
{"id":8058,"date":"2015-06-12T10:12:30","date_gmt":"2015-06-12T08:12:30","guid":{"rendered":"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/?p=8058"},"modified":"2015-06-12T10:22:31","modified_gmt":"2015-06-12T08:22:31","slug":"niesprawiedliwa-dymisja-johna-luriego","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/2015\/06\/12\/niesprawiedliwa-dymisja-johna-luriego\/","title":{"rendered":"Niesprawiedliwa dymisja Johna Luriego"},"content":{"rendered":"<p>Dzi\u015b w Zach\u0119cie <a href=\"http:\/\/www.zacheta.art.pl\/article\/view\/2495\/john-lurie-probuje-myslec-prosze-badz-cicho\">otwarcie wystawy malarstwa<\/a> <strong>Johna Luriego<\/strong>, kt\u00f3rego wiele os\u00f3b ma za oszusta. No dobra, sam widzia\u0142em w nim oszusta. Dlaczego? Zrobi\u0142 karier\u0119 jako amatorski aktor w filmach modnego re\u017cysera zatrudniaj\u0105cego tak naprawd\u0119 ulubionych muzyk\u00f3w. Nagrywaj\u0105c p\u0142yty, przez lata m\u00f3wi\u0142, \u017ce to &#8222;fake jazz&#8221;, czyli oszukany jazz. Dla swojej grupy wybra\u0142 nazw\u0119 The Lounge Lizards &#8211; od m\u0142odych, dobrze ubranych podrywaczy, kt\u00f3rzy za punkt honoru bior\u0105 sobie bajerowanie bogatych znudzonych kobiet. Wymy\u015bli\u0142 jednego z ciekawszych nieistniej\u0105cych muzyk\u00f3w. Lubi\u0142em go bardzo, ale zarazem patrzy\u0142em &#8211; jak to na cz\u0142owieka wielu talent\u00f3w &#8211; z dystansem. Odszed\u0142 tymczasem na lata od muzyki za spraw\u0105 choroby, o kt\u00f3rej opowiada <a href=\"http:\/\/www.polityka.pl\/tygodnikpolityka\/kultura\/1621197,1,john-lurie-pokaze-w-zachecie-swoje-obrazy.read\">w rozmowie dla &#8222;Polityki&#8221;<\/a>. Po latach pos\u0142ucha\u0142em go na nowo i tym bardziej uznaj\u0119 to odej\u015bcie za wielk\u0105 niesprawiedliwo\u015b\u0107. Im bardziej go s\u0142ucham, tym mocniej s\u0142ysz\u0119 w nim nie oszusta, tylko wizjonera. A po kilku dniach s\u0142uchania chcia\u0142bym si\u0119 podzieli\u0107 kr\u00f3tkim poradnikiem. Oto Lurie dla pocz\u0105tkuj\u0105cych.<!--more--><\/p>\n<p>Najpierw cytat (via &#8222;The Wire&#8221; sprzed 28 lat): <em>Trzy miesi\u0105ce mojego \u017cycia po\u015bwi\u0119ci\u0142em na granie w filmach. Ale poniewa\u017c si\u0119 pojawi\u0142em w &#8222;Inaczej ni\u017c w raju&#8221;, a potem &#8222;Poza prawem&#8221;, wszyscy znaj\u0105 mnie z ekranu. O tym, co robi\u0119 w muzyce, nie wie pieprzony pies z kulaw\u0105 nog\u0105. Wczoraj udziela\u0142em wywiadu, kole\u015b pokazuje m\u00f3j futera\u0142 na saksofon i pyta: &#8222;Co to jest?&#8221;.