
{"id":5352,"date":"2013-10-28T11:03:53","date_gmt":"2013-10-28T10:03:53","guid":{"rendered":"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/?p=5352"},"modified":"2013-10-28T11:12:08","modified_gmt":"2013-10-28T10:12:08","slug":"mrok-and-roll","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/2013\/10\/28\/mrok-and-roll\/","title":{"rendered":"LOU REED 1942-2013: Mrok and roll"},"content":{"rendered":"<p><a href=\"\/wp-content\/uploads\/2013\/10\/metal-machine-music.jpg\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" src=\"\/wp-content\/uploads\/2013\/10\/metal-machine-music.jpg\" alt=\"\" title=\"metal-machine-music\" width=\"500\" height=\"500\" class=\"aligncenter size-full wp-image-5353\" \/><\/a><\/p>\n<p>Nie mog\u0119 si\u0119 uwolni\u0107 od widoku <strong>Lou Reeda<\/strong> jako \u201eM\u0119\u017cczyzny w dziwnych okularach\u201d w ma\u0142ym sklepiku z tytoniem w komedii \u201eBrooklyn Boogie\u201d. \u201eTak, pal\u0119 papierosy\u201d \u2013 m\u00f3wi\u0142. \u2013 \u201eI paru moich przyjaci\u00f3\u0142 od nich zmar\u0142o. Ale ja nie wlewam w siebie co chwila butelki szkockiej w ci\u0105gu 15 minut, wi\u0119c z tej perspektywy te papierosy raczej s\u0142u\u017c\u0105 zdrowiu\u201d. W improwizowanym filmie Wayne\u2019a Wanga i Paula Austera ten cz\u0142owiek wygl\u0105da\u0142 i brzmia\u0142 dok\u0142adnie tak jak na scenie: charyzmatyczny, charakterystyczny, ma\u0142om\u00f3wny, nieco zarozumia\u0142y, ale zarazem zabawny. P\u00f3\u0142 wieku kariery scenicznej sp\u0119dzi\u0142 z gitar\u0105 w r\u0119kach i ciemnych okularach na nosie, w stereotypowo rockandrollowym czarnym stroju, dzi\u0119ki kt\u00f3remu Andy Warhol (jak twierdzi sam Reed) zainteresowa\u0142 si\u0119 kiedy\u015b The Velvet Underground. Po prostu m\u00f3g\u0142 na cz\u0142onkach tej formacji wy\u015bwietla\u0107 filmy, do kt\u00f3rych na \u017cywo grali.<!--more--><\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" width=\"500\" height=\"375\" src=\"\/\/www.youtube.com\/embed\/xduERw9BSns\" frameborder=\"0\" allowfullscreen><\/iframe><\/p>\n<p>Lou Reed to przede wszystkim autor piosenek, kt\u00f3rych pisanie doprowadzi\u0142 do perfekcji bardzo wcze\u015bnie, bo jeszcze jako 22-latek zatrudni\u0142 si\u0119 w firmie Pickwick Records w roli autora przysz\u0142ych hit\u00f3w dla innych wykonawc\u00f3w. Fascynowa\u0142 si\u0119 bluesem, rhythm and bluesem, a potem stylem doo-wop i rock and rollem, a zarazem zaczytywa\u0142 si\u0119 w czasie studi\u00f3w na Syracuse University w poezji i prozie. Idealn\u0105 r\u00f3wnowag\u0119 zapewni\u0142a mu wsp\u00f3\u0142praca z Johnem Cale\u2019em \u2013 koleg\u0105 ze szko\u0142y, altowiolist\u0105 znaj\u0105cym od podszewki \u015bwiat muzyki wsp\u00f3\u0142czesnej. Grupa The Velvet Underground, kt\u00f3r\u0105 wsp\u00f3\u0142tworzyli przez kilka lat \u2013 w najs\u0142ynniejszym sk\u0142adzie ze Sterlingiem Morrisonem i Maureen Tucker \u2013 stanowi\u0142a pierwszy wa\u017cny pomost, przez kt\u00f3ry wp\u0142ywy minimalizmu przes\u0105cza\u0142y si\u0119 do naiwnej wci\u0105\u017c jeszcze, m\u0142odej i zabawowej formu\u0142y rockowej. Reed z Cale\u2019em po trosze psuli t\u0119 zabaw\u0119, a przynajmniej zaburzali nastr\u00f3j. <\/p>\n<p>S\u0142ynny album \u201eThe Velvet Underground &#038; Nico\u201d ukaza\u0142 si\u0119 w roku 