
{"id":7978,"date":"2015-05-29T11:24:21","date_gmt":"2015-05-29T09:24:21","guid":{"rendered":"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/?p=7978"},"modified":"2015-05-29T11:24:45","modified_gmt":"2015-05-29T09:24:45","slug":"nie-takie-proste-piosenki","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/2015\/05\/29\/nie-takie-proste-piosenki\/","title":{"rendered":"Nie takie proste piosenki"},"content":{"rendered":"<p>Nie potrzeba wielkich wst\u0119p\u00f3w, gdy chodzi o now\u0105 piosenkow\u0105 p\u0142yt\u0119 Jima O&#8217;Rourke&#8217;a. Producent, gitarzysta, wizjoner, wsp\u00f3\u0142pracownik Sonic Youth i Wilco, dw\u00f3ch spo\u015br\u00f3d najwa\u017cniejszych gitarowych zespo\u0142\u00f3w ostatnich dekad, no i improwizator (jego p\u0142yt z muzyk\u0105, najog\u00f3lniej m\u00f3wi\u0105c, &#8222;eksperymentaln\u0105&#8221; ukazuje si\u0119 czasem kilka w roku), ostatni raz piosenki na p\u0142ycie zaproponowa\u0142 nam 14 lat temu na p\u0142ycie &#8222;Insignificance&#8221;. P\u00f3\u017aniej na sta\u0142e wyprowadzi\u0142 si\u0119 do Japonii &#8211; kraju, gdzie od dawna czu\u0142 si\u0119 jak w domu &#8211; i wyda\u0142 m.in. \u015bwietny instrumentalny album &#8222;The Visitor&#8221;, ale nad piosenkami pracowa\u0142 d\u0142ugie lata. Nagrywa\u0142 je na miejscu ze sformowanym tam kwartetem (fortepian, bas, perkusja, smyczki) i zaproszonymi go\u015b\u0107mi. Wszyscy to Japo\u0144czycy. Nie mo\u017cna jednak napisa\u0107, \u017ce nie ucierpia\u0142 przy tworzeniu tej p\u0142yty \u017caden Japo\u0144czyk, bo muzyk\u00f3w uda\u0142o si\u0119  O&#8217;Rourkowi (jak m\u00f3wi na \u0142amach magazynu &#8222;Uncut&#8221;) zam\u0119czy\u0107 i doprowadzi\u0107 do sytuacji kra\u0144cowych swoim perfekcjonizmem. Wystarczy pos\u0142ucha\u0107 &#8222;Simple Songs&#8221; po raz kolejny, i kolejny, \u017ceby w t\u0119 opowie\u015b\u0107 uwierzy\u0107.<!--more--><\/p>\n<p>Rzecz zosta\u0142a wydana ewidentnie z my\u015bl\u0105 o no\u015bnikach fizycznych i brzmi, hm, p\u0142asko, ale dynamicznie zarazem. Kluczem jest zapewne produkcja lat 70., kompresja przywodzi od razu na my\u015bl tamt\u0105 epok\u0119, a mastering , jak podejrzewam, zrobiony jest pod winyl. To charakterystyka brzmienia tak r\u00f3\u017cna od tego, jak si\u0119 dzi\u015b nagrywa, \u017ce mo\u017ce by\u0107 w pierwszym momencie trudna do zniesienia. Je\u015bli si\u0119 jednak ws\u0142ucha\u0107, wszystko jest w jak najlepszym porz\u0105dku. S\u0142ycha\u0107 szczeg\u00f3\u0142y, jest oddech, p\u0142yta zupe\u0142nie nie m\u0119czy przy powt\u00f3rnych ods\u0142uchach. Ale brzmienie to nie b\u0119dzie ostatnie zaskoczenie.