
{"id":6677,"date":"2014-09-12T13:26:12","date_gmt":"2014-09-12T11:26:12","guid":{"rendered":"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/?p=6677"},"modified":"2014-09-12T13:39:52","modified_gmt":"2014-09-12T11:39:52","slug":"10-ksiazek-ktore-zmienily-moje-zycie","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/2014\/09\/12\/10-ksiazek-ktore-zmienily-moje-zycie\/","title":{"rendered":"10 ksi\u0105\u017cek, kt\u00f3re zmieni\u0142y moje \u017cycie"},"content":{"rendered":"<p>Zosta\u0142em nominowany. Cho\u0107 tak naprawd\u0119 w spos\u00f3b nie ko\u0144ca zgodny z szablonem \u0142a\u0144cuszka i do czego\u015b innego (troch\u0119 tak jak ta <a href=\"http:\/\/wiadomosci.gazeta.pl\/faktoid\/170252815\/Faktoid%2C+10+wrze%C5%9Bnia+2014%2C+nr+32+%28186%29\/p#CukVid\">22-latka w &#8222;Faktoidzie&#8221;<\/a>). Ale nominuj\u0105cy, spojrzawszy na m\u00f3j wiek, stopie\u0144 nieogarniania rzeczywisto\u015bci i tendencj\u0119 do wpadania w zwarcia z fanami r\u00f3\u017cnych zespo\u0142\u00f3w, odpu\u015bcili mi chwilowo wymienianie &#8222;10 p\u0142yt, kt\u00f3re co\u015btam&#8221; i pozwolili na wymienienie &#8222;10 ksi\u0105\u017cek, kt\u00f3re&#8230; itd.&#8221;. A to dla mnie du\u017co \u0142atwiejsza sprawa, bo czuj\u0119 si\u0119 s\u0142abszy w tej dziedzinie, wi\u0119c \u0142atwiej mi po kilkunastu minutach zastanowienia opublikowa\u0107 list\u0119 10 ksi\u0105\u017cek, bez trwogi, \u017ce na pewno czego\u015b na niej brakuje i \u017ce na pewno nie jest to dok\u0142adna lista moich ULUBIONYCH ksi\u0105\u017cek. Bo to tylko te, kt\u00f3re co\u015b ZMIENI\u0141Y. Dla utrudnienia (i sprawienia, \u017ceby by\u0142o bardziej spontanicznie) nie zagl\u0105da\u0142em przy wyborze do biblioteczki. A tomy wyliczam w kolejno\u015bci poznawania (mniej wi\u0119cej), podaj\u0105c w nawiasach dat\u0119 publikacji. Aha, i je\u015bli kogo\u015b to zainteresuje &#8211; nawet z tej dziesi\u0105tki przeczyta\u0142em tylko dziewi\u0119\u0107.<!--more--><\/p>\n<p><strong>Jan Brzechwa &#8222;Brzechwa dzieciom&#8221; (lata 50.)<\/strong><br \/>\nNie potrafi\u0119 poda\u0107 dok\u0142adnej daty pierwszego wydania bez zagl\u0105dania do biblioteczki, ale ksi\u0105\u017cka trafi\u0142a w moje r\u0119ce na prze\u0142omie lat 70. i 80. I by\u0142a pierwsz\u0105 pozycj\u0105, kt\u00f3r\u0105 samodzielnie czyta\u0142em (pierwszy wiersz w og\u00f3le: &#8222;Grzyby&#8221;). Do tej pory b\u0119d\u0119 broni\u0142 z uporem maniaka tezy, \u017ce jedyny polski literat, kt\u00f3ry jest w stanie zagrozi\u0107 pozycji Brzechwy to Julian Tuwim. Cho\u0107 przy naszej kr\u00f3tkiej narodowej \u0142awce Mickiewicz mia\u0142by szanse za\u0142apa\u0107 si\u0119 do dziesi\u0105tki. Jednemu wi\u0119c w pami\u0119ci dzi\u0119cielina pa\u0142a, a ja mam twarde rymy i rytmy Brzechwy we krwi.