
{"id":169,"date":"2013-11-23T13:26:16","date_gmt":"2013-11-23T12:26:16","guid":{"rendered":"http:\/\/portretymiast.blog.polityka.pl\/?p=169"},"modified":"2013-11-23T13:31:57","modified_gmt":"2013-11-23T12:31:57","slug":"kuba-snopek-nie-przepadam-za-janem-gehlem","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/portretymiast\/2013\/11\/23\/kuba-snopek-nie-przepadam-za-janem-gehlem\/","title":{"rendered":"Kuba Snopek: Nie przepadam za Janem Gehlem"},"content":{"rendered":"<p><a href=\"\/wp-content\/uploads\/2013\/11\/20131106_184836.jpg\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" class=\"alignleft size-large wp-image-170\" title=\"Jan Gehl w Warszawie, fot. Edwin Bendyk\" src=\"\/wp-content\/uploads\/2013\/11\/20131106_184836-1024x576.jpg\" alt=\"\" width=\"620\" height=\"348\" srcset=\"\/portretymiast\/wp-content\/uploads\/2013\/11\/20131106_184836-1024x576.jpg 1024w, \/portretymiast\/wp-content\/uploads\/2013\/11\/20131106_184836-300x168.jpg 300w\" sizes=\"(max-width: 620px) 100vw, 620px\" \/><\/a><\/p>\n<p>Jan Gehl, du\u0144ski guru od rewitalizacji miast i nadawania im &#8222;ludzkiej skali&#8221; (pisa\u0142em o nim na marginesie jego wizyty w Warszawie) staje si\u0119 coraz bardziej modny w Polsce. Zanim wpadniemy w zachwyt proponuj\u0119 lektur\u0119 Kuby Snopka, urbanisty, wyk\u0142adowcy moskiewskich Instytutu &#8222;Strelka&#8221; i MGIMO, autora ksi\u0105\u017cki &#8222;Belyayevo Forever&#8221; o ochronie dziedzictwa modernizmu.\u00a0<!--more--><\/p>\n<p>Nasze polskie miasta, kt\u00f3re ca\u0142kiem niedawno przesz\u0142y transformacj\u0119 ustrojow\u0105, wydaj\u0105 si\u0119 dzi\u015b chaotyczne, niezrozumia\u0142e i niefunkcjonalne. Znajdujemy si\u0119 \u00a0po\u015brodku fazy miejskich poszukiwa\u0144 &#8211; procesu ich przystosowania do nowych warunk\u00f3w ekonomicznych i spo\u0142ecznych. Fazy &#8211; dodajmy &#8211; niezwykle ekscytuj\u0105cej dla architekt\u00f3w i urbanist\u00f3w, ale irytuj\u0105cej dla tzw. &#8222;zwyk\u0142ych mieszka\u0144c\u00f3w&#8221;. Dlatego du\u017ca popularno\u015b\u0107 w Polsce architekta Jana Gehla zupe\u0142nie \u00a0nie dziwi &#8211; charyzmatyczny Du\u0144czyk roztacza przed spragnionymi \u0142adu polskimi mieszczanami mi\u0142\u0105 dla oczu i uszu wizj\u0119 miasta sympatycznego, wygodnego i komfortowego. Pakiety rozwi\u0105za\u0144, przywiezione z Kopenhagi, maj\u0105 przemieni\u0107 g\u0142o\u015bne skrzy\u017cowania w place, trasy w ulice, a kierowc\u00f3w-cham\u00f3w w u\u015bmiechni\u0119tych rowerzyst\u00f3w. Jednak, moim zdaniem, optymistyczna narracja Gehla jest uproszczona i niepe\u0142na. Co wi\u0119cej &#8211; bezkrytyczne przyjmowanie du\u0144skich wynalazk\u00f3w mo\u017ce zrobi\u0107 tyle samo dobrego co i z\u0142ego.