1967 \u2013 by\u0142 wi\u0119c r\u00f3wie\u015bnikiem p\u0142yty \u201eSgt. Pepper\u2019s Lonely Hearts Club Band\u201d Beatles\u00f3w. R\u00f3wie\u015bnikiem przez lata mniej znanym i niedocenianym. Album grupy Reeda sprzeda\u0142 si\u0119 w swoim czasie \u2013 jak przypomina\u0142 p\u00f3\u017aniej Brian Eno \u2013 w ledwie 30 tysi\u0105cach egzemplarzy. \u201eAle za to ka\u017cda z tych 30 tysi\u0119cy os\u00f3b za\u0142o\u017cy\u0142a w\u0142asny zesp\u00f3\u0142\u201d \u2013 dodawa\u0142 Eno, wskazuj\u0105c tym samym na niebywa\u0142y wp\u0142yw wywierany przez p\u0142yt\u0119 z bananem na ok\u0142adce na pokolenia m\u0142odych muzyk\u00f3w. \u201eMoje piosenki s\u0105 tak idealne do wykonywania dla innych zespo\u0142\u00f3w, bo s\u0105 \u0142atwe do zagrania\u201d \u2013 m\u00f3wi\u0142 Lou Reed. \u2013 \u201eTo jedna z cech rock and rolla, kt\u00f3re szczeg\u00f3lnie lubi\u0119. Mo\u017cesz usi\u0105\u015b\u0107 i nauczy\u0107 si\u0119 go gra\u0107. To demokracja. Nie to co w jazzie\u201d.<\/p>\n<p>Prostota by\u0142a u Reeda inspiruj\u0105ca. Podobnie jak umiej\u0119tno\u015b\u0107 wynajdywania sobie stronnik\u00f3w \u2013 po Cale\u2019u i Warholu kolejnym by\u0142 David Bowie, admirator dzia\u0142a\u0144 Reeda i producent jego najlepszej solowej p\u0142yty \u201eTransformer\u201d, od kt\u00f3rej w praktyce zacz\u0119\u0142y si\u0119 jego sukcesy na listach przeboj\u00f3w. Najpierw w Europie (Reed w muzyce to pod tym wzgl\u0119dem troch\u0119 przypadek Woody\u2019ego Allena w filmie), dopiero p\u00f3\u017aniej w ojczy\u017anie. Prze\u0142omowa piosenka \u201eWalk on the Wild Side\u201d nios\u0142a w sobie te cechy, kt\u00f3re pojawia\u0142y si\u0119 wcze\u015bniej u The Velvet Underground \u2013 fascynacj\u0119 granicami p\u00f3\u0142\u015bwiatka, narkomani\u0105 i prostytucj\u0105, homo- i transseksualizmem (Reed jako nastolatek zosta\u0142 poddany kuracji elektrowstrz\u0105sami, kt\u00f3ra mia\u0142a go wyleczy\u0107 z biseksualizmu). Podobnie mroczna wydawa\u0142a si\u0119 historia, wok\u00f3\u0142 kt\u00f3rej osnuty by\u0142 p\u00f3\u017aniej g\u0142o\u015bny album \u201eBerlin\u201d. <\/p>\n<p>Kolejne p\u0142yty utrwala\u0142y status Lou Reeda jako wa\u017cnej figury rocka, a album \u201eMetal Machine Music\u201d \u2013 \u201ewielkie artystyczne <em>mam was w dupie<\/em> skierowane do wszystkich wok\u00f3\u0142\u201d, jak uwa\u017ca\u0142 krytyk Lester Bangs. Ta instrumentalna p\u0142yta wydana w roku 1975 sk\u0142ada\u0142a si\u0119 tylko i wy\u0142\u0105cznie z j\u0119k\u00f3w i sprz\u0119\u017ce\u0144 gitary elektrycznej. Cz\u0119sto pojawia si\u0119 w zestawieniach najgorszych album\u00f3w w historii muzyki pop, ale zarazem by\u0142a wa\u017cna jako prapocz\u0105tek gatunku noise, a pewnie i nie bez znaczenia dla sceny industrialnej. Cho\u0107 Lou Reed nie u\u0142atwia\u0142 jej odbioru uwagami w stylu \u201eKa\u017cdy, kto to przes\u0142ucha do ko\u0144ca, b\u0119dzie g\u0142upszy ode mnie. Ja przynajmniej dosta\u0142em za to pieni\u0105dze\u201d. <\/p>\n<p>Reed wydawa\u0142 si\u0119 wyrazisty niczym dobry aktor, kt\u00f3ry pr\u00f3buje zagra\u0107 figur\u0119 rockandrollowca (\u201eRock and roll to co\u015b tak wspania\u0142ego, \u017ce ludzie powinni zacz\u0105\u0107 za niego umiera\u0107\u201d \u2013 wspomnia\u0142 kiedy\u015b), zbywa\u0142 dziennikarzy