
{"id":7492,"date":"2015-02-27T13:18:52","date_gmt":"2015-02-27T12:18:52","guid":{"rendered":"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/?p=7492"},"modified":"2015-02-27T16:54:19","modified_gmt":"2015-02-27T15:54:19","slug":"gdyby-rmf-wymyslil-disco-polo","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/2015\/02\/27\/gdyby-rmf-wymyslil-disco-polo\/","title":{"rendered":"Gdyby RMF wymy\u015bli\u0142 disco polo"},"content":{"rendered":"<p>&#8222;Disco polo&#8221; to s\u0142aby film. Pisz\u0119 to od razu, na wypadek gdyby kto\u015b potem twierdzi\u0142, \u017ce nie rozumie komunikatu, albo gdyby mu si\u0119 dalej znudzi\u0142o. Nie jest to film z\u0142y, bo te bywaj\u0105 niezamierzenie \u015bmieszne. Nie jest te\u017c s\u0142abym filmem dlatego, \u017ce kultura disco polo by\u0142a ma\u0142o interesuj\u0105ca. Ani dlatego, \u017ce mit disco polo by\u0142 niestotny. Jest filmem, kt\u00f3ry marnuje szanse na bystr\u0105 opowie\u015b\u0107, jaka si\u0119 temu zjawisku nale\u017ca\u0142a &#8211; tak jak nie przymierzaj\u0105c &#8222;Jeste\u015b bogiem&#8221; nale\u017ca\u0142o si\u0119 hip hopowi ko\u0144ca lat 90. &#8222;Disco polo&#8221; nie ma tej si\u0142y wspomnienia, skr\u00f3tu kulturowego, w\u0142a\u015bciwie to niewiele w og\u00f3le ma poza kolorowym plakatem z bardzo dobrymi i g\u0142o\u015bnymi aktorami. W tym filmie ogl\u0105damy bowiem fantazj\u0119 na temat gatunku &#8211; wygl\u0105da\u0142by w ten spos\u00f3b, gdyby wymy\u015bli\u0142y go w latach 90. komercyjne stacje radiowe. Obecno\u015b\u0107 Stanis\u0142awa Tyczy\u0144skiego jako jednego ze wsp\u00f3\u0142tw\u00f3rc\u00f3w &#8222;Disco polo&#8221; (jego Alvernia jet koproducentem i odpowiada za \u0142adne poniek\u0105d zdj\u0119cia &#8211; niez\u0142a reklam\u00f3wka wytw\u00f3rni) u\u015bwiadomi\u0142a mi, \u017ce gdyby Zetka i RMF postanowi\u0142y ten gatunek wylansowa\u0107, wygl\u0105da\u0142by tak w\u0142a\u015bnie: zamiast obornikiem pachnia\u0142by plastikiem. Zamiast wyra\u017ca\u0107 proste i romantyczne ludowe marzenia \u017cy\u0142by kapitalistycznymi rojeniami. Nic zreszt\u0105 osobistego wobec RMF-u &#8211; r\u00f3wnie dobrze m\u00f3g\u0142by w t\u0119 stron\u0119 i\u015b\u0107 w\u0142a\u015bnie Kozyra z Zetk\u0105 albo jakie\u015b pomniejsze i odpowiednio wymuskane komercyjne radio. Dzi\u015b b\u0119d\u0119 wyj\u0105tkowo broni\u0142 disco polo &#8211; przed takim spojrzeniem.<!--more--><\/p>\n<p>Nad fabu\u0142\u0105 trudno si\u0119 pastwi\u0107, bo te\u017c trudno j\u0105 zauwa\u017cy\u0107. Poza histori\u0105 m\u0142odego ch\u0142opaka, kt\u00f3ry \u015bni American Dream o byciu gwiazd\u0105 i ma problemy, gdy ni\u0105 zostaje (ameryka\u0144skie w\u0105tki s\u0105 natr\u0119tne i nie trzymaj\u0105 si\u0119 kupy od pierwszej sceny stylizowanej troch\u0119 na spaghetti western, troch\u0119 na &#8222;A\u017c poleje si\u0119 krew&#8221;). Najpewniej rzecz dzieje si\u0119 gdzie\u015b w latach 90., chocia\u017c kostiumy maj\u0105 si\u0119 nijak do discopolowych, a hity pochodz\u0105 z trzech dekad DP. Przez chwil\u0119 u\u015bwiadomi\u0142em