<\/p>\n<p>Kopenhaga jest miastem architektonicznie jednorodnym. Du\u017ca jej cz\u0119\u015b\u0107 przypomina wroc\u0142awskie czy szczeci\u0144skie \u015br\u00f3dmie\u015bcia, warszawsk\u0105 Prag\u0119. Kwarta\u0142y dziewi\u0119tnastowiecznych kamienic, g\u0142\u0119bokie podw\u00f3rka, ceglane fasady; gdzieniegdzie skwery i niewielkie parki. Pokolenia Du\u0144czyk\u00f3w (nie tylko Gehl!), w ci\u0105gu ostatniego p\u00f3\u0142wiecza przesz\u0142y d\u0142ug\u0105 drog\u0119, aby te przestrzenie ulepszy\u0107. I, m\u00f3wi\u0105c kolokwialnie, &#8222;wycisn\u0119li z nich wszystko&#8221;. Cz\u0119\u015b\u0107 ulic zosta\u0142a zamieniona w deptaki, pojawi\u0142y si\u0119 \u015bcie\u017cki rowerowe, place i podw\u00f3rka zosta\u0142y zagospodarowane w najbardziej optymalny spos\u00f3b. Sp\u00f3jne dziewi\u0119tnastowieczne miasto p\u0142ynnie i konsekwentnie dostosowywa\u0142o si\u0119 do potrzeb swoich mieszka\u0144c\u00f3w.<\/p>\n<p>Tworz\u0105c swoje miejskie narracje, Gehl opiera si\u0119 w\u0142a\u015bnie na tym modelu &#8211; kt\u00f3ry zna i lubi. Niestety, odrzuca i krytykuje wszystko, co jest mu obce, gwa\u0142tem &#8222;kopenhagenizuje&#8221; miejsca tak r\u00f3\u017cne od siebie jak Nowy Jork i Moskwa. O ile w Nowym Jorku ta kuracja raczej zadzia\u0142a\u0142a (tym &#8222;raczej&#8221; zajm\u0119 si\u0119 p\u00f3\u017aniej), o tyle w na wskro\u015b modernistycznej Moskwie inspirowane pomys\u0142ami Gehla ulice wygl\u0105daj\u0105 jak swoja w\u0142asna karykatura. Bo jak mo\u017cna na si\u0142\u0119 kopiowa\u0107 europejsk\u0105 &#8222;przestrze\u0144 publiczn\u0105&#8221; w mie\u015bcie, kt\u00f3re i tak w ca\u0142o\u015bci zosta\u0142o zaprojektowane jako przestrze\u0144 wsp\u00f3lna? Jak mo\u017cna upiera\u0107 si\u0119 przy pieszych spacerach w miejscu, w kt\u00f3rym temperatury spadaj\u0105 poni\u017cej -30 stopni?<\/p>\n<p>Polskie miasta s\u0105 od Kopenhagi o wiele bardziej r\u00f3\u017cnorodne. Ze wzgl\u0119du na pe\u0142n\u0105 nag\u0142ych zwrot\u00f3w histori\u0119, zderzaj\u0105 si\u0119 tam ze sob\u0105 ca\u0142kowicie r\u00f3\u017cne narracje. Obok cz\u0105stek przedwojennej zabudowy pojawiaj\u0105 si\u0119 powojenne rekonstrukcje i postmodernistyczne interpretacje; w wielu miejscach tradycyjna i modernistyczna tkanka koliduj\u0105 ze sob\u0105, przeplataj\u0105 si\u0119 na r\u00f3\u017cne sposoby. Co robi\u0107 z tym galimatiasem? Mnie logiczna wyda\u0142a by si\u0119 pr\u00f3ba zrozumienia, jakie zalety drzemi\u0105 w ka\u017cdej z tych miejskich typologii i pr\u00f3ba &#8222;wyci\u015bni\u0119cia z nich&#8221; tego co najlepsze. Niech XIX-wieczne dzielnice stan\u0105 si\u0119 bardziej kameralne i przytulne, pe\u0142ne kawiarenek i rower\u00f3w. Niech modernistyczne osiedla pora\u017caj\u0105 ilo\u015bci\u0105 zadbanej i dobrze zaprojektowanej zieleni, idealnymi rozwi\u0105zaniami, segreguj\u0105cymi ruch samochodowy od pieszego. Niech, irytuj\u0105ce nas dzisiaj, miejsca styku r\u00f3\u017cnych miejskich narracji, stan\u0105 si\u0119 polem do eksperyment\u00f3w dla polskich architekt\u00f3w, a w efekcie \u2013 naszym wk\u0142adem do \u015bwiatowej architektury.