
{"id":9040,"date":"2015-11-03T09:37:58","date_gmt":"2015-11-03T08:37:58","guid":{"rendered":"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/?p=9040"},"modified":"2015-11-03T09:40:01","modified_gmt":"2015-11-03T08:40:01","slug":"4-kolejne-plytowe-odkrycia","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/2015\/11\/03\/4-kolejne-plytowe-odkrycia\/","title":{"rendered":"4 kolejne p\u0142ytowe odkrycia"},"content":{"rendered":"<p>Tak, to cztery kolejne propozycje rozrywkowe. Ale prosz\u0119 tego nie bagatelizowa\u0107. Kultura si\u0119 liczy, czasem nawet w sensie ilo\u015bciowym. Sukces Konkursu Chopinowskiego odmierza si\u0119 na przyk\u0142ad w zainteresowaniu, kt\u00f3re zdemolowa\u0142o nasze blogowe statystyki i pozwoli\u0142o, by siostrzane <em><a href=\"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\">Co w duszy gra<\/a><\/em> Doroty Szwarcman przebi\u0142o wszystkie blogi polityczne, spo\u0142eczne, edukacyjne i religijne. A to utwierdza mnie w przekonaniu, \u017ce mo\u017ce warto. Dzi\u015b w programie: Taco Hemingway zza oceanu, tr\u0119bacz, co nie tr\u0105bi, ameryka\u0144ska Belgijka i Norweg, kt\u00f3ry pokazuje, \u017ce rock progresywny nie musi by\u0107 od razu depresyjny. Zapraszam na kolejn\u0105 ods\u0142on\u0119 zagubionych p\u0142yt z pa\u017adziernika 2015.<!--more--><\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" width=\"100%\" height=\"450\" scrolling=\"no\" frameborder=\"no\" src=\"https:\/\/w.soundcloud.com\/player\/?url=https%3A\/\/api.soundcloud.com\/tracks\/216849045&amp;auto_play=false&amp;hide_related=false&amp;show_comments=true&amp;show_user=true&amp;show_reposts=false&amp;visual=true\"><\/iframe><\/p>\n<p><strong>MATTHEW HALSALL &#038; THE GONDWANA ORCHESTRA<em> Into Forever<\/em><\/strong>, Gondwana 2015, <strong>7\/10<\/strong><br \/>\n<a href=\"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/2015\/11\/02\/5-plytowych-odkryc-pazdziernik-2015\/\">Opisywany wczoraj kr\u0105\u017cek Nata Birchalla<\/a> znalaz\u0142 &#8211; z tego, co wiem &#8211; swoich zagorza\u0142ych zwolennik\u00f3w. Przyda\u0142aby si\u0119 wi\u0119c cz\u0119\u015b\u0107 druga, o co nie b\u0119dzie trudno &#8211; tak si\u0119 sk\u0142ada, \u017ce na brytyjskiej scenie jazzowej Birchall i tr\u0119bacz <strong>Matthew Halsall<\/strong> chadzaj\u0105 bardzo blisko siebie. Grywaj\u0105 wzajemnie na swoich albumach, a je\u015bli nawet zdarzy si\u0119, \u017ce nie zagraj\u0105, to i tak wydaj\u0105 p\u0142yty w tym samym miesi\u0105cu. I tak jest przy tej okazji. <em>Into Forever<\/em> Halsalla jest l\u017cejszym spojrzeniem na podobne rejony jazzu. Harfowe partie ju\u017c w otwieraj\u0105cym p\u0142yt\u0119 <em>Only a Woman<\/em> naprowadzaj\u0105 nas na albumy Alice Coltrane. Kiedy indziej rol\u0119 substancji dos\u0142adzaj\u0105cej pe\u0142ni\u0105 orkiestrowe aran\u017cacje albo \u015bwietne wokale Josephine Oniyamy, kt\u00f3ra sama w sobie jest ju\u017c odkryciem albumu (trzeba na ni\u0105 uwa\u017ca\u0107, ma ju\u017c solowe nagrania na koncie). Halsall wydaje mi si\u0119 na tym albumie bardziej producentem ni\u017c tr\u0119baczem-solist\u0105, ust\u0119puje miejsce z przodu cho\u0107by w\u0142a\u015bnie pochodz\u0105cej z Manchesteru (jak i sam lider) wokalistce, ale kto szuka czego\u015b, co spiritual jazz sprzed p\u00f3\u0142wiecza i wp\u0142ywy muzyki Wschodu \u0142\u0105czy z nu jazzem w stylu The Cinematic Orchestra, no i ma b\u0142ogos\u0142awie\u0144stwo Gillesa Petersona, ten ju\u017c pewnie nawet nie b\u0119dzie si\u0119 ogl\u0105da\u0142 na moj\u0105 rekomendacj\u0119.