<\/em> <\/p>\n<p>Trzy proste fakty \u0142atwiej docieraj\u0105 do mnie dzi\u015b ni\u017c gdy fascynowa\u0142em si\u0119 Luriem w latach 90., w du\u017cej mierze odkrywaj\u0105c jego muzyk\u0119 za spraw\u0105 Jarmuscha. Po pierwsze, postawa. To jego rzekome &#8222;oszustwo&#8221; to wyj\u015bcie poza \u015brodowisko, po\u0142\u0105czone z fascynacj\u0105 jazzem. Nie przypomina Wam to czego\u015b? Naprawd\u0119? A scena yassowa? Druga sprawa &#8211; styl muzyczny. Kr\u00f3tkie utwory, ucinane na punkow\u0105 mod\u0142\u0119, z mocno bij\u0105c\u0105 sekcj\u0105 rytmiczn\u0105, na pocz\u0105tku praktycznie bez sol\u00f3wek. W \u0142\u0105czeniu punka z jazzem The Lounge Lizards byli pionierami, o czym \u015bwiadczy pierwszy album z roku 1981 <em>The Lounge Lizards<\/em>, zestaw w\u0142asnych utwor\u00f3w i standard\u00f3w (Thelonious Monk, Earle Hagen) przedstawionych w syntetycznej formule. Po trzecie &#8211; spos\u00f3b bycia podkre\u015blaj\u0105cy bycie pomostem mi\u0119dzy tradycj\u0105 a nowoczesno\u015bci\u0105. Prowokacyjna elegancja. W tym sensie grupa Luriego wyprzedzi\u0142a na przyk\u0142ad <a href=\"http:\/\/photos.allaboutjazz.com\/gallery_image.php?id=142026\">Mostly Other People Do the Killing<\/a>. <\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" width=\"500\" height=\"385\" src=\"https:\/\/www.youtube.com\/embed\/LQkVL-eTY0k\" frameborder=\"0\" allowfullscreen><\/iframe><\/p>\n<p><strong>THE LOUNGE LIZARDS <em>The Lounge Lizards<\/em><\/strong>, Editions EG 1981, <strong>9\/10<\/strong><br \/>\nZa\u0142o\u017cona w roku 1978, grupa Johna Luriego i jego brata Evana by\u0142a od razu w pe\u0142ni przemy\u015blanym zjawiskiem. Graj\u0105cy w niej na pocz\u0105tku Steven Piccolo celowa\u0142 w twardej grze na gitarze basowej, perkusista Anton Fier otar\u0142 si\u0119 o now\u0105 fal\u0119 i Pere Ubu, a Arto Lindsay wrzuca tu (np. w <em>I Remember Coney Island<\/em>) brudne partie przesterowanej gitary, kt\u00f3re by\u0142yby r\u00f3wnie na miejscu w \u00f3wczesnej tw\u00f3rczo\u015bci Sonic Youth czy Swans, a przede wszystkim sprawiaj\u0105, \u017ce TLL mo\u017cna sklasyfikowa\u0107 jako cz\u0119\u015b\u0107 sceny No Wave. Bracia Lurie (Evan to pianista) trzymaj\u0105 ca\u0142y band w ryzach, komponuj\u0105 (g\u0142\u00f3wnie John), ale produkcj\u0119 ca\u0142o\u015bci oddaj\u0105 nikomu innemu, tylko mistrzowi sprzed lat, Teo Macero, kt\u00f3rego s\u0142uch w intensywnych miniaturach Luriego sprawdza si\u0119 r\u00f3wnie dobrze co wcze\u015bniej w kola\u017cowo re\u017cyserowanych, d\u0142ugich formach u Milesa Davisa. Przez wiele lat by\u0142a to moja jedyna p\u0142yta, kt\u00f3rej autorzy nosili krawaty (przyznajmy, \u017ce modniejsze ni\u017c MOPTTK). W\u015br\u00f3d jazzowych inspiracji Luriego mo\u017cna by\u0142o znale\u017a\u0107 soundtracki kina noir, ale te\u017c tw\u00f3rczo\u015b\u0107 Ornette&#8217;a Colemana, kt\u00f3rego lider Lounge Lizards bardzo ceni\u0142 jako saksofonist\u0119 (cytuj\u0119: <em>un-fuckin\u2019-believable<\/em>), cho\u0107 idei <em>harmolodics<\/em> nie rozumia\u0142, jak wi\u0119kszo\u015b\u0107.