
{"id":8150,"date":"2015-06-19T09:15:27","date_gmt":"2015-06-19T07:15:27","guid":{"rendered":"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/?p=8150"},"modified":"2015-06-19T09:19:37","modified_gmt":"2015-06-19T07:19:37","slug":"budyn-kontra-bigos","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/2015\/06\/19\/budyn-kontra-bigos\/","title":{"rendered":"Budy\u0144 kontra bigos"},"content":{"rendered":"<p>Dosta\u0142em od koncernu Sony wiadomo\u015b\u0107 prasow\u0105, wed\u0142ug kt\u00f3rej muzyka, tak jak pieprz i s\u00f3l, zmieni nam smak jedzenia. I nie w spos\u00f3b banalny, typu piosenka turystyczna &#8211; kie\u0142basa z rusztu, klasycy wiede\u0144scy &#8211; Apfelstrudel, a heavy metal &#8211; zupa z chmielu. Prof. Charles Spence z Oksfordu, kt\u00f3rego cytuj\u0105 (ostrzegam, \u017ce robi\u0105 to po to, aby sprzeda\u0107 technologi\u0119 multi-room, jakkolwiek karko\u0142omne si\u0119 to wydaje), twierdzi, \u017ce nawet drobne zmiany czynnik\u00f3w otoczenia, w tym muzyki, wp\u0142yn\u0105 na odbi\u00f3r smak\u00f3w. Ma to kilka praktycznych i ca\u0142kiem wystrza\u0142owych efekt\u00f3w, o kt\u00f3rych opowiem wam dalej, w dodatku nie pr\u00f3buj\u0105c wam niczego sprzeda\u0107 (w szczeg\u00f3lno\u015bci: technologii multi-room). Cho\u0107 b\u0119d\u0105 i p\u0142yty.<!--more--><\/p>\n<p>Pierwsza sensacja to fakt, \u017ce zdaniem prof. Spence&#8217;a s\u0142uchanie muzyki klasycznej powoduje, \u017ce &#8222;wina i inne alkohole sprawiaj\u0105 wra\u017cenie trunk\u00f3w wy\u017cszej jako\u015bci&#8221;. Podoba mi si\u0119 to jako spos\u00f3b oddawania kulturze tego, pod wp\u0142ywem czego stajemy si\u0119 mniej kulturalni. Czyli pieni\u0105dze zaoszcz\u0119dzone na winie (Biedronka zamiast Kondrata itd.) mo\u017cna wyda\u0107 na komplet symfonii Johannesa Brahmsa &#8211; i wszystko si\u0119 b\u0119dzie zgadza\u0142o.<\/p>\n<p>Kolejne twierdzenia oskfordzkiego profesora to (w skr\u00f3cie): przy wolnej muzyce d\u0142u\u017cej odczuwamy smak (czyli chillout), im bardziej podoba nam si\u0119 muzyka, tym bardziej nam smakuje (co zmierza ku: &#8222;bo zgin\u0119\u0142a gdzie\u015b p\u0142yta Pink Floyd&#8221; zamiast &#8222;bo zupa by\u0142a za s\u0142ona&#8221;), a do tego dob\u00f3r instrumentu wzmacnia smaki. &#8222;D\u017awi\u0119k fortepianu dobrze pasuje do owoc\u00f3w takich jak je\u017cyny, brzoskwinie czy maliny&#8221;. Czyli pianistyk\u0119 lepiej traktowa\u0107 jako zjawisko sezonowe. Poza tym chrupanie lub podobne d\u017awi\u0119ki &#8211; odpowiednio wzmocnione (tu nie mam pomys\u0142u, jaki\u015b Pungent Stench mo\u017ce?) dobrze nam robi\u0105 przy gryzieniu np. chips\u00f3w czy \u015bwie\u017cych warzyw. To wszystko przypomina mi troch\u0119 stare opowie\u015bci audiofil\u00f3w o tym, \u017ce jedzenie kapusty \u017ale wp\u0142ywa na odbi\u00f3r niskich cz\u0119stotliwo\u015bci. Gdy moim zdaniem \u017ale wp\u0142ywa przede wszystkim na s\u0142uchanie czego\u015b w towarzystwie innych os\u00f3b.