
{"id":8888,"date":"2015-10-02T17:24:52","date_gmt":"2015-10-02T15:24:52","guid":{"rendered":"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/?p=8888"},"modified":"2015-10-02T17:49:40","modified_gmt":"2015-10-02T15:49:40","slug":"krzywda-wzrostu","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/2015\/10\/02\/krzywda-wzrostu\/","title":{"rendered":"Krzywda wzrostu"},"content":{"rendered":"<p>Nie da si\u0119 ukry\u0107, \u017ce cz\u0119sto im lepsza jest sytuacja, tym gorzej znosimy polepszenie sytuacji. Zaczynamy podejrzewa\u0107, \u017ce wzrost, o kt\u00f3rym nam m\u00f3wi\u0105, jest w\u0142a\u015bciwie rodzajem sprytnie zakamuflowanego spadku. A w najlepszym razie ten wzrost, poddawany r\u00f3\u017cnym ograniczeniom, nie ro\u015bnie wystarczaj\u0105co szybko, \u017ceby zaspokoi\u0107 nasze (b\u0142yskawicznie rosn\u0105ce) ambicje. Poza tym skoro og\u00f3lnie ro\u015bnie, to na pewno komu\u015b przyrasta szybciej ni\u017c nam. Kto\u015b ma z tego wi\u0119cej i kto\u015b za tym stoi. W Polsce (\u017ceby skonkretyzowa\u0107) zjawisko, kt\u00f3re krzyw\u0105 wzrostu zamienia w krzywd\u0119 wzrostu wydaje si\u0119 jakim\u015b og\u00f3lnie obowi\u0105zuj\u0105cym prawem. I nie dotyczy ono tylko ekonomii. Tak\u017ce r\u00f3\u017cnych innych dziedzin \u017cycia. Z zaskoczeniem zauwa\u017cam na przyk\u0142ad, \u017ce cho\u0107 krzywe pokazuj\u0105, \u017ce jest wzrost bezpiecze\u0144stwa drogowego, gdy je\u017adzi si\u0119 wolniej, cz\u0119\u015b\u0107 Polak\u00f3w (a nawet spora cz\u0119\u015b\u0107 publicyst\u00f3w), wy\u015bmiewa to, uznaj\u0105c, \u017ce prawdziw\u0105 zdobycz\u0105 cywilizacyjn\u0105 by\u0142 wzrost pr\u0119dko\u015bci, a te nowe wzrosty to tylko fanaberie zbzikowanej lewackiej elity pieszych albo brygady rowerzyst\u00f3w. Tych obrzydliwie uprzywilejowanych i rozkapryszonych lewak\u00f3w z bogatych rodzin, kt\u00f3rzy snobuj\u0105 si\u0119 na wchodzenie na pasy, albo &#8211; co gorsza &#8211; wje\u017cd\u017canie rowerem na jezdni\u0119. Ale na tym si\u0119 nie ko\u0144czy.<!--more--><\/p>\n<p>Podobne reakcje wywo\u0142uje wzrost prze\u017cywalno\u015bci w\u015br\u00f3d dzieci na przyk\u0142ad. I ten wzrost to dla niekt\u00f3rych krzywda, bo okupiony zosta\u0142 &#8211; zdaniem lobby antyszczepionkowego &#8211; innymi chorobami, albo po prostu s\u0142u\u017c\u0105ca tylko nabijaniu wzrostu lobby szczepionkowemu. Albo eliminacja niezdrowych produkt\u00f3w ze sklepik\u00f3w szkolnych &#8211; tu zn\u00f3w wzrost w postaci polepszaj\u0105cej si\u0119 kondycji zdrowotnej dziecka wydaje si\u0119 pozorny. Zreszt\u0105 &#8211; kto widzia\u0142 ten wzrost go\u0142ym okiem, obserwuj\u0105c sytuacj\u0119 z godziny na godzin\u0119? A krzywd\u0119 p\u0142acz\u0105cego dziecka, kt\u00f3remu matka nie chce kupi\u0107 batonika, mo\u017cna obserwowa\u0107 na \u017cywo minuta po minucie wr\u0119cz. Dotkn\u0105\u0107. Tak jak z innymi procesami, cho\u0107by tzw. ociepleniem klimatu: Co za ocieplenie, panie, jak zn\u00f3w zi\u0105b idzie, a sp\u00f3\u0142dzielnia nie grzeje? Ociepleniem mnie pan nie strasz, pan kaloryfera dotknij. Czyli zn\u00f3w jakie\u015b