<\/p>\n<p>P\u00f3\u017aniej grupa zaliczy\u0142a eksperyment wsp\u00f3\u0142pracy z Teo Macero przy p\u0142ycie z muzyk\u0105 symfoniczn\u0105, a sk\u0142ad si\u0119 zmieni\u0142 &#8211; Piccolo zast\u0105piony zosta\u0142 przez Erika Sanko, Lindsay &#8211; przez Marca Ribota. Pojawi\u0142 si\u0119 drugi saksofonista, ale i sam Lurie cz\u0119\u015bciej grywa\u0142 sol\u00f3wki &#8211; szczeg\u00f3lnie na licznych w latach 80. p\u0142ytach koncertowych. Z tych ostatnich wyr\u00f3\u017cni\u0142bym <em>Live In Tokyo &#8211; Big Heart<\/em> (Antilles 1986), gdzie s\u0142ycha\u0107 (ju\u017c w tym poszerzonym sk\u0142adzie, z Ribotem) na przyk\u0142ad zaskakuj\u0105ce zainteresowanie konwencj\u0105 surf, kt\u00f3ra p\u00f3\u017aniej mia\u0142a na scenie nowojorskiej wraca\u0107, cho\u0107by u Zorna. I otwarcie na nieco d\u0142u\u017csze formy. Cho\u0107 koncert w Berlinie z roku 1991, dost\u0119pny w ca\u0142o\u015bci w sieci, brzmi do dzi\u015b fantastycznie i b\u0119dzie si\u0119 podoba\u0142 tak\u017ce np. mi\u0142o\u015bnikom muzyki Toma Waitsa z lat 80.<\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" width=\"500\" height=\"375\" src=\"https:\/\/www.youtube.com\/embed\/2njV16CtqOk\" frameborder=\"0\" allowfullscreen><\/iframe><\/p>\n<p><strong>JOHN LURIE<em> Down by Law\/Variety<\/em><\/strong>, Strange &#038; Beautiful Music 1987, <strong>8\/10<\/strong><br \/>\nJeden z najwcze\u015bniej przeze mnie us\u0142yszanych fragment\u00f3w muzyki Luriego &#8211; ni\u017cej, g\u0142\u0119biej osadzonej, skoncentrowanej na kontrabasowych groove&#8217;ach ze (z kolei) bardziej tradycyjnie graj\u0105cym perkusist\u0105 (a w\u0142a\u015bciwie &#8211; perkusistami) i znaczn\u0105 cz\u0119\u015bci\u0105 sk\u0142adu TLL na pok\u0142adzie &#8211; w\u0142\u0105cznie z tym, \u017ce mamy tu i Lindsaya, i Ribota. To muzyka ilustracyjna, kt\u00f3ra dobrze dzia\u0142a\u0142a u Jarmuscha (sam kiedy\u015b przypomina\u0142em fraz\u0119 z Waitsa: <em>Jim, s\u0142uchaj, to nie jest tw\u00f3j film, to tylko reklam\u00f3wka mojej piosenki<\/em>), kt\u00f3ry soundtracki czuje doskonale, a w tamtych czasach znany by\u0142 z wype\u0142niania ca\u0142ych obsad film\u00f3w znajomymi muzykami. Wcze\u015bniej ju\u017c da\u0142 Luriemu szans\u0119 b\u0142y\u015bni\u0119cia \u015bcie\u017ck\u0105 do <em>Inaczej ni\u017c w raju<\/em>.<em> Poza prawem<\/em> z tajemnic\u0105, rozterk\u0105, wahaniem, minimalizmem i lekk\u0105 egzotyk\u0105 oraz \u015bwietnymi partiami saksofonu (w tym paronutowym dos\u0142ownie tematem &#8211; jak\u017ce innym od tych z TLL) by\u0142o jednak dla mnie pierwsze. Filmowa tw\u00f3rczo\u015b\u0107 Luriego zosta\u0142a p\u00f3\u017aniej zauwa\u017cona przez masy, gdy dosta\u0142 w latach 90. nominacj\u0119 do Grammy za muzyk\u0119 z filmu <em>Dorwa\u0107 ma\u0142ego<\/em>.