
{"id":8539,"date":"2015-08-31T10:15:32","date_gmt":"2015-08-31T08:15:32","guid":{"rendered":"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/?p=8539"},"modified":"2015-08-31T12:04:39","modified_gmt":"2015-08-31T10:04:39","slug":"10-wakacyjnych-plyt-ktore-w-sumie-wypada-nadrobic","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/2015\/08\/31\/10-wakacyjnych-plyt-ktore-w-sumie-wypada-nadrobic\/","title":{"rendered":"10 wakacyjnych p\u0142yt, kt\u00f3re w sumie warto nadrobi\u0107"},"content":{"rendered":"<p>Jak zwykle mo\u017cna poni\u017csz\u0105 list\u0119 traktowa\u0107 jako uzupe\u0142nienie tego, o czym ju\u017c pisa\u0142em. Bo cz\u0119\u015b\u0107 spo\u015br\u00f3d najlepszych wakacyjnych wydawnictw (<a href=\"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/2015\/08\/04\/zupelnie-nowi-i-dziwnie-starzy\/\" title=\"Zupe\u0142nie nowi i dziwnie starzy\">Sleaford Mods<\/a>, <a href=\"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/2015\/07\/28\/powrocilem-nad-zalew\/\" title=\"Dzie\u0144, w kt\u00f3rym powr\u00f3ci\u0142em nad zalew\">Thundercat<\/a>, <a href=\"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/2015\/08\/24\/na-imie-mi-masakra\/\">New Monuments<\/a>, <a href=\"https:\/\/trzaski.wordpress.com\/2015\/08\/24\/four-tet-plyta-z-wakacji\/\">Four Tet<\/a> itd.) ju\u017c tu opisywa\u0142em. Poni\u017cszych \u017cal by\u0142oby nie wymieni\u0107 i warto si\u0119 nimi zainteresowa\u0107, w\u0142a\u015bciwie bez wzgl\u0119du na gatunkowe upodobania. <!--more--><\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" width=\"100%\" height=\"166\" scrolling=\"no\" frameborder=\"no\" src=\"https:\/\/w.soundcloud.com\/player\/?url=https%3A\/\/api.soundcloud.com\/tracks\/204917668&amp;color=ff5500&amp;auto_play=false&amp;hide_related=false&amp;show_comments=true&amp;show_user=true&amp;show_reposts=false\"><\/iframe><\/p>\n<p><strong>EEK <em>Kahraba<\/em><\/strong>, Nashazphone 2015,<strong> 8\/10<\/strong><br \/>\nOmara Souleymana po kilku latach koncert\u00f3w i prezentacji p\u0142yt mam ju\u017c troch\u0119 do\u015b\u0107. St\u0105d mo\u017ce m\u00f3j brak entuzjazmu w stosunku do jego wydanej ostatni p\u0142yty <em>Bahdeni Nami<\/em>. Inni to uczucie prze\u017cywali wcze\u015bniej, inni zapewne te\u017c si\u0119 z nim zetkn\u0105. Dla mnie odkryciem wakacji (cho\u0107 album wyszed\u0142 kilka tygodni przed nimi) by\u0142o egipskie trio <strong>EEK<\/strong>. Tyle \u017ce sam Islam Chipsy, m\u0142odziutki Egipcjanin, kt\u00f3ry t\u0119 grup\u0119 prowadzi w towarzystwie dw\u00f3ch perkusist\u00f3w, jest bardziej konkurencj\u0105 dla szybkiego klawiszowca Souleymana, Rizana Sa&#8217;ida. Najog\u00f3lniej m\u00f3wi\u0105c &#8211; jest jeszcze szybszy i jeszcze bardziej agresywny w sposobie gry. Zna si\u0119 lepiej na nowoczesnym sprz\u0119cie, \u015bmielej wykorzystuje komputery. A przy tym zna si\u0119 troch\u0119 na produkcji &#8211; jest mniej tandetny w