
{"id":8967,"date":"2015-10-19T15:08:59","date_gmt":"2015-10-19T13:08:59","guid":{"rendered":"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/?p=8967"},"modified":"2015-10-19T15:10:06","modified_gmt":"2015-10-19T13:10:06","slug":"progs-not-dead","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/2015\/10\/19\/progs-not-dead\/","title":{"rendered":"Prog&#8217;s not dead!"},"content":{"rendered":"<p>Muzyki mo\u017cna s\u0142ucha\u0107, nie dopuszczaj\u0105c \u017cadnej innej zmys\u0142owej konkurencji, ale mo\u017cna &#8211; jak wiadomo &#8211; w ramach wielozadaniowo\u015bci przegl\u0105da\u0107 jednocze\u015bnie gazet\u0119, patrze\u0107 przez brudn\u0105 szyb\u0119 poci\u0105gu, szyde\u0142kowa\u0107, prasowa\u0107 (to akurat sprawdzi\u0142em parokrotnie &#8211; nie\u017ale si\u0119 komponuje), a nawet ogl\u0105da\u0107 polityk\u00f3w w telewizji z wy\u0142\u0105czonym d\u017awi\u0119kiem. Niekt\u00f3rzy potrafi\u0105 jeszcze s\u0142ucha\u0107 muzyki i czyta\u0107 ksi\u0105\u017ck\u0119. W zasadzie jedyne, czego nie mo\u017cna na pewno robi\u0107 przy s\u0142uchaniu muzyki, to&#8230; s\u0142uchanie muzyki. Dlatego Konkurs Chopinowski, <a href=\"https:\/\/twitter.com\/dafitoo\/status\/655669121800118272\">kt\u00f3ry jak wiadomo \u015bledzi ca\u0142a Polska<\/a>, jest spor\u0105 przeszkod\u0105 przy nadrabianiu p\u0142ytowych zaleg\u0142o\u015bci. Szczeg\u00f3lnie gdy uczestnicy graj\u0105 tak jak Seong-Jin Cho albo Kate Liu. Tymczasem wychodz\u0105 p\u0142yty, kt\u00f3re nie\u017ale sumuj\u0105 frontalny powr\u00f3t psychodelii ostatnich lat, nierzadko odnosz\u0105c nas te\u017c do wci\u0105\u017c oczekuj\u0105cego na szerszy powr\u00f3t prog-rocka. Dzi\u015b <strong>Deerhunter<\/strong>, <strong>Dungen <\/strong>i <strong>WAND<\/strong>. Po ka\u017cdej z tych p\u0142yt pozostan\u0105 co najmniej rewelacyjne pojedyncze nagrania.<!--more--><\/p>\n<p>Nowa p\u0142yta grupy <strong>Deerhunter <\/strong>broni si\u0119 przede wszystkim tym, co broni\u0142o grup\u0119 Bradforda Coxa zawsze, przynajmniej na p\u0142ytach: r\u00f3\u017cnorodno\u015bci\u0105 i odmienno\u015bci\u0105 od poprzednich. Nie ma dw\u00f3ch identycznych stylistycznie album\u00f3w tego zespo\u0142u, nie ma w jego dyskografii stagnacji i cho\u0107 energia stopniowo gdzie\u015b ulatuje, Cox inteligentnie pr\u00f3buje j\u0105 utrzyma\u0107. Tym razem &#8211; cho\u0107by dzi\u0119ki zaproszeniu do wsp\u00f3\u0142pracy Tima Gane&#8217;a (Stereolab) i Jamesa Cargilla (Broadcast). Do tego jest jeszcze m.in. saksofonistka Zumi Rosow, ale ani ona, ani nawet dwaj poprzednio wymienieni nie spychaj\u0105 lidera z jego \u015bcie\u017cki. A wydawa\u0142oby si\u0119, \u017ce do\u015b\u0107 bliskie sobie estetyki Stereolab i Broadcast musz\u0105 mocno wp\u0142yn\u0105\u0107 na muzyk\u0119. Najwi\u0119cej chyba spo\u015br\u00f3d ca\u0142ej tr\u00f3jki zostawia po sobie Cargill, dzi\u0119ki syntezatorowym barwom i d\u017awi\u0119kom z ta\u015bm w kapitalnie rozwijaj\u0105cym si\u0119 <em>Take Care<\/em>. Poza tym jednak znakami rozpoznawczymi albumu zostaj\u0105 singlowe <em>Breaker <\/em>i <em>Snakeskin <\/em>. Nowe piosenki Deerhuntera s\u0105 w wi\u0119kszo\u015bci nieco ja\u015bniejsze w nastroju i jeszcze bardziej przyst\u0119pne. Na sw\u00f3j spos\u00f3b bardziej popowe, ale te\u017c niepokoj\u0105co bliskie temu, co mo\u017ce zrobi\u0107 wiele popowych zespo\u0142\u00f3w fascynuj\u0105cych si\u0119 psychodeli\u0105, z Tame Impala na czele. Przyznam, \u017ce po zakupie cyfrowego singla kupno ca\u0142ego albumu mo\u017ce by\u0107 nieco rozczarowuj\u0105ce. 36 minut to wprawdzie dobry rozmiar, ale <em>Fading Frontier<\/em> w mojej opinii tak\u017ce pod innymi wzgl\u0119dami nie jest wielk\u0105 p\u0142yt\u0105.