<br \/>\n<em>Naby\u0107 ten album mo\u017cna <a href=\"http:\/\/matthewhalsall.bandcamp.com\/album\/into-forever\">tutaj<\/a>, a je\u015bli jest jaki\u015b polski dystrybutor, niech si\u0119 ujawni w komentarzach. <\/em> <\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" width=\"100%\" height=\"450\" scrolling=\"no\" frameborder=\"no\" src=\"https:\/\/w.soundcloud.com\/player\/?url=https%3A\/\/api.soundcloud.com\/tracks\/222924366&amp;auto_play=false&amp;hide_related=false&amp;show_comments=true&amp;show_user=true&amp;show_reposts=false&amp;visual=true\"><\/iframe><\/p>\n<p><strong>MILO <em>So the Flies Don&#8217;t Come<\/em><\/strong>, Ruby Yacht 2015, <strong>8\/10<\/strong><br \/>\nTen ca\u0142y <strong>Milo<\/strong> to taki ameryka\u0144ski Taco Hemingway, tylko bardziej. Bardziej powa\u017cny przede wszystkim, cho\u0107 zarazem r\u00f3wnie atrakcyjny dla niehiphopowej publiczno\u015bci. Zamiast przeja\u017cd\u017cki metrem w rodzinnym Chicago 23-latek funduje nam rap o ideach filozoficznych Martina Heideggera opowiadany poprzez skojarzenia z postaciami z <em>Tekkena<\/em> (<em>Napping Under the Echo Tree<\/em> &#8211; rewelacyjny utw\u00f3r sk\u0105din\u0105d), odnosi si\u0119 do mitologii albo do tw\u00f3rczo\u015bci Pabla Picassa. Wi\u0119kszo\u015bci z tych bardzo zgrabnie poklejonych rym\u00f3w pozostanie dla mnie kompletn\u0105 enigm\u0105, co kontrastuje z bardzo lekk\u0105 budow\u0105 muzyczn\u0105 <em>So the Flies&#8230;<\/em> To p\u0142yta odnosz\u0105ca si\u0119 do abstract hip-hopu sprzed dekady, temat zostaje podj\u0119ty z ca\u0142ym wyrafinowaniem (Anticon), a zarazem zachowuje charakter odpoczynkowy, wr\u0119cz chilloutowy. Ciep\u0142e linie sekcji rytmicznej w <em>Zen Scientist<\/em> odnosz\u0105 nas do R&#038;B, albo te\u017c (je\u015bli mamy zosta\u0107 w sferze hip-hopu) do tw\u00f3rczo\u015bci MF Dooma. Milo nie ubiera si\u0119 w pi\u00f3rka kolejnego mesjasza rapowej Ameryki, ale pokazuje, \u017ce rap ma swoje balladowe formy, swoj\u0105 krain\u0119 \u0142agodno\u015bci, sw\u00f3j lekko intelektualny lounge.<br \/>\n<em>Do kupienia na przyk\u0142ad <a href=\"https:\/\/miloraps.bandcamp.com\/music\">tutaj<\/a>. <\/em><\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" width=\"100%\" height=\"450\" scrolling=\"no\" frameborder=\"no\" src=\"https:\/\/w.soundcloud.com\/player\/?url=https%3A\/\/api.soundcloud.com\/tracks\/218646371&amp;auto_play=false&amp;hide_related=false&amp;show_comments=true&amp;show_user=true&amp;show_reposts=false&amp;visual=true\"><\/iframe><\/p>\n<p><strong>JONO EL GRANDE <em>Melody of a Muddled Mason<\/em><\/strong>, Rune Grammofon 2015, <strong>7\/10<\/strong><br \/>\nNajpierw przypomnijcie sobie, co wam si\u0119 kojarzy z rockiem neoprogresywnym. I skrz\u0119tnie wyrzu\u0107cie to do kosza &#8211; stereotyp za stereotypem. Je\u015bli kto\u015b \u017cywi w stosunku do gatunku jakie\u015b resentymenty, mo\u017ce dopchn\u0105\u0107 nog\u0105. Tw\u00f3rczo\u015b\u0107 Norwega Jona Andreasa H\u00e5tuna, kt\u00f3ry stoi za projektem <strong>Jono El Grande<\/strong>, kojarzy si\u0119 bowiem z tym nieco rzadziej odwiedzanymi \u015bcie\u017ckami starego prog- czy te\u017c art-rocka. Wsz\u0119dobylskie d\u0119ciaki to Crimsonowski album <em>Lizard<\/em>, a to nie jest ulubiony moment, z kt\u00f3rego od Frippa kalkuje pomys\u0142y m\u0142odsze pokolenie. G\u0119ste, rozp\u0119dzaj\u0105ce si\u0119 gwa\u0142townie motywy melodyczne z wykorzystaniem instrument\u00f3w perkusyjnych to z kolei wypisz-wymaluj Zappa. Nie brakuje te\u017c w aran\u017cacjach odniesie\u0144 do grupy Henry Cow. A ca\u0142o\u015b\u0107 tej w wi\u0119kszo\u015bci instrumentalnej stylistyki (mruczane i wtapiaj\u0105ce si\u0119 w ca\u0142o\u015b\u0107 aran\u017cacji wokale wnosz\u0105 tu, mam wra\u017cenie, nieco dystansu i poczucia humoru) zyskuje na nowej p\u0142ycie <em>Melody of a Muddled Mason<\/em> najpe\u0142niejszy wymiar. Jest tu kilka pod\u0142ych artrockowych d\u0142u\u017cyzn (utw\u00f3r tytu\u0142owy), ale je\u015bli dos\u0142uchacie do ko\u0144ca, do fenomenalnego <em>Smother Eve II<\/em>, to nier\u00f3wne fragmenty p\u0142yty i jej wt\u00f3rno\u015b\u0107 powinny kompletnie straci\u0107 na znaczeniu.