brzmieniach, bardziej te\u017c otwarty w nawi\u0105zaniach do muzyki tradycyjnej, a zarazem zdecydowanie lepiej zorientowany w dziedzinie modnej na Zachodzie klubowej rytmiki. EEK przykuwa uwag\u0119 mimo braku partii wokalnych. Mocna, szybka wersja Sha&#8217;abi, kolejnego wsp\u00f3\u0142czesnego stylu z Bliskiego Wschodu. Trzeba sprawdzi\u0107, cho\u0107by i po to, \u017ceby wiedzie\u0107, przy czym bawi si\u0119 m\u0142odzie\u017c w, jak je nazywa w <em>Si\u00f3demce<\/em> Ziemowit Szczerek, krajach-destynacjach.<\/p>\n<p><strong>FISMOLL <em>Box of Feathers<\/em><\/strong>, Nextpop 2015, <strong>7\/10<\/strong><br \/>\nP\u0142yta, o kt\u00f3rej tu nie wspomina\u0142em, chocia\u017c s\u0142ucha\u0142em w trakcie wakacji w r\u00f3\u017cnych sytuacjach, bo to propozycja do\u015b\u0107 uniwersalna, no a nic nie poradz\u0119 na to, \u017ce Nextpop zn\u00f3w wyda\u0142 <strong>Fismollowi <\/strong>album na wakacje. Pami\u0119tam, \u017ce zn\u00f3w, bo poprzednio <a href=\"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/2013\/07\/29\/calkowita-utrata-plynnosci\/\">to odnotowa\u0142em<\/a>. Wi\u0119c mamy z grubsza to samo, muzyk\u0119 cz\u0142owieka bardzo wra\u017cliwego i z do\u015b\u0107 chyba perfekcjonistycznym podej\u015bciem, ale dojrzalej przygotowan\u0105. Z folk-popu zrobi\u0142 si\u0119 troch\u0119 rock progresywny momentami, \u017ceby nie wspomnie\u0107 o przemykaj\u0105cym gdzie\u015b cieniu Collage &#8211; w sumie w latach 90. tyle\u017c grupy artrockowej, co zakochanej w klasycznych piosenkach Lennona. Zatem wol\u0119 <em>Box of Feathers<\/em> z Fismollem \u015bmielej wychodz\u0105cym w stron\u0119 bardziej z\u0142o\u017conych form i si\u0119gaj\u0105cym po artrockowe \u015brodki wyrazu. W grupie r\u00f3wie\u015bniczej mo\u017ce s\u0142uchaniem tego nie zapunktujecie, w samochodzie znikn\u0105 subtelno\u015bci, na wakacjach mo\u017ce by\u0107 trudno znale\u017a\u0107 na to idealny nastr\u00f3j, bo te\u017c zn\u00f3w pod wzgl\u0119dem klimatu album Fismolla nie rozpieszcza r\u00f3\u017cnorodno\u015bci\u0105, ale je\u015bli ju\u017c znajdziecie odpowiedni\u0105 perspektyw\u0119, to da si\u0119 lubi\u0107.    <\/p>\n<p><strong>HAPPY PILLS <em>Happy Pills<\/em><\/strong>, Gusstaff 2015, <strong>7\/10<\/strong><br \/>\nKr\u00f3tki i zaskakuj\u0105cy zestaw piosenek od alternatywno-rockowego, gitarowego zespo\u0142u, kt\u00f3ry na polskiej scenie by\u0142 legend\u0105 w latach 90. i dzi\u015b nie musi ju\u017c niczego udowadnia\u0107. W\u0142a\u015bciwie formalnie to chyba nawet nie istnieje, co nie zmienia faktu, \u017ce nagra\u0142 EP-k\u0119 z coverami sze\u015bciu piosenek zatytu\u0142owanych <em>Happy Pills<\/em>. Bezpo\u015brednim bod\u017acem by\u0142 przeb\u00f3j Nory Jones sprzed trzech lat &#8211; sami <a href=\"http:\/\/www.gusstaff.com\/start\/?p=476\">wyja\u015bniaj\u0105 to do\u015b\u0107 zabawnie<\/a>, wi\u0119c nie ma sensu opowiada\u0107 tu od nowa. Piosenka