sobie, \u017ce w kulminacyjnej scenie na szczycie Pa\u0142acu Kultury &#8211; kt\u00f3r\u0105 trudno obejrze\u0107, nie \u0142api\u0105c si\u0119 za g\u0142ow\u0119 &#8211; nie m\u00f3g\u0142by te\u017c gra\u0107 zegar, kt\u00f3ry umieszczono tam przecie\u017c w roku 2000, ju\u017c po pierwszym boomie discopolowym. Ale potem uzna\u0142em, \u017ce tropienie anachronizm\u00f3w i absurd\u00f3w nie ma sensu. Tw\u00f3rcy maj\u0105 prawo powiedzie\u0107, \u017ce to wszystko na niby, \u017ce cudzys\u0142\u00f3w, \u017ce kamp, hipsterskie spojrzenie na disco polo, kt\u00f3re z\u0142o\u015bliwie pr\u00f3buje si\u0119 masowo sprzeda\u0107 dawnej publice gatunku. Ja mam prawo nie wierzy\u0107.<\/p>\n<p>Wyobrazi\u0142em sobie, jak by wygl\u0105da\u0142o &#8222;Disco polo&#8221;, gdyby podmieni\u0107 \u015bcie\u017ck\u0119 d\u017awi\u0119kow\u0105 na przeboje z Inwazji Mocy. I wiecie co? Niewiele by to zmieni\u0142o. Bo w sumie to nie jest film o disco polo &#8211; nie zobaczycie go, poza paroma symbolami i jedn\u0105 \u015bwietn\u0105 scen\u0105 w wi\u0119zieniu z cameo-niespodziank\u0105 (pewnie kto\u015b ju\u017c wam to zdradzi\u0142, wi\u0119c i tej przyjemno\u015bci nie b\u0119dzie). Nie zobaczycie strony spo\u0142ecznej, publiczno\u015bci, nie zobaczycie tego nastawienia na rubaszno\u015b\u0107 za wszelk\u0105 cen\u0119, tego &#8222;pokacycki&#8221;, instynktu gawiedzi, kt\u00f3ry budzi si\u0119 w\u015br\u00f3d publiki trzymanej za mord\u0119 w czasach PRL-u. Kto\u015b, kto to pisa\u0142, pami\u0119ta disco polo epoki YouTube&#8217;a. Ocenia\u0142 wszystko po efekcie ko\u0144cowym, nie widz\u0105c tego, co najciekawsze &#8211; idiotycznego i bardzo masowego zaplecza. A je\u015bli ju\u017c <a href=\"https:\/\/www.youtube.com\/watch?v=apAOBWGeFMs\">mamy YT do dyspozycji<\/a>, gwarantuj\u0119, \u017ce wi\u0119ksze wra\u017cenie ni\u017c film wywrze na was obejrzenie Gali Piosenki Chodnikowej i Popularnej w Sali Kongresowej w roku 1992. W transmitowanym przez TVP1 (!) wydarzeniu uczestniczy\u0142 oczywi\u015bcie Marek Kondrat z teoretycznie &#8222;parodi\u0105&#8221; DP &#8222;Myde\u0142ko Fa&#8221;, a Maciej Januszko (zwracam uwag\u0119 na koszulk\u0119 Jacka Danielsa!) i Jacek Skubikowski \u015bpiewaj\u0105 &#8222;We\u017a go do buzi&#8221;, by\u0142y p\u00f3\u017aniejsze gwiazdy disco polo, eleganckie koszule i wielkomiejska publiczno\u015b\u0107, kt\u00f3r\u0105 naprowadzano na drwiny z wie\u015bniactwa, ale kt\u00f3ra reagowa\u0142a ca\u0142kiem serio, bo w nowej rzeczywisto\u015bci straci\u0142a poczucie obciachu. Poza tym wszystkie elementy tej gali wynios\u0142y to zjawisko do rangi czego\u015b wa\u017cnego. By\u0142 w tym sens o tyle, \u017ce DP wydawa\u0142o si\u0119 wsp\u00f3lnym mianownikiem dla zagubionych Polak\u00f3w epoki transformacji &#8211; i wsz\u0119dzie, w Angoli, Kolumbii czy na Jamajce, przy okazji wyzwole\u0144czego wzlotu podobne gatunki powstawa\u0142y. Film pr\u00f3buje tymczasem traktowa\u0107 DP jak dowoln\u0105 komercyjn\u0105 mod\u0119, zjawisko bez korzeni. I tu b\u0119d\u0119 go broni\u0107, cho\u0107 jak si\u0119 domy\u015blacie rzadko s\u0142ucham. Nie wyrywajcie nam disco polo z Polski.     <\/p>\n<p>Film Macieja Bochniaka zbyt cz\u0119sto przechodzi do porz\u0105dku dziennego nad tym, \u017ce inwazj\u0119 DP pami\u0119ta wi\u0119cej os\u00f3b ni\u017c s\u0105 w stanie pomie\u015bci\u0107 polskie kina, i \u017ce ten i \u00f3w co\u015b mo\u017ce z niej pami\u0119ta\u0107. Ja pami\u0119tam na przyk\u0142ad najwa\u017cniejszy instrument: keyboard. St\u0105d zreszt\u0105 lekcje gry keyboardzie w ma\u0142ych miastach do dzi\u015b &#8211; zamiast lekcji gry na fortepianie. Keyboard to nie syntezator. Wi\u0119kszo\u015b\u0107 kapel weselnych i discopolowych kupowa\u0142a sobie keyboardy Casio albo Yamahy, starzy zawodowcy ewentualnie kt\u00f3ry\u015b z popularnych instrument\u00f3w Rolanda z serii D &#8211; w ka\u017cdym razie obsadzenie \u017c\u00f3\u0142tego Rolanda JD-800, ca\u0142kiem powa\u017cnego narz\u0119dzia cyfrowej syntezy, w roli g\u0142\u00f3wnego fetyszu jest wr\u0119cz symbolem tego, jak przestrzelony jest ca\u0142y ten film. Wsp\u00f3\u0142czuj\u0119 recenzentom &#8222;Gazety Wyborczej&#8221;, bo fakt, \u017ce Agora by\u0142a finansowo zaanga\u017cowana w produkcj\u0119 filmu, z pewno\u015bci\u0105 nie u\u0142atwia im pracy. Moim zdaniem film &#8222;Disco polo&#8221; powinien si\u0119 zamieni\u0107 z &#8222;Polskim g\u00f3wnem&#8221; przynajmniej tytu\u0142ami, a mo\u017ce i ekipami &#8211; bo ma\u0142o kto zrozumia\u0142 DP tak jak Tyma\u0144ski. <\/p>\n<p><a href=\"\/wp-content\/uploads\/2015\/02\/father_john_misty2.jpg\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" src=\"\/wp-content\/uploads\/2015\/02\/father_john_misty2.jpg\" alt=\"father_john_misty2\" width=\"500\" height=\"500\" class=\"aligncenter size-full wp-image-7502\" srcset=\"\/polifonia\/wp-content\/uploads\/2015\/02\/father_john_misty2.jpg 1023w, \/polifonia\/wp-content\/uploads\/2015\/02\/father_john_misty2-150x150.jpg 150w, \/polifonia\/wp-content\/uploads\/2015\/02\/father_john_misty2-300x300.jpg 300w\" sizes=\"(max-width: 500px) 100vw, 500px\" \/><\/a><\/p>\n<p>Po tygodniu milczenia za\u0142\u0105czam dzi\u015b do wpisu p\u0142yt\u0119, kt\u00f3ra przele\u017ca\u0142a ju\u017c d\u0142ugo w szufladzie odtwarzacza CD, czyli <strong>&#8222;I Love You, Honeybear&#8221; <\/strong>(Sub Pop) nagran\u0105 przez Josha Tillmana wyst\u0119puj\u0105cego tu jako <strong>Father John Misty<\/strong>. Przez par\u0119 lat wyst\u0119puj\u0105cy jako perkusista z grup\u0105 Fleet Foxes, Tillman od dawna nagrywa\u0142 solowe piosenki, z lepszym lub gorszym skutkiem. Tu uda\u0142o mu si\u0119 stworzy\u0107 album do\u015b\u0107 kompletny: g\u0142adkie i do\u015b\u0107 bogate, folk-popowe aran\u017cacje uzupe\u0142niaj\u0105 osobiste opowie\u015bci po staremu dziargane z \u017cyciowych spostrze\u017ce\u0144 (wbrew temu, co m\u00f3wi Tillman, nie widz\u0119 w tym nic z idei concept-albumu). Muzycznie momentami jest blisko pierwszej p\u0142yty Johna Granta. Jest tu te\u017c sporo dystansu, jaki Grant ma jako autor tekst\u00f3w, jest ironia, jest i mi\u0142o\u015b\u0107. Jest si\u0142a