<\/p>\n<p><strong>DEERHUNTER <em>Fading Frontier<\/em><\/strong>, 4AD 2015, <strong>7\/10<\/strong><\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" width=\"560\" height=\"315\" src=\"https:\/\/www.youtube.com\/embed\/UCVWrqxyt3Y\" frameborder=\"0\" allowfullscreen><\/iframe><\/p>\n<p>Z  kolei ameryka\u0144ska grupa <strong>WAND<\/strong>, kt\u00f3ra niedawno jeszcze myli\u0142a mi si\u0119 z folkowym Wooden Wand, w ci\u0105gu 12 miesi\u0119cy wyda\u0142a trzy p\u0142yty z brawurow\u0105, \u015bwie\u017c\u0105, cho\u0107 zanurzon\u0105 w przesz\u0142o\u015bci i bardzo gara\u017cow\u0105 wersj\u0105 psychodelii. \u015awie\u017c\u0105, cho\u0107 ewidentnie nawi\u0105zuj\u0105c\u0105 do szko\u0142y Ty Segalla i r\u00f3\u017cnych kalifornijskich projekt\u00f3w wskrzeszaj\u0105cych to The Stooges, to zn\u00f3w Hawkwind. Bo WAND graj\u0105 muzyk\u0119, kt\u00f3ra \u0142\u0105czy dwa pot\u0119\u017cne nurty &#8211; ci\u0119\u017cki, narkotyczny spod znaku w\u0142a\u015bnie Hawkwindu (a p\u00f3\u017aniej np. Monster Magnet czy Spacemen 3) z tym l\u017cejszym, spod znaku The Beatles, ale i southern rocka, a dzi\u015b The Flaming Lips, no i Tame Impala. Bez obsesji my\u015blenia przez pryzmat studia nagraniowego jak u Kevina Parkera, lidera tych ostatnich, w duchu grania bardziej zespo\u0142owego. Z przeb\u0142yskami my\u015blenia d\u0142ug\u0105, epick\u0105 form\u0105, zamkni\u0119tymi w formach nierzadko bardzo kr\u00f3tkich. <em>Indie King Crimson<\/em> &#8211; kto\u015b napisa\u0142 na YT. Tak jakby Crimsoni nie byli indie od dnia zero. W sensie niezale\u017cno\u015bci my\u015blenia muzycznego, rzecz jasna, a nie noszenia obcis\u0142ych spodni domkni\u0119tych z do\u0142u par\u0105 vans\u00f3w czy new balance&#8217;\u00f3w. WAND kontrastuj\u0105 wi\u0119c gara\u017cowe gitarowe partie z melodyjnymi ornamentami rodem z prog-rocka (<em>Paintings Are Dead<\/em>), ci\u0119\u017ckie, ponure elementy z lekkimi. Nios\u0105 w swojej muzyce takie sk\u0142adowisko muzycznych idei, \u0142\u0105czonych z niezwyk\u0142\u0105 swobod\u0105, a jednocze\u015bnie &#8211; co rzadko si\u0119 zdarza &#8211; spontaniczno\u015bci\u0105, \u017ce po trzech \u015bwietnych albumach po prostu nie wypada ich pozna\u0107. \u015aliczna koda p\u0142yty z gitarowym dialogiem na samym ko\u0144cu <em>Morning Rainbow<\/em> powinna przekona\u0107 najtwardszych.<\/p>\n<p><strong>WAND <em>1000 Days<\/em><\/strong>, Drag City 2015, <strong>8\/10<\/strong> <\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" width=\"560\" height=\"315\" src=\"https:\/\/www.youtube.com\/embed\/-PNgh1IyI_A\" frameborder=\"0\" allowfullscreen><\/iframe><\/p>\n<p>Trzecia pozycja w zestawie nie jest mo\u017ce tak popularna jak p\u0142yta Deerhunter ani tak \u015bwie\u017ca jak WAND, ale <strong>Dungen <\/strong>to zesp\u00f3\u0142, kt\u00f3ry warto \u015bledzi\u0107 regularnie cho\u0107by przez wzgl\u0105d na zachwyty prasy muzycznej przy okazji poprzednich album\u00f3w. Tym bardziej, \u017ce bie\u017c\u0105ce p\u0142yty prawie zawsze potwierdzaj\u0105 te dawne zachwyty. Odst\u0119py mi\u0119dzy wydawnictwami i kulturowa odleg\u0142o\u015b\u0107, kt\u00f3r\u0105 pot\u0119guj\u0105 szwedzkie teksty, jednak troch\u0119 