<\/p>\n<p>Druga sprawa to styl. Krzy\u017c\u00f3wka soft rocka i rocka progresywnego, dw\u00f3ch gatunk\u00f3w dominuj\u0105cych w latach 70., kt\u00f3re jednak, je\u015bli s\u0105 dzi\u015b powa\u017cane, to raczej wybi\u00f3rczo. Czy na podstawie poprzednich do\u015bwiadcze\u0144 kto\u015b sobie na przyk\u0142ad wyobra\u017ca\u0142 Jima O&#8217;Rourke&#8217;a w wersji Genesis? To mo\u017ce by\u0107 du\u017cy szok, ale zmniejszy go fakt, \u017ce autor p\u0142yty ca\u0142y czas \u017congluje gatunkami z lat 70., zmieniaj\u0105c tropy wielokrotnie &#8211; czasem bardzo gwa\u0142townie &#8211; w obr\u0119bie jednej piosenki. <\/p>\n<p>Strona A (operujmy terminologi\u0105 p\u0142yty winylowej) od pierwszych sekund przywodzi skojarzenia z AOR (album-oriented rock, ewentualnie adult-oriented rock by\u0142 taki termin), ale te\u017c z The Allman Brothers Band, no i brytyjskich The Moody Blues. Bardzo niespokojna stylistyka zanurzona w latach 70. Z kolei w wokalach i pos\u0119pnym charakterze &#8222;Friends with Benfits&#8221; s\u0142ysz\u0119 a to Petera Gabriela, a to Roberta Wyatta. Te nawi\u0105zania b\u0119d\u0105 wraca\u0107. <\/p>\n<p>&#8222;That Weekend&#8221; brzmi mniej imponuj\u0105co, cho\u0107 znajd\u0105 w tym utworze sporo energii mi\u0142o\u015bnicy dzisiejszego rocka, z Arcade Fire w\u0142\u0105cznie. Za to perfekcyjnym utworem pod ka\u017cdym wzgl\u0119dem jest &#8222;Half Life Crisis&#8221; &#8211; i \u015bpiew, i rytmiczny podk\u0142ad fortepianu, i linia gitarowa prowadzona z wokalami, i melodia zwrotki, i wreszcie specyficzny jazzowy feeling, &#8222;cool&#8221;, wszystko, z wyj\u0105tkiem mo\u017ce skrzypiec, przemawia tym razem za Steely Dan. Cho\u0107 to Steely Dan w jednej osobie, wokalisty i gitarzysty zarazem. Refleksyjna, bogato zaaran\u017cowana i lekko pompatyczna ballada &#8222;Hotel Blue&#8221; mo\u017ce z kolei przywodzi\u0107 skojarzenia z Genesis, cho\u0107 podlanym dramatyczn\u0105 ekspresj\u0105 o bardziej ameryka\u0144skim charakterze.<\/p>\n<p>Strona B zaczyna si\u0119 od delikatnego &#8222;These Hands&#8221; \u015bpiewanego na tle partii gitary hawajskiej, kt\u00f3re mo\u017cna usytuowa\u0107 gdzie\u015b pomi\u0119dzy Toddem Rundgrenem a Robertem Wyattem, czy &#8211; na upartego &#8211; nawet w okolicy ballad Floyd\u00f3w. \u015awietny, znakomity wr\u0119cz &#8222;Last Year&#8221; to zn\u00f3w wyj\u015bciowo rock progresywny &#8211; okolice U.K.? &#8211; zmierzaj\u0105cy w kierunku The Allman Brothers Band, a potem Steely Dan. Taka elegancja i dok\u0142adno\u015b\u0107 we wszystkich zmianach tempa, nastroju, drobnych tremolach perkusji, przej\u015bciach &#8211; to si\u0119 nie zdarza we wsp\u00f3\u0142czesnych kompozycjach, a w szczeg\u00f3lno\u015bci w aran\u017cacjach gitarowych. Zreszt\u0105 gitara lidera gra tu g\u0142\u00f3wn\u0105 rol\u0119, nie milknie ani na moment. Nie ma to w istocie nic wsp\u00f3lnego z tytu\u0142owym has\u0142em zapowiadaj\u0105cym &#8222;Proste piosenki&#8221;. Zreszt\u0105 tytu\u0142 to pewnie \u015bwiadectwo ironii. O&#8217;Rourke sp\u0119dzi\u0142 nad t\u0105 jedn\u0105 piosenk\u0105 sze\u015b\u0107 lat i &#8222;ci\u0105gle nie jest do ko\u0144ca zadowolony z efektu&#8221;. Postawa bardzo bliska pracy innego perfekcjonisty \u015bwiata muzyki, czyli Donalda Fagena, ale rezultat lepszy ni\u017c w wypadku ostatniej solowej p\u0142yty wokalisty Steely Dan. <\/p>\n<p>Dalej mamy &#8222;End of the Road&#8221; &#8211; zn\u00f3w ballad\u0119 w smyczkowej oprawie, najpierw troch\u0119 ckliwa, potem bardzo dynamicznie