
{"id":7579,"date":"2015-03-12T15:57:55","date_gmt":"2015-03-12T14:57:55","guid":{"rendered":"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/?p=7579"},"modified":"2015-03-12T16:02:05","modified_gmt":"2015-03-12T15:02:05","slug":"najbardziej-wydajny-muzyk-kwartalu","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/2015\/03\/12\/najbardziej-wydajny-muzyk-kwartalu\/","title":{"rendered":"Najbardziej wydajny muzyk kwarta\u0142u"},"content":{"rendered":"<p>Sztuka jest teoretycznie dobr\u0105 dyscyplin\u0105 dla leniuch\u00f3w, ale dlaczego by raz na jaki\u015b czas na muzyk\u0119 nie spojrze\u0107 przez pryzmat wydajno\u015bci pracy? Mam nawet kandydatur\u0119: <strong>Oren Ambarchi<\/strong>. Ma\u0142y przegl\u0105d jego ostatnich wydawnictw zaj\u0105\u0142by z powodzeniem nawet nadaktywnego recenzenta na okr\u0105g\u0142y tydzie\u0144, ale dzi\u015b (przed wieczorn\u0105 prezentacj\u0105 w Dw\u00f3jce) pozwol\u0119 sobie om\u00f3wi\u0107 te p\u0142yty cho\u0107by skr\u00f3towo. I udowodni\u0107, \u017ce o tym, co w nich wa\u017cne, decyduje nie tyle Ambarchi jako solista, co Ambarchi jako cz\u0142onek tworzonych z r\u00f3\u017cnymi innymi muzykami formacji. Wi\u0119c uwaga, b\u0119d\u0119 rzuca\u0142 nazwiskami!<!--more--><\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" width=\"100%\" height=\"450\" scrolling=\"no\" frameborder=\"no\" src=\"https:\/\/w.soundcloud.com\/player\/?url=https%3A\/\/api.soundcloud.com\/tracks\/190225889&amp;auto_play=false&amp;hide_related=false&amp;show_comments=true&amp;show_user=true&amp;show_reposts=false&amp;visual=true\"><\/iframe><\/p>\n<p>Najbli\u017csza naszym sercom (zak\u0142adam, \u017ce cudzoziemcy i tak w wi\u0119kszo\u015bci nie wiedz\u0105, o czym pisz\u0119) powinna by\u0107 p\u0142yta <strong>&#8222;Live Knots&#8221; (PAN Records 2015)<\/strong>, kt\u00f3ra zestawia dwa koncertowe wykonania utworu &#8222;Knots&#8221; (znanego ju\u017c z p\u0142yty &#8222;Audience of One&#8221;). Tokijskie, nagrane w marcu 2013 roku, z Joe Tali\u0105 na perkusji, oraz krakowskie z festiwalu Unsound z pa\u017adziernika tego samego roku. W tym drugim r\u00f3wnie\u017c bierze udzia\u0142 Talia, ale tak\u017ce Crys Cole (mikrofony kontaktowe) oraz orkiestra Sinfonietta Cracovia, kt\u00f3r\u0105 dyryguje Eyvind Kang. To pierwsze, w wersji bardziej surowej, jest ciekaw\u0105 wizj\u0105 alternatywnego budowania rockowej energii &#8211; sk\u0142adowe harmoniczne w szybkim tempie wydobywane z gitary elektrycznej towarzysz\u0105 g\u0119stej, bardzo motorycznej partii perkusji. Jedne i drugie wykorzystuj\u0105 bardzo szerok\u0105 palet\u0119 dynamiczn\u0105, co zreszt\u0105 dla Ambarchiego jest do\u015b\u0107 charakterystyczne. Talia jest dla mnie cichym bohaterem obu nagra\u0144 &#8211; jego r\u00f3wna gra w wysokim tempie buduje w znacznym stopniu napi\u0119cie i b\u0119dzie z pewno\u015bci\u0105 potwierdzeniem klasy i wszechstronno\u015bci tego muzyka dla tych, kt\u00f3rzy znaj\u0105 jego dzia\u0142ania w bardziej abstrakcyjnych rejonach (jak cho\u0107by pami\u0119tna p\u0142yta z Jamesem Rushfordem dla Bociana).<\/p>\n<p>Krakowska, orkiestrowa wersja z robi\u0105cymi wra\u017cenie glissandami i dodatkowymi brzmieniami generowanymi przez Kanga na alt\u00f3wce, ma na pewno charakter pe\u0142niejszy i pot\u0119\u017cniejszy. Mo\u017ce nawet szlachetniejszy, bo przynajmniej teoretycznie ju\u017c na wyj\u015bciu przearan\u017cowanie tego typu utworu na dzie\u0142o orkiestrowe dodaje mu ci\u0119\u017caru gatunkowego. Ale przy okazji jest ta wersja prawie dwukrotnie d\u0142u\u017csza, co mimo przebudowy ca\u0142o\u015bci oznacza jednak pewne rozwodnienie formu\u0142y tak sprawnie realizowanej