
{"id":6127,"date":"2014-05-06T17:50:44","date_gmt":"2014-05-06T15:50:44","guid":{"rendered":"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/?p=6127"},"modified":"2014-05-06T17:54:18","modified_gmt":"2014-05-06T15:54:18","slug":"trzea-bylo-zostac-dresiarzem-kwiecien-2014","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/2014\/05\/06\/trzea-bylo-zostac-dresiarzem-kwiecien-2014\/","title":{"rendered":"Trze&#8217;a by\u0142o zosta\u0107 dresiarzem (kwiecie\u0144 2014)"},"content":{"rendered":"<p><em>Trze&#8217;a by\u0142o zosta\u0107 dresiarzem, mie\u0107 \u017con\u0119 Dagmar\u0119 i synka Sebka.<\/em> A potem: <em>Trze&#8217;a by\u0142o dusi\u0107 w zarodku ca\u0142\u0105 wra\u017cliwo\u015b\u0107 ju\u017c od pocz\u0105tku<\/em>. Na beacie troch\u0119 jak z Dr. Dre &#8211; pachnie to latami 90., wi\u0119c z tymi dresiarzami wszystko si\u0119 zgadza. To pocz\u0105tek nowej, ca\u0142kiem imponuj\u0105cej p\u0142yty &#8222;Trzeba by\u0142o zosta\u0107 dresiarzem&#8221; (Alkopoligamia) <strong>TEGO TYPA MESA<\/strong>, rapera, kt\u00f3rego trudno jednoznacznie zaszufladkowa\u0107 &#8211; z jednej strony robi w polskim hip-hopie rzeczy bardzo indywidualne, patrzy na j\u0119zyk nie tylko jak na narz\u0119dzie przekazywania tre\u015bci, ale jak na tworzywo, niczym L.U.C., z drugiej &#8211; jest jednak mocniej osadzony w \u015brodowisku, z do\u015b\u0107 du\u017c\u0105 \u0142atwo\u015bci\u0105 te\u017c przechodzi z melodeklamacji w \u015bpiew. Do tego kompania przer\u00f3\u017cnych, nierzadko zaskakuj\u0105cych go\u015bci i producent\u00f3w (od Andrzeja D\u0105browskiego po Lower Entrance). \u017ba\u0142uj\u0119 czasem tej ostatniej wieloletniej izolacji polskiego hh, bo taki Mes m\u00f3g\u0142by si\u0119 z \u0142atwo\u015bci\u0105 porozumiewa\u0107 z w miar\u0119 szerok\u0105 publiczno\u015bci\u0105, jak nie przymierzaj\u0105c Mas\u0142owska. Cho\u0107 z drugiej strony m\u0142odszego ode mnie o 8 lat autora p\u0142yty prawdziwe dresiarstwo &#8211; z ca\u0142ym szacunkiem &#8211; ledwie zd\u0105\u017cy\u0142o musn\u0105\u0107. \u015amiem twierdzi\u0107, \u017ce dopiero ja, ko\u0144cz\u0105cy podwarszawskie liceum w samym \u015brodku transformacji rzeczywi\u015bcie m\u00f3g\u0142bym zosta\u0107 dresiarzem. Powiedzmy wi\u0119c, \u017ce to by\u0142 rodzaj leitmotivu, ale oczywi\u015bcie nie tylko tego s\u0142ucha\u0142em w kwietniu. 9 kolejnych pomini\u0119tych wcze\u015bniej p\u0142yt poni\u017cej.<!