Nory Jones i Danger Mouse&#8217;a w tej wersji szczeg\u00f3lnie mnie nie porwa\u0142a, lepsza jest za to \u015brodkowa cz\u0119\u015b\u0107 p\u0142yty. Moje ulubione utwory z <em>Happy Pills<\/em> w tytule (ca\u0142a sz\u00f3stka nazywa si\u0119 ta samo &#8211; pod tym k\u0105tem by\u0142y dobierane) to wersje trzecia i czwarta, ta ostatnia, wyci\u0105gni\u0119ta z repertuaru nieznanej mi zupe\u0142nie ameryka\u0144skiej grupy Pistol Youth, mo\u017ce by\u0107 dla mi\u0142o\u015bnik\u00f3w bezpo\u015brednim powodem do zakupu.<\/p>\n<p><strong>HAUSCHKA <em>2.11.14<\/em><\/strong>, City Slang 2015, <strong>7\/10<\/strong><br \/>\nNagrany na \u017cywo w Japonii album niemieckiego pianisty preparuj\u0105cego sw\u00f3j instrument i przetwarzaj\u0105cego jego brzmienie, ile wlezie. Pisywa\u0142em ju\u017c o nim, ale <strong>Hauschka <\/strong>potrafi ka\u017cdorazowo zaskoczy\u0107. Tutaj mamy mn\u00f3stwo pog\u0142os\u00f3w, delay\u00f3w i fortepian po mistrzowsku wykorzystywany jako instrument perkusyjny. Hauschce zdarza si\u0119 wpada\u0107 w minimalistyczne klisze, ale nie powtarza si\u0119. Zreszt\u0105 na album sk\u0142adaj\u0105 si\u0119 dwie dwudziestominutowe improwizacje, kapitalnie zebrane na bodaj kilkana\u015bcie mikrofon\u00f3w, dzi\u0119ki czemu koncertowe nagranie brzmi fantastycznie, jak efekt wielu tygodni pracy w studiu. P\u0142yta wydana w limitowanym nak\u0142adzie na winylu, wi\u0119c mog\u0119 mie\u0107 tylko nadziej\u0119, \u017ce jeszcze zd\u0105\u017cycie to us\u0142ysze\u0107.<\/p>\n<p><strong>BERT JANSCH <em>Live at the 12 Bar<\/em><\/strong>, Proper 1996\/Earth Recordings 2015, <strong>7\/10<\/strong><br \/>\nNagrany w mo\u017ce nie najlepszych dla folku czasach, w po\u0142owie lat 90., za to w s\u0142ynnym z takich koncert\u00f3w londy\u0144skim klubie, album przypomina repertuar <strong>Berta Janscha<\/strong>, a do tego m.in. jego wersj\u0119 <em>Blues Run the Game<\/em> Jacksona C. Franka. Jansch, szkocki wokalista i gitarzysta, wsp\u00f3\u0142tw\u00f3rca Pentangle, w tych prostych, surowych wykonaniach popisuje si\u0119 swobod\u0105 i techniczn\u0105 precyzj\u0105 w grze na instrumencie. Czasem wchodzi na terytorium jazzowe (co charakterystyczne dla brytyjskiej folkowej szko\u0142y), cz\u0119\u015bciej na bluesowe. Nie jestem mi\u0142o\u015bnikiem jego g\u0142\u0119bokiego tembru, lecz piosenki pisa\u0142 wy\u015bmienite (bezb\u0142\u0119dny blues <em>Strolling Down the Highway<\/em> jest tego najlepszym dowodem), aran\u017cuj\u0105c przy tym folkowe klasyki w rodzaju <em>Curragh of Kildare<\/em>. Wstyd nie zna\u0107, a gdy kto\u015b zna, to warto mie\u0107 i t\u0119 p\u0142yt\u0119.   <\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" width=\"100%\" height=\"166\" scrolling=\"no\" frameborder=\"no\" src=\"https:\/\/w.soundcloud.com\/player\/?url=https%3A\/\/api.soundcloud.com\/tracks\/201848071&amp;color=ff5500&amp;auto_play=false&amp;hide_related=false&amp;show_comments=true&amp;show_user=true&amp;show_reposts=false\"><\/iframe><\/p>\n<p><strong>LIANNE LA HAVAS <em>Blood<\/em><\/strong>, Warner 2015, <strong>8\/10<\/strong><br \/>\nPropozycja dla prawie ka\u017cdego, p\u0142yta soulowa z jednymi z najlepiej napisanych utwor\u00f3w, jakie si\u0119 ostatnio na p\u0142ytach soulowych zdarza\u0142y. W wakacje bezwzgl\u0119dnie przebi\u0142a zar\u00f3wno Jill Scott, jak zbaczaj\u0105c\u0105 gdzie\u015b w stron\u0119 reggae Joss Stone. Styl 26-letniej Brytyjki <strong>Lianne La Havas<\/strong> przypomina nieco neo soul w wydaniu Eryki Badu. Wprawdzie zestaw otwiera <em>Unstoppable<\/em>, skomponowany przez Paula Epwortha &#8211; i pchaj\u0105cy La Havas w nieco si\u0142owe \u015bpiewanie, charakterystyczne dla hit\u00f3w tego autora, ale najciekawsze dzieje si\u0119 p\u00f3\u017aniej. I jest to mozaika zaskakuj\u0105co r\u00f3\u017cnorodna: z lekkim funkiem <em>Green &#038; Gold<\/em> (wsp\u00f3\u0142praca: Jamie Lidell), neo soulem zbudowanym na chwytliwym groovie rytmicznym w <em>Tokyo<\/em>, a wreszcie rewelacyjnym, <em>Grow<\/em> (przysz\u0142y klasyk; fakt, \u017ce nie znalaz\u0142 si\u0119 dot\u0105d na singlu, to jaki\u015b \u017cart), napisanym z Markiem Batsonem znanym m.in. z produkcji nagra\u0144 India.Arie. No i z paroma bardzo \u0142adnymi balladami (<em>Wonderful<\/em>!). Z takimi kartami w r\u0119kach Amy i Adele rozgrywa\u0142y listy bestseller\u00f3w, jak chcia\u0142y, wi\u0119c je\u015bli La Havas si\u0119 nie uda, to ze wzgl\u0119du na pozamuzyczne historie.  <\/p>\n<p><strong>MIKE MAJKOWSKI <em>Neighbouring Objects<\/em><\/strong>, Astral Spirits 2015, <strong>7\/10<\/strong><br \/>\nTo kolejne na tej li\u015bcie przek\u0142amanie, bo rzecz na kasecie ukaza\u0142a si\u0119 oczywi\u015bcie jeszcze w kwietniu, ale odkry\u0142em j\u0105 w zasadzie przypadkowo, kupuj\u0105c w wakacje wydan\u0105 przez Astral Spirits p\u0142yt\u0119 Roba Mazurka. P\u0142yta australijskiego kontrabasisty &#8211; i sta\u0142ego go\u015bcia na polskiej scenie &#8211; sk\u0142ada si\u0119 w zasadzie z trzech kr\u00f3tszych minimalistycznych impresji o dronowym charakterze i \u015bwietnie rozwijaj\u0105cej si\u0119, mrocznej i kameralnej kompozycji (poza kontrabasem mamy fortepian i jakie\u015b elementy field recordingu) <em>Carnival of Decay<\/em> wype\u0142niaj\u0105cej ca\u0142\u0105 drug\u0105 stron\u0119 oryginalnej kasety (ju\u017c wyprzedanej). W ca\u0142o\u015bci wydaje mi si\u0119 niewiele s\u0142absza od <em>Why Is There&#8230;<\/em> wydanej przez Bociana. I na pewno warta swojej ceny.<\/p>\n<p><strong>PURE PHASE ENSEMBLE 4 <em>Live at SpaceFest!