gasz\u0105 mod\u0119 na Dungen. Gustav Ejstes jest w tym gronie osobowo\u015bci\u0105 najbli\u017csz\u0105 chyba wspomnianemu Parkerowi. Albumy Dungen &#8211; r\u00f3wnie\u017c ten &#8211; s\u0105 dopieszczone w taki spos\u00f3b, \u017ce nawet powierzchowny kontakt z nimi to ju\u017c spora przyjemno\u015b\u0107. Przy czym skojarzenia z prog-rockiem id\u0105 tu znacznie dalej &#8211; Reine Fiske z Landberk gra w sk\u0142adzie Dungen, a Landberk, wsp\u00f3lnie z Anekdoten &#8211; czyli szwedzka scena neoprogresywna &#8211; to jedna z najciekawszych historii, jakie si\u0119 w ostatnich kilkunastu latach przydarzy\u0142y gatunkowi. Tu z kolej mamy King Crimson, Jethro Tull, Focus, albo i szwedzk\u0105 Kaip\u0119 w wydaniu indie, tyle \u017ce w og\u00f3le nie b\u0119dziemy tych etykietek potrzebowa\u0107, bo p\u0142yn\u0105ca naturalnym rytmem, \u015bwietnie skomponowana muzyka Dungen robi z tych wszystkich charakterystycznych modulacji wokalnych czy sol\u00f3wkowych ornament\u00f3w elementy nowoczesn\u0105, cho\u0107 romantyczn\u0105, bardzo uniwersaln\u0105 gr\u0119 melodii. Podobnie jak przy poprzednich albumach opisywanych dzi\u015b albumach, mamy tu momenty czystego kompozytorskiego talentu. Rewelacyjna miniatura <em>Sista festen<\/em>, oparty na typowym dla rocka symfonicznego pochodzie sekcji rytmicznej <em>Frans kaktus<\/em>, a wreszcie fina\u0142 z solem gitarowym w najlepszym chyba na tej p\u0142ycie <em>En g\u00e5ng om \u00e5ret<\/em> &#8211; dawno mnie tak nie elektryzowa\u0142y sol\u00f3wki gitarowe (podobnie jest ze wspomnianym <em>Morning Rainbow<\/em> u WAND), musi to by\u0107 jaki\u015b nieprzewidziany efekt Chopina.<\/p>\n<p><strong>DUNGEN <em>Allas sak<\/em><\/strong>, Smalltown Supersound 2015, <strong>8\/10<\/strong> <\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" width=\"560\" height=\"315\" src=\"https:\/\/www.youtube.com\/embed\/0jWvIE3UFMg?list=PL5iCmW_uQ8EkvPqrehVNHVfp95kZGMAy7\" frameborder=\"0\" allowfullscreen><\/iframe><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Muzyki mo\u017cna s\u0142ucha\u0107, nie dopuszczaj\u0105c \u017cadnej innej zmys\u0142owej konkurencji, ale mo\u017cna &#8211; jak wiadomo &#8211; w ramach wielozadaniowo\u015bci przegl\u0105da\u0107 jednocze\u015bnie gazet\u0119, patrze\u0107 przez brudn\u0105 szyb\u0119 poci\u0105gu, szyde\u0142kowa\u0107, prasowa\u0107 (to akurat sprawdzi\u0142em parokrotnie &#8211; nie\u017ale si\u0119 komponuje), a nawet ogl\u0105da\u0107 polityk\u00f3w w telewizji z wy\u0142\u0105czonym d\u017awi\u0119kiem. Niekt\u00f3rzy potrafi\u0105 jeszcze s\u0142ucha\u0107 muzyki i czyta\u0107 ksi\u0105\u017ck\u0119. W zasadzie [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":8975,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[18,12,3,312,120,558,7,1923,1249,106],"tags":[271,477,2186],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/8967"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=8967"}],"version-history":[{"count":10,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/8967\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":8978,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/8967\/revisions\/8978"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media\/8975"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=8967"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=8967"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=8967"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}