
{"id":789,"date":"2011-05-09T17:42:00","date_gmt":"2011-05-09T15:42:00","guid":{"rendered":"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/?p=789"},"modified":"2011-05-09T22:39:13","modified_gmt":"2011-05-09T20:39:13","slug":"sto-lat-bohatera","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/2011\/05\/09\/sto-lat-bohatera\/","title":{"rendered":"Sto lat bohatera"},"content":{"rendered":"<p>W tych czasach sprzeda\u0142by pewnie dusz\u0119 telewizji na skrzy\u017cowaniu Wiertniczej i August\u00f3wki. Czeka\u0142em wi\u0119c wczoraj na jaki\u015b specjalny show w telewizji, na jaki\u015b wielki koncert, news w &#8222;Wiadomo\u015bciach&#8221;, nie m\u00f3wi\u0105c o s\u0142owie w kolejnym wydaniu &#8222;X Factora&#8221;. W ko\u0144cu <strong>Robert Johnson<\/strong> to by\u0142 wa\u017cny cz\u0142owiek &#8211; mo\u017ce nawet najwa\u017cniejszy dla rozwoju podstawowych XX-wiecznych gatunk\u00f3w muzyki rozrywkowej &#8211; rocka, bluesa, ba, nawet heavy metalu. Modelowy songwriter i wykonawca, trzy dekady prze<del datetime=\"2011-05-09T20:38:43+00:00\">z<\/del>d Dylanem. I przy okazji cz\u0142owiek wprowadzaj\u0105cy do muzyki nie\u015bmiertelne tematy (alkohol, \u015bmier\u0107 itd.) oraz najnowocze\u015bniejsze taktyki PR-u (opowie\u015b\u0107 o sprzedaniu diab\u0142u duszy na rozstaju dr\u00f3g podobno wymy\u015bli\u0142 i pu\u015bci\u0142 w obieg sam). Wprawdzie spiera si\u0119 z t\u0105 ocen\u0105 wielu specjalist\u00f3w, cho\u0107by Elijah Wald, kt\u00f3ry uwa\u017ca, \u017ce bez Roberta Johnsona blues i inne gatunki czarnej muzyki rozwija\u0142yby si\u0119 r\u00f3wnie pr\u0119\u017cnie, ale um\u00f3wmy si\u0119 co do jednego: rock&#8217;n&#8217;roll potrzebuje tego nie\u015bwi\u0119tego bohatera. <\/p>\n<p>Robert Johnson urodzi\u0142 si\u0119 8 maja 1911 roku i przy okazji jest to jeden z najbardziej niepodwa\u017calnych fakt\u00f3w w jego biografii, kt\u00f3ra &#8211; przy wszystkich proporcjach &#8211; przypomina troch\u0119 dzieje Shakespeare&#8217;a. Niby \u017cy\u0142 nie tak dawno temu, ale nie jeste\u015bmy w stanie do ko\u0144ca rozgry\u017a\u0107 jego biografii (tajemnicze okoliczno\u015bci \u015bmierci w wieku 27 lat), nie m\u00f3wi\u0105c ju\u017c o \u017ar\u00f3d\u0142ach samej muzyki. Nie wiemy nawet, jak naprawd\u0119 powinna brzmie\u0107 &#8211; bo jak twierdzi\u0142 w zesz\u0142ym roku Jon Wilde na \u0142amach &#8222;Guardiana&#8221;, a po nim odnotowa\u0142a &#8222;Gazeta Wyborcza&#8221;, nagrania Roberta Johnsona zosta\u0142y najprawdopodobniej przyspieszone o jakie\u015b 20 proc., by brzmia\u0142y atrakcyjniej &#8211; albo tak po prostu, cho\u0107by ze wzgl\u0119du na techniczne niedoskona\u0142o\u015bci.