fanaberie lewackiej elity, kt\u00f3ra chodzi pieszo, chce nas karmi\u0107 kie\u0142kami, obowi\u0105zkowo k\u0142u\u0107 w dup\u0119, posy\u0142a\u0107 dzieci do szko\u0142y w wieku lat sze\u015bciu i jeszcze chce zrobi\u0107 tak, \u017ceby by\u0142o ch\u0142odniej. Ka\u017cdej krzywej wzrostu, panie Witku, towarzyszy jaka\u015b krzywda. <\/p>\n<p>W sumie to nawet ten fenomen rozumiem. Jako nadaktywny bloger muzyczny s\u0142ucham wielu p\u0142yt i niema\u0142o z nich w jakiej\u015b formie oceniam. A im wi\u0119cej pisz\u0119, tym wi\u0119cej nowych p\u0142yt dostaj\u0119. Dynamika wzrostu liczby tych przychodz\u0105cych p\u0142yt jest wy\u017csza ni\u017c dynamika przyrostu recenzji. Wi\u0119c &#8211; paradoksalnie &#8211; im wi\u0119cej p\u0142yt oceniam, tym wi\u0119cej zostawiam nieocenionych, a nawet (o zgrozo &#8211; ale tak bezwzgl\u0119dnej warto\u015bci jak czas trwania doby wzrost nie dotyczy) coraz wi\u0119cej nieprzes\u0142uchanych. Zatem im bardziej pracowitym recenzentem staram si\u0119 by\u0107, tym wi\u0119cej zostawiam za sob\u0105 tytu\u0142\u00f3w nieopisanych. Taki paradoks: wi\u0119ksza liczba wykopanych row\u00f3w podkre\u015bla tragedi\u0119 tych niewykopanych. Jak kiedy\u015b zauwa\u017cy\u0142 pewien mened\u017cer, gdy wzi\u0105\u0142em udzia\u0142 w przyznaniu w pewnej kategorii dw\u00f3ch nagrody ex aequo (bo a\u017c tak bardzo si\u0119 nale\u017ca\u0142y) &#8211; nie powinno si\u0119 tak robi\u0107, bo jest to tym smutniejsze negatywne wskazanie dla tych nominowanych, kt\u00f3rzy nagrody nie otrzymali. <\/p>\n<p>Wiem, \u017ce wszyscy, kt\u00f3rzy przysy\u0142aj\u0105 sw\u00f3j materia\u0142 do oceny &#8211; a w\u015br\u00f3d nich najwi\u0119ksz\u0105 grup\u0119 stanowi\u0105 amatorzy, kt\u00f3rzy najcz\u0119\u015bciej nie doczekali si\u0119 dot\u0105d \u017cadnej niezale\u017cnej oceny &#8211; oczekuj\u0105, \u017ce skoro ju\u017c napisa\u0142em o tylu innych, nawet teoretycznie ma\u0142o wa\u017cnych p\u0142ytach, to o ich albumie napisz\u0119 r\u00f3wnie\u017c. I wiem, \u017ce to frustruj\u0105ce. Mam czasem sygna\u0142y takiej frustracji lub po prostu zawodu &#8211;  rzadkie, ale s\u0105. Coraz liczniejsze w okresach, gdy publikuj\u0119 cz\u0119\u015bciej. St\u0105d wiem, jak blisko od wzrostu do niedoboru. Przykro mi rzecz jasna za ten ostatni przyrost tekst\u00f3w na Polifonii &#8211; w narodowej kulturze najbli\u017csi s\u0105 mi pozytywi\u015bci &#8211; ale nie przestan\u0119 poddawa\u0107 si\u0119 czasowej obsesji blogowania, no i wybiera\u0107 sobie tytu\u0142\u00f3w do opisania wed\u0142ug w\u0142asnego widzimisi\u0119 (licz\u0105c, \u017ce mo\u017ce suma summarum b\u0119dzie z tego wi\u0119cej dobrego ni\u017c z\u0142ego). Dzi\u015b poszed\u0142em w\u0142a\u015bnie tym kluczem i zn\u00f3w dwie obce p\u0142yty autor\u00f3w, kt\u00f3rych zagraniczna konkurencja bloga pewnie nie zna, wi\u0119c mo\u017ce nie zaleje mnie linkami do nowych album\u00f3w na drugi dzie\u0144.