--more--><\/p>\n<p>Kwiecie\u0144 muzycznie sta\u0142 oczywi\u015bcie pod znakiem <strong>DAMONA ALBARNA<\/strong>, kt\u00f3ry w melancholijnych balladach nawini\u0119tych na zap\u0119tlone motywy i uzupe\u0142nionych kameralistycznym aran\u017cem na &#8222;Everyday Robots&#8221; przypomina momentami krzy\u017c\u00f3wk\u0119 Petera Gabriela i Jarvisa Cockera. Mniejsza jednak o stale zmieniaj\u0105cy si\u0119 lekko g\u0142os lidera Blur. Wa\u017cne, \u017ce tego, co pisze, ci\u0105gle chce si\u0119 s\u0142ucha\u0107, cho\u0107 p\u0142yta &#8211; jak to bywa z Albarnem &#8211; do najr\u00f3wniejszych nie nale\u017cy. O klasyku pisa\u0142em &#8211; usi\u0142uj\u0105c w kr\u00f3tkiej formie dostrzec w nim klasyka w\u0142a\u015bnie &#8211; <a href=\"http:\/\/www.polityka.pl\/tygodnikpolityka\/kultura\/muzyka\/1578101,1,recenzja-plyty-damon-albarn-everyday-robots.read\">tutaj<\/a>.<\/p>\n<p>W\u015br\u00f3d p\u0142yt z wytw\u00f3rni krajowych uwag\u0119 moj\u0105 zwr\u00f3ci\u0142o supetrio <strong>BALLISTER<\/strong> na p\u0142ycie &#8222;Both Ends&#8221; (Bocian). Sk\u0142ad \u015bwietny: znany m.in. z Vandermark 5 saksofonista Dave Rempis, a do tego Fred Lonberg-Holm na wiolonczeli oraz Paal Nilssen-Love &#8211; perkusja. Czyli og\u00f3lnie muzycy cz\u0119sto pojawiaj\u0105cy si\u0119 w okolicach Kena Vandermarka. Tu w przyjemnej i do\u015b\u0107 zwartej, na pewno nieprzegadanej formule z koncertu w Powi\u0119kszeniu &#8211; co przypomina o tym, \u017ce fina\u0142 tego klubu, przynajmniej w dotychczasowej postaci, to jedno z tych smutnych wydarze\u0144, za kt\u00f3re b\u0119dzie si\u0119 pami\u0119ta\u0107 kwiecie\u0144 2014. Lonberg-Holm przetwarza i zniekszta\u0142ca brzmienie instrumentu i gra riffy niczym wytrawny heavymetalowy gitarzysta, a Nilssen-Love nie pozostaje d\u0142u\u017cny w zag\u0119szczeniu mocnych b\u0119bniarskich akcent\u00f3w, tylko Rempis chwilami pozostaje troch\u0119 w cieniu, przynajmniej na tym nagraniu. Do tego pi\u0119knie wydany winyl z ok\u0142adk\u0105 zaprojektowan\u0105 przez Lassego Marhauga. <\/p>\n<p>Jest te\u017c pe\u0142nowymiarowy album <strong>GAAP KVLT<\/strong> nagrany dla Monotype i zatytu\u0142owany &#8222;Void&#8221;. Nie pisa\u0142em dot\u0105d o tym arty\u015bcie du\u017co, ale te\u017c za du\u017co o nim nie wiadomo (poza tym, \u017ce &#8211; cytuj\u0119 &#8211; &#8222;m\u00f3g\u0142by by\u0107 reinkarnacj\u0105 jednego z egipskich kap\u0142an\u00f3w&#8221;) &#8211; poza tym, \u017ce wpisuje si\u0119 w popularn\u0105 ostatnio w Polsce tendencj\u0119 do anonimizacji w\u0142asnych dzia\u0142a\u0144. Konsekwentnie porusza si\u0119 w tych samych rejonach mrocznych dron\u00f3w rodem z pustych silos\u00f3w, ale porusza si\u0119 zr\u0119cznie. A poniewa\u017c sam jest tajemniczy, ja b\u0119d\u0119 przynajmniej ma\u0142om\u00f3wny. W ka\u017cdym razie miejsce, w kt\u00f3rym w moim mieszkaniu najg\u0142o\u015bniej s\u0142ycha\u0107 niskie cz\u0119stotliwo\u015bci, czyli toaleta, zebra\u0142a wszystkie basowe pomruki i z pewno\u015bci\u0105 wystraszy\u0142aby nawet najbardziej rozkochanego w subwooferach dresiarza (sk\u0105din\u0105d Egipt to mo\u017ce by\u0107 co\u015b, co po\u0142\u0105czy\u0142oby go z autorem p\u0142yty). <\/p>\n<p>S\u0142ucha\u0142em troch\u0119 &#8222;Here