<\/em><\/strong>, Nasiono 2015, <strong>7\/10<\/strong><br \/>\nJak zwykle tr\u00f3jmiejski SpaceFest doczeka\u0142 si\u0119 albumu dokumentuj\u0105cego prac\u0119 supergrupy <strong>Pure Phase Ensemble<\/strong>, tym razem we wcieleniu z Markiem Gardenerem (Ride) w sk\u0142adzie. Niez\u0142\u0105 form\u0105 Gardener mia\u0142 okazj\u0119 udowodni\u0107 na Off Festivalu, gdzie premier\u0119 mia\u0142a r\u00f3wnie\u017c sama p\u0142yta. Jedna z lepszych, jakie dot\u0105d firmowa\u0142 PPE, a z pewno\u015bci\u0105 najbardziej przemy\u015blana, pouk\u0142adana i zagrana z najwi\u0119ksz\u0105 dyscyplin\u0105. Ray Dickaty wprowadza tu styl gry na instrumentach d\u0119tych przypominaj\u0105cy wczesne albumy Hawkwindu, ci\u0119\u017ckich podzia\u0142\u00f3w charakterystycznych dla starej muzyki psychodelicznej pr\u00f3buje te\u017c dobrze radz\u0105ca sobie sekcja (Jacek Rezner i Kamil Hordyniec z grupy Wilga), ale partie gitar maj\u0105 charakter bardziej wsp\u00f3\u0142czesny, co w sumie daje niez\u0142y efekt, szczeg\u00f3lnie w centralnej, najd\u0142u\u017cszej kompozycji <em>Notatki<\/em>. Chocia\u017c zamykaj\u0105cy zestaw utw\u00f3r<em> Happy Dancing Woman<\/em> te\u017c zas\u0142u\u017cy\u0142 na odnotowanie i uwag\u0119.<\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" width=\"100%\" height=\"166\" scrolling=\"no\" frameborder=\"no\" src=\"https:\/\/w.soundcloud.com\/player\/?url=https%3A\/\/api.soundcloud.com\/tracks\/210715642&amp;color=ff5500&amp;auto_play=false&amp;hide_related=false&amp;show_comments=true&amp;show_user=true&amp;show_reposts=false\"><\/iframe><\/p>\n<p><strong>WOLF ALICE <em>My Love Is Cool<\/em><\/strong>, Dirty Hit 2015, <strong>8\/10<\/strong><br \/>\nZa ka\u017cdym razem, gdy usi\u0142uj\u0119 sobie przypomnie\u0107, dlaczego tak cz\u0119sto s\u0142ucha\u0142em tej p\u0142yty przez ostatnie dwa miesi\u0105ce, po prostu jej s\u0142ucham do ko\u0144ca i zapominam, po co s\u0142ucha\u0142em. Wychodz\u0119 ka\u017cdorazowo z prze\u015bwiadczeniem, \u017ce gdyby istnia\u0142a jeszcze stara MTV i gdyby ta stara MTV nadawa\u0142a jeszcze muzyk\u0119, w szczeg\u00f3lno\u015bci alt-rocka, a tym nadawaniem rz\u0105dzi\u0142a jakakolwiek logika, to pewnie <strong>Wolf Alice <\/strong>byliby now\u0105 gwiazd\u0105 w takim stopniu, w jakim widzi ich ju\u017c w roli gwiazd brytyjska prasa. S\u0105 w przebojowej bezpretensjonalno\u015bci grupy z Londynu (z dziewczyn\u0105 na czele &#8211; Ellie Rowsell) jakie\u015b cechy Pixies, s\u0105 odniesienia do innej muzyki z pocz\u0105tku lat 90., w tym i grunge&#8217;u. Troch\u0119 nier\u00f3wna, ale niezwykle przyjemna, p\u0142yta <em>My Love Is Cool<\/em> jest dla mnie w tym roku drugim &#8211; obok Courtney Barnett &#8211; sygna\u0142em, \u017ce co\u015b si\u0119 dzieje na styku rockowej estetyki i nieuchronnie umacniaj\u0105cego si\u0119 sentymentu do ostatniej dekady XX wieku. Je\u015bli tylko dzisiejsi arty\u015bci b\u0119d\u0105 ten trend ogrywa\u0107 z takim zapa\u0142em i inwencj\u0105 jak w <em>Lisbon <\/em>czy <em>Freazy<\/em>, to mo\u017ce wreszcie si\u0119 dowiemy, czym te lata 90. w og\u00f3le by\u0142y. <\/p>\n<p><strong>YO LA TENGO <em>Stuff Like That There<\/em><\/strong>, Matador 2015, <strong>7\/10<\/strong><br \/>\nKto nie trafi\u0142 na &#8222;wyciek&#8221; materia\u0142u z nowej p\u0142yty <strong>Yo La Tengo<\/strong> i tak ju\u017c wie, \u017ce to g\u0142\u00f3wnie zestaw cover\u00f3w i nowych wersji starych piosenek grupy Iry Kaplana i Georgii Hubley. I wiedz\u0105 zapewne, \u017ce pr\u00f3cz Jamesa McNew wspomaga ich by\u0142y gitarzysta YLT Dave Schramm, kt\u00f3ry powr\u00f3ci\u0142 po latach do sk\u0142adu, robi\u0105c z tria kwartet. S\u0142uchaczy YLT nie trzeba te\u017c przekonywa\u0107, \u017ce znakomicie radz\u0105 sobie z konwencj\u0105 starych hit\u00f3w z lat 50. czy 60. Nie psuj\u0105 tu wi\u0119c ani przeboj\u00f3w Hanka Williamsa, ani The Lovin\u2019 Spoonful, ani The Parliaments, ani te\u017c Darlene McRea. A na koniec ci wykonawcy (niegdy\u015b) fantastycznej wersji <em>Nuclear War<\/em> Sun Ra potrafi\u0105 zaskoczy\u0107 wyborem stare\u0144kiego hitu <em>Somebody&#8217;s in Love<\/em>, firmowanym w roku 1955 przez The Cosmic Rays with Le Sun Ra and Arkestra. <em>Friday I&#8217;m In Love<\/em> The Cure to bana\u0142, ale w tej wersji te\u017c nie ucierpia\u0142. Ci, kt\u00f3rzy t\u0119skni\u0105 za d\u0142ugimi gitarowymi jammami, b\u0119d\u0105 musieli poczeka\u0107 i zadowoli\u0107 si\u0119 na przyk\u0142ad gitarami w nowej wersji <em>Deeper Into the Movies<\/em>. Ale wszyscy wtajemniczeni pewnie i tak wiedz\u0105, \u017ce cho\u0107 <em>Stuff Like There<\/em> jest ledwie zestawem pe\u0142nych uroku, kr\u00f3tkich piosenek, w\u015br\u00f3d kt\u00f3rych znajdziemy tylko dwie nowe, to albumy tej grupy mo\u017cna kupowa\u0107 w ciemno.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Jak zwykle mo\u017cna poni\u017csz\u0105 list\u0119 traktowa\u0107 jako uzupe\u0142nienie tego, o czym ju\u017c pisa\u0142em. Bo cz\u0119\u015b\u0107 spo\u015br\u00f3d najlepszych wakacyjnych wydawnictw (Sleaford Mods, Thundercat, New Monuments, Four Tet itd.) ju\u017c tu opisywa\u0142em. Poni\u017cszych \u017cal by\u0142oby nie wymieni\u0107 i warto si\u0119 nimi zainteresowa\u0107, w\u0142a\u015bciwie bez wzgl\u0119du na gatunkowe upodobania.<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":8656,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[18,12,3,312,120,558,7,1923,557],"tags":[2157,2155,1461,57,2156,2158,1159,1090,2159,1227],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/8539"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=8539"}],"version-history":[{"count":20,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/8539\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":8659,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/8539\/revisions\/8659"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media\/8656"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=8539"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=8539"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=8539"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}