<\/p>\n<p>Najpierw <strong>Moon Zero<\/strong>, czyli Tim Garratt, brytyjski muzyk \u0142\u0105cz\u0105cy kilka atrakcyjnych ostatnio stylistyk &#8211; drony, nurt (powiedzmy) postklasyczny, wreszcie ambient. I jeszcze wykorzystuj\u0105cy w\u0142a\u015bciwo\u015bci rezonansowe wielkich budowli sakralnych. Z nar\u0119czem ta\u015bm (to jak u Basinskiego) wyl\u0105dowa\u0142 w londy\u0144skim ko\u015bciele St George in the East (jak u imiennika Heckera albo u Jacaszka), \u017ceby przepu\u015bci\u0107 prefabrykaty swoich dron\u00f3w przez akustyk\u0119 \u015bwi\u0105tyni. Mia\u0142 na to ledwie kilka godzin, wi\u0119c pracowa\u0142 spontanicznie (to bliski mi klucz), pozostawi\u0142 niedor\u00f3bki w postaci do\u015b\u0107 banalnej i irytuj\u0105cej nawet p\u0119tli z dzwon\u00f3w w <em>Heritage Guilt<\/em>, ale to, co wykona\u0142 w utworach <em>The Solipsist<\/em> i <em>Nauru<\/em>, to \u015bwietny pokaz mo\u017cliwo\u015bci bazy w postaci nowego sprz\u0119tu po\u0142\u0105czonej ze star\u0105 architektoniczn\u0105 nadbudow\u0105. Eksponowanie religijnych motyw\u00f3w (na czym, jak si\u0119 zdaje, zale\u017ca\u0142o tw\u00f3rcy tej p\u0142yty) lepiej wychodzi w <em>A Bevan Rotation<\/em> i wklejonym poni\u017cej <em>Expanding Into the Time We Have<\/em> &#8211; tutaj nie nosi to ju\u017c w\u0142a\u015bciwie znamion \u0142opatologii. Og\u00f3lnie p\u0142yta robi spore wra\u017cenie. Z pewno\u015bci\u0105 s\u0105 ci\u0105gle ludzie, kt\u00f3rzy o Heckerze &#8211; ani Benie Fro\u015bcie czy Fenneszu &#8211; nie s\u0142yszeli i nie wydaje mi si\u0119, \u017ceby by\u0142o dla nich krzywd\u0105, gdy kto\u015b taki wprowadzi ich w \u015bwiat dron\u00f3w. Tym bardziej, \u017ce Garrattowi daleko do przynudzania i stara si\u0119 w ka\u017cdym fragmencie kr\u00f3tkiej, 40-minutowej p\u0142yty wykorzysta\u0107 jak\u0105\u015b inn\u0105 technik\u0119, inny pomys\u0142. A przy tak szybko rosn\u0105cym rynkowym zainteresowaniu dziedzin\u0105 (J\u00f3hann J\u00f3hannsson w <em>Sicario<\/em>, Ben Frost w serialu <em>Fortitude<\/em>) prorokuj\u0119 autorowi liczne soundtracki.<\/p>\n<p><strong>MOON ZERO <em>Moon Zero<\/em><\/strong>, Denovali 2015, <strong>8\/10<\/strong><\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" width=\"100%\" height=\"450\" scrolling=\"no\" frameborder=\"no\" src=\"https:\/\/w.soundcloud.com\/player\/?url=https%3A\/\/api.soundcloud.com\/tracks\/221856058&amp;auto_play=false&amp;hide_related=false&amp;show_comments=true&amp;show_user=true&amp;show_reposts=false&amp;visual=true\"><\/iframe><\/p>\n<p>O p\u0142ycie jeszcze mniej znanego <strong>Seana C. Stevensa<\/strong> wiem&#8230; jeszcze mniej. Skuszony przez jeden ze sklep\u00f3w por\u00f3wnaniem z tw\u00f3rczo\u015bci\u0105 Mortona Subotnicka, kupi\u0142em sobie CD, kt\u00f3re okaza\u0142o si\u0119 cha\u0142upniczej produkcji CD-R-em i nie mie\u0107 z Subotnickiem za du\u017co wsp\u00f3lnego. W rzeczywisto\u015bci muzyka Stevensa bardziej kojarzy mi si\u0119 z alternatywn\u0105 wizj\u0105 Kraftwerku, w kt\u00f3rej Die Roboter postanawiaj\u0105 zmaga\u0107 si\u0119 z Brianem Eno, wydzieraj\u0105c troch\u0119 jemu, a reszt\u0119 grupie Tangerine Dream. Obficie wykorzystywane vocodery naprowadzaj\u0105 b\u0142yskawicznie na grup\u0119 z D\u00fcsseldorfu, ale