and Nowhere Else&#8221; <strong>CLOUD NOTHINGS<\/strong> (Carpark\/Wichita), kt\u00f3re jednak ostatecznie chyba sprezentuj\u0119 14-letniemu siostrze\u0144cowi ucz\u0119szczaj\u0105cemu na koncerty grupy Billy Talent. Z pewno\u015bci\u0105 znajdzie tu co\u015b dla siebie. Ja szuka\u0142em na pewno kolejnego &#8222;Wasted Days&#8221; i prawie znalaz\u0142em w postaci wyd\u0142u\u017conej kompozycji &#8222;Pattern Walks&#8221;. Prawie robi tu jednak r\u00f3\u017cnic\u0119, a ca\u0142a p\u0142yta wydaje mi si\u0119 jednak zbyt wykalkulowan\u0105 powt\u00f3rk\u0105 z &#8222;Attack on Memory&#8221;. Chocia\u017c na tle wydanej ostatnio kompilacji My Chemical Romance, to ju\u017c bior\u0119 tych Cloud Nothings takich, jakimi s\u0105, p\u00f3ki jeszcze brzmieniowo wydaj\u0105 si\u0119 cho\u0107 z lekka gara\u017cowi. John Congleton, kt\u00f3ry przej\u0105\u0142 w studiu stery po Stevie Albinim ca\u0142kiem nie\u017ale wywi\u0105za\u0142 si\u0119 zreszt\u0105 z trudnego zadania. <\/p>\n<p>Dla brzmienia kupi\u0142em sobie ze sporym po\u015blizgiem marcowy album duetu (Danilo Plessow i Marcus Worgull) <strong>VERMONT<\/strong> i zn\u00f3w bym kupi\u0142. Nie tylko ze wzgl\u0119du na sympati\u0119 dla krautrocka, tak\u017ce tego w bardziej syntezatorowym wydaniu, z okolic Kraftwerku czy Cluster (go\u015bcinnie na p\u0142ycie pojawia si\u0119 m.in. perkusista Jaki Liebezeit), ale przede wszystkim z uwagi na sympati\u0119 dla brzmie\u0144 maszyn z drugiej po\u0142owy lat 70., kt\u00f3re tutaj zosta\u0142y wykorzystane z wyczuciem i elegancj\u0105. To delikatny, lekko nostalgiczny album z utworami o leniwych tempach, w kt\u00f3rych jednak gra\u0107 maj\u0105 przede wszystkim dobrze nagrane barwy takich instrument\u00f3w jak Arp Odyssey, Roland Juno 6 i Jupiter 4 czy Sequential Circuits Prophet, z odniesieniami wprost do Kraftwerku czy nawet Jeana-Michela Jarre&#8217;a, kt\u00f3rych nawet ka\u017cdy porz\u0105dny dresiarz zna.    <\/p>\n<p>Nast\u0119pni styli\u015bci, tym razem z Polski, to <strong>MERKABAH<\/strong>. Tyle \u017ce styl zupe\u0142nie inny &#8211; p\u0142yta &#8222;Moloch&#8221; (Instant Classic) tej warszawskiej grupy to co\u015b pomi\u0119dzy King Crimson a Neum\u0105, z przystankami w okolicy Tzadika. W sumie ju\u017c tytu\u0142 kwalifikowa\u0142by ten udany prog-jazz-metalowy do wytw\u00f3rni Johna Zorna. Rzecz jest &#8211; jak zwykle w wypadku Instant Classic &#8211; pi\u0119knie wydana, tak na marginesie jeszcze 31 marca, chocia\u017c do odcyfrowania tytu\u0142\u00f3w i innych informacji z ok\u0142adki trzeba umiej\u0119tno\u015bci i zaanga\u017cowania nie mniejszych ni\u017c do takiego grania &#8211; tracklisty internetowe wyja\u015bni\u0142y mi na szcz\u0119\u015bcie, \u017ce najbardziej podoba mi si\u0119 tu dwucz\u0119\u015bciowy, pot\u0119\u017cny &#8222;Hilasterion&#8221;.