<\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" width=\"500\" height=\"375\" src=\"https:\/\/www.youtube.com\/embed\/B4qr28LU9VQ\" frameborder=\"0\" allowfullscreen><\/iframe><\/p>\n<p><strong>THE LOUNGE LIZARDS<em> Queen of All Ears<\/em><\/strong>, Strange &#038; Beautiful Music 1998, <strong>9\/10<\/strong><br \/>\nPrawdopodobnie najbardziej niedocenion\u0105 sfer\u0105 dzia\u0142a\u0144 Luriego jest jego gra na saksofonie. Zwykle wybiera alt, czasem saksofon sopranowy, jego frazy s\u0105 cz\u0119sto popl\u0105tane jak dzieci\u0119ce gryzmo\u0142y, ale bardzo p\u0142ynne. Nie wiem, na jakim etapie choroby by\u0142, kiedy nagrywa\u0142 <em>Queen of All Ears<\/em>, ale w mojej opinii to album chyba najlepiej pokazuj\u0105cy jego liczne talenty. Poza \u015bliczn\u0105 gr\u0105 na saksofonie od pierwszych minut <em>The First and Royal Queen<\/em> mamy tu sporo w\u0105tk\u00f3w bluesowych (np. <em>She Drove Me Mad<\/em>), kt\u00f3re wyprzedzaj\u0105 tu p\u0142yt\u0119 Marvina Pontiaca (o niej za chwil\u0119). Mamy wreszcie intensywnie przetwarzane brzmienia etniczne (<em>Monsters Over Bangkok<\/em>) i wklejon\u0105 powy\u017cej jedn\u0105 z najlepszych kompozycji Luriego w og\u00f3le, czyli napisane razem z Erikiem Sanko <em>The Birds Near Her House<\/em>. Jakby tego by\u0142o ma\u0142o, Evan Lurie b\u0142yszczy we wspania\u0142ych partiach fortepianowych (cho\u0107by w \u015brodkowej cz\u0119\u015bci <em>The Birds&#8230;<\/em>), a zesp\u00f3\u0142, rozszerzony do rozmiar\u00f3w oktetu, potrafi zagra\u0107 z orkiestrowym rozmachem. <em>Queen&#8230;<\/em> ilustruj\u0105 graficznie prace Luriego, z charakterystycznymi zabawnie dos\u0142ownymi tytu\u0142ami. I tak ok\u0142adka p\u0142yty to <em>Ptak chce zer\u017cn\u0105\u0107 dwa w\u0119\u017ce. W\u0119\u017ce s\u0105 przera\u017cone<\/em>. Wi\u0119cej takich obraz\u00f3w w Zach\u0119cie.<\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" width=\"500\" height=\"285\" src=\"https:\/\/www.youtube.com\/embed\/iQqLQ_aLw9E?list=PLAAA08938E559E4CC\" frameborder=\"0\" allowfullscreen><\/iframe><\/p>\n<p><strong>MARVIN PONTIAC <em>The Legendary Marvin Pontiac: Greatest Hits<\/em><\/strong>, Strange &#038; Beautiful Music 1999, <strong>8\/10 <\/strong><br \/>\nPrzyk\u0142adem poczucia humoru Luriego by\u0142a te\u017c kreacja Marvina Pontiaca. Urodzony w 1932 r., mia\u0142 by\u0107 synem Afryka\u0144czyka z Mali (kolebki bluesa!) i nowojorskiej \u017byd\u00f3wki. Lata m\u0142odzie\u0144cze sp\u0119dzi\u0142 w Afryce, w Bamako, potem podr\u00f3\u017cowa\u0142 do Chicago, Teksasu i Detroit, przesi\u0105kaj\u0105c po drodze r\u00f3\u017cnego rodzaju ameryka\u0144skimi tradycjami muzycznymi. Zdoby\u0142 niewielk\u0105 popularno\u015b\u0107 w latach 50., cieszy\u0142 si\u0119 pono\u0107 