
{"id":7564,"date":"2015-03-10T10:02:18","date_gmt":"2015-03-10T09:02:18","guid":{"rendered":"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/?p=7564"},"modified":"2015-03-10T10:12:08","modified_gmt":"2015-03-10T09:12:08","slug":"najlepsze-sa-zakazane-piosenki","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/2015\/03\/10\/najlepsze-sa-zakazane-piosenki\/","title":{"rendered":"Najlepsze s\u0105 zakazane piosenki"},"content":{"rendered":"<p>Wyobra\u017acie sobie teraz, jak bardzo rozgrza\u0142aby \u015brodowisko muzyczne taka oto p\u0142yta: Brian Eno \u015bpiewa, z ty\u0142u gra Damon Albarn. Nick Zinner z Yeah Yeah Yeahs akompaniuje im jako gitarzysta. Na drugiego we\u017amy grywaj\u0105cego w Gorillaz i The Clash Jeffa Woottona. Andi Toma z Mouse on Mars niech to produkuje, a ca\u0142y wielki zesp\u00f3\u0142 muzyk\u00f3w niech prowadzi Andre de Ridder, znany jako dyrygent cho\u0107by z wykonania &#8222;Czterech p\u00f3r roku&#8221; Vivaldiego w wersji Maxa Richtera. Niech jeszcze zagraj\u0105 wczesny szlagier minimalizmu &#8222;In C&#8221; Terry&#8217;ego Rileya. Sacrum Profanum? Nag\u0142\u00f3wki? Wysokie noty w gazetach? Hype? &#8222;Rzepa&#8221; i &#8222;Wyborcza&#8221;? Tr\u00f3jka? Nie ca\u0142kiem, bo reszt\u0119 sk\u0142adu stanowi\u0105 muzycy z Mali, a ca\u0142o\u015b\u0107 w ramach akcji <strong>AFRICA EXPRESS<\/strong> zosta\u0142a zarejestrowana w Bamako. No i utw\u00f3r Rileya &#8211; cho\u0107 i tak kr\u00f3tki w tej wersji &#8211; trwa ponad 40 minut ciurkiem. I ca\u0142a p\u0142yta oczywi\u015bcie jest. Mimo braku wielkich nag\u0142\u00f3wk\u00f3w warto si\u0119 ni\u0105 zainteresowa\u0107, zreszt\u0105 z Afryki znowu przychodz\u0105 najciekawsze p\u0142yty ostatnich tygodni. <!--more--><\/p>\n<p>&#8222;In C Mali&#8221; wydana przez Transgressive Records nie jest pewnie najlepsz\u0105 czy nawet najbardziej brawurow\u0105 wersj\u0105 utworu Rileya. Co wi\u0119cej, jest w tej interpretacji kilka moment\u00f3w, w kt\u00f3rych ca\u0142o\u015b\u0107 zmierza w stron\u0119 nieco bardziej stereotypowej wizji world music i sk\u0142adanek z serii &#8222;Siesta&#8221;. To g\u0142\u00f3wnie fragmenty wokalne. Warto jednak przej\u015b\u0107 nad nimi do porz\u0105dku dziennego, bo ca\u0142a warstwa rytmiczna utworu urzeka naturaln\u0105 motoryk\u0105, tradycyjne balafony i kory brzmi\u0105 tu kapitalnie, a perkusyjny fina\u0142 trudno sobie wyobrazi\u0107 lepiej. To &#8222;In C&#8221; jest mniej matematyczne, bardziej \u017cywio\u0142owe, wielobarwne, by\u0142oby to pewnie mankamentem w wypadku wykona\u0144 Reicha, ale nie Rileya &#8211; cho\u0107 to utw\u00f3r zaplanowany jako mechanizm nachodz\u0105cych na siebie kr\u00f3tkich motyw\u00f3w, jest w nim sporo miejsca na szale\u0144stwo. Dlatego nie dziwi\u0119 si\u0119, \u017ce zgromadzi\u0142 tak doborowe grono wykonawc\u00f3w, w wi\u0119kszo\u015bci zreszt\u0105 stale zaanga\u017cowanych (przypomnijmy) w akcje Africa Express. <\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" width=\"100%\" height=\"450\" scrolling=\"no\" frameborder=\"no\" src=\"https:\/\/w.soundcloud.com\/player\/?url=https%3A\/\/api.soundcloud.com\/tracks\/177310678&amp;auto_play=false&amp;hide_related=false&amp;show_comments=true&amp;show_user=true&amp;show_reposts=false&amp;visual=true\"><\/iframe><\/p>\n<p><strong>AFRICA EXPRESS PRESENTS &#8222;Terry Riley&#8217;s In C Mali&#8221;<\/strong><br \/>\nTransgressive 2015<\/p>\n<p>Skoro tak zacz\u0105\u0142em szuka\u0107 odniesie\u0144 kulturowych, to