
{"id":46699,"date":"2025-04-03T08:49:12","date_gmt":"2025-04-03T06:49:12","guid":{"rendered":"https:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/?p=46699"},"modified":"2025-04-03T08:49:13","modified_gmt":"2025-04-03T06:49:13","slug":"niebezpieczny-poziom","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/2025\/04\/03\/niebezpieczny-poziom\/","title":{"rendered":"Niebezpieczny poziom"},"content":{"rendered":"<p>Ilekro\u0107 s\u0142ucha\u0142em ostatnio nowej p\u0142yty Eiko Ishibashi na s\u0142uchawkach, tylekro\u0107 musia\u0142em po\u015bwiadcza\u0107, \u017ce tak, owszem, zgadzam si\u0119 na podwy\u017cszenie g\u0142o\u015bno\u015bci powy\u017cej bezpiecznego poziomu. Bezpieczne poziomy g\u0142o\u015bno\u015bci maj\u0105 to do siebie, \u017ce nie dotycz\u0105 Japo\u0144czyk\u00f3w. Ci od noise&#8217;u zepsuj\u0105 Wam s\u0142uch bez wzgl\u0119du na ustawienia, a ci od piosenek go nigdy nie nadwere\u017c\u0105 (o blisko\u015bci jednych i drugich \u015bwiadczy natomiast fakt, \u017ce Ishibashi ma na koncie wsp\u00f3\u0142prac\u0119 z Merzbowem). Pisz\u0119 z tak\u0105 pewno\u015bci\u0105, ale tegoroczna pr\u00f3bka jest przecie\u017c ograniczona i nale\u017c\u0105 do niej Eiko Ishibashi oraz prawie anagramowo nazywaj\u0105ca si\u0119 Ichiko Aoba, kt\u00f3re nowe p\u0142yty opublikowa\u0142y w odst\u0119pie miesi\u0105ca. Same autorki dzieli kilkana\u015bcie lat &#8211; pokolenie, r\u00f3\u017cni je te\u017c podstawowy nurt, w kt\u00f3rym ucieka ich piosenka: w wypadku Aoby zbaczamy w stron\u0119 folku, u Ishibashi mamy raczej rejony jazzu. Mimo to zostaje og\u00f3lne wra\u017cenie muzyki pe\u0142nej delikatno\u015bci, cichej, niby \u0142atwej, a jednak wymagaj\u0105cej uwagi.\u00a0 \u00a0\u00a0<\/p>\n\n\n<!--more-->\n\n\n\n<iframe style=\"border: 0; width: 350px; height: 470px;\" src=\"https:\/\/bandcamp.com\/EmbeddedPlayer\/album=2505780720\/size=large\/bgcol=ffffff\/linkcol=0687f5\/tracklist=false\/transparent=true\/\" seamless><a href=\"https:\/\/ichikoaoba.bandcamp.com\/album\/luminescent-creatures-2\">Luminescent Creatures by Ichiko Aoba<\/a><\/iframe>\n\n\n<p>Ishibashi i Aoba to opowie\u015b\u0107 o muzyce pop z innego \u015bwiata, spranej ca\u0142kiem z wy\u015bcigu na g\u0142o\u015bno\u015b\u0107 i atrakcyjno\u015b\u0107. S\u0142uchaj\u0105c <em>Luminescent Creatures<\/em>, niedawnego albumu tej drugiej, mia\u0142em wra\u017cenie, \u017ce kto\u015b tu przeszar\u017cowa\u0142 z delikatno\u015bci\u0105 i \u017ce nie jestem w stanie s\u0142ucha\u0107 ci\u0105giem wi\u0119cej ni\u017c kilku utwor\u00f3w, zanim nie zaczn\u0119 oczekiwa\u0107 mocniejszych bod\u017ac\u00f3w. Prawdopodobnie s\u0142uchanie mocno skompresowanej i intensywnej muzyki tak bardzo zmieni\u0142o moj\u0105 percepcj\u0119 w tej dziedzinie jak odbi\u00f3r medi\u00f3w spo\u0142eczno\u015bciowych zepsu\u0142 uwag\u0119. Na nowym albumie Aoba ci\u0105gle prowadzi melodie