
{"id":5255,"date":"2013-10-07T10:44:37","date_gmt":"2013-10-07T08:44:37","guid":{"rendered":"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/?p=5255"},"modified":"2013-10-07T12:20:07","modified_gmt":"2013-10-07T10:20:07","slug":"no-i-kto-jest-najlepszy","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/2013\/10\/07\/no-i-kto-jest-najlepszy\/","title":{"rendered":"No i kto jest najlepszy?"},"content":{"rendered":"<p>Najciekawszy muzyk Sonic Youth w tym roku to&#8230; Hm, konkurencja nie by\u0142a \u0142atwa, bo w ko\u0144cu mieli\u015bmy debiut zespo\u0142u Thurstona Moore&#8217;a (Chelsea Light Moving) i nowego duetu Kim Gordon z Billem Nace&#8217;em (Body\/Head). Ale na koniec zwyci\u0119zca w tej dziedzinie mo\u017ce by\u0107 tylko jeden: <strong>Lee Ranaldo<\/strong>. Oczywi\u015bcie, nie s\u0105dz\u0119, by fani Sonic Youth jego album nagrany z grup\u0105 <strong>The Dust<\/strong> wybrali jednog\u0142o\u015bnie, ale jestem przekonany, \u017ce go polubi\u0105. I nie tylko oni.<!--more--><\/p>\n<p>Pokochaj\u0105 Ranaldo za ten album tak\u017ce fani R.E.M., bo co\u015b z atmosfery nagra\u0144 konkurencyjnej ikony alternatywnego rocka si\u0119 tu znalaz\u0142o. Zapewne tak\u017ce spora grupa mi\u0142o\u015bnik\u00f3w Neila Younga z jego luzem wykonawczym i wci\u0105\u017c lekko hipisowsk\u0105 otoczk\u0105. No i zwolennicy psychodelicznego rocka, bo wci\u0105gaj\u0105cych, swobodnych, d\u0142ugich form tu nie brakuje (&#8222;The Rising Tide&#8221; chocia\u017cby, z cudown\u0105 wkr\u0119caj\u0105c\u0105 gitarow\u0105 mandal\u0105 w pod koniec). Przy tym wszystkim Ranaldo &#8211; cho\u0107 w swojej grupie zatrudni\u0142 Steve&#8217;a Shelleya, perkusist\u0119 SY &#8211; uda\u0142o si\u0119 porzuci\u0107 na moment idiom Sonic Youth. Przywo\u0142uj\u0105 ducha tamtej grupy pojedyncze riffy, np. w &#8222;By the Window&#8221; &#8211; cho\u0107 to akurat jeden ze s\u0142abszych fragment\u00f3w, mimo okaza\u0142ego tremolowego sola. Je\u015bli ju\u017c LR odwo\u0142uje si\u0119 do starej formacji, to m\u00f3g\u0142by p\u0142yt\u0119 &#8222;Last Night on Earth&#8221; umie\u015bci\u0107 po &#8222;A Thousand Leaves&#8221; jako logiczne rozwini\u0119cie tamtego okresu. I to rozwini\u0119cie p\u0142yt\u0105 &#8211; dodajmy od razu &#8211; du\u017co lepsz\u0105 ni\u017c tamta.<\/p>\n<p>Album to g\u0142\u00f3wnie d\u0142ugie formy &#8211; z ponadjedenastominutowym &#8222;Blackt Out&#8221; na zako\u0144czenie. Ale nie s\u0105 to jakie\u015b amorficzne kawa\u0142ki, tylko piosenki ze sprawnie napisanymi bridge&#8217;ami i refrenami, kt\u00f3re zapraszaj\u0105 swoj\u0105 dramaturgi\u0105 do ws\u0142uchania si\u0119 w partie gitary. A te misternie z\u0142o\u017cone aran\u017cacje gitarowe w starym stylu rzeczywi\u015bcie wykorzystuj\u0105 obecno\u015b\u0107 dw\u00f3ch instrument\u00f3w (gitara numer dwa: Alan Licht, na basie gra Tim L\u00fcntzel), a przy tym ca\u0142e mrowie r\u00f3\u017cnych detali, technik i efekt\u00f3w, wi\u0119c dla gitarzyst\u00f3w ta p\u0142yta jest dobr\u0105 propozycj\u0105 z ca\u0142\u0105 pewno\u015bci\u0105. Muzyka i teksty \u017cyj\u0105 tu te\u017c w niez\u0142ej symbiozie, pomagaj\u0105 sobie, kreuj\u0105c obraz Ranaldo