<\/p>\n<p>A propos kapusty. Przypomnijmy sobie niedawny roz\u0142am spo\u0142ecze\u0144stwa na zwolennik\u00f3w bigosu i budyniu. Dwie trudne do pogodzenia frakcje, kt\u00f3re podzieli\u0142y kraj prawie na p\u00f3\u0142. No wi\u0119c ta technologia multi-room (kt\u00f3rej dalej nie zamierzam nikomu reklamowa\u0107 &#8211; sam mam co\u015b do odtwarzania muzyki prawie w ka\u017cdym pomieszczeniu, ale bez centralnego sterowania) pogodzi\u0142aby zwolennik\u00f3w bigosu i budyniu &#8211; jedni jedliby pierwsze, drudzy drugie, i w dodatku bardzo by im smakowa\u0142o, bo puszczaliby sobie odpowiedni &#8211; i na pewno ca\u0142kiem inny &#8211; podk\u0142ad muzyczny.  <\/p>\n<p>Dlatego dzisiejsze p\u0142yty dobra\u0142em, szukaj\u0105c du\u017cych r\u00f3\u017cnic i starcia o charakterze w\u0142a\u015bciwie pokoleniowym. Po jednej stronie w\u0105saty producent, kt\u00f3ry zrewolucjonizowa\u0142 scen\u0119 taneczn\u0105, cho\u0107 teraz wydaje si\u0119 dzia\u0142a\u0107 jakby mniej dynamicznie. Po drugiej go\u0142ow\u0105s, kt\u00f3ry obiecuje swoj\u0105 muzyk\u0105 rzeczy niemo\u017cliwe. Chce pozszywa\u0107 podzia\u0142y, prosz\u0119 pa\u0144stwa, pogodzi\u0107 fan\u00f3w niezale\u017cnego rocka z mi\u0142o\u015bnikami sceny klubowej. Jak si\u0119 popatrzy na dwie tak odmienne estetyki, mo\u017cna uwierzy\u0107 i w to, \u017ce pasuj\u0105 do innych zup, innych drugich i zupe\u0142nie innych deser\u00f3w. <\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" width=\"100%\" height=\"450\" scrolling=\"no\" frameborder=\"no\" src=\"https:\/\/w.soundcloud.com\/player\/?url=https%3A\/\/api.soundcloud.com\/tracks\/207652010&amp;auto_play=false&amp;hide_related=false&amp;show_comments=true&amp;show_user=true&amp;show_reposts=false&amp;visual=true\"><\/iframe><\/p>\n<p><strong>GIORGIO MORODER <em>D\u00e9j\u00e0-vu<\/em><\/strong>, RCA 2015, <strong>4\/10<\/strong><br \/>\nWe\u017amy <strong>Giorgio Morodera<\/strong>. Odkrywanego na nowo przez ostatnie lata m.in. przez Daft Punk producenta disco, kt\u00f3rego charakterystyczny styl &#8211; do\u015b\u0107 syntetyczny, prosty, z jednostajnym t\u0119tnem b\u0119bna basowego &#8211; zosta\u0142 przetworzony od lat 70. w mn\u00f3stwo r\u00f3\u017cnych stylistyk tanecznej muzyki pop. Moroder wraca dzi\u015b jako autor nagranej z gwiazdami popu p\u0142yty <em>D\u00e9j\u00e0-vu<\/em>. \u015apiewaj\u0105 tu m.in. Sia, Charli XCX i Kylie Minogue, a Britney Spears do wt\u00f3ru b\u0119bna basowego wykonuje s\u0142awne <em>Tom&#8217;s Dinner<\/em> Suzanne Vegi. Moroder pozostaje prostym, szczerym ch\u0142opem, dla kt\u00f3rego nie istnieje \u015bwiat poza 4\/4 i poza zwrotka-refren. A dzia\u0142alno\u015b\u0107 muzyczna to pr\u00f3ba ustrzelenia jak najwi\u0119kszego hitu. Najwidoczniej na d\u0142ugie lata porzuci\u0142 jednak studio nagraniowe i dzi\u015b pr\u00f3buje ustrzeli\u0107 hit po nowemu, decyduj\u0105c si\u0119 na konwencj\u0119 nachalnie przypominaj\u0105c\u0105 nowsze produkcje popowe, czasem nawet (<em>Diamonds<\/em> z Charli XCX) id\u0105c w stron\u0119 takich oczywisto\u015bci jak <em>Gangnam Style<\/em>. <\/p>\n<p>Oczywi\u015bcie mo\u017cna to sklasyfikowa\u0107 jako bigos &#8211; bo ten teoretycznie ma smakowa\u0107 lepiej, nawet odgrzewany w niesko\u0144czono\u015b\u0107 (szczeg\u00f3lnie odgrzewany). Owszem, patenty Morodera, jak wiemy, dzia\u0142aj\u0105, ale w\u0142osko-niemiecki producent na zbyt d\u0142ugo wypad\u0142 z obiegu. Przesadza co