<\/p>\n<p>Wychodzi na to, \u017ce wszystko, co najfajniejsze w kwietniu, ukaza\u0142o si\u0119 pod koniec marca &#8211; no bo we\u017amy te\u017c pod uwag\u0119 &#8222;Behringer Escape Plan&#8221; grupy <strong>60 MINUT PROJEKT<\/strong> (Lado ABC), kt\u00f3ra jest po prostu inn\u0105 wersj\u0105 LXMP, odnosz\u0105c\u0105 si\u0119 tylko nazw\u0105 do 15 Minut Projekt (dla m\u0142odszych czytelnik\u00f3w dodajmy, \u017ce by\u0142 taki duet M\u0142ynarski-Fox). Nie bez przyczyny, bo Moretti (maszyna perkusyjna) i Zabrodzki (cz\u0142owiek maszyna na syntezatorach) zap\u0119dzaj\u0105 si\u0119 w tych swoich elektronicznych peregrynacjach gdzie\u015b na terytorium zrazu \u0142agodnego, a potem ju\u017c nie\u017ale poszatkowanego jungle. Bez nak\u0142adek ani sekwencer\u00f3w, chocia\u017c i tak nie uwierzycie. W dodatku niedowiark\u00f3w b\u0119dzie tym wi\u0119cej, \u017ce Lado sprzedaje tylko 60 numerowanych egz. kasety, oczywi\u015bcie 60-tki. Kupi\u0142em za 20 zeta i wszystkim zapale\u0144com radz\u0119, pod warunkiem, \u017ce w og\u00f3le jeszcze jest, gdy\u017c &#8222;no download code included and will never be&#8221;. No i teraz uwierzcie jeszcze, \u017ce te rozbrykane ch\u0142opaki graj\u0105 te\u017c na p\u0142ycie &#8222;Krautcore Kamikaze&#8221; nagranej z kontrabasist\u0105 Claytonem Thomasem (r\u00f3wnie\u017c Lado ABC). Powa\u017cnie, nie\u0142atwo ich rozpozna\u0107, szczeg\u00f3lnie Zabrodzkiego zadumanego jak jaki\u015b ECM przez trzy czwarte tej 48-minutowej wolnej improwizacji. W og\u00f3le oddzielny blog by si\u0119 przyda\u0142, na chwalenie Morettiego i Zabrodzkiego &#8211; do\u015b\u0107 powiedzie\u0107, \u017ce wystawa ok\u0142adek tego pierwszego jest jeszcze czynna w Nie Zawsze Musi By\u0107 Chaos, a obaj zaliczyli dwa kapitalne wyst\u0119py z Wodeckim w Studiu im. Lutos\u0142awskiego na Mi\u0119dzynarodowy Dzie\u0144 Jazzu. <\/p>\n<p>Niewiele mi zosta\u0142o miejsca na opis <strong>ARC IRIS<\/strong>, czyli na klarnecistk\u0119 i kompozytork\u0119 (z wykszta\u0142cenia) Jocie Adams, kt\u00f3ra najpierw porzuci\u0142a klasyczn\u0105 \u015bcie\u017ck\u0119, by do\u0142\u0105czy\u0107 do grupy The Low Anthem, a potem &#8211; klasycznie &#8211; porzuci\u0142a grup\u0119 The Low Anthem, by pod\u0105\u017cy\u0107 w\u0142asn\u0105 \u015bcie\u017ck\u0105, na kt\u00f3rej \u015blady pewnego niezdecydowania wida\u0107 do dzi\u015b. P\u0142yta &#8222;Arc Iris&#8221; (Bella Union), chwalona tu i \u00f3wdzie nawet za bardzo (Van Dyke Parks w magazynie &#8222;Uncut&#8221; zachwyca si\u0119: &#8222;Think Holiday without the blues&#8221;), to po cz\u0119\u015bci pogo\u0144 za Joann\u0105 Newsom, ale zbyt niejednorodna stylistycznie. Trudno si\u0119 oprze\u0107 wra\u017ceniu, \u017ce Adams to talent tak wielki, \u017ce potyka si\u0119 o w\u0142asne nogi. Ale ka\u017cdemu si\u0119 zdarza czasem potkn\u0105\u0107 o w\u0142asne nogi &#8211; z wyj\u0105tkiem dresiarzy rzecz jasna.