na podobie\u0144stwo japo\u0144skiej muzyki ilustracyjnej z gier i anime, ze studiem Ghibli jako jasnym i nieukrywanym punktem odniesienia (przebojowe <em>Tower<\/em> brzmi jak wyj\u0119te z jednego z soundtrack\u00f3w). Jest przy okazji co\u015b fantazyjnego w utworach autorki <em>Windswept Adan<\/em>, cho\u0107 najbardziej odrealnione, ambientowo-folkowe <em>24\u00b0 3\u2032 27.0\u2033 N, 123\u00b0 47\u2032 7.5\u2033 E<\/em> okazuje si\u0119 jedynym w zestawie utworem tradycyjnym. Ca\u0142a reszta &#8211; ju\u017c mniej amorficzna &#8211; to kompozycje autorki, kt\u00f3ra jest przy okazji multiinstrumentalistk\u0105 i wokalistk\u0105. Aran\u017cacje, bardziej minimalistyczne ni\u017c na poprzednim albumie, wydaj\u0105 si\u0119 zarazem bardziej kruche, jak gdyby ta inspirowana morskim archipelagiem i nurkowaniem opowie\u015b\u0107 by\u0142a skomponowana z piany morskiej. Jeden ruch i ca\u0142a ta misternie zbudowana atmosfera pryska, wszystko znika.\u00a0<\/p>\n<p>No w\u0142a\u015bnie. Pitchfork Aob\u0119 zestawi\u0142 w\u0142a\u015bnie razem z Lady Gag\u0105 w tym samym podsumowaniu najlepszych (jak dot\u0105d) p\u0142yt roku. Nie pasuj\u0105 do siebie w og\u00f3le, a w tym zestawieniu ju\u017c wyj\u0105tkowo: wydaje si\u0119, \u017ce startuj\u0105 nie tylko w innych gatunkach muzycznych, ale wr\u0119cz w innych dziedzinach sztuki. Gaga nagra\u0142a jedn\u0105 z najlepszych p\u0142yt w \u017cyciorysie, wt\u00f3rn\u0105, ale momentami niez\u0142\u0105 muzyk\u0119 towarzysz\u0105c\u0105, do ta\u0144ca czy do prowadzenia samochodu. Aob\u0119 nawet szum elektryka zag\u0142uszy, spalinowca w kontek\u015bcie tej ekologicznej muzyki nawet sobie nie wyobra\u017cam, a z ta\u0144c\u00f3w to raczej bezruch dance. Ten wsp\u00f3\u0142czesny japo\u0144ski art-pop &#8211; cho\u0107 znajdziecie przy nim cz\u0119sto etykietk\u0119 ambient &#8211; jest po prostu ukrycie absorbuj\u0105cy. To jedna z najbardziej nieznosz\u0105cych d\u017awi\u0119kowej konkurencji muzycznych sfer.<\/p>\n<p>Tak\u017ce w wypadku Ishibashi, kt\u00f3ra z kolei niby usypia, ale za to zmienia akordy jak naj\u0119ta, zwodzi, nie pozwala muzyce odp\u0142yn\u0105\u0107 w t\u0142o, odbiera sens jej biernego odbioru, utyka setki drobnych szczeg\u00f3\u0142\u00f3w aran\u017cacyjnych w co\u015b, co wydaje si\u0119 du\u017co wi\u0119kszym zaskoczeniem w jej dorobku ni\u017c <em>Luminescent Creatures<\/em> w dyskografii m\u0142odszej kole\u017canki. <em>Antigone<\/em> jest &#8211; m\u00f3wi\u0105c wprost &#8211; najbardziej przyst\u0119pn\u0105 jak dot\u0105d propozycj\u0105 Ishibashi, kt\u00f3ra wydaje si\u0119 jakby uskrzydlona popularno\u015bci\u0105 soundtracku do filmu <em>Drive My Car<\/em>. Nowy album Japonka nagra\u0142a zreszt\u0105 w podobnym do znanego z muzyki do filmu Hamaguchiego sk\u0142adzie, tyle \u017ce nieco poszerzonym w sekcjach smyczkowej i d\u0119tej (wspaniale graj\u0105cej w