
{"id":10135,"date":"2022-05-24T00:05:13","date_gmt":"2022-05-23T22:05:13","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=10135"},"modified":"2022-05-24T00:05:13","modified_gmt":"2022-05-23T22:05:13","slug":"nie-wiem-jak-to-zlecialo","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2022\/05\/24\/nie-wiem-jak-to-zlecialo\/","title":{"rendered":"Nie wiem, jak to zlecia\u0142o&#8230;"},"content":{"rendered":"\n<p>&#8230;ale w\u0142a\u015bnie mija dok\u0142adnie 15 lat od powstania tego blogu. Kawa\u0142 czasu!<\/p>\n\n\n\n<!--more-->\n\n\n\n<p>Bardzo si\u0119 ciesz\u0119, \u017ce uda\u0142o si\u0119 go utrzyma\u0107; \u017ce napisa\u0142am 2400 wpis\u00f3w (ten jest 2401), a pod nimi znalaz\u0142o si\u0119 ok. 126 tys. komentarzy; \u017ce wci\u0105\u017c jest czytany, i \u017ce nawet mo\u017cna tu wci\u0105\u017c spotka\u0107 niekt\u00f3re osoby z tych, kt\u00f3re pojawi\u0142y si\u0119 <a href=\"https:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/2007\/05\/24\/de-la-musique-avant-toute-chose\/\">pod pierwszym wpisem<\/a>. Przede wszystkim ju\u017c jako drugi by\u0142 <strong>Hoko<\/strong>, nasz ulubiony Honorowy Budzik. Patrz\u0105c chronologicznie, to <strong>PAK<\/strong> pojawia si\u0119 ostatnio rzadko (troch\u0119 cz\u0119\u015bciej ma\u0142\u017conka, <strong>a cappella<\/strong>, kt\u00f3ra te\u017c pod tym wpisem widnieje, ale dopisa\u0142a si\u0119 p\u00f3\u017aniej &#8211; jeszcze wtedy si\u0119 nie znali!) jednak kontakt jaki\u015b czasem jest. <strong>Arkadius<\/strong> ostatnio po latach zajrza\u0142 tu jako <strong>bezdomny<\/strong>. Zagl\u0105da tu tak\u017ce <strong>Witold<\/strong>. Og\u00f3lnie bardzo sobie ceni\u0119 ka\u017cd\u0105 i ka\u017cdego, kt\u00f3rzy tu zagl\u0105daj\u0105 (nawet niekoniecznie si\u0119 odzywaj\u0105c), niewa\u017cne, jak d\u0142ugo, ale je\u015bli kto\u015b wytrzyma\u0142 15 lat, no to mo\u017cna podziwia\u0107.<\/p>\n\n\n\n<p>Ci pionierzy, a mo\u017ce nie tylko oni, pami\u0119taj\u0105 zapewne, \u017ce blog ten, nazwany kiedy\u015b przez nas wsp\u00f3lnie Dywanem, powsta\u0142 dzi\u0119ki Danielowi Passentowi. To on zaprosi\u0142 mnie na pocz\u0105tku maja 2007 r., gdy do Warszawy przyjechali Filharmonicy Nowojorscy, \u017cebym go\u015bcinnie na jego blogu <em>En passant<\/em> napisa\u0142a recenzj\u0119 z ich koncertu. <a href=\"https:\/\/passent.blog.polityka.pl\/2007\/05\/04\/nowojorczycy-suplement\/\">Tak si\u0119 sta\u0142o<\/a>, a pod tym moim wpisem pojawi\u0142y si\u0119 liczne komentarze (widz\u0119, \u017ce obecnie niestety wykasowane&#8230;) namawiaj\u0105ce mnie, \u017cebym koniecznie zacz\u0119\u0142a prowadzi\u0107 sw\u00f3j blog muzyczny. Dlatego mog\u0119 si\u0119 szczyci\u0107 tym, \u017ce to miejsce powsta\u0142o na zam\u00f3wienie spo\u0142eczne, i to tak\u017ce bardzo sobie ceni\u0119.<\/p>\n\n\n\n<p>Jeszcze w zesz\u0142ym roku mia\u0142am pomys\u0142, \u017ce na t\u0119 szacown\u0105 rocznic\u0119 ja z kolei zaprosz\u0119 tu pana Daniela. Niestety to ju\u017c niemo\u017cliwe, wci\u0105\u017c bardzo prze\u017cywamy w redakcji t\u0119 strat\u0119. Ale mimo to chcia\u0142am, \u017ceby tu jednak zago\u015bci\u0142 &#8211; pozwol\u0119 wi\u0119c sobie poni\u017cej zacytowa\u0107 fragment z jego <em>Codziennika<\/em> (Wydawnictwo Nowy \u015awiat, Warszawa 2006): anegdot\u0119 o pierwszej jego wizycie w Operze Wiede\u0144skiej.