
{"id":10025,"date":"2022-03-26T00:40:27","date_gmt":"2022-03-25T23:40:27","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=10025"},"modified":"2022-03-26T00:40:27","modified_gmt":"2022-03-25T23:40:27","slug":"turandot-jest-z-marsa","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2022\/03\/26\/turandot-jest-z-marsa\/","title":{"rendered":"Turandot jest z Marsa"},"content":{"rendered":"\n<p>&#8230;a Kalaf z Wenus, bo kieruje nim mi\u0142o\u015b\u0107. To troch\u0119 uproszczenie, ale z grubsza na to wychodzi.<\/p>\n\n\n\n<!--more-->\n\n\n\n<p>Na scenie Opery Krakowskiej rzeczywi\u015bcie panuj\u0105 marsowe barwy: r\u00f3\u017cne odcienie czerwieni i kolory pustynne. Obok Marsa inspiracj\u0105 dla realizatorek \u2013 re\u017cyserki Karoliny Sofulak i autorki scenografii i kostium\u00f3w Ilony Binarsch \u2013 by\u0142a <em>Diuna<\/em> Franka Herberta. Og\u00f3lnie ten spektakl jest blisko gatunku fantasy. Ale ten Mars nie jest od rzeczy: w perskim poemacie Nizawiego, kt\u00f3ry by\u0142 pierwsz\u0105 wersj\u0105 tej opowie\u015bci, rodow\u00f3d ksi\u0119\u017cniczki Turandot bynajmniej nie si\u0119ga Chin, opisywana jest ona jako\u2026 S\u0142owianka, a planeta jej przypisana to w\u0142a\u015bnie Mars. W efekcie libretto, oparte na kilku jeszcze innych wersjach tej opowie\u015bci, to troch\u0119 groch z kapust\u0105, a przede wszystkim orientalizm, czyli Wsch\u00f3d kompletnie fikcyjny. W naszych postkolonialnych czasach oczyszczenie tej opery z chi\u0144szczyzny jest pewnym uporz\u0105dkowaniem sprawy, zw\u0142aszcza, \u017ce tych Chin wcale nie jest tam tak wiele (m.in. nazwisko kata, kt\u00f3re brzmi\u2026 Pu-Tin-Pao). A \u017ce par\u0119 prawdziwych chi\u0144skich melodii Puccini w\u0142\u0105czy\u0142 do swojej ostatniej, nieuko\u0144czonej opery \u2013 trudno, zreszt\u0105 zdecydowanie <em>Turandot<\/em> jest mniej chi\u0144ska, tak\u017ce w muzyce, ni\u017c <em>Madama Butterfly<\/em> \u2013 japo\u0144ska.<\/p>\n\n\n\n<p>Wizja sceniczna jest wi\u0119c urodziwa i sp\u00f3jna, muzycznie orkiestra pod batut\u0105 Tomasza Tokarczyka daje rad\u0119, ch\u00f3ry tak\u017ce, a pierwsza obsada jest dobra, cho\u0107 mia\u0142am nieodparte wra\u017cenie, \u017ce wi\u0119kszo\u015b\u0107 solist\u00f3w \u015bpiewa\u0142a w innym, nie swoim emploi. Wioletta Chodowicz kojarzy\u0142a si\u0119 zawsze raczej z postaciami kobiet nami\u0119tnych i uci\u015bnionych, nieszcz\u0119\u015bliwie zakochanych, jak Katia Kabanova, Rusa\u0142ka, Hrabina, Butterfly, Micaela&#8230; a teraz gra ksi\u0119\u017cniczk\u0119 z lodu, osaczon\u0105 i odrzucaj\u0105c\u0105 mi\u0142o\u015b\u0107 m\u0119sko-damsk\u0105 i cho\u0107 bardzo si\u0119 stara\u0142a, jako\u015b mi to do niej nie pasowa\u0142o. Dominik Sutowicz kojarzy\u0142 mi si\u0119 dot\u0105d z lirycznym Stefanem czy Jontkiem, teraz gra Kalafa nap\u0119dzanego przemo\u017cn\u0105 nami\u0119tno\u015bci\u0105 i zwyci\u0119skiego. Katarzyna Ole\u015b-Blacha te\u017c kojarzy\u0142a mi si\u0119 zwykle z rolami raczej subretkowymi czy koloraturowymi, teraz gra nami\u0119tnie kochaj\u0105c\u0105 Liu. Do tego Wojtek Gierlach jako starzec (zupe\u0142nie nim przecie\u017c nie jest!), Piotr Kusiewicz jako zm\u0119czony \u017cyciem Cesarz \u2013 ojciec Turandot, i zabawni trzej dworzanie. Mimo tych wielu zaskocze\u0144 odbi\u00f3r ca\u0142o\u015bci jest zdecydowanie pozytywny.<\/p>\n\n\n\n<p>Ale jednak co\u015b w tym jest, \u017ce ta opera ko\u0144czy si\u0119 na scenie samob\u00f3jstwa Liu. Tu przerwa\u0142 sw\u0105 prac\u0119 umieraj\u0105cy kompozytor, i akcja si\u0119 tu w\u0142a\u015bciwie zamyka. A ju\u017c muzyka zw\u0142aszcza &#8211; zako\u0144czenie autorstwa Franka Alfana, cho\u0107 oparte na szkicach Pucciniego, nie trzyma jego poziomu, a rozwi\u0105zanie akcji wydaje si\u0119 sztuczne. C\u00f3\u017c, taki kszta\u0142t ju\u017c si\u0119 utar\u0142.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>&#8230;a Kalaf z Wenus, bo kieruje nim mi\u0142o\u015b\u0107. To troch\u0119 uproszczenie, ale z grubsza na to wychodzi.<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/10025"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=10025"}],"version-history":[{"count":1,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/10025\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":10026,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/10025\/revisions\/10026"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=10025"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=10025"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=10025"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}