si\u0119 rozwijaj\u0105c\u0105. A na koniec &#8222;All Your Love&#8221;, najd\u0142u\u017cszy utw\u00f3r na p\u0142ycie, kt\u00f3ry zn\u00f3w przynosi mn\u00f3stwo skojarze\u0144 z jazzow\u0105 harmonicznie, a rockow\u0105 formalnie gr\u0105 Steely Dan, a przy tym stanowi chyba najprostszy pomost pomi\u0119dzy dzisiejszym Jimem O&#8217;Rourke a tym z okresu &#8222;Insignificance&#8221; i &#8222;Eureki&#8221;. Teoretycznie wi\u0119c naj\u0142atwiej by\u0142oby s\u0142ucha\u0107 tej p\u0142yty od ko\u0144ca. Pro\u015bciej b\u0119dzie od pocz\u0105tku do ko\u0144ca, a potem od nowa, bo rzecz &#8211; jak przysta\u0142o na \u015bwietnie zrobiony kawa\u0142ek muzyki rozrywkowej &#8211; do\u015b\u0107 mocno uzale\u017cnia.<\/p>\n<p>O&#8217;Rourke oczywi\u015bcie doskonale wie, jak ma by\u0107 u\u0142o\u017cony album i ile ma trwa\u0107. Jego idee fixe, kt\u00f3r\u0105 ostatnio przedstawia\u0142, to 38 minut jako idealna d\u0142ugo\u015b\u0107 p\u0142yty z muzyk\u0105. W wielu momentach rzeczywi\u015bcie udawa\u0142o mu si\u0119 trafia\u0107 idealnie lub by\u0107 blisko. &#8222;Simple Songs&#8221; trwa 37 minut i 33 sekundy. Co autor rozbrajaj\u0105co t\u0142umaczy: Zawsze lepiej, gdy chc\u0105 wi\u0119cej, gdy czekaj\u0105 na te 27 sekund. <\/p>\n<p>Czekaj\u0105 wi\u0119c i, znaj\u0105c O&#8217;Rourke&#8217;a, jeszcze poczekaj\u0105. I dobrze, bo na takie p\u0142yty czeka\u0107 warto. <\/p>\n<p><strong>JIM O&#8217;ROURKE <em>Simple Songs<\/em><\/strong>, Drag City 2015, <strong>8\/10<\/strong><\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" width=\"420\" height=\"315\" src=\"https:\/\/www.youtube.com\/embed\/v7-VFiUkjbI\" frameborder=\"0\" allowfullscreen><\/iframe><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Nie potrzeba wielkich wst\u0119p\u00f3w, gdy chodzi o now\u0105 piosenkow\u0105 p\u0142yt\u0119 Jima O&#8217;Rourke&#8217;a. Producent, gitarzysta, wizjoner, wsp\u00f3\u0142pracownik Sonic Youth i Wilco, dw\u00f3ch spo\u015br\u00f3d najwa\u017cniejszych gitarowych zespo\u0142\u00f3w ostatnich dekad, no i improwizator (jego p\u0142yt z muzyk\u0105, najog\u00f3lniej m\u00f3wi\u0105c, &#8222;eksperymentaln\u0105&#8221; ukazuje si\u0119 czasem kilka w roku), ostatni raz piosenki na p\u0142ycie zaproponowa\u0142 nam 14 lat temu na p\u0142ycie [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":7979,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[12,312,120,7,1923,106],"tags":[671],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/7978"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=7978"}],"version-history":[{"count":2,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/7978\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":7981,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/7978\/revisions\/7981"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media\/7979"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=7978"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=7978"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=7978"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}