
{"id":5467,"date":"2013-11-26T18:28:39","date_gmt":"2013-11-26T17:28:39","guid":{"rendered":"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/?p=5467"},"modified":"2013-11-26T18:32:45","modified_gmt":"2013-11-26T17:32:45","slug":"rety-znowu-retro","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/2013\/11\/26\/rety-znowu-retro\/","title":{"rendered":"Rety, znowu retro"},"content":{"rendered":"<p>Po recenzjach oczekuje cz\u0142owiek &#8211; nawet ten wykszta\u0142cony, oczytany i obyty &#8211; jakiej\u015b obiektywizacji, prawdy, dowodu spo\u0142ecznego znaczenia sztuki. I przychodzi zaw\u00f3d. Ja to rozumiem. Sam przegl\u0105dam sobie wczoraj na przyk\u0142ad recenzje brytyjskich koleg\u00f3w po fachu i oczom nie wierz\u0119. Ta sama p\u0142yta &#8211; nowy Jake Bugg, mo\u017ce nie m\u00f3j idol, ale bardzo istotna premiera &#8211; i skrajne opinie. Kolega <a href=\"http:\/\/www.theguardian.com\/music\/2013\/nov\/14\/jake-bugg-shangri-la-review\">Alexis Petridis<\/a>, kt\u00f3rego bardzo ceni\u0119, nie zostawia na albumie suchej nitki. <a href=\"http:\/\/www.independent.co.uk\/arts-entertainment\/music\/reviews\/album-review-jake-bugg-shangri-la-jake-bugg-recordsvirgin-8940407.html\">Andy Gill<\/a>, kt\u00f3rego bardzo szanuj\u0119, wynosi pod niebiosa. Bli\u017cej mi tym razem do Gilla ni\u017c Petridisa.<!--more--><\/p>\n<p><a href=\"\/wp-content\/uploads\/2013\/11\/Jake-Bugg-Shangri-La.jpg\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" src=\"\/wp-content\/uploads\/2013\/11\/Jake-Bugg-Shangri-La-150x150.jpg\" alt=\"\" title=\"Jake-Bugg-Shangri-La\" width=\"150\" height=\"150\" class=\"alignleft size-thumbnail wp-image-5473\" srcset=\"\/polifonia\/wp-content\/uploads\/2013\/11\/Jake-Bugg-Shangri-La-150x150.jpg 150w, \/polifonia\/wp-content\/uploads\/2013\/11\/Jake-Bugg-Shangri-La-300x300.jpg 300w, \/polifonia\/wp-content\/uploads\/2013\/11\/Jake-Bugg-Shangri-La.jpg 500w\" sizes=\"(max-width: 150px) 100vw, 150px\" \/><\/a>Po pierwsze, od razu uznajmy, \u017ce kopanie 19-latka to zaj\u0119cie pozbawione wielkiego sensu. A kopanie ch\u0142opaka wchodz\u0105cego na rynek ze swoj\u0105 odpowiedzi\u0105 na muzyk\u0119 pop pierwszej po\u0142owy lat 60., z Beatlesami, Bobem Dylanem i Johnnym Cashem, wydaje si\u0119 zjawiskiem nudnym jak cholera. Bo oto nastolatek chce si\u0119 odnosi\u0107 do muzyki beatowej tamtego okresu nieco bardziej wprost ni\u017c inni, pr\u00f3buj\u0105c odnale\u017a\u0107 energi\u0119, kt\u00f3rej brakuje w muzyce jego pokolenia. Proste. Tak jak sam styl &#8211; album t\u0119 prostot\u0119 wykorzystuje, zosta\u0142 pod tym wzgl\u0119dem nie\u017ale opakowany przez swojego producenta, Ricka Rubina. Owszem, niekt\u00f3rzy wieszaj\u0105 na nim psy &#8211; i fakt, jest tu zn\u00f3w \u015blad Rubina do nadmiernego kompresowania nagrywanej muzyki &#8211; ale wypuszczone z jego fabryki <strong>&#8222;Shangri La&#8221;<\/strong> (tytu\u0142 odnosi si\u0119 do legendarnego studia nagraniowego w Kalifornii, tam r\u00f3wnie\u017c powstawa\u0142a p\u0142yta, Island 7\/10) jest jak cios pi\u0119\u015bci\u0105, prostackie, bezczelne, a przy tym komercyjne i przebojowe. Momentami brzmi jak lekko tylko ustereofonicznione nagranie mono.  <\/p>\n<p>Zsumujmy: mamy tu ha\u0142a\u015bliwe rockandrolle, folkowe ballady i kilka &#8222;po\u0142udniowych&#8221;, podbarwionych bluesem porz\u0105dnie zbudowanych nagra\u0144 rockowych. Ch\u0142opak pisze sobie piosenki (kilka z tych najlepszych &#8211; samemu), Rick Rubin wykonuje prawie perfekcyjn\u0105 robot\u0119 w strzelaniu tym w twarz publiczno\u015bci, a do tego jeszcze Matt Sweeney nie schodzi poni\u017cej swojego poziomu jednego z fajniejszych gitarzyst\u00f3w-sideman\u00f3w wsp\u00f3\u0142czesnej Ameryki. A piosenka &#8222;Simple Pleasures&#8221;, kt\u00f3r\u0105 pom\u00f3g\u0142 Buggowi napisa\u0107, ostatecznie mnie do tej p\u0142yty przekona\u0142a. Poza ni\u0105 wyr\u00f3\u017cni\u0142bym &#8222;Messed Up Kids&#8221; i &#8222;All Your Reasons&#8221;. Nie ba\u0142bym si\u0119, \u017ce ta muzyka spodoba si\u0119 moim