<\/p>\n<p><strong>Juliusz Verne &#8222;\u0141owcy meteor\u00f3w (1908)<\/strong><br \/>\nSta\u0142em pod witryn\u0105 ksi\u0119garni i mama zaproponowa\u0142a, \u017ce mo\u017ce mi kupi\u0107 jak\u0105\u015b ksi\u0105\u017ck\u0119 (praktycznie wszystkie kosztowa\u0142y wtedy 20 z\u0142). To by\u0142 pierwszy taki wyb\u00f3r w \u017cyciu, a paleta by\u0142a ograniczona &#8211; przyjecha\u0142y dwie nowo\u015bci dla dzieci i m\u0142odzie\u017cy: &#8222;Wyspa skarb\u00f3w&#8221; Stevensona i &#8222;\u0141owcy meteor\u00f3w&#8221; Verne&#8217;a. Obstawi\u0142em drug\u0105 i do dzi\u015b nie zdo\u0142a\u0142em przeczyta\u0107 &#8211; cho\u0107 w tym czasie kilka ksi\u0105\u017cek tego autora przerobi\u0142em, ta jednak wydaje mi si\u0119 przegadana, nieatrakcyjna i pozosta\u0142ym przy ca\u0142kiem ciekawych obrazkach ze statkami. Na tamtym etapie przed wystaw\u0105 liczy\u0142em chyba na co\u015b bli\u017cszego Szklarskiemu. Czy to zmieni\u0142o moje \u017cycie? Zapewne tak, bo ka\u017cdy taki wyb\u00f3r co\u015b zmienia. Przede wszystkim jednak by\u0142a to moja pierwsza nieprzeczytana ksi\u0105\u017cka &#8211; co do dzi\u015b u\u015bwiadamia mi, \u017ce takich jest wi\u0119kszo\u015b\u0107.<\/p>\n<p><strong>Henryk Jerzy Chmielewski &#8222;Tytus, Romek i A&#8217;Tomek. Ksi\u0119ga XVI&#8221; (1981)<\/strong><br \/>\nKomiks, a jednak ksi\u0105\u017ceczka. A z tytu\u0142u nawet ksi\u0119ga. \u015aledzi\u0142em na bie\u017c\u0105co, gdy wychodzi\u0142a w odcinkach w &#8222;\u015awiecie M\u0142odych&#8221; i ewidentnie zmieni\u0142a moje \u017cycie bardziej ni\u017c inne komiksy, bo czytana na etapie pierwszej klasy podstaw\u00f3wki podsun\u0119\u0142a pomys\u0142 zostania dziennikarzem (jak Tytus w tej cz\u0119\u015bci). Dzi\u015b wiem, \u017ce to by\u0142a b\u0142\u0119dna metoda ucz\u0142owieczania. Zreszt\u0105 techniczne informacje na temat pracy w redakcji w wi\u0119kszo\u015bci okaza\u0142y si\u0119 te\u017c nieaktualne, z wyj\u0105tkiem mo\u017ce sposobu wynajdywania historii wyssanych z palca oraz pr\u00f3b postawienia si\u0119 na nogi supernapojem (&#8222;Co to za kawa?? To zwyk\u0142a lura!!!&#8221; &#8211; odpowiedzi\u0105 by\u0142 nap\u00f3j na bazie m.in. dezodorantu &#8222;Brutal&#8221;). Ale Tytusem si\u0119 m\u00f3wi, teksty zostaj\u0105 w pami\u0119ci, zjawisko generacyjne.<\/p>\n<p><strong>J.R.R. Tolkien &#8222;W\u0142adca Pier\u015bcieni&#8221; (1954-55)<\/strong><br \/>\nWiem, nuda i oczywisto\u015b\u0107 na takiej li\u015bcie, ale nie po to tyle czasu sp\u0119dzi\u0142em, walcz\u0105c o dobre relacje z bibliotekarkami (\u017ceby mnie zapisa\u0142y do kolejki spo\u0142ecznej po t\u0119 powie\u015b\u0107 &#8211; by\u0142o du\u017ce ryzyko, \u017ce zaczn\u0119 od cz\u0119\u015bci drugiej, bo pierwsza by\u0142a ci\u0105gle w ruchu), tyle energii wygospodarowa\u0142em, \u017ceby udowodni\u0107 kolegom w szkole, \u017ce to najwi\u0119ksza ksi\u0105\u017cka na ziemi, \u017ceby teraz jej nie wymieni\u0107. Waha\u0142em si\u0119 