w duecie. Pozostaj\u0119 wi\u0119c pod wra\u017ceniem tej pierwszej tokijskiej, cho\u0107 zgadzam si\u0119 z Unsoundem, \u017ce i tak warto by\u0142o Ambarchiego z tym utworem na festiwal \u015bci\u0105ga\u0107. <\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" width=\"100%\" height=\"450\" scrolling=\"no\" frameborder=\"no\" src=\"https:\/\/w.soundcloud.com\/player\/?url=https%3A\/\/api.soundcloud.com\/tracks\/165293058&amp;auto_play=false&amp;hide_related=false&amp;show_comments=true&amp;show_user=true&amp;show_reposts=false&amp;visual=true\"><\/iframe><\/p>\n<p>Cz\u0119\u015b\u0107 muzyk\u00f3w wsp\u00f3\u0142tworz\u0105cych to krakowskie wykonanie (Kang, Cole) spotkamy tak\u017ce na nowej studyjnej sol\u00f3wce Ambarchiego pt. <strong>&#8222;Quixotism&#8221; (Editions Mego 2015)<\/strong>. Tutaj potrzeba nieco wi\u0119cej cierpliwo\u015bci, ale te\u017c jest ona wynagradzana bardzo konsekwentnie. D\u0142ugi, ch\u0142odny, minimalistyczny, cho\u0107 budowany na nerwowym rytmie (za programowanie rytm\u00f3w odpowiada Thomas Brinkmann, na fortepianie gra John Tilbury) odcinek pierwszy niepostrze\u017cenie przechodzi w kolejne. Na winylu b\u0119dziemy wi\u0119c mieli w tym wypadku sztuczn\u0105 przerw\u0119 &#8211; ca\u0142o\u015b\u0107 zamierzona jest jako ci\u0105g p\u0142ynnie przelewaj\u0105cych si\u0119 i coraz bardziej wype\u0142nionych aran\u017cacyjnie utwor\u00f3w. Po drodze pojawia si\u0119 te\u017c, a jak\u017ce, orkiestra &#8211; tyle \u017ce ju\u017c nie z Krakowa, tylko z Islandii. Wklejona wy\u017cej &#8222;pi\u0105tka&#8221; to bajeczny, misternie utkany fina\u0142 z syntezatorowymi partiami Jima O&#8217;Rourke&#8217;a i tabl\u0105 U-zshaana. Ko\u0144c\u00f3wka zdecydowanie kontrastuje tu z pocz\u0105tkiem, ale ju\u017c nie tylko dynamik\u0105 &#8211; to album bardzo delikatny w por\u00f3wnaniu z innymi znanymi mi p\u0142ytami Ambarchiego, warto i\u015b\u0107 za rad\u0105 autora i podkr\u0119ci\u0107 ga\u0142k\u0119 we wzmacniaczu. <\/p>\n<p>Nagrywana w r\u00f3\u017cnych miejscach na \u015bwiecie w ci\u0105gu dw\u00f3ch lat, jest ta p\u0142yta r\u00f3wnie\u017c \u015bwietnym pokazem mo\u017cliwo\u015bci artysty, kt\u00f3ry du\u017co podr\u00f3\u017cuje i sw\u0105 wizj\u0119 jest w stanie z\u0142o\u017cy\u0107, dozbiera\u0107 w czasie takich woja\u017cy. Skoro ju\u017c wi\u0105za\u0107 elementy minimalizmu z technikami w stylu nurtu clicks &#038; cuts, to dlaczego nie zrobi\u0107 z tego z fachowcami w ka\u017cdej z dziedzin? Czemu nie wykorzysta\u0107 swojej outsiderskiej pozycji Australijczyka, domokr\u0105\u017ccy wsp\u00f3\u0142czesnej kultury, kt\u00f3ry wsz\u0119dzie musi dojecha\u0107, \u017ceby z tego kr\u0119cenia si\u0119 po r\u00f3\u017cnych kr\u0119gach wybitnych instrumentalist\u00f3w nie wykrzesa\u0107 jakiej\u015b ca\u0142kiem imponuj\u0105cej nowej jako\u015bci? <\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" width=\"100%\" height=\"450\" scrolling=\"no\" frameborder=\"no\" src=\"https:\/\/w.soundcloud.com\/player\/?url=https%3A\/\/api.soundcloud.com\/tracks\/183868511&amp;auto_play=false&amp;hide_related=false&amp;show_comments=true&amp;show_user=true&amp;show_reposts=false&amp;visual=true\"><\/iframe><\/p>\n<p>Zupe\u0142nie inny charakter ma duet Ambarchiego z Jimem O&#8217;Rourkiem na p\u0142ycie <strong>&#8222;Behold&#8221; (Editions Mego 2015)<\/strong>. I tu jest do\u015b\u0107 delikatnie, arty\u015bci powo\u0142uj\u0105 si\u0119 gdzie\u015b na stylistyk\u0119 &#8222;czwartego \u015bwiata&#8221; z nagra\u0144 Jona Hassella i Briana Eno, ale bardziej s\u0142ysz\u0119 tu psychodeliczn\u0105, krautrockow\u0105 podr\u00f3\u017c. Ambarchi wraca tu do swojego pierwotnego