zmagania si\u0119 z tradycj\u0105 wielkich i skrojenia zestawu pod listy bestseller\u00f3w, co wr\u00f3\u017cy p\u0142yt\u0119 prze\u0142omow\u0105 dla d\u0142ugiej ju\u017c kariery tego artysty. Wkrada si\u0119 w to wszystko odrobina pretensji (obecna nawet w sfotografowanej powy\u017cej ksi\u0105\u017ceczce ze swoist\u0105 &#8222;instrukcj\u0105 s\u0142uchania&#8221; &#8211; sam pomys\u0142 cudny) Sam wol\u0119 zreszt\u0105 takiego Tillmana ni\u017c tego z nudziarskich p\u0142yt podpisywanych jako J. Tillman. Owszem, i ta jest troch\u0119 rozwlek\u0142a, ale brzmieniowo urokliwa (wsp\u00f3\u0142praca: Jonathan Wilson) i ma bardzo mocne momenty w postaci znanego ju\u017c z ameryka\u0144skiej telewizji &#8222;Bored in the USA&#8221;, no i wyznania mi\u0142o\u015bci do \u017cony w pierwszym na p\u0142ycie tytu\u0142owym &#8222;I Love You, Honeybear&#8221;. Poniewa\u017c z \u017con\u0105 mamy ju\u017c w sumie ponad 80-tk\u0119 (a wiadomo &#8211; &#8222;jedno cia\u0142o&#8221;), ch\u0142on\u0119 takie teksty. Maj\u0105c jednocze\u015bnie przekonanie, \u017ce tak, Mark Kozelek w swoim mniej telewizyjnym, niespektakularnym, bardziej autorskim stylu zrobi\u0142by to pewnie lepiej. Ale on nawet scenariusz filmu &#8222;Disco polo&#8221; za\u015bpiewa\u0142by w przekonuj\u0105cy spos\u00f3b.<\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" width=\"100%\" height=\"450\" scrolling=\"no\" frameborder=\"no\" src=\"https:\/\/w.soundcloud.com\/player\/?url=https%3A\/\/api.soundcloud.com\/tracks\/174787695&amp;auto_play=false&amp;hide_related=false&amp;show_comments=true&amp;show_user=true&amp;show_reposts=false&amp;visual=true\"><\/iframe><\/p>\n<p><strong>FATHER JOHN MISTY &#8222;I Love You, Honeybear&#8221;<\/strong><br \/>\nSub Pop 2015<br \/>\n<strong>Trzeba pos\u0142ucha\u0107:<\/strong> 1, 9.      <\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>&#8222;Disco polo&#8221; to s\u0142aby film. Pisz\u0119 to od razu, na wypadek gdyby kto\u015b potem twierdzi\u0142, \u017ce nie rozumie komunikatu, albo gdyby mu si\u0119 dalej znudzi\u0142o. Nie jest to film z\u0142y, bo te bywaj\u0105 niezamierzenie \u015bmieszne. Nie jest te\u017c s\u0142abym filmem dlatego, \u017ce kultura disco polo by\u0142a ma\u0142o interesuj\u0105ca. Ani dlatego, \u017ce mit disco polo by\u0142 [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":7497,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[18,1923],"tags":[1952,1951],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/7492"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=7492"}],"version-history":[{"count":11,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/7492\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":7505,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/7492\/revisions\/7505"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media\/7497"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=7492"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=7492"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=7492"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}