wprawdzie mi\u0119dzy Tolkienem a Bibli\u0105 (zwykle zreszt\u0105 na szczytach najwa\u017cniejszych ksi\u0105\u017cek wszech czas\u00f3w spotykaj\u0105 si\u0119 w czo\u0142\u00f3wce), ale Biblii nigdy mi si\u0119 nie uda\u0142o przeczyta\u0107 w ca\u0142o\u015bci, stylistycznie si\u0119 roz\u0142azi, wizja \u015bwiata jest mniej sp\u00f3jna, no i mniej wiarygodna, je\u015bli spojrze\u0107 na to ch\u0142odnym okiem, w oderwaniu oczywi\u015bcie od problemu, w co kto wierzy, bo t\u0119 kwesti\u0119 nieliterack\u0105 zostawiam na boku. Poza tym na Bibli\u0119 nigdy nie trzeba si\u0119 by\u0142o zapisywa\u0107 w kolejce, zwykle dawali w gratisie &#8211; jak ostatni album U2. <\/p>\n<p><strong>Albert Camus &#8222;Obcy&#8221; (1942)<\/strong><br \/>\nCios w splot. Najlepsza lektura szkolna ever i wyrazy wsp\u00f3\u0142czucia dla dzisiejszej m\u0142odzie\u017cy, je\u015bli im to z lektury zdj\u0119li. Najlepsza ksi\u0105\u017cka w stosunku zag\u0119szczenia sens\u00f3w, mocy odkry\u0107 emocjonalnych i \u0142adunku intelektualnego do d\u0142ugo\u015bci, co te\u017c ceni\u0119. No ale mo\u017ce prze\u017cy\u0142em mocniej, maj\u0105c za \u015bcie\u017ck\u0119 d\u017awi\u0119kow\u0105 &#8222;Killing an Arab&#8221; grupy The Cure. Tak przy okazji: czy zag\u0119szczenie odkry\u0107 literackich z lat 40. i 50. na mojej li\u015bcie nie \u015bwiadczy aby o tym, \u017ce literatura by\u0142a w\u00f3wczas muzyk\u0105, w sensie lepszego zaspokajania pewnych potrzeb identyfikacji pokoleniowej? To pewnie temat na d\u0142u\u017csz\u0105 rozprawk\u0119.   <\/p>\n<p><strong>Philip K. Dick &#8222;Ubik&#8221; (1969)<\/strong><br \/>\nPowie\u015b\u0107, kt\u00f3ra mnie zafascynowa\u0142a i utwierdzi\u0142a w przekonaniu, \u017ce b\u0119d\u0119 czyta\u0142 fantastyk\u0119 do ko\u0144ca swych dni, co sko\u0144czy\u0142o si\u0119 na tym, \u017ce czyta\u0142em fantastyk\u0119 mniej wi\u0119cej dop\u00f3ki by\u0142y jakie\u015b nowe ksi\u0105\u017cki Dicka. Niestety, ma\u0142o by\u0142o r\u00f3wnie dobrych autor\u00f3w. Dowiedzia\u0142em si\u0119, \u017ce Dick to Dostojewski fantastyki, ale ten oryginalny Dostojewski po Dicku ju\u017c mn\u0105 nie wstrz\u0105sn\u0105\u0142. Pierwszego projektowanego zina nazwa\u0142em Ubik, kiedy my\u015bla\u0142em nagrywaniu muzyki, chcia\u0142em to robi\u0107 pod has\u0142em Ubik. To zreszt\u0105 bardzo w duchu ksi\u0105\u017cki, je\u015bli pami\u0119tacie.  <\/p>\n<p><strong>Alfred Bester &#8222;Gwiazdy moje przeznaczenie&#8221; (1956)<\/strong><br \/>\nDla kogo\u015b, kto poch\u0142ania\u0142 w wieku formowania literackiego gustu literatur\u0119 SF &#8211; a tego ju\u017c nie uda mi si\u0119 ukry\u0107 &#8211; wa\u017cne by\u0142o odnalezienie w tym kr\u0119gu rzeczy istotnych literacko w og\u00f3le. I tak na przyk\u0142ad sceny seksu wy\u0142apywa\u0142em na kartach powie\u015bci Frederika Pohla (bodaj &#8222;Gateway&#8221;) albo opowiadania