
{"id":7458,"date":"2015-02-13T10:36:07","date_gmt":"2015-02-13T09:36:07","guid":{"rendered":"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/?p=7458"},"modified":"2015-02-13T10:36:07","modified_gmt":"2015-02-13T09:36:07","slug":"jedna-z-tych-dziwnych-postaci","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/2015\/02\/13\/jedna-z-tych-dziwnych-postaci\/","title":{"rendered":"Jedna z tych dziwnych postaci"},"content":{"rendered":"<p><iframe loading=\"lazy\" width=\"500\" height=\"280\" src=\"https:\/\/www.youtube.com\/embed\/vMPR6Ujop4k\" frameborder=\"0\" allowfullscreen><\/iframe><\/p>\n<p>Wczoraj zmar\u0142 na serce <strong>Steve Strange<\/strong>, ca\u0142kiem jeszcze m\u0142ody (55 lat) i nie ca\u0142kiem na szcz\u0119\u015bcie zapomniany lider formacji, kt\u00f3ra wraca co pewien czas g\u0142\u00f3wnie dzi\u0119ki jednej piosence &#8211; tej powy\u017cej. B\u0119dzie \u0142atwo dzi\u015b wprowadzi\u0107 ustawienia do Spotify i pochodnych: Visage, &#8222;Fade to Grey&#8221;. Dowiedzia\u0142em si\u0119 o \u015bmierci Strange&#8217;a po drodze do pracy. P\u0142yty przy sobie nie mia\u0142em, wioz\u0142em jednak ksi\u0105\u017ck\u0119 &#8211; &#8222;Podrzyj, wyrzu\u0107, zacznij jeszcze raz. Postpunk 1978-1984&#8221; Simona Reynoldsa, kt\u00f3ra za tydzie\u0144 wyjdzie wreszcie w polskim przek\u0142adzie. Wykorzystam wi\u0119c teraz jedn\u0105 z najlepiej napisanych i najbardziej przenikliwych opowie\u015bci w historii krytyki muzyki popularnej, \u017ceby udowodni\u0107, \u017ce ten Strange &#8211; tak naprawd\u0119 Steven John Harrington &#8211; to by\u0142a bardzo wa\u017cna, symboliczna wr\u0119cz posta\u0107, nie tylko dla sceny lat 80. <!--more--><\/p>\n<p>Kr\u00f3tki cytat z ksi\u0105\u017cki Reynoldsa (Wydawnictwo Krytyki Politycznej, prze\u0142. Jakub Bo\u017cek):<\/p>\n<p><em>Visage mieli znakomite wyczucie czasu. Scena klubu Blitz by\u0142a w awangardzie szerszego zwrotu popkultury ku fantazji i eskapizmowi. Strange opisa\u0142 to nowe plemi\u0119 \u2013 znane pod dezorientuj\u0105c\u0105 mnogo\u015bci\u0105 nazw: new romantics (nowi romantycy), futury\u015bci, a teraz jeszcze dzieciaki z Blitza \u2013 jako \u201eludzi, kt\u00f3rzy pracuj\u0105 na biurowym etacie, a po godzinach realizuj\u0105 swoje fantazje. Ich rado\u015bci\u0105 jest to, \u017ce mog\u0105 si\u0119 przebra\u0107 i uciec od pracy, szaro\u015bci i smutku\u201d. A jednak, pomimo \u017cwawych elektronicznych rytm\u00f3w disco, muzyka Visage wpada\u0142a w ton sepiowy, nieraz wr\u0119cz pogrzebowy, a g\u0142os Strange\u2019a emanowa\u0142 nienaturalnym smutkiem. Przebojowe single &#8222;Fade to Grey&#8221; i &#8222;The Damned Don\u2019t Cry&#8221; przywo\u0142ywa\u0142y co\u015b, co Mark Fisher nazwa\u0142 \u201e\u017cyciowym zm\u0119czeniem euroestety\u201d. Efekt ten pot\u0119gowa\u0142y jeszcze teledyski, kt\u00f3re przywodzi\u0142y na my\u015bl przygn\u0119biaj\u0105c\u0105 atmosfer\u0119 okresu mi\u0119dzywojennego, inspirowan\u0105 Kabaretem. P\u00f3\u017anym latem 1980 roku, z nienagannym wyczuciem czasu, na scen\u0119 powr\u00f3ci\u0142 David Bowie z hitem Ashes to Ashes, kt\u00f3rym osi\u0105gn\u0105\u0142 szczyty list przeboj\u00f3w i w kt\u00f3rym czerpa\u0142 z tego samego \u017ar\u00f3d\u0142a sp\u0142owia\u0142ej, zrezygnowanej melancholii i z tej samej palety europejskiego, elektronicznego brzmienia, tak jakby chcia\u0142 przypomnie\u0107 wszystkim, \u017ce to on pierwszy odkrywa\u0142 te tereny na stronie B swojego longplaya Low. W teledysku do Ashes to Ashes pojawi\u0142 si\u0119 nawet Steve Strange, ucharakteryzowany na pierrota.