p\u00f3\u0142s\u0142\u00f3wkami i nie lubi\u0142 interpretowania w\u0142asnej tw\u00f3rczo\u015bci. A zarazem miewa\u0142 pomys\u0142y nieprzystaj\u0105ce do rockowej formu\u0142y. Jego muzyka nagrywana w ostatnich kilkunastu latach \u2013 od p\u0142yty \u201eEcstasy\u201d, przez zn\u00f3w koncepcyjny album \u201eThe Raven\u201d (oparty o poezj\u0119 Edgara Allana Poe), po wreszcie quasi-operow\u0105 p\u0142yt\u0119 \u201eLulu\u201d nagran\u0105 z grup\u0105 Metallica \u2013 zbiera\u0142y bardzo r\u00f3\u017cne oceny. Sam mia\u0142em okazj\u0119 demonstracyjnie <a href=\"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/2011\/10\/28\/metal-death\/\">krytycznie wypowiedzie\u0107<\/a> si\u0119 tu o tej ostatniej, co w kontek\u015bcie tego, \u017ce by\u0142 to m\u00f3j ostatni kontakt z Lou Reedem jako recenzenta, wydaje mi si\u0119 nieco ponure samo w sobie.<\/p>\n<p>Cz\u0119sto wraca\u0142 u Reeda w\u0105tek ilustrowania literatury pos\u0119pn\u0105 i mocn\u0105 muzyk\u0105 o rockowym charakterze. Nie przesta\u0142 \u2013 jak m\u00f3wi\u0142 \u2013 pisa\u0107 kolejnymi p\u0142ytami swojej \u201ewielkiej ameryka\u0144skiej powie\u015bci\u201d. Przez ostatnich kilka lat pojawia\u0142 si\u0119 jednak na scenie rzadziej. Mia\u0142 przyjecha\u0107 do Lublina na improwizowany koncert z Johnem Zornem i swoj\u0105 \u017con\u0105 Laurie Anderson. Nie pojawi\u0142 si\u0119 (cho\u0107 dwa lata wcze\u015bniej zd\u0105\u017cy\u0142 u nas zagra\u0107 podczas trasy w rocznic\u0119 wydania p\u0142yty \u201eBerlin\u201d). Wiadomo, \u017ce chorowa\u0142 na w\u0105trob\u0119, w maju mia\u0142 przeszczep. Wczoraj zmar\u0142.<\/p>\n<p>\u201eZawsze uwa\u017ca\u0142em, \u017ce mam co\u015b istotnego do powiedzenia i zrobi\u0142em to\u201d \u2013 co wi\u0119cej doda\u0107 do takiego stwierdzenia? <\/p>\n<p>Dziwne jest takie odej\u015bcie figury, symbolu. A najbardziej absurdaln\u0105 puent\u0105 &#8211; fakt, ile razy media b\u0119d\u0105 teraz (przy okazji b\u0105d\u017a co b\u0105d\u017a \u015bmierci autora) gra\u0107 piosenk\u0119 &#8222;Perfect Day&#8221;.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Nie mog\u0119 si\u0119 uwolni\u0107 od widoku Lou Reeda jako \u201eM\u0119\u017cczyzny w dziwnych okularach\u201d w ma\u0142ym sklepiku z tytoniem w komedii \u201eBrooklyn Boogie\u201d. \u201eTak, pal\u0119 papierosy\u201d \u2013 m\u00f3wi\u0142. \u2013 \u201eI paru moich przyjaci\u00f3\u0142 od nich zmar\u0142o. Ale ja nie wlewam w siebie co chwila butelki szkockiej w ci\u0105gu 15 minut, wi\u0119c z tej perspektywy te papierosy [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":5353,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[3,595,4],"tags":[798],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/5352"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=5352"}],"version-history":[{"count":7,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/5352\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":5355,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/5352\/revisions\/5355"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media\/5353"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=5352"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=5352"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=5352"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}