Johna Varleya (&#8222;Naci\u015bnij Enter&#8221; z &#8222;podr\u00f3\u017c\u0105 przez mleczn\u0105 dolin\u0119&#8221;) &#8211; z perspektywy czasu do\u015b\u0107 dziadowskie by\u0142y te &#8222;momenty&#8221;, ale jak na literatur\u0119 dost\u0119pn\u0105 dla nastolatk\u00f3w przynajmniej bardzo instruktywne. Podobnie by\u0142o z w\u0105tkami romansowymi i czym\u015b, co do tej pory wzrusza mnie najbardziej, czyli zderzeniem drobnego cz\u0142owieka z eonami przestrzeni i czasu. Pewnie gdy znowu chwyc\u0119 za egzemplarz &#8222;Gwiazd&#8230;&#8221; (podobnie mia\u0142em z &#8222;Syrenami z Tytana&#8221; Vonneguta &#8211; o kt\u00f3rym dalej), epopei SF na wz\u00f3r &#8222;Hrabiego Monte Christo&#8221;, to znowu wylej\u0119 kub\u0142y \u0142ez. Dlatego profilaktycznie nie chwytam. Ale ostatnio s\u0142ucha\u0142em Stereolab i przypomnia\u0142em sobie, \u017ce jeden z moich ulubionych zespo\u0142\u00f3w te\u017c <a href=\"http:\/\/en.wikipedia.org\/wiki\/Mars_Audiac_Quintet\">lubi\u0142 Bestera<\/a>.<\/p>\n<p><strong>Kurt Vonnegut jr. &#8222;Kocia Ko\u0142yska&#8221; (1963)<\/strong><br \/>\nM\u00f3j ukochany stylista, kt\u00f3rego przez lata pr\u00f3bowa\u0142em mniej lub bardziej udolnie na\u015bladowa\u0107 w r\u00f3\u017cnych momentach. Pracowicie, zgodnie z zasad\u0105 Bokononizmu: <em>Hej, r\u00f3b! R\u00f3b, bracie, r\u00f3b!! Co? To, co trzeba, r\u00f3b bracie, i kwita. Hej, r\u00f3b! R\u00f3b, a\u017c po gr\u00f3b! R\u00f3b, bracie, r\u00f3b, a\u017c wyci\u0105gniesz kopyta!<\/em>. Najwi\u0119ksze zag\u0119szczenie sentencji do wyrycia sobie na grobie znajdziecie u Vonneguta. Fabu\u0142a staje si\u0119 w jego ksi\u0105\u017ckach mniej wa\u017cna, w &#8222;Kociej&#8230;&#8221; wa\u017cniejsza jest w\u0142a\u015bnie np. filozofia, a nawet religia Bokononizmu. No i stosunek Vonneguta do ludzko\u015bci &#8211; do\u015b\u0107 zdystansowany, co lubi\u0142em te\u017c np. u Stanis\u0142awa Lema. Poza tym Vonnegut by\u0142 jednym z pisarzy, kt\u00f3rych czyta\u0142em, id\u0105c tropem t\u0142umacza &#8211; Lech J\u0119czmyk prze\u0142o\u017cy\u0142 go genialnie.<\/p>\n<p><strong>Boris Vian &#8222;Piana z\u0142udze\u0144&#8221; (1947)<\/strong><br \/>\nVian by\u0142 dla mnie idealnym obiektem kultu: troch\u0119 p\u00f3\u017any surrealista, a troch\u0119 egzystencjalista, troch\u0119 jazzman, troch\u0119 piosenkarz i autor piosenek, troch\u0119 fanatyk SF, troch\u0119 patafizyk, troch\u0119 Francuz, a troch\u0119 pasjonat Stan\u00f3w, troch\u0119 obrazoburca, a troch\u0119 romantyk. Z tak\u0105 te\u017c rozpi\u0119to\u015bci\u0105 tonacji literackich &#8211; od podpisanego pseudonimem sensacyjnego i taniego &#8222;Napluj\u0119 na wasze groby&#8221;, po w\u0142a\u015bnie &#8222;Pian\u0119 z\u0142udze\u0144&#8221;, najpi\u0119kniejsz\u0105 opowie\u015b\u0107 o mi\u0142o\u015bci, jak\u0105 czyta\u0142em. Chocia\u017c pojawiaj\u0105cy si\u0119 tu pomys\u0142 