dzieciom i nie szuka\u0142bym na si\u0142\u0119 granicy mi\u0119dzy z\u0142ym a dobrym retro na styku komercyjne-alternatywne, ani m\u0142ode-stare. <\/p>\n<p><a href=\"\/wp-content\/uploads\/2013\/11\/josephine_foster_dreamer.jpg\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" src=\"\/wp-content\/uploads\/2013\/11\/josephine_foster_dreamer-150x150.jpg\" alt=\"\" title=\"josephine_foster_dreamer\" width=\"150\" height=\"150\" class=\"alignleft size-thumbnail wp-image-5472\" srcset=\"\/polifonia\/wp-content\/uploads\/2013\/11\/josephine_foster_dreamer-150x150.jpg 150w, \/polifonia\/wp-content\/uploads\/2013\/11\/josephine_foster_dreamer-300x300.jpg 300w, \/polifonia\/wp-content\/uploads\/2013\/11\/josephine_foster_dreamer.jpg 650w\" sizes=\"(max-width: 150px) 100vw, 150px\" \/><\/a>Drobnym elementem od\u015bwie\u017caj\u0105cym formu\u0142\u0119 &#8211; takim jak m\u0142odzie\u0144czy wigor w wypadku Bugga &#8211; u <strong>Josephine Foster<\/strong> jest tym razem ma\u0142a zmiana akcentu. P\u0142yta <strong>&#8222;I&#8217;m a Dreamer&#8221;<\/strong> (Fire Records 7\/10) powstawa\u0142a podczas tych samych sesji co rewelacyjny zesz\u0142oroczny album &#8222;Blood Rushing&#8221;, nie ma tu jednak skrzypiec i mniejsz\u0105 rol\u0119 gra gitara Victora Herrero. Wprawdzie harmonijka czy <em>slide guitar<\/em> trzymaj\u0105 ca\u0142o\u015b\u0107 blisko folku, bluesa i country, to jednak na pierwszy plan wysun\u0105\u0142 si\u0119 fortepian (Micah Hulscher), co troch\u0119 przestawia akcenty. Foster &#8211; ze swoim klasycznym, nienagannym technicznie sposobem \u015bpiewania &#8211; staje si\u0119 tu nagle bohaterk\u0105 jak z przedwojennych standard\u00f3w \u0142\u0105cz\u0105cych bluesowe i jazzowe \u017ar\u00f3d\u0142a, rodzajem prababki Nory Jones s\u0142uchanej z brz\u0119cz\u0105cego patefonu. Albo Ordonki w klimacie CocoRosie. Produkcja sprytnie oszukuje nas zreszt\u0105 &#8211; okrojonym pasmem &#8211; w kwestii warunk\u00f3w powstawania albumu. Poza znakomitym &#8222;My Wandering Heart&#8221;, kt\u00f3re polecam na pocz\u0105tek, warto pos\u0142ucha\u0107 &#8222;Amuse a Muse&#8221; i delikatnej &#8222;Magenty&#8221;. Nic dwa razy si\u0119 nie zdarza, jak pisa\u0142a poetka. I nie zdarzy, co potwierdzaj\u0105 te dwie p\u0142yty &#8211; mimo pewnych zastrze\u017ce\u0144 &#8211; z du\u017c\u0105 stanowczo\u015bci\u0105 i klas\u0105. A to, \u017ce wol\u0119 sobie w domu pos\u0142ucha\u0107 Josephine Foster, to ju\u017c tylko wypadkowa indywidualnych upodoba\u0144, zasz\u0142o\u015bci i wieku.  <\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" width=\"100%\" height=\"166\" scrolling=\"no\" frameborder=\"no\" src=\"https:\/\/w.soundcloud.com\/player\/?url=https%3A\/\/api.soundcloud.com\/tracks\/115323948\"><\/iframe><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Po recenzjach oczekuje cz\u0142owiek &#8211; nawet ten wykszta\u0142cony, oczytany i obyty &#8211; jakiej\u015b obiektywizacji, prawdy, dowodu spo\u0142ecznego znaczenia sztuki. I przychodzi zaw\u00f3d. Ja to rozumiem. Sam przegl\u0105dam sobie wczoraj na przyk\u0142ad recenzje brytyjskich koleg\u00f3w po fachu i oczom nie wierz\u0119. Ta sama p\u0142yta &#8211; nowy Jake Bugg, mo\u017ce nie m\u00f3j idol, ale bardzo istotna premiera [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":5472,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[18,312,120,7,1228,106],"tags":[1554,1135],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/5467"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=5467"}],"version-history":[{"count":11,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/5467\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":5480,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/5467\/revisions\/5480"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media\/5472"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=5467"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=5467"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=5467"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}