s\u0142aw\u0105 jedynego muzyka, kt\u00f3rego s\u0142ucha\u0142 Jackson Pollock podczas malowania obraz\u00f3w. Ten ostatni przes\u0142a\u0142 nawet Pontiacowi kilka p\u0142\u00f3cien, ale ten \u2013 nie zdaj\u0105c sobie sprawy, z czym ma do czynienia \u2013 wyrzuci\u0142 je na \u015bmieci. Na koniec, w latach 70., kompletnie oszala\u0142 \u2013 twierdzi\u0142, \u017ce jego cia\u0142o opanowali kosmici, zgin\u0105\u0142 w 1977 r. potr\u0105cony przez autobus. W kreacj\u0119 tej biograficznej fantazji Lurie wci\u0105gn\u0105\u0142 du\u017ce gwiazdy &#8211; m.in. Leonarda Cohena i Iggy&#8217;ego Popa, kt\u00f3rzy potwierdzili publicznie szacunek dla muzyki Pontiaca. Sam Lurie te\u017c dopisa\u0142 si\u0119 do d\u0142ugiej listy fan\u00f3w: \u201eMarvin Pontiac zmieni\u0142 moje \u017cycie\u201d.<br \/>\nAlbum, zrealizowany przez Luriego z pomoc\u0105 wielu sta\u0142ych wsp\u00f3\u0142pracownik\u00f3w m.in. Marca Ribota, Stevena Bernsteina i Johna Medeskiego, jest przy tym dopracowan\u0105 p\u0142yt\u0105 bluesow\u0105 mi\u0119dzy Afryk\u0105 a Ameryk\u0105. Czasem kojarzy si\u0119 z tw\u00f3rczo\u015bci\u0105 Dr. Johna, ale cz\u0119sto te\u017c si\u0119ga cho\u0107by do klimatu muzyki filmowej lidera Lounge Lizards. S\u0105 tu \u015bwietne momenty, takie jak fantastyczny utw\u00f3r <em>Small Car<\/em>. Wi\u0119c nie tylko \u017cart &#8211; jak w wypadku ca\u0142ej, imponuj\u0105cej z dzisiejszej perspektywy tw\u00f3rczo\u015bci Johna Luriego.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Dzi\u015b w Zach\u0119cie otwarcie wystawy malarstwa Johna Luriego, kt\u00f3rego wiele os\u00f3b ma za oszusta. No dobra, sam widzia\u0142em w nim oszusta. Dlaczego? Zrobi\u0142 karier\u0119 jako amatorski aktor w filmach modnego re\u017cysera zatrudniaj\u0105cego tak naprawd\u0119 ulubionych muzyk\u00f3w. Nagrywaj\u0105c p\u0142yty, przez lata m\u00f3wi\u0142, \u017ce to &#8222;fake jazz&#8221;, czyli oszukany jazz. Dla swojej grupy wybra\u0142 nazw\u0119 The Lounge [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":8094,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[12,31,3,312,120,1,7,1314,111,678,367,4],"tags":[2074,2076,2073],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/8058"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=8058"}],"version-history":[{"count":19,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/8058\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":8105,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/8058\/revisions\/8105"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media\/8094"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=8058"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=8058"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=8058"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}