rusz w na\u015bladownictwie nagra\u0144 swoich na\u015bladowc\u00f3w, co ka\u017ce mi zaproponowa\u0107 inne skojarzenie. <em>D\u00e9j\u00e0-vu<\/em> jest mianowicie jak wiadro glutaminianu sodu. Znacie dobrze t\u0119 substancj\u0119, uniwersalny wzmacniacz smaku, dodawany do wszelkiego rodzaju potraw, z zupkami w torebkach na czele. Szczypta tego czego\u015b sprawia, \u017ce najbardziej beznadziejne papierowe produkty \u017cywno\u015bciowe podbijaj\u0105 \u015bwiat. Ale spr\u00f3bujcie zje\u015b\u0107 wiadro. W tej dziedzinie wszystko jest kwesti\u0105 subtelno\u015bci, a Moroder to wyczucie, moim zdaniem, straci\u0142.<\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" width=\"560\" height=\"315\" src=\"https:\/\/www.youtube.com\/embed\/TP9luRtEqjc\" frameborder=\"0\" allowfullscreen><\/iframe><\/p>\n<p><strong>JAMIE XX <em>In Colours<\/em><\/strong>, Young Turks 2015, <strong>7\/10 <\/strong><br \/>\nNa znacznie wi\u0119kszym poziomie subtelno\u015bci operuje za to <strong>Jamie XX<\/strong>, lider The XX, autor remiks\u00f3w i producent, na kt\u00f3rego pe\u0142nowymiarowy album solowy \u015bwiat czeka\u0142 jak na podsma\u017cane rydze, trufle albo inne rzadkie smaki. Jego g\u0142\u0119bokie basowe brzmienia s\u0105 czym\u015b tak modnym jak Moroder kiedy\u015b i cho\u0107 Jamie XX pisze utwory mniej u\u017cytkowe i mniej przebojowe. Kiedy ju\u017c album si\u0119 ukaza\u0142 &#8211; nosi tytu\u0142 <em>In Colour<\/em> &#8211; mo\u017cna odnotowa\u0107, \u017ce sk\u0142ada si\u0119, jak p\u0142yta Morodera, zar\u00f3wno z utwor\u00f3w instrumentalnych, jak i wokalnych, tyle \u017ce bardziej minimalistycznych, impresyjnych, jak to ju\u017c u Jamiego XX bywa\u0142o wcze\u015bniej. Na sw\u00f3j spos\u00f3b pastelowych &#8211; cho\u0107 zarazem muzyka Brytyjczyka, mocno skompresowana, ma si\u0119 wybi\u0107 w radiu i w klubie. Ich autor zdaje sobie spraw\u0119, \u017ce o ile w latach 90. dominowa\u0142a na parkietach muzyka naiwnie optymistyczna, to w XXI wieku ludzie poszukuj\u0105 krzy\u017c\u00f3wki rave&#8217;u i stypy, chc\u0105 mie\u0107 refleksj\u0119 i beat w jednym. Mo\u017ce pota\u0144cz\u0119, ale mo\u017ce powlepiam wzrok we w\u0142asne stopy? &#8211; zdaj\u0105 si\u0119 m\u00f3wi\u0107 te utwory. Tej prawdy Giorgio Moroder pokoleniowo nie by\u0142 w stanie przyswoi\u0107, Jamie XX najwyra\u017aniej taki si\u0119 ju\u017c urodzi\u0142.<br \/>\n<em><br \/>\nIn Colours<\/em> jest wi\u0119c jak budy\u0144 &#8211; zwarty, sp\u00f3jny, \u0142atwy do odtworzenia, niby ukr\u0119cony na mocnych rytmach i g\u0142\u0119bokich basach, ale zarazem stosunkowo delikatny w smaku. Przyrz\u0105dzony cz\u0119\u015bciowo w oparciu o prefabrykaty (sample ze znanych utwor\u00f3w), ale wsparty autorskim brzmieniem The XX &#8211; tak\u017ce w partiach wokalnych, w kt\u00f3rych us\u0142yszymy pozosta\u0142ych cz\u0142onk\u00f3w grupy. Jak dla mnie, troch\u0119 za bardzo instant, odrobin\u0119 zbyt sztuczny &#8211; bo chwilami trzeba si\u0119 mocno rozgl\u0105da\u0107, co poza produkcj\u0105 z tego zostaje. Grzebiecie w tym piosenkowym budyniu \u0142y\u017ck\u0105, oczekuj\u0105c naprawd\u0119 nowych wra\u017ce\u0144, a tu lipa, smak jest wsz\u0119dzie zbli\u017cony. nie