jako artysty, kt\u00f3ry w\u0142a\u015bnie z\u0142apa\u0142 drugi oddech, kt\u00f3ry niczego nie musi i kt\u00f3remu to, co robi, sprawia po prostu rado\u015b\u0107. Czyli mamy \u015bwietn\u0105 kontynuacj\u0119 ju\u017c dobrze rokuj\u0105cego solowego &#8222;Between the Times and the Tides&#8221; z zesz\u0142ego roku. Wokalnie autor nie wyznacza sobie zada\u0144 zbyt trudnych do wykonania. A poszczeg\u00f3lne elementy nie robi\u0105 wra\u017cenia nowo\u015bci, lecz wszystkie razem robi\u0105 olbrzymie wra\u017cenie. Nawet je\u015bli to oblicze Ranaldo jest do\u015b\u0107 konwencjonalne, to w obr\u0119bie tej konwencji tak klasowe, tak doskonale wykreowane dla sprawnego grania zespo\u0142owego, \u017ce po tych wszystkich przymiarkach i ciekawych ruchach po rozwi\u0105zaniu macierzystej formacji mamy wreszcie jeden album satysfakcjonuj\u0105cy w stu procentach. <\/p>\n<p><a href=\"\/wp-content\/uploads\/2013\/10\/lee_ranaldo_the_dust.jpg\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" src=\"\/wp-content\/uploads\/2013\/10\/lee_ranaldo_the_dust-150x150.jpg\" alt=\"\" title=\"lee_ranaldo_the_dust\" width=\"150\" height=\"150\" class=\"alignleft size-thumbnail wp-image-5256\" srcset=\"\/polifonia\/wp-content\/uploads\/2013\/10\/lee_ranaldo_the_dust-150x150.jpg 150w, \/polifonia\/wp-content\/uploads\/2013\/10\/lee_ranaldo_the_dust-300x300.jpg 300w, \/polifonia\/wp-content\/uploads\/2013\/10\/lee_ranaldo_the_dust.jpg 608w\" sizes=\"(max-width: 150px) 100vw, 150px\" \/><\/a><strong>LEE RANALDO AND THE DUST &#8222;Last Night on Earth&#8221; <\/strong><br \/>\nMatador 2013<br \/>\n<strong>Trzeba pos\u0142ucha\u0107:<\/strong> &#8222;Lecce, Leaving&#8221;, &#8222;The Rising Tide&#8221;, &#8222;Blackt Out&#8221;.<\/br><\/br><\/br><\/br><\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" width=\"500\" height=\"285\" src=\"\/\/www.youtube.com\/embed\/TPBFyjmLGk8\" frameborder=\"0\" allowfullscreen><\/iframe><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Najciekawszy muzyk Sonic Youth w tym roku to&#8230; Hm, konkurencja nie by\u0142a \u0142atwa, bo w ko\u0144cu mieli\u015bmy debiut zespo\u0142u Thurstona Moore&#8217;a (Chelsea Light Moving) i nowego duetu Kim Gordon z Billem Nace&#8217;em (Body\/Head). Ale na koniec zwyci\u0119zca w tej dziedzinie mo\u017ce by\u0107 tylko jeden: Lee Ranaldo. Oczywi\u015bcie, nie s\u0105dz\u0119, by fani Sonic Youth jego album [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":5256,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[12,31,120,7,1228,106],"tags":[991,167,1526],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/5255"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=5255"}],"version-history":[{"count":8,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/5255\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":5265,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/5255\/revisions\/5265"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media\/5256"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=5255"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=5255"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=5255"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}