<\/em><\/p>\n<p>Wyczucie czasu jest tu rzeczywi\u015bcie kluczem. &#8222;Perfekcyjny timing&#8221; w oryginale ksi\u0105\u017cki Reynoldsa. Syntezator, kt\u00f3ry pojawia si\u0119 w dziesi\u0105tej sekundzie oryginalnej wersji &#8222;Fade to Grey&#8221; jest jak wystrza\u0142 z Aurory. Nic ju\u017c nie b\u0119dzie takie samo. Mocny rytm, kt\u00f3ry pojawia si\u0119 p\u00f3\u017aniej, sygnalizuje, \u017ce niedawni punkowcy (ich zbieranin\u0119 stanowi\u0142 Visage &#8211; Reynolds nazwa\u0142 to pi\u0119knie &#8222;przymierzem punkrockowych nieudacznik\u00f3w, kt\u00f3rzy podj\u0119li drug\u0105 pr\u00f3b\u0119 wybicia si\u0119 na gwiazdorstwo&#8221;) przyjmuj\u0105 wraz z kolorowym, kiczowatym wizerunkiem i mocnymi makija\u017cami, wraz z melancholijn\u0105 liryk\u0105 (tu tekst m\u00f3wi o odchodzeniu, oddalaniu, rozp\u0142ywaniu si\u0119 w szaro\u015bci), r\u00f3wnie\u017c taneczn\u0105 konwencj\u0119 i brzmienia syntezator\u00f3w. W paru taktach &#8222;Fade&#8230;&#8221; s\u0142ycha\u0107 kolejnych kilka lat dyskotek z muzyk\u0105 new romantic, w g\u0142osie Strange&#8217;a &#8211; przysz\u0142e gwiazdy pokroju Pet Shop Boys, w czysto\u015bci formy &#8211; przysz\u0142y rozw\u00f3j postpunka, a\u017c po &#8222;Blue Monday&#8221; grupy New Order. Inne utwory z debiutanckiej p\u0142yty te\u017c sygnalizuj\u0105 zmian\u0119, ale &#8222;Fade to Grey&#8221; oznacza pe\u0142n\u0105 transformacj\u0119. To by\u0142 drugi singlowy utw\u00f3r Visage, pierwszy dla du\u017cej wytw\u00f3rni, wydany w roku 1980. Dla sceny zwanej u nas przez nieod\u017ca\u0142owanego Tomka Beksi\u0144skiego &#8222;romantykami muzyki rockowej&#8221; wszystko si\u0119 zaczyna\u0142o. Timing by\u0142 rzeczywi\u015bcie wszystkim.<\/p>\n<p>Strange nie by\u0142 nawet autorem piosenki, ale pozostawa\u0142 przez lata &#8211; tak, jak to uj\u0105\u0142 Reynolds &#8211; symbolem tej zmiany. I je\u015bli nad czym\u015b mo\u017cemy dzi\u015b westchn\u0105\u0107, to nie nad jak\u0105\u015b pot\u0119\u017cn\u0105 dyskografi\u0105 (cho\u0107 pami\u0119tne piosenki jeszcze by\u0142y &#8211; cho\u0107by &#8222;In the Year 2525&#8221;, &#8222;The Damned Don&#8217;t Cry&#8221;) &#8211; tu Visage nie byli zespo\u0142em najwa\u017cniejszym, w ka\u017cdym razie nie wa\u017cniejszym dla tej fali ni\u017c Ultravox czy The Human League &#8211; tylko nad si\u0142\u0105 pojedynczych moment\u00f3w, kt\u00f3re w g\u0119stych czasach postpunka by\u0142y w stanie nabiera\u0107 symbolicznego znaczenia. Dzi\u015b tworzy si\u0119 mn\u00f3stwo rewelacyjnej muzyki, powstaj\u0105 genialne p\u0142yty, ale czy nie brakuje czasem takich moment\u00f3w? Chwil dotkni\u0119cia nowego? Gdzie te wystrza\u0142y? No bo nie selfie Macklemore&#8217;a z Iggy Azale\u0105 przecie\u017c? <\/p>\n<p>Nag\u0142a \u015bmier\u0107 Strange&#8217;a &#8211; jednej z tych niezwyk\u0142ych, dziwnych postaci sceny lat 80., o kt\u00f3re b\u0119d\u0119 si\u0119 teraz bardziej obawia\u0107 &#8211; to fakt, kt\u00f3ry u\u015bwiadomi\u0142 mi, \u017ce by\u0107 mo\u017ce ksi\u0105\u017cka Reynoldsa trafia do nas w idealnym momencie. Warto o niej porozmawia\u0107, a drobn\u0105 okazj\u0119 proponuj\u0119 w najbli\u017cszy poniedzia\u0142ek, gdy w radiowej Dw\u00f3jce b\u0119d\u0119 mia\u0142 przyjemno\u015b\u0107 prowadzi\u0107 dyskusj\u0119 skupion\u0105 wok\u00f3\u0142 tej ksi\u0105\u017cki i krytyki muzyki rozrywkowej w og\u00f3le. B\u0119d\u0105 ciekawi go\u015bcie, w tym t\u0142umacz ksi\u0105\u017cki.  <\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Wczoraj zmar\u0142 na serce Steve Strange, ca\u0142kiem jeszcze m\u0142ody (55 lat) i nie ca\u0142kiem na szcz\u0119\u015bcie zapomniany lider formacji, kt\u00f3ra wraca co pewien czas g\u0142\u00f3wnie dzi\u0119ki jednej piosence &#8211; tej powy\u017cej. B\u0119dzie \u0142atwo dzi\u015b wprowadzi\u0107 ustawienia do Spotify i pochodnych: Visage, &#8222;Fade to Grey&#8221;. Dowiedzia\u0142em si\u0119 o \u015bmierci Strange&#8217;a po drodze do pracy. P\u0142yty przy [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":7460,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[3,1,4],"tags":[1942,1943],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/7458"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=7458"}],"version-history":[{"count":1,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/7458\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":7461,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/7458\/revisions\/7461"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media\/7460"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=7458"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=7458"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=7458"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}