znajdziecie te\u017c smak\u00f3w ostrych i wyrazistych. Prawie bez szans, by kogo\u015b takim budyniem doprowadzi\u0107 do ekstazy. Cho\u0107 przyjemno\u015bci ten album daje niema\u0142o. Prawd\u0119 m\u00f3wi\u0105c, w\u015br\u00f3d swoich ulubionych moment\u00f3w na tej na pot\u0119g\u0119 chwalonej (chyba nawet przesadnie chwalonej) p\u0142ycie mam fragmenty instrumentalne, na przyk\u0142ad zbudowanym na samplu z utworu Hugh Masakeli <em>Obvs<\/em>, gdzie kompozycja smakowa jest najlepsza. Po drugiej stronie spektrum le\u017cy banalny <em>I Know There&#8217;s Gonna Be (Good Times)<\/em>. A najbli\u017cej Morodera, czyli bigosu &#8211; singlowy <em>Loud Places<\/em> z samplem ze staergo nagrania disco Idrisa Muhammada. Ca\u0142o\u015b\u0107 nale\u017cy do lekkostrawnych, jest te\u017c bardzo ma\u0142e prawdopodobie\u0144stwo przejedzenia (jak na taki czas oczekiwania album nie jest zbyt d\u0142ugi), ale czy to wada, czy zaleta &#8211; musicie ju\u017c orzec sami. Mo\u017cna smakowa\u0107 d\u0142ugo, bez znu\u017cenia, co jest du\u017c\u0105 zalet\u0105, ale je\u015bli pu\u015bcicie sobie przy kolacji, z pewno\u015bci\u0105 zniknie, zagadane lub zag\u0142uszone chrupaniem.<\/p>\n<p>Co do tytu\u0142owego dylematu &#8211; odsy\u0142am jeszcze do <a href=\"http:\/\/www.polityka.pl\/tygodnikpolityka\/kraj\/1621321,1,prof-tomasz-szlendak-o-pokoleniu-wkurzonych-wyborcow.read\">znakomitego powyborczego wywiadu<\/a> z prof. Tomaszem Szlendakiem. Nie tylko ze wzgl\u0119du na diagnozy dotycz\u0105ce polskiej polityki &#8211; Szlendak jak ma\u0142o kto wyczuwa olbrzymie rozdrobnienie grup spo\u0142ecznych i pewne przenoszenie si\u0119 estetycznych wybor\u00f3w na wybory fundamentalne. On by wam wyja\u015bni\u0142 najlepiej dylemat, kt\u00f3rego oczywi\u015bcie ja nie wyja\u015bniam. Ja tylko chcia\u0142em zauwa\u017cy\u0107, \u017ce wyb\u00f3r mi\u0119dzy dwiema opisywanymi dzi\u015b p\u0142ytami to kwestia smaku.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Dosta\u0142em od koncernu Sony wiadomo\u015b\u0107 prasow\u0105, wed\u0142ug kt\u00f3rej muzyka, tak jak pieprz i s\u00f3l, zmieni nam smak jedzenia. I nie w spos\u00f3b banalny, typu piosenka turystyczna &#8211; kie\u0142basa z rusztu, klasycy wiede\u0144scy &#8211; Apfelstrudel, a heavy metal &#8211; zupa z chmielu. Prof. Charles Spence z Oksfordu, kt\u00f3rego cytuj\u0105 (ostrzegam, \u017ce robi\u0105 to po to, aby [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":8152,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[29,18,312,120,7,1923,4],"tags":[1388,2097],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/8150"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=8150"}],"version-history":[{"count":8,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/8150\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":8159,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/8150\/revisions\/8159"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media\/8152"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=8150"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=8150"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=8150"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}