<\/p>\n\n\n\n<p>&#8222;&#8230;kiedy po raz pierwszy znalaz\u0142em si\u0119 w Wiedniu, w po\u0142owie lat dziewi\u0119\u0107dziesi\u0105tych, pierwsze kroki skierowa\u0142em do opery, o kt\u00f3rej w czasach studenckich opowiada\u0142 mi wiele Prawin [wuj DP, kt\u00f3ry wychowywa\u0142 go po wojnie &#8211; DS] &#8211; cz\u0119sty go\u015b\u0107 na jask\u00f3\u0142ce tego teatru. Tego dnia dawali <em>Fidelia<\/em> Beethovena, bilety by\u0142y oczywi\u015bcie wyprzedane, z wyj\u0105tkiem najdro\u017cszych za ponad sto dolar\u00f3w. Dowiedzia\u0142em si\u0119 jednak, \u017ce na dwie godziny przed spektaklem b\u0119d\u0105 sprzedawane wej\u015bci\u00f3wki, po kt\u00f3re na ulicy formowa\u0142a si\u0119 ju\u017c d\u0142uga kolejka.<\/p>\n\n\n\n<p>Nogi i krzy\u017c bola\u0142y mnie ju\u017c od stania w\u015br\u00f3d wiede\u0144czyk\u00f3w i turyst\u00f3w, kiedy wreszcie zacz\u0119\u0142a si\u0119 sprzeda\u017c. Nurtowa\u0142o mnie, czy starczy dla mnie wej\u015bci\u00f3wki &#8211; uczucie dobrze znane z PRL. Ku mojej rado\u015bci, sta\u0142em si\u0119 jej szcz\u0119\u015bliwym posiadaczem i wraz z innymi szcz\u0119\u015bliwcami t\u0142oczy\u0142em si\u0119 w foyer, czekaj\u0105c na otwarcie widowni. W pewnej chwili ca\u0142y ten t\u0142um zacz\u0105\u0142 biec w g\u00f3r\u0119 po schodach, a ja za nim. Wbiegali na jask\u00f3\u0142k\u0119 &#8211; a ja z nimi. Nikt nie siada\u0142, tylko ka\u017cdy zajmowa\u0142 miejsce przy metalowej barierze wzd\u0142u\u017c \u015bciany &#8211; ja z nimi. Nie min\u0119\u0142o trzydzie\u015bci sekund i miejsca pod \u015bcianami by\u0142y oblepione lud\u017ami, a fotele na widowni puste, poniewa\u017c do rozpocz\u0119cia spektaklu pozostawa\u0142a jeszcze godzina. By\u0142em szcz\u0119\u015bliwy, \u017ce po kilku godzinach stara\u0144 i napi\u0119cia, po raz pierwszy w \u017cyciu jestem w Operze Wiede\u0144skiej &#8211; tu, gdzie w latach dwudziestych przychodzi\u0142 m\u00f3j wuj. Nie podoba\u0142o mi si\u0119 tylko, \u017ce teraz trzeba b\u0119dzie sta\u0107 godzin\u0119 do uwertury, a nast\u0119pnie odsta\u0107 prawie trzy godziny <em>Fidelia<\/em>. Na szcz\u0119\u015bcie okaza\u0142o si\u0119, \u017ce miejsce na jask\u00f3\u0142ce raz zdobyte nale\u017cy do zdobywcy, wystarczy na barierze zawiesi\u0107 torebk\u0119, sweter czy w inny spos\u00f3b zaznaczy\u0107 swoje terytorium, i mo\u017cna wyruszy\u0107 na zwiedzanie opery, ogl\u0105danie wytwornej publiczno\u015bci, a je\u015bli kogo\u015b sta\u0107 &#8211; nawet bufetu. Samej opery wys\u0142ucha\u0142em siedz\u0105c na pod\u0142odze pomi\u0119dzy ostatnim rz\u0119dem a \u015bcian\u0105. Od czasu do czasu podnosi\u0142em si\u0119, by rozprostowa\u0107 ko\u015bci i zobaczy\u0107, co dzieje si\u0119 na scenie&#8221;.<\/p>\n\n\n\n<p>Drogim Fr\u0119dzelkom \u017cycz\u0119 odbioru wielu wspania\u0142ych imprez muzycznych w lepszych jednak warunkach.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>&#8230;ale w\u0142a\u015bnie mija dok\u0142adnie 15 lat od powstania tego blogu. Kawa\u0142 czasu!<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/10135"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=10135"}],"version-history":[{"count":1,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/10135\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":10136,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/10135\/revisions\/10136"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=10135"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=10135"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=10135"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}