druga dzi\u015b prezentowana p\u0142yta przez dwa takty pierwsze brzmi to jak jedna z ostatnich p\u0142yt Earth, ale z\u0142udzenie szybko pryska na rzecz motyw\u00f3w znanych dobrze z nagra\u0144 pustynnego malijskiego bluesa. Tyle \u017ce w tej wersji nieco przyspieszonego i podbitego mocniejsz\u0105 gr\u0105 sekcji, znakomitej tu zreszt\u0105. Do\u015b\u0107 prosta perkusja, przechodz\u0105ca  momentami w p\u0142yn\u0105cy afrobeatowy rytm, do tego agresywny i melodyjny zarazem bas w stylu kojarz\u0105cym si\u0119 momentami z gr\u0105 Jean-Jacquesa Burnela. Dzi\u0119ki nim &#8222;Music in Exile&#8221; formacji <strong>SONGHOY BLUES<\/strong> to w\u0142a\u015bciwie ci\u0105g kapitalnych tanecznych groove&#8217;\u00f3w. <\/p>\n<p>Ca\u0142a p\u0142yta jest efektem buntu przeciwko wyp\u0119dzeniu muzyk\u00f3w z tradycyjnych dla tego stylu rejon\u00f3w Timbuktu i Gao, gdzie islami\u015bci podczas niedawnej wojny domowej wprowadzili zakaz wykonywania muzyki. To przegna\u0142o m\u0142odych za\u0142o\u017cycieli Songhoy Blues do Bamako, gdzie &#8211; zauwa\u017ceni przez Damona Albarna i Africa Express &#8211; nagrali ten album pod okiem Nicka Zinnera z Yeah Yeah Yeahs. A potem do Londynu, gdzie t\u0119 muzyk\u0119 wykonywali i gdzie opublikowa\u0142a j\u0105 r\u00f3wnie\u017c wytw\u00f3rnia Transgressive. S\u0142uchaj\u0105c misternych ornament\u00f3w gitarowych, \u0142atwo sobie wyobrazi\u0107 rodzinn\u0105 relacj\u0119 mi\u0119dzy Songhoy Blues (z trzema Tour\u00e9 w sk\u0142adzie) a Alim Fark\u0105 Tour\u00e9. Ale nazwisko Tour\u00e9 w Mali jest do\u015b\u0107 powszechne. Wokalista Aliou Tour\u00e9 nie ma wi\u0119c \u017cadnych zwi\u0105zk\u00f3w z gitarzyst\u0105 Garb\u0105 Tour\u00e9, a ten z kolei nie ma relacji z Oumarem Tour\u00e9 graj\u0105cym na basie (sk\u0142ad uzupe\u0142nia Nathanael Dembele &#8211; perkusja). I \u017caden z nich nie jest spokrewniony z Alim Fark\u0105 Tour\u00e9. Najlbli\u017cszy zwi\u0105zek to fakt, \u017ce ojciec Garby Tour\u00e9 grywa\u0142 na perkusji w zespole s\u0142ynnego malijskiego gitarzysty. Najbli\u017csze, co \u0142\u0105czy ich z bohaterem malijskiego bluesa, to fakt, \u017ce ich p\u0142yta wchodzi na podobnie wysoki poziom muzyczny. \u0141atwo zreszt\u0105 por\u00f3wna\u0107 &#8211; ostatnio ukaza\u0142a si\u0119 rocznicowa reedycja s\u0142ynnej p\u0142yty &#8222;Talking Timbuktu&#8221; firmowanej przez Tourego i Coodera.<\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" width=\"100%\" height=\"450\" scrolling=\"no\" frameborder=\"no\" src=\"https:\/\/w.soundcloud.com\/player\/?url=https%3A\/\/api.soundcloud.com\/tracks\/173382917&amp;auto_play=false&amp;hide_related=false&amp;show_comments=true&amp;show_user=true&amp;show_reposts=false&amp;visual=true\"><\/iframe><\/p>\n<p><strong>SONGHOY BLUES &#8222;Music in Exile&#8221;<\/strong><br \/>\nTransgressive 2015<\/p>\n<p>Trzecia p\u0142yta to tylko reedycja, ale &#8211; jak przysta\u0142o na wydawnictwa Awesome Tapes From Africa &#8211; chodzi o zapomnian\u0105 afryka\u0144sk\u0105 kaset\u0119, kt\u00f3rej zawarto\u015b\u0107 ci\u0105gle zna niewiele os\u00f3b. Zbyt ma\u0142o. Artysta pochodzi z Ghany i nazywa si\u0119 Yaw Atta-Owusu. Spor\u0105 cz\u0119\u015b\u0107 \u017cycia sp\u0119dzi\u0142 w Niemczech, a potem w Toronto, poznaj\u0105c muzyk\u0119 Zachodu lat 80. &#8211; p\u00f3\u017ane disco, soul, pop i kszta\u0142tuj\u0105cy si\u0119 hip-hop. Uwielbia\u0142 reggae, cho\u0107 z muzykami z Ghany grywa\u0142 raczej highlife &#8211; podstawow\u0105 odmian\u0119 tutejszej muzyki rozrywkowej. Ale kiedy jako 30-latek na pocz\u0105tku lat 90 zarobi\u0142 na w\u0142asne proste studio z komputerem Atari, syntezatorem i magnetofonem, jako <strong>ATA KAK<\/strong> nagra\u0142 album &#8222;Obaa Sima&#8221;. Zaskakuj\u0105cy i niepor\u00f3wnywalny z niczym innym zestaw, kt\u00f3ry odnosi si\u0119 z jednej strony odnosi si\u0119 mocno do oldschoolowego rapu (Grandmaster Flash), z drugiej &#8211; nawi\u0105zuje do disco, funku, a nawet wspomnianego highlife&#8217;u. Na bardzo tanecznym, a zarazem zaskakuj\u0105co lekkim podk\u0142adzie s\u0142yszymy wi\u0119c afryka\u0144ski proto-rap (ta stylistyka na Czarnym L\u0105dzie dopiero mia\u0142a si\u0119 rozwin\u0105\u0107) w naiwnej i bardzo oryginalnej wersji z g\u0119stym flow, jakiego nie znajdziemy chyba u \u017cadnego z dzisiejszych raper\u00f3w. <\/p>\n<p>Kaseta ujrza\u0142a \u015bwiat\u0142o dzienne w roku 1994, wi\u0119c ma dzi\u015b &#8211; odnaleziona i odtworzona z jednej z takich ta\u015bm, bo master na kasecie DAT okaza\u0142 si\u0119 zbyt zniszczony &#8211; ponad 20 lat, ale brzmi, jak to bywa z muzyk\u0105 tworzon\u0105 w innym kr\u0119gu kulturowym, bardzo \u015bwie\u017co. Potrzebowa\u0142a odkrywcy, ale jest tak komunikatywna, \u017ce nie potrzebuje przewodnika. I mo\u017cna na jej bazie rozkr\u0119ci\u0107 prywatk\u0119 w \u015brodku Warszawy. Swoj\u0105 drog\u0105, ciekaw jestem, czy tego typu odkrycie nie spotka\u0142oby nas, gdyby Brian Shimkovitz zamiast po Afryce Zachodniej nie zacz\u0105\u0142 je\u017adzi\u0107 po Polsce i wyszukiwa\u0107 jakie\u015b prowincjonalne, amatorskie reakcje na hip-hop i disco, kt\u00f3rych w podobnym okresie musia\u0142o by\u0107 i u nas niema\u0142o.<\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" width=\"100%\" height=\"450\" scrolling=\"no\" frameborder=\"no\" src=\"https:\/\/w.soundcloud.com\/player\/?url=https%3A\/\/api.soundcloud.com\/tracks\/184180402&amp;auto_play=false&amp;hide_related=false&amp;show_comments=true&amp;show_user=true&amp;show_reposts=false&amp;visual=true\"><\/iframe><\/p>\n<p><strong>ATA KAK &#8222;Obaa simaa&#8221;<\/strong><br \/>\nAwesome Tapes from Africa 2015 (oryg. 1994)<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Wyobra\u017acie sobie teraz, jak bardzo rozgrza\u0142aby \u015brodowisko muzyczne taka oto p\u0142yta: Brian Eno \u015bpiewa, z ty\u0142u gra Damon Albarn. Nick Zinner z Yeah Yeah Yeahs akompaniuje im jako gitarzysta. Na drugiego we\u017amy grywaj\u0105cego w Gorillaz i The Clash Jeffa Woottona. Andi Toma z Mouse on Mars niech to produkuje, a ca\u0142y wielki zesp\u00f3\u0142 muzyk\u00f3w niech [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":7565,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[18,12,312,120,558,7,1923,4,1249,1059,106],"tags":[1960,1962,303,815,1961,1958,1959],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/7564"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=7564"}],"version-history":[{"count":7,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/7564\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":7572,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/7564\/revisions\/7572"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media\/7565"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=7564"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=7564"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=7564"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}