<\/p>\n<p>Ta p\u0142yta zawiera wszystkie 29 piosenek Roberta Johnsona nagrane w czasie dw\u00f3ch sesji &#8211; w San Antonio i w Dallas. Do tego 15 dodatkowych fragment\u00f3w &#8211; alternatywnych wersji piosenek i kr\u00f3tkich fragment\u00f3w. O siedem minut d\u0142u\u017cej ni\u017c na wydanym 21 lat temu albumie zatytu\u0142owanym po prostu &#8222;The Complete Recordings&#8221; (ten nowy wyd\u0142u\u017ca dodatkowa wersja &#8222;Traveling Riverside Blues&#8221; i jakie\u015b drobiazgi). W nowej wersji jest te\u017c wszystko od nowa przetransferowane z oryginalnych materia\u0142\u00f3w przez Stevena Laskera. W takiej dawce muzyka RJ wypada do\u015b\u0107 monotonnie, ale je\u015bli s\u0142ucha\u0107 po kawa\u0142ku i zderza\u0107 z tw\u00f3rczo\u015bci\u0105 poszczeg\u00f3lnych muzyk\u00f3w zafascynowanych Johnsonem, od Keitha Richardsa po Jacka White&#8217;a, obroni si\u0119 jako z\u0142oty klasyk muzyki popularnej. Niesamowicie s\u0142ucha si\u0119 przede wszystkim utwor\u00f3w wykonywanych niedawno w zupe\u0142nie nowych wersjach &#8211; cho\u0107by &#8222;Me And The Devil Blues&#8221; znanego z w wersji Gila Scotta-Herona albo &#8222;They&#8217;re Red Hot&#8221;  znanego dzi\u015b z wykonania Hugh Lauriego vel Dr. House&#8217;a. Orygina\u0142 pozostaje jednak orygina\u0142em &#8211; oczywi\u015bcie pod warunkiem, \u017ce wykonywa\u0142 go taki orygina\u0142.<\/p>\n<p>A je\u015bli kto\u015b potrzebuje jeszcze bardziej oryginalnej wersji orygina\u0142u i ma do wydania troch\u0119 wi\u0119cej pieni\u0119dzy, mo\u017ce przy okazji rocznicy zajrze\u0107 <a href=\"http:\/\/www.myplaydirect.com\/robert-johnson\/details\/5747793\">tutaj<\/a>.<\/p>\n<p><a href=\"\/wp-content\/uploads\/2011\/05\/robert_johnson_centennial.jpg\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" src=\"\/wp-content\/uploads\/2011\/05\/robert_johnson_centennial-150x150.jpg\" alt=\"\" title=\"robert_johnson_centennial\" width=\"150\" height=\"150\" class=\"alignleft size-thumbnail wp-image-793\" \/><\/a><strong>ROBERT JOHNSON &#8222;The Centennial Collection. The Complete Recordings&#8221;<\/strong><br \/>\nColumbia\/Sony 2011<br \/>\n<strong>10\/10<br \/>\nTrzeba pos\u0142ucha\u0107:<\/strong> Ile w tym wszystkim jest Jacka White&#8217;a, Erica Claptona, ale te\u017c Nicka Cave&#8217;a, Antony&#8217;ego &#038; The Johnsons, Jamesa Blake&#8217;a i innych bohater\u00f3w kultury muzycznej XXI wieku.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>W tych czasach sprzeda\u0142by pewnie dusz\u0119 telewizji na skrzy\u017cowaniu Wiertniczej i August\u00f3wki. Czeka\u0142em wi\u0119c wczoraj na jaki\u015b specjalny show w telewizji, na jaki\u015b wielki koncert, news w &#8222;Wiadomo\u015bciach&#8221;, nie m\u00f3wi\u0105c o s\u0142owie w kolejnym wydaniu &#8222;X Factora&#8221;. W ko\u0144cu Robert Johnson to by\u0142 wa\u017cny cz\u0142owiek &#8211; mo\u017ce nawet najwa\u017cniejszy dla rozwoju podstawowych XX-wiecznych gatunk\u00f3w muzyki [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[22,3,7,435],"tags":[575],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/789"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=789"}],"version-history":[{"count":7,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/789\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":798,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/789\/revisions\/798"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=789"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=789"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=789"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}