pianina do komponowania koktajl\u00f3w alkoholowych zw\u0119dzi\u0142 ewidentnie Henry&#8217;emu Kuttnerowi, autorowi przezabawnych (tak dla odmiany, cho\u0107 i Vian potrafi\u0142 pisa\u0107 bardzo zabawnie) opowie\u015bci o wynalazcy Gallegherze, tw\u00f3rcy organ\u00f3w alkoholowych, kt\u00f3ry z kolei wymy\u015bla\u0142 co\u015b po pijaku, a potem nie wiedzia\u0142, jak ani co wymy\u015bli\u0142. Te\u017c niez\u0142e, mo\u017ce nawet za\u0142apa\u0142oby si\u0119 &#8211; nomen omen &#8211; do setki. <\/p>\n<p><strong>Art Spiegelman &#8222;Maus&#8221; (1991)<\/strong><br \/>\nZanim jeszcze ta holokaustowa powie\u015b\u0107 graficzna ukaza\u0142a si\u0119 po polsku, zd\u0105\u017cy\u0142em wzi\u0105\u0107 udzia\u0142 w redakcyjnej dyskusji (nieod\u017ca\u0142owany &#8222;Ex Libris&#8221;), w kt\u00f3rej postulowa\u0142em konieczno\u015b\u0107 publikacji polskiego przek\u0142adu (by\u0142y nawet w\u015br\u00f3d wydawc\u00f3w du\u017ce w\u0105tpliwo\u015bci &#8211; z powodu sposobu alegorycznego przedstawienia w tej ksi\u0105\u017cce Polak\u00f3w). Po dyskusji zaprosili mnie do pisania, co by\u0142o moim pierwszym profesjonalnym zaj\u0119ciem i pierwszymi pieni\u0119dzmi (od razu przekaz na 170 z\u0142) zarobionymi w dziennikarstwie. Wi\u0119c jest to w tym zestawie rzecz obowi\u0105zkowa &#8211; w ko\u0144cu dlatego w og\u00f3le pisz\u0119 te s\u0142owa.<\/p>\n<p>Na ko\u0144cu powinienem podobno kogo\u015b nominowa\u0107. Nominuj\u0119 wi\u0119c Mariusza Herm\u0119, autora <a href=\"http:\/\/ziemianiczyja.pl\">Ziemi Niczyjej<\/a>.  <\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Zosta\u0142em nominowany. Cho\u0107 tak naprawd\u0119 w spos\u00f3b nie ko\u0144ca zgodny z szablonem \u0142a\u0144cuszka i do czego\u015b innego (troch\u0119 tak jak ta 22-latka w &#8222;Faktoidzie&#8221;). Ale nominuj\u0105cy, spojrzawszy na m\u00f3j wiek, stopie\u0144 nieogarniania rzeczywisto\u015bci i tendencj\u0119 do wpadania w zwarcia z fanami r\u00f3\u017cnych zespo\u0142\u00f3w, odpu\u015bcili mi chwilowo wymienianie &#8222;10 p\u0142yt, kt\u00f3re co\u015btam&#8221; i pozwolili na wymienienie [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":6681,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[607,120,556,558],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/6677"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=6677"}],"version-history":[{"count":16,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/6677\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":6694,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/6677\/revisions\/6694"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media\/6681"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=6677"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=6677"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=6677"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}