instrumentu (perkusja), ale te\u017c gra na gitarze, a ca\u0142\u0105 warstw\u0119 elektroniczn\u0105 buduje O&#8217;Rourke. Nagrali te dwie kompozycje (warto dotrze\u0107 do drugiej, nieco d\u0142u\u017cszej i bardziej &#8222;progresywnej&#8221; w brzmieniu) w tokijskim studiu O&#8217;Rourke&#8217;a, a masteringiem zaj\u0105\u0142 si\u0119 niezawodny pod tym wzgl\u0119dem berli\u0144ski D&#038;M, podkre\u015blaj\u0105c fakt, \u017ce to stosunkowo ciche nagranie ma paradoksalnie do\u015b\u0107 g\u0119sty charakter i zn\u00f3w ca\u0142kiem mocn\u0105 motoryk\u0119.<\/p>\n<p>Jeszcze wi\u0119cej \u017cycia jest oczywi\u015bcie w kolejnych improwizacjach tria O&#8217;Rourke&#8217;a i Ambarchiego z Keijim Haino, kt\u00f3rych trzecia cz\u0119\u015b\u0107 zosta\u0142a wydana pod jak zwykle barwnym tytu\u0142em <strong>&#8222;Tea Time For Those Determined to Completely Exhaust Every Bit of this Body They&#8217;ve Been Given&#8221; (Black Truffle 2015)<\/strong>. Panowie zn\u00f3w eksploatuj\u0105 klasyczn\u0105 formu\u0142\u0119 power trio (gitara-bas-perkusja) z wokalami Haino i ogolnie z bardzo r\u00f3\u017cnym skutkiem. Z pewno\u015bci\u0105 warto zatrzyma\u0107 si\u0119 na d\u0142u\u017cej przy otwieraj\u0105cym ca\u0142o\u015b\u0107 utworze &#8222;I Don&#8217;t Want to Drink&#8230;&#8221;, ale ca\u0142o\u015b\u0107 przeznaczona jest raczej nie dla fan\u00f3w klasycznego rocka i nawet nie dla wszystkich mi\u0142o\u015bnik\u00f3w muzyki Ambarchiego, kt\u00f3rzy powy\u017csz\u0105 seri\u0119 p\u0142yt powinni zaczyna\u0107 jednak od &#8222;Quixotismu&#8221;.  <\/p>\n<p>Dzi\u015b w radiowej Ddw\u00f3jce po 23.00 fragmenty wszystkich czterech p\u0142yt, a ju\u017c 11 kwietnia Oren Ambarchi na \u017cywo w warszawskim CSW podczas festiwalu <a href=\"https:\/\/www.facebook.com\/events\/1050870758272110\/\">Trans-wizje<\/a>. Co nie znaczy, \u017ce z wiosenn\u0105 wycieczk\u0105 do Zamku Ujazdowskiego nale\u017cy czeka\u0107 do kwietnia. Jutro <a href=\"https:\/\/www.facebook.com\/events\/764589836956686\/\">stypa wytw\u00f3rni cat|sun<\/a>, kt\u00f3ra &#8211; z uwagi na sk\u0142ad &#8211; zapowiada si\u0119 ca\u0142kiem weso\u0142o, a 19 marca kolejna edycja <a href=\"https:\/\/www.facebook.com\/events\/962280663811448\/\">Strefy Monotype<\/a>.  <\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Sztuka jest teoretycznie dobr\u0105 dyscyplin\u0105 dla leniuch\u00f3w, ale dlaczego by raz na jaki\u015b czas na muzyk\u0119 nie spojrze\u0107 przez pryzmat wydajno\u015bci pracy? Mam nawet kandydatur\u0119: Oren Ambarchi. Ma\u0142y przegl\u0105d jego ostatnich wydawnictw zaj\u0105\u0142by z powodzeniem nawet nadaktywnego recenzenta na okr\u0105g\u0142y tydzie\u0144, ale dzi\u015b (przed wieczorn\u0105 prezentacj\u0105 w Dw\u00f3jce) pozwol\u0119 sobie om\u00f3wi\u0107 te p\u0142yty cho\u0107by skr\u00f3towo. [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":7583,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[48,18,12,3,13,312,120,558,1923],"tags":[1967,1966,671,1964,1965,740,1149,1968,290],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/7579"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=7579"}],"version-history":[{"count":9,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/7579\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":7589,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/7579\/revisions\/7589"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media\/7583"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=7579"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=7579"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=7579"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}