
{"id":8921,"date":"2015-10-09T14:35:23","date_gmt":"2015-10-09T12:35:23","guid":{"rendered":"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/?p=8921"},"modified":"2015-10-09T15:12:07","modified_gmt":"2015-10-09T13:12:07","slug":"najlepsze-umysly-pokolenia","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/2015\/10\/09\/najlepsze-umysly-pokolenia\/","title":{"rendered":"Najlepsze umys\u0142y pokolenia"},"content":{"rendered":"<p>Widzia\u0142em najlepsze umys\u0142y mego pokolenia marnuj\u0105ce energi\u0119 na fejsie &#8211; \u017ceby tak strawestowa\u0107 Ginsberga. Wraca do mnie taka my\u015bl, gdy czytam na Facebooku najostrzejsze dowcipy, najlepsze puenty, wymarzone tytu\u0142y i najciekawsze dziennikowe zapiski pisarzy, dziennikarzy czy innych os\u00f3b, kt\u00f3re nie zajmuj\u0105 si\u0119 ju\u017c profesjonalnie pisaniem, cho\u0107 talent do tego maj\u0105. My\u015bl wraca, bo produkuj\u0105c t\u0119 mas\u0119 sens\u00f3w i bystrych konstatacji, a potem prowadz\u0105c na ich temat d\u0142ugie rozmowy, skazujemy to wszystko na zapomnienie kolejnego dnia. Dotarcie do tego po tygodniu graniczy\u0107 b\u0119dzie z cudem, a po miesi\u0105cu \u015bwiat o tym zapomni, a Facebook &#8211; odstaj\u0105cy od nas bardzo szerokie prawa do dowolnego dysponowania tym, co tu opublikujemy &#8211; zrobi z tym to, co b\u0119dzie uwa\u017ca\u0142 za op\u0142acalne. A dla serwisu spo\u0142eczno\u015bciowego op\u0142acalne jest zapomnie\u0107 i wyrzuci\u0107 do kosza, \u017ceby si\u0119 klika\u0142y kolejne tre\u015bci. \u017beby przybywa\u0142o ich w masie, niekoniecznie w jako\u015bci, \u017ceby\u015bmy zamiast przemy\u015ble\u0107 (albo przes\u0142ucha\u0107) to, co dostali\u015bmy wczoraj, musieli meldowa\u0107 si\u0119 na miejscu po nowe. Co sprawi\u0142o, \u017ce sobie o tym przypomnia\u0142em?<!--more--><\/p>\n<p>Oczywi\u015bcie komentarze czytelnik\u00f3w. Te pozytywne i negatywne, cho\u0107by ostatni, zwi\u0105zany z poprzednim wpisem: <em>Opis dotycz\u0105cy Dodge and Burn &#8211; swoj\u0105 drog\u0105 ani razy w tek\u015bcie nie pojawia si\u0119 tytu\u0142 p\u0142yty (sic!) &#8211; jest beznadziejny. \u015awietnie wyprodukowana p\u0142yta, czu\u0107 zabaw\u0119 d\u017awi\u0119kiem i rock&#8217;n&#8217;rollem.<\/em> Zamiast publikowa\u0107 co\u015b takiego pod tekstem, gdzie ka\u017cdy b\u0119dzie m\u00f3g\u0142 to znale\u017a\u0107, zostaje fejs, gdzie po dw\u00f3ch dniach nikt tych s\u0142\u00f3w nie odnajdzie, nawet je\u015bli poszukuje muzyki, w kt\u00f3rej &#8211; dajmy na to &#8211; &#8222;czu\u0107 zabaw\u0119 d\u017awi\u0119kiem i rock&#8217;n&#8217;rollem&#8221;. Bo \u015bwiat serwisu na F od \u015bwiata wyszukiwarki na G dziel\u0105 interesy biznesowe. \u017bycie towarzyskie p\u0142ynie po stronie F, ale archiwum stoi ju\u017c po stronie G. O czym przekonuj\u0119 si\u0119, ilekro\u0107 zagl\u0105dam do google&#8217;owskiego YouTube&#8217;a, \u017ceby sprawdzi\u0107 wyst\u0119p pianisty z Konkursu Chopinowskiego, kt\u00f3ry mi umkn\u0105\u0142. Bo gdy bloga w tym tygodniu nie pisa\u0142em, to s\u0142ucha\u0142em tych wszystkich wyst\u0119p\u00f3w, aplikuj\u0105c sobie w trakcie I etapu ko\u0144sk\u0105 dawk\u0119 pi\u0119knej chopinowskiej melancholii, kt\u00f3r\u0105 w\u0142a\u015bnie &#8211; zupe\u0142nie fizycznie zreszt\u0105 &#8211; odchorowuj\u0119.  <\/p>\n<p>W ka\u017cdym razie te wszystkie zabawne i b\u0142yskotliwe przeloty na Facebooku to w istocie &#8211; pojad\u0119 troch\u0119 Jonathanem Franzenem &#8211; przeloty puste. Taka pi\u0119kna ma\u0142a gra w \u015brodku pola, kt\u00f3r\u0105 si\u0119 przyjemnie ogl\u0105da, ale o kt\u00f3rej zaraz zapomnimy, bo w archiwach zostan\u0105 gole, kluczowe podania i parady bramkarzy. A jej najbardziej frustruj\u0105cym efektem ubocznym b\u0119dzie to, \u017ce wszystkich tych wypracowanych puent zabraknie p\u00f3\u017aniej w ksi\u0105\u017cce albo w artykule prasowym. Te pozostan\u0105 g\u0142uche, nie b\u0119d\u0105 chcia\u0142y z czytelnikiem porozmawia\u0107, bo wszystko, co do obgadania by\u0142o, zosta\u0142o om\u00f3wione na osi czasu. A o\u015b czasu z samej swojej definicji stare tre\u015bci zakopuje. Efekt dora\u017any jest wi\u0119kszy ni\u017c przy pisaniu na blogu. Za to &#8222;d\u0142ugi ogon&#8221; p\u00f3\u017aniejszych odwiedzin i powracaj\u0105cych czytelnik\u00f3w, cho\u0107by przypadkowych, na fejsie praktycznie nie wyst\u0119puje. I w warunkach ci\u0105g\u0142ego przyrostu tre\u015bci b\u0119d\u0105 tu \u017cy\u0142y coraz kr\u00f3cej.<\/p>\n<p>Poniewa\u017c mam natur\u0119 archiwisty, przed przes\u0142uchaniem nowej p\u0142yty supertria <strong>Slalom <\/strong>(Tyci\u0144ski-Weber-Zemler) zajrza\u0142em do tego, co pisa\u0142em o pierwszym albumie tej formacji. A mia\u0142em do poprzedniego <a href=\"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/2014\/02\/07\/zero-satysfakcji-czyli-przyjdzie-szatan-i-nas-zje-styczen-2014\/\">sporo zarzut\u00f3w<\/a>, dzi\u015b mog\u0119 wi\u0119c z przyjemno\u015bci\u0105 wyrzuci\u0107 do kosza wi\u0119kszo\u015b\u0107 z nich. P\u0142yta <em>Wunderkamera<\/em>, kt\u00f3ra ukazuje si\u0119 oficjalnie ju\u017c za pi\u0119\u0107 dni, ma w sobie t\u0119 sam\u0105 rado\u015b\u0107 wynikaj\u0105c\u0105 z po\u0142\u0105czenia si\u0142 \u015bwietnych muzyk\u00f3w, ale ich style lepiej si\u0119 tu zaz\u0119biaj\u0105, co pewnie jest zalet\u0105 m.in. koncertowego ogrania sk\u0142adu. <\/p>\n<p>Album te\u017c odnosi si\u0119 do archiw\u00f3w &#8211; gabinet\u00f3w osobliwo\u015bci, co zreszt\u0105 naturalne, bo po\u0142\u0105czenie zainteresowa\u0144 muzyk\u00f3w ca\u0142ej tr\u00f3jki, z ich rozstrza\u0142em obejmuj\u0105cym parodie country, wariacje na temat muzyki funk czy surf albo wyst\u0119py na Warszawskiej Jesieni, to niez\u0142y zestaw osobliwych pomys\u0142\u00f3w. I jak to bywa przy du\u017cym rozstrzale i przy osobliwo\u015bciach, spotykaj\u0105 si\u0119 tu momentami blisko estetyki Franka Zappy, co pozwoli\u0142o mi odnale\u017a\u0107 jaki\u015b klucz do odczytania Slalomu. W szczeg\u00f3lno\u015bci <em>The Dance of Mr. Turkish<\/em> zawiera najlepsz\u0105 sol\u00f3wk\u0119 gitarow\u0105 w duchu Zappy, jak\u0105 kiedykolwiek us\u0142ysza\u0142em na polskiej p\u0142ycie (mog\u0142aby trwa\u0107 sk\u0105din\u0105d d\u0142u\u017cej). Dobrze s\u0142u\u017cy temu albumowi r\u00f3wnie\u017c go\u015bcinny wyst\u0119p wokalny Joanny Halszki Soko\u0142owskiej w <em>Delphinne<\/em>. Ca\u0142a reszta przynosi tyle samo swobody, co poprzednio, tyle samo wirtuozerii (je\u015bli ju\u017c si\u0119 rozpisywa\u0142em na temat partii b\u0119bn\u00f3w Jacka White&#8217;a w The Dead Weather, to c\u00f3\u017c powiedzie\u0107 o \u015bpiewaj\u0105cej, urozmaiconej perkusji Zemlera w <em>Psy Core Key <\/em>na przyk\u0142ad?), ale zarazem kr\u00f3tsze formy i wi\u0119cej porz\u0105dku. Wydaje si\u0119, \u017ce ramy dla utwor\u00f3w buduje Weber swoimi partiami elektronicznymi, Zemler mocuje p\u0142\u00f3tno, konstruuj\u0105c podzia\u0142k\u0119 rytmiczn\u0105, a kolorem wype\u0142nia Tyci\u0144ski. Dopiero w ko\u0144cowym, d\u0142u\u017cszym <em>Sad SAD Sad<\/em> pozwalaj\u0105 sobie na budowanie napi\u0119cia z zupe\u0142n\u0105 swobod\u0105. Ale w konkurencji d\u0142ugich form wybiera\u0142bym bardziej mroczny, niepokoj\u0105cy, ale zarazem lepiej zbudowany utw\u00f3r <em>Waterpecker<\/em>. Takie momenty dowodz\u0105, \u017ce Slalom ma jako sk\u0142ad bardzo dobr\u0105 przysz\u0142o\u015b\u0107.<\/p>\n<p>Poza tym to oczywi\u015bcie, jak to m\u00f3wi\u0105, <em>\u015bwietnie wyprodukowana p\u0142yta, czu\u0107 zabaw\u0119 d\u017awi\u0119kiem i rock&#8217;n&#8217;rollem<\/em>.<\/p>\n<p><strong>SLALOM <em>Wunderkamera<\/em><\/strong>, Lado ABC 2015, <strong>7\/10<\/strong><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Widzia\u0142em najlepsze umys\u0142y mego pokolenia marnuj\u0105ce energi\u0119 na fejsie &#8211; \u017ceby tak strawestowa\u0107 Ginsberga. Wraca do mnie taka my\u015bl, gdy czytam na Facebooku najostrzejsze dowcipy, najlepsze puenty, wymarzone tytu\u0142y i najciekawsze dziennikowe zapiski pisarzy, dziennikarzy czy innych os\u00f3b, kt\u00f3re nie zajmuj\u0105 si\u0119 ju\u017c profesjonalnie pisaniem, cho\u0107 talent do tego maj\u0105. My\u015bl wraca, bo produkuj\u0105c t\u0119 [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":8926,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[18,312,120,7,1923,4],"tags":[1665],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/8921"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=8921"}],"version-history":[{"count":9,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/8921\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":8931,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/8921\/revisions\/8931"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media\/8926"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=8921"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=8921"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=8921"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}