<\/p>\n<p>Tymczasem, architektoniczna ksenofobia Gehla ka\u017ce mu pot\u0119pia\u0107 w czambu\u0142 modernistyczne miasta. Przywo\u0142ywany do znudzenia przyk\u0142ad Brasilii ma udowodni\u0107, \u017ce moderni\u015bci byli architektami nieudolnymi i nikczemnymi. Projektanci-demiurdzy tworzyli bezduszne miasta-potwory, t\u0142amsz\u0105ce ludzk\u0105 godno\u015b\u0107 i aspiracje. Dowody? Budynki s\u0105 jednakowe, plany \u2013 chaotyczne, przestrzenie \u2013 zbyt du\u017ce, szybko i niechlujnie zabudowane.<\/p>\n<p>Rzeczywisto\u015b\u0107 jest o wiele bardziej z\u0142o\u017cona: miasta modernistyczne\u00a0powsta\u0142y w okre\u015blonych warunkach i w okre\u015blonym celu &#8211; by\u0142y odpowiedzi\u0105 na ogromny nap\u0142yw ludno\u015bci do miast. By\u0142 to okres szybkiej industrializacji i urbanizacji. Miliony ludzi przemieszcza\u0142y si\u0119 ze wsi do miast, powi\u0119kszaj\u0105c te ostatnie kilkukrotnie. Pozbawione dekoracji i unikalno\u015bci, zbudowane napr\u0119dce, miasta modernistyczne spe\u0142ni\u0142y jednak swoj\u0105 podstawow\u0105 funkcj\u0119 &#8211; da\u0142y dach nad g\u0142ow\u0105 milionom, zapewni\u0142y ich mieszka\u0144com minimum potrzebne do egzystencji: elektryczno\u015b\u0107, wod\u0119, gaz, \u015bwiat\u0142o s\u0142oneczne, ziele\u0144.<\/p>\n<p>Gehl nigdy nie odnosi si\u0119 do tego, co dla modernist\u00f3w by\u0142o priorytetem, skupia si\u0119 na jednym tylko aspekcie architektury &#8211; przestrzeni mi\u0119dzy budynkami. To podej\u015bcie skrajnie niesprawiedliwe. Je\u015bli popatrzymy na statystyki, zrozumiemy jak wiele zawdzi\u0119czamy modernistom. Dla przyk\u0142adu &#8211; w ZSRR, przez ca\u0142y okres panowania Stalina (promuj\u0105cego klasyczn\u0105, &#8222;wielkomiejsk\u0105&#8221; architektur\u0119) ilo\u015b\u0107 przestrzeni na mieszka\u0144ca utrzymywa\u0142a si\u0119 na mniej wi\u0119cej sta\u0142ym poziomie 5-6 metr\u00f3w kwadratowych. Komunalne w wi\u0119kszo\u015bci mieszkania by\u0142y przepe\u0142nione. Krytykowany za\u015b dzi\u015b za sw\u0105 nudn\u0105, prefabrykowan\u0105 architektur\u0119 Chruszczow, w 1954 otworzy\u0142 si\u0119 na nowe modernistyczne podej\u015bcie do budowy dom\u00f3w i w czasie mniejszym ni\u017c dekada ilo\u015b\u0107 metr\u00f3w kwadratowych na mieszka\u0144ca wzros\u0142a prawie dwukrotnie. Wiele rodzin po raz pierwszy w historii zamieszka\u0142o we w\u0142asnym mieszkaniu. Nie musz\u0119 dodawa\u0107, \u017ce w Polsce czy Brazylii by\u0142o podobnie &#8211; i moim zdaniem, ten wysi\u0142ek zas\u0142uguje na szacunek. Miasta i dzielnice modernistyczne maj\u0105 mn\u00f3stwo niedostatk\u00f3w, maj\u0105 te\u017c jednak swoje plusy (du\u017ca ilo\u015b\u0107 zieleni, przestrzeni, kompleksowa zabudowa dom\u00f3w razem ze szko\u0142ami itd.). Bezkrytyczne pot\u0119pianie tej architektury jest moim zdaniem szkodliwe. Po pierwsze: \u017cadna terapia nie zmieni Ursynowa w Stroget (g\u0142\u00f3wna ulica Kopenhagi), mo\u017ce tylko pozbawi\u0107 go swoich plus\u00f3w i przekszta\u0142ci\u0107 w nijak\u0105 