zarazem ca\u0142o\u015b\u0107 pozostaje znacznie mocniej osadzona akademicko. Potwierdza t\u0119 diagnoz\u0119 zreszt\u0105 status Stevensa jako absolwenta San Francisco Arts Institute. Podobne wra\u017cenie pot\u0119guje ju\u017c cho\u0107by programowa pow\u015bci\u0105gliwo\u015b\u0107 tej muzyki, kt\u00f3ra sypie d\u0142ugimi fragmentami szum\u00f3w kojarz\u0105cych si\u0119 z przesypywaniem piasku, ale przetyka je kr\u00f3tszymi erupcjami rytmu i melodii w stylu. W ca\u0142o\u015bci przynosi to par\u0119 d\u0142u\u017cyzn, ale te\u017c kilka niezwykle spektakularnych moment\u00f3w. Zatem mo\u017ce Uwe Schmidt? Co\u015b podobnego by si\u0119 w przepastnej dyskografii Schmidta znalaz\u0142o. I przy wykorzystaniu ca\u0142ego potencja\u0142u funku (<em>Antiphon<\/em>) m\u00f3g\u0142by pewnie Stevens wyda\u0107 album w wytw\u00f3rni Nonplace. Niestety, nie uda\u0142o mi si\u0119 przy tym wszystkim utrzyma\u0107 uwagi przez ca\u0142e 33 minuty, kt\u00f3re trwa ten do\u015b\u0107 ubogo wygl\u0105daj\u0105cy CD-R. Ale nie b\u0119d\u0119 si\u0119 zra\u017ca\u0142 czy za\u0142amywa\u0142. Nieustanny wzrost liczby nowo\u015bci zapewni mi w trakcie weekendu jakie\u015b mocniejsze wra\u017cenia. Postaram si\u0119 nie szuka\u0107 drugiego dna i nie odbiera\u0107 tej kultury nadmiaru jako krzywdy.<\/p>\n<p><strong>SEAN C. STEVENS March of the Whales<\/strong>, Slip 2015, <strong>6\/10 <\/strong><\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" width=\"100%\" height=\"450\" scrolling=\"no\" frameborder=\"no\" src=\"https:\/\/w.soundcloud.com\/player\/?url=https%3A\/\/api.soundcloud.com\/tracks\/211618156&amp;auto_play=false&amp;hide_related=false&amp;show_comments=true&amp;show_user=true&amp;show_reposts=false&amp;visual=true\"><\/iframe><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Nie da si\u0119 ukry\u0107, \u017ce cz\u0119sto im lepsza jest sytuacja, tym gorzej znosimy polepszenie sytuacji. Zaczynamy podejrzewa\u0107, \u017ce wzrost, o kt\u00f3rym nam m\u00f3wi\u0105, jest w\u0142a\u015bciwie rodzajem sprytnie zakamuflowanego spadku. A w najlepszym razie ten wzrost, poddawany r\u00f3\u017cnym ograniczeniom, nie ro\u015bnie wystarczaj\u0105co szybko, \u017ceby zaspokoi\u0107 nasze (b\u0142yskawicznie rosn\u0105ce) ambicje. Poza tym skoro og\u00f3lnie ro\u015bnie, to na [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":8892,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[48,12,312,120,7,1923],"tags":[2181,2182],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/8888"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=8888"}],"version-history":[{"count":9,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/8888\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":8898,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/8888\/revisions\/8898"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media\/8892"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=8888"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=8888"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=8888"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}