Defilada bez Ukraińców

Czytam program parady 15 sierpnia. Będą paradować żołnierze różnych sojuszniczych armii, ale nie widzę paradnego oddziału wojsk Ukrainy. To decyzja polska lub ukraińska, a może wspólna. Jeśli polska bez konsultacji z Ukrainą, to jestem negatywnie zaskoczony. Jeśli ukraińska, to chciałbym znać powód. Czy Ukraina wolała nie przyjąć zaproszenia władz polskich, a może w ogóle jej nie zaproszono? To byłby kolejny akt nieprzyjazny wobec Ukrainy, dalsze brnięcie państwa polskiego w nacjonalistyczne wzmożenie wywołane „bohaterami UPA”.

Krótkowzroczne, dyktowane doraźnymi emocjami rozkręcanymi przez nacjonalistów niezdolnych do patrzenia w przyszłość, w której sprawy ukraińskiej nie da się zakrzyczeć w Sejmie i na wiecach. Ona nas nie opuści ani po przegranej, ani po wygranej Ukrainy.

Mógłbym zrozumieć nieskorzystanie przez Ukrainę z zaproszenia ze względu na kryzys w naszych relacjach, ale uważam, że Polska powinna wznieść się ponad obecne tarcia i zaprosić Ukraińców na paradę. Bo kogo, jak nie żołnierzy walczących piąty rok z agresją Rosji? Francja nie wahała się ich zaprosić na swoją paradę 14 lipca. Sygnał poszedł jasny ze strony Macrona, lidera koalicji chętnych: podziwiamy waszą determinację, możecie dalej liczyć na solidarność i wsparcie Francji.

Czemu takiego sygnału nie będzie z Warszawy? Nawrocki naturalnie nie wchodzi tu w grę, bo głośno milczy, gdy biją Ukraińców i Ukrainki na polskich ulicach. Ale Tusk i Kosiniak mają przecież więcej rozumu politycznego: to wciąż jest nasza wojna, Ukraina nie może jej przegrać, bo jej przegrana zwiększy zagrożenie agresją Rosji na Polskę. Więc czemu na paradzie warszawskiej będą Francuzi – którzy Ukraińców zaprosili do Paryża – ale nie będzie Ukraińców? Polityka, wpadka organizatorów czy jeszcze jakieś inne licho? Pisze o tym Piotr Moszyński, przez długie lata dziennikarz publicznych mediów francuskich.

Na tym tle odnotowuję z sympatią zaproszenie przez Czarzastego grupy ukraińskiej młodzieży na obóz wypoczynkowy do Szczawnicy. Gest wyciągniętej ręki to zawsze dobra rzecz w zwykłym życiu i w polityce. W przypadku parady warszawskiej miałby siłę podwójną: symboliczną – defilady to zawsze polityka symboliczna na użytek wewnętrzny i zewnętrzny – i moralną. Mamy zły okres w naszych relacjach, ale chcemy je odbudować, bo sensownej alternatywy po prostu nie ma.

PS. Dziś, w piątek, na dzień przed ,,największą w historii defiladą z okazji Święta Wojska Polskiego, Sobkowiak -Czarnecka zbyła w Pytaniu Dnia w TVP Info proste pytanie, czemu w paradzie nie będzie Ukraińców, skoro byli w Paryżu na defiladzie z okazji 14 Lipca: bo u nas nie będzie. Brak jasnej odpowiedzi znaczy, że rząd Tuska i Kosiniaka wolał nie ryzykować awanturą w tej sprawie z Nawrockim. Okropne.

Reklama