pokrak\u0119. Po drugie: modernistyczne dziedzictwo to lwia cz\u0119\u015b\u0107 polskich miast i wy\u015bmiewanie go obni\u017ca jego warto\u015b\u0107 w oczach mieszka\u0144c\u00f3w. Moim zdaniem nale\u017cy robi\u0107 dok\u0142adnie odwrotnie &#8211; konstruowa\u0107 pozytywne mity wok\u00f3\u0142 zalet &#8222;blokowisk&#8221;, kt\u00f3re pozwol\u0105 ich spo\u0142eczno\u015bciom budowa\u0107 lokaln\u0105 dum\u0119 i pracowa\u0107 nad ulepszeniem ich modernistycznych przestrzeni.<\/p>\n<p>Irytuje tak\u017ce brak refleksji nad przysz\u0142o\u015bci\u0105. Jednym z najwi\u0119kszych sukces\u00f3w Gehla (wed\u0142ug niego samego) s\u0105 zmiany zaaplikowane w nowojorskim Manhattanie. Dzi\u0119ki zabiegom du\u0144skiego architekta, powsta\u0142o wiele \u015bcie\u017cek rowerowych, z przestrzeni ulic zacz\u0119\u0142y znika\u0107 samochody, a zacz\u0119\u0142y pojawia\u0107 si\u0119 kawiarnie i zaprojektowane ze smakiem przestrzenie publiczne. Polskie wyk\u0142ady Gehla zbieg\u0142y si\u0119 w czasie z odej\u015bciem z urz\u0119du nowojorskiego mera Michaela Bloomberga, i z ocenami jego urz\u0119dowania. Ocenami, co najmniej, kontrowersyjnymi.<\/p>\n<p>Obok uznania dla zmian przyniesionych przez Bloomberga, pojawi\u0142o si\u0119 te\u017c morze krytyki: dotycz\u0105cej gentryfikacji i disneylandyzacji Manhattanu. Troch\u0119 bardziej niebezpieczne ni\u017c obecnie, ale \u017cywe i autentyczne ulice i place Big Apple zosta\u0142y skomercjalizowane, zmienione w sterylne i przewidywalne przestrzenie, bardziej podobne do centrum handlowego, ani\u017celi do \u017cywego miasta. Co wi\u0119cej &#8211; przepi\u0119knie zaprojektowane &#8222;public spaces&#8221; wp\u0142yn\u0119\u0142y na ceny nieruchomo\u015bci i Manhattan za czas\u00f3w Bloomberga sta\u0142 si\u0119 miejscem coraz dro\u017cszym, a wi\u0119c &#8211; mniej egalitarnym, nie dla wszystkich dost\u0119pnym.\u00a0Nie spos\u00f3b udowodni\u0107 za pomoc\u0105 liczb i konkretnych fakt\u00f3w powi\u0105zania pomi\u0119dzy &#8222;kopenhagenizacj\u0105&#8221; i gentryfikacj\u0105, cho\u0107 przywo\u0142ywane ju\u017c wcze\u015bniej przyk\u0142ady Nowego Jorku i Moskwy s\u0105 alarmuj\u0105ce. Jeszcze bardziej alarmuj\u0105cy jest fakt, \u017ce sam Gehl nie odnosi si\u0119 w \u017caden spos\u00f3b do tego problemu, &#8222;niechc\u0105cy&#8221; zamieniaj\u0105c na fali swojej popularno\u015bci kolejne przestrzenie na \u015bwiecie w getta dla bogatych. To, co zadzia\u0142a\u0142o idealnie w egalitarnej Skandynawii, mo\u017ce mie\u0107 zupe\u0142nie inne konsekwencje w pa\u0144stwach o zr\u00f3\u017cnicowanych dochodach.\u00a0Od takiej gwiazdy architektury jak Jan Gehl oczekiwa\u0142bym nie beztroskiego sprzedawania pakiet\u00f3w rozwi\u0105za\u0144, kt\u00f3re na pewno zadzia\u0142aj\u0105, ale raczej odpowiedzialno\u015bci, zadumy. A w efekcie &#8211; bardziej dostosowanych do lokalnych sytuacji rozwi\u0105za\u0144 przestrzennych.