wyr\u00f3\u017cniaj\u0105cym si\u0119 przy pierwszym ods\u0142uchu utworze<em> Mona Lisa<\/em>), ci\u0105gle po producenck\u0105 opiek\u0105 swojego \u017cyciowego partnera, Jima O&#8217;Rourke&#8217;a. S\u0142ycha\u0107 tego ostatniego szczeg\u00f3lnie w budowaniu napi\u0119cia repetycjami wyj\u0119tymi jakby \u017cywce z minimal music (tu cho\u0107by w <em>The Model<\/em>). Ale ca\u0142y album, promowany singlem <em>Coma <\/em>i spuentowany balladowym utworem tytu\u0142owym wydaje si\u0119 czarnym koniem r\u00f3\u017cnego typu kolejnych zestawie\u0144. I z\u0142odziejem uwagi, kt\u00f3ry przestaje znaczy\u0107 cokolwiek, zepchni\u0119ty do roli muzyki t\u0142a. Jego autorka odby\u0142a ostatnio tras\u0119 koncertow\u0105 z wykonywan\u0105 na \u017cywo muzyk\u0105 do <em>Z\u0142a nie ma<\/em>. Trudno uwierzy\u0107, \u017ce mo\u017cna takie know-how przeku\u0107 w piosenkow\u0105 formu\u0142\u0119, ale wszystko wskazuje na to, \u017ce z tym mamy do czynienia.\u00a0 \u00a0 \u00a0 \u00a0 \u00a0 \u00a0\u00a0<\/p>\n<p><strong>EIKO ISHIBASHI <em>Antigone<\/em><\/strong>, Drag City 2025<br \/><strong>ICHIKO AOBA <em>Luminescent Creatures<\/em><\/strong>, Hermine 2025\u00a0<\/p>\n\n\n<iframe style=\"border: 0; width: 350px; height: 470px;\" src=\"https:\/\/bandcamp.com\/EmbeddedPlayer\/album=507708664\/size=large\/bgcol=ffffff\/linkcol=0687f5\/tracklist=false\/transparent=true\/\" seamless><a href=\"https:\/\/eikoishibashi.bandcamp.com\/album\/antigone\">Antigone by Eiko Ishibashi<\/a><\/iframe>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Ilekro\u0107 s\u0142ucha\u0142em ostatnio nowej p\u0142yty Eiko Ishibashi na s\u0142uchawkach, tylekro\u0107 musia\u0142em po\u015bwiadcza\u0107, \u017ce tak, owszem, zgadzam si\u0119 na podwy\u017cszenie g\u0142o\u015bno\u015bci powy\u017cej bezpiecznego poziomu. Bezpieczne poziomy g\u0142o\u015bno\u015bci maj\u0105 to do siebie, \u017ce nie dotycz\u0105 Japo\u0144czyk\u00f3w. Ci od noise&#8217;u zepsuj\u0105 Wam s\u0142uch bez wzgl\u0119du na ustawienia, a ci od piosenek go nigdy nie nadwere\u017c\u0105 (o blisko\u015bci jednych [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":46706,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[3,312,120,7,5878,106],"tags":[3764,4520],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/46699"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=46699"}],"version-history":[{"count":10,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/46699\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":46710,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/46699\/revisions\/46710"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media\/46706"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=46699"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=46699"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=46699"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}