\u0142em te\u017c na pierwszym w barwach du\u017cego koncernu albumie rapera A$AP Rocky. Cho\u0107 wiem, \u017ce s\u0142uchanie rapera <strong>A$AP Rocky <\/strong>dla producenta, kt\u00f3ry pojawia si\u0119 tym razem tylko w jednym nagraniu (&#8222;LVL&#8221;), czyli Michaela Volpe aka Clams Casino, jest pewnie niem\u0105dre. Tym bardziej, gdy na koniec trzeba przyzna\u0107, \u017ce Volpe &#8211; wsp\u00f3\u0142pracuj\u0105cy z A$AP-em i wcze\u015bniej &#8211; to cz\u0142owiek, kt\u00f3ry wni\u00f3s\u0142 tu najciekawszy podk\u0142ad. Ca\u0142o\u015b\u0107 jest do\u015b\u0107 r\u00f3\u017cnorodna, zreszt\u0105 trudno m\u0142odemu muzykowi utrzyma\u0107 jednorodno\u015b\u0107 stylistyczn\u0105 na p\u0142ycie, na kt\u00f3rej goszcz\u0105 ludzie z tak r\u00f3\u017cnych \u015bwiat\u00f3w jak Kendrick Lamar, Skrillex, Florence i Santigold. Tak, tak, domy\u015blam si\u0119, \u017ce chocia\u017c nie poleca\u0142em jako\u015b wyj\u0105tkowo p\u0142yty &#8222;Long.Live.A$AP&#8221; (RCA 2013, 6\/10), to pewnie wiele os\u00f3b pos\u0142ucha jej na podobnej zasadzie &#8211; tropi\u0105c losy swoich ulubionych artyst\u00f3w, kt\u00f3rzy tu trafili.<\/p>\n<p>Je\u015bli w ca\u0142o\u015bci A$AP Rocky jest troch\u0119 m\u0119cz\u0105cy, to parokrotne wys\u0142uchanie p\u0142yty duetu <strong>Colin Stetson &#038; Mats Gustafsson<\/strong> mo\u017ce by\u0107 ju\u017c naprawd\u0119 du\u017cym wyzwaniem. Tyle \u017ce oczywi\u015bcie sama wsp\u00f3\u0142praca tak charakterystycznych i ekspansywnych saksofonist\u00f3w to z kolei wydarzenie, kt\u00f3re g\u0142upio by by\u0142o przegapi\u0107. P\u0142yta <strong>&#8222;Stones&#8221;<\/strong> (Rune Grammofon 6\/10) to jednak ani pojedynek dw\u00f3ch niezwykle ekspresyjnych stylist\u00f3w, ani duet, w kt\u00f3rym \u015bwietnie by si\u0119 uzupe\u0142niali. Owszem, s\u0105 momenty, gdy zapowiada si\u0119 na trz\u0119sienie ziemi, bo ju\u017c czu\u0107 napieraj\u0105ce na siebie p\u0142yty tektoniczne w rykach barytonu Gustafssona i gro\u017anych pomrukach basowego giganta Stetsona, ale jako\u015b nie udaje si\u0119 tego trz\u0119sienia ziemi opowiedzie\u0107 w spos\u00f3b konsekwentny. Mo\u017ce to do\u015bwiadczenie Stetsona jako studyjnego sidemana jest zbyt odleg\u0142e od do\u015bwiadcze\u0144 Gustafssona, kt\u00f3ry sprawdza si\u0119 od lat jako rozgrywaj\u0105cy w swobodnych, freejazzowych projektach. Album ukaza\u0142 si\u0119 jeszcze w ubieg\u0142ym roku, ale do obszaru anglosaskiego trafi\u0142 oficjalnie dopiero w styczniu &#8211; st\u0105d jego obecno\u015b\u0107 w tym zestawieniu. <\/p>\n<p>Stetsonowi dzi\u0119kujemy, Gustafssona jeszcze nie wypraszam, bo na koniec styczniowej dziesi\u0105tki zostawi\u0142em jego <strong>Fire! Orchestra<\/strong> z p\u0142yt\u0105 <strong>&#8222;Exit&#8221;<\/strong> (Rune Grammofon 8\/10), kt\u00f3ra delikwent\u00f3w tak jak ja nieporuszonych powy\u017cszym duetem zwali z n\u00f3g i jeszcze par\u0119 razy da po g\u0142owie. \u0141\u0105cznie w tym szczeg\u00f3lnym big bandzie pojawia si\u0119 bowiem 28 muzyk\u00f3w ze skandynawskiej sceny, a pod dyrygenck\u0105 opiek\u0105 Gustafssona taka machina jest w stanie zmie\u015b\u0107 niewielki klub z powierzchni ziemi. Eksperymentalnej sceny Fylkingen w Sztokholmie na szcz\u0119\u015bcie nie zmietli i nagranie z wyj\u0105tkowego spotkania ujrza\u0142o \u015bwiat\u0142o dzienne. Por\u00f3wnywana z formacjami Charliego Hadena i Carli Bley skandynawska grupa przedstawi\u0142a dwie kompozycje oparte na bardzo statycznej, wr\u0119cz prymitywnej podstawie rytmicznej i harmonicznej &#8211; krautrock spotyka Sun Ra &#8211; stawiaj\u0105c za to na niuansowe (wbrew pozorom) granie dynamik\u0105, a kwestie wyko\u0144czeniowe pozostawiaj\u0105c wokalistom, szczeg\u00f3lnie Mariam Wallentin z Wildbirds &#038; Peacedrums. Zostawi\u0142em na koniec, licz\u0105c, \u017ce co prawda d\u0142uga pisanina niekoniecznie kogokolwiek rozgrzeje, ale za to te dwie d\u0142ugie kompozycje Fire! Orchestra za\u0142atwi\u0105 spraw\u0119 na pewno &#8211; i w ostateczno\u015bci zatr\u0105 z\u0142e wra\u017cenie. <\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Czas uporz\u0105dkowa\u0107 stycze\u0144, kt\u00f3ry okaza\u0142 si\u0119 w sumie ubogim we wpisy, ale zaskakuj\u0105co bogatym w nowe nagrania miesi\u0105cem. Te podsumowania nieopisywanych wcze\u015bniej album\u00f3w pozostan\u0105 tradycj\u0105 tak\u017ce w roku 2013. Poza tym na blogu troch\u0119 zmian, kt\u00f3re mo\u017cna by\u0142o ju\u017c zauwa\u017cy\u0107, cho\u0107by zdj\u0119cie akcentu z ocen punktowych, po r\u00f3\u017cnych dyskusjach w ubieg\u0142ym roku &#8211; pozostan\u0105 na [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":4029,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[8,48,18,12,312,120,7,1228,557],"tags":[1236,1234,1237,1233,906,674,1235,673,227,1232,178,1231],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/4024"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=4024"}],"version-history":[{"count":6,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/4024\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":4032,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/4024\/revisions\/4032"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media\/4029"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=4024"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=4024"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=4024"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}