<\/p>\n<p>Jestem daleki od tego, aby pot\u0119pia\u0107 Gehla tak kategorycznie, jak on pot\u0119pia modernist\u00f3w: odrobina Kopenhagi w Warszawie czy \u0141odzi nie zaszkodzi! Dobrze by\u0142oby wypr\u00f3bowa\u0107 du\u0144skie rozwi\u0105zania i zobaczy\u0107, jak sprawdz\u0105 si\u0119 w polskim kontek\u015bcie kulturowym. Uwa\u017cam jednak, \u017ce nale\u017cy podchodzi\u0107 do nich z mniejszym entuzjazmem, z du\u017c\u0105 ilo\u015bci\u0105 konstruktywnej krytyki i z otwart\u0105 g\u0142ow\u0105. Co wi\u0119cej, nie nale\u017cy zamyka\u0107 dyskusji w skromnych ramach nakre\u015blonych przez Gehla: miasta to nie tylko przestrzenie mi\u0119dzy budynkami. Warto postudiowa\u0107 tak znienawidzone przez postmodernist\u00f3w wielkie modernistyczne projekty \u00a0i znale\u017a\u0107 w nich inspiracj\u0119 dla dyskusji o naprawd\u0119 istotnych sprawach &#8211; o problemie mieszkaniowym (w tym &#8211; w\u015br\u00f3d m\u0142odych ludzi), suburbanizacji, kompleksowym zapewnieniu najbardziej potrzebnych do \u017cycia us\u0142ug. To tematy o wiele wa\u017cniejsze i nie mniej aktualne ni\u017c deptaki i \u015bcie\u017cki rowerowe!<\/p>\n<p>Kuba Snopek<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Jan Gehl, du\u0144ski guru od rewitalizacji miast i nadawania im &#8222;ludzkiej skali&#8221; (pisa\u0142em o nim na marginesie jego wizyty w Warszawie) staje si\u0119 coraz bardziej modny w Polsce. Zanim wpadniemy w zachwyt proponuj\u0119 lektur\u0119 Kuby Snopka, urbanisty, wyk\u0142adowcy moskiewskich Instytutu &hellip; <a href=\"https:\/\/blog.polityka.pl\/portretymiast\/2013\/11\/23\/kuba-snopek-nie-przepadam-za-janem-gehlem\/\">Czytaj dalej <span class=\"meta-nav\">&rarr;<\/span><\/a><\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[44,18],"tags":[45],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/portretymiast\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/169"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/portretymiast\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/portretymiast\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/portretymiast\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/portretymiast\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=169"}],"version-history":[{"count":3,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/portretymiast\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/169\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":172,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/portretymiast\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/169\/revisions\/172"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/portretymiast\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=169"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/portretymiast\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=169"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/portretymiast\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=169"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}