<\/p>\n<p>Na koniec chcia\u0142em jeszcze wspomnie\u0107 o do\u015b\u0107 rozczarowuj\u0105cej p\u0142ycie &#8222;Symphonica&#8221; (nie tylko u nas potrafi\u0105 spieprzy\u0107 album symfoniczny) <strong>GEORGE&#8217;A MICHAELA<\/strong>, ale przecie\u017c jeszcze przed premier\u0105 ukaza\u0142a si\u0119 najbardziej poczytna recenzja tego albumu. Napisa\u0142a j\u0105 <a href=\"http:\/\/www.vogue.co.uk\/news\/2014\/03\/17\/kate-moss-george-michael-album-review-symphonica\">Kate Moss<\/a>, kt\u00f3ra &#8211; jako serdeczna przyjaci\u00f3\u0142ka artysty &#8211; dost\u0105pi\u0142a zaszczytu przedpremierowego ods\u0142uchu p\u0142yty. Znak czas\u00f3w. Oczywi\u015bcie recenzja by\u0142a bardzo pozytywna, sko\u0144czy\u0142a si\u0119 nawet emocjonuj\u0105cym &#8222;Kocham Ci\u0119 George&#8221;. Jako niemal dok\u0142adny r\u00f3wie\u015bnik Moss musz\u0119 odnotowa\u0107, \u017ce jest to dopiero pierwsza jej recenzja. Gdyby napisa\u0142a ich wi\u0119cej, nauczy\u0142aby si\u0119 pewnie lepiej pow\u015bci\u0105ga\u0107 emocje. Ale z kolei ja, gdybym wzi\u0105\u0142 przypisywane Moss ilo\u015bci narkotyk\u00f3w, z pewno\u015bci\u0105 bym uwierzy\u0142 w to, co modelka pisze.  <\/p>\n<p>Wiem, znowu okrutnie d\u0142ugi wpis. Ale je\u015bli go w\u0142a\u015bnie przeczytali\u015bcie w ca\u0142o\u015bci i pomstujecie, znacie ju\u017c odpowied\u017a: Trzeba by\u0142o zosta\u0107 dresiarzem.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Trze&#8217;a by\u0142o zosta\u0107 dresiarzem, mie\u0107 \u017con\u0119 Dagmar\u0119 i synka Sebka. A potem: Trze&#8217;a by\u0142o dusi\u0107 w zarodku ca\u0142\u0105 wra\u017cliwo\u015b\u0107 ju\u017c od pocz\u0105tku. Na beacie troch\u0119 jak z Dr. Dre &#8211; pachnie to latami 90., wi\u0119c z tymi dresiarzami wszystko si\u0119 zgadza. To pocz\u0105tek nowej, ca\u0142kiem imponuj\u0105cej p\u0142yty &#8222;Trzeba by\u0142o zosta\u0107 dresiarzem&#8221; (Alkopoligamia) TEGO TYPA MESA, [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":6157,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[29,8,48,18,12,312,120,444,1,558,7,1660,557],"tags":[1746,1745,1748,939,815,1744,1433,1729,1739,1747],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/6127"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=6127"}],"version-history":[{"count":23,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/6127\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":6164,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/6127\/revisions\/6164"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media\/6157"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=6127"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=6127"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=6127"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}