<br \/>\n<em>W Polsce powinni to mie\u0107 soon w <a href=\"http:\/\/seeyousoon.pl\/\">SeeYouSoon.pl<\/a>.<\/em><\/p>\n<p><iframe loading=\"lazy\" width=\"100%\" height=\"450\" scrolling=\"no\" frameborder=\"no\" src=\"https:\/\/w.soundcloud.com\/player\/?url=https%3A\/\/api.soundcloud.com\/tracks\/217793968&amp;auto_play=false&amp;hide_related=false&amp;show_comments=true&amp;show_user=true&amp;show_reposts=false&amp;visual=true\"><\/iframe><\/p>\n<p><strong>CHRISTINA VANTZOU <em>No. 3<\/em><\/strong>, Kranky 2015, <strong>6\/10<\/strong><br \/>\nCzym si\u0119 r\u00f3\u017cni belgijsko-ameryka\u0144ska artystka <strong>Christina Vantzou<\/strong> od innych tw\u00f3rc\u00f3w ambientu? \u017be w\u0142a\u015bciwie nie jest tw\u00f3rczyni\u0105 ambientu, a przynajmniej na tym si\u0119 jej ambicje nie ko\u0144cz\u0105. Pos\u0119pne glissanda albo partie ch\u00f3ralne wyprowadzaj\u0105 nas tu momentami ze sfery muzyki elektronicznej w stron\u0119 brzmie\u0144 orkiestrowych w stylu klasyki XX wieku. Vantzou sprawia wr\u0119cz wra\u017cenie, jak gdyby zszywanie jednej i drugiej tradycji by\u0142o jej najwa\u017cniejsz\u0105 ambicj\u0105. I fakt, momentami wychodzi to bardzo intryguj\u0105co, szczeg\u00f3lnie ten swoisty morfing syntezator\u00f3w i smyczk\u00f3w to co\u015b, nas czym pewnie kilka os\u00f3b zatrzyma si\u0119 i cmoknie ze skupieniem. Ale i tak najciekawiej wypada impresja na temat eksperymentalnej sceny elektronicznej zatytu\u0142owana stosownie do jednej z bohaterek tej sceny &#8211; <em>Laura Spiegel<\/em> &#8211; a przy s\u0142uchaniu ca\u0142ego materia\u0142u (71 minut, za d\u0142ugo) u\u015bniecie i obudzicie si\u0119 pewnie i par\u0119 razy. Lektura <a href=\"http:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/2014\/03\/11\/plyta-ktora-zniszczyla-mi-tydzien-luty-2014\/\">mojej poprzedniej recenzji<\/a> przekona\u0142a mnie, \u017ce szybko zapomnia\u0142em, jak bardzo podobne rzeczy przeszkadza\u0142y mi na albumie <em>No. 2<\/em>.<br \/>\n<em>Te\u017c powinni mie\u0107 to soon na Seeyousoon.pl.  <\/em><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Tak, to cztery kolejne propozycje rozrywkowe. Ale prosz\u0119 tego nie bagatelizowa\u0107. Kultura si\u0119 liczy, czasem nawet w sensie ilo\u015bciowym. Sukces Konkursu Chopinowskiego odmierza si\u0119 na przyk\u0142ad w zainteresowaniu, kt\u00f3re zdemolowa\u0142o nasze blogowe statystyki i pozwoli\u0142o, by siostrzane Co w duszy gra Doroty Szwarcman przebi\u0142o wszystkie blogi polityczne, spo\u0142eczne, edukacyjne i religijne. A to utwierdza mnie [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":9042,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[48,18,12,312,120,558,7,1923,4,1249,1059,106],"tags":[1675,2198,2199,2197,2200],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/9040"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=9040"}],"version-history":[{"count":7,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/9040\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":9048,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/9040\/revisions\/9048"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media\/9042"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=9040"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=9040"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/polifonia\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=9040"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}