
{"id":104,"date":"2008-02-01T09:51:11","date_gmt":"2008-02-01T08:51:11","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=104"},"modified":"2008-02-01T09:57:43","modified_gmt":"2008-02-01T08:57:43","slug":"piesn-przerwana","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2008\/02\/01\/piesn-przerwana\/","title":{"rendered":"Pie\u015b\u0144 przerwana"},"content":{"rendered":"<p>Zaczn\u0119 od\u00a0przypomnianego wczoraj przez <strong>J\u0119drzeja<\/strong> hejna\u0142u z Wie\u017cy Mariackiej i legendy\u00a0z nim zwi\u0105zanej. To prawda, ka\u017cdy z nas oczyma duszy widzi\u00a0t\u0119 tatarsk\u0105 strza\u0142\u0119 szybuj\u0105c\u0105 ze z\u0142owrogim \u015bwistem i l\u0105duj\u0105c\u0105 ostatecznie w gardle nieszcz\u0119snego tr\u0119bacza. Ale, cho\u0107 na cze\u015b\u0107 tego wydarzenia (swoj\u0105 drog\u0105, jak ta strza\u0142a mog\u0142a tak wysoko poszybowa\u0107?) ka\u017cdy z tr\u0119baczy 96 razy dziennie urywa ostatni\u0105 nut\u0119 (czasem mniej, czasem bardziej dramatycznie), to jednak hejna\u0142 wydaje mi si\u0119 form\u0105 i tak muzycznie sko\u0144czon\u0105, ko\u0144cz\u0105c\u0105 si\u0119 w dobrym miejscu. Czy to kwestia przyzwyczajenia? Nie wiem, ale ilekro\u0107 pr\u00f3bowa\u0142am sobie wyobrazi\u0107 (a pr\u00f3bowa\u0142am), jak mog\u0142oby by\u0107 dalej, stwierdza\u0142am, \u017ce to ju\u017c by\u0142oby <em>too much<\/em>, \u017ce by\u0142oby za d\u0142ugo, a fraza ju\u017c by si\u0119 kr\u0119ci\u0142a za w\u0142asnym ogonem. W ko\u0144cu na tr\u0105bce sygna\u0142owej niewiele jest mo\u017cliwo\u015bci (dzi\u015b graj\u0105 chyba na wsp\u00f3\u0142czesnej, ale przecie\u017c nikt nowego hejna\u0142u nie komponuje).<\/p>\n<p>Teraz przyk\u0142ad ca\u0142kowicie odwrotny. W\u0142a\u015bnie dosta\u0142am dziwn\u0105 p\u0142yt\u0119: Pierre-Laurent Aimard, znakomity pianista specjalizuj\u0105cy si\u0119 dot\u0105d w muzyce wsp\u00f3\u0142czesnej (na Warszawskiej Jesieni gra\u0142 ca\u0142y cykl <em>Etiud<\/em> Ligetiego, jestem w szcz\u0119\u015bliwym posiadaniu nagrania), a tak\u017ce\u00a0programator r\u00f3\u017cnych festiwali &#8211; w\u0142a\u015bnie obj\u0105\u0142 festiwal w Aldeburgh, stworzony 60 lat temu przez Benjamina Brittena &#8211; podpisawszy w\u0142a\u015bnie wy\u0142\u0105czny kontrakt z Deutsche Grammophon nagra\u0142&#8230; <em>Kunst der Fuge<\/em> Bacha. Nie chc\u0119 tu robi\u0107 jakiej\u015b specjalnej reklamy tej p\u0142ycie, bo tak jak Ligeti Aimarda bardzo mi si\u0119 podoba\u0142, tak Bach brzmi, jakby pianista gra\u0142 Beethovena. Jest to jaka\u015b propozycja, ale mnie przesadnie nie zachwyca. Ten Pa\u0142ac Zimowy Sztuki Kontrapunktu staje si\u0119 jeszcze bardziej kanciasty, zimny, grany z manier\u0105.\u00a0\u00a0Ale jedno wypada mocno: koniec ostatniej fugi. Przypominam &#8211; to fuga oparta na trzech tematach, a ostatnim z nich jest <em>b-a-c-h<\/em>; po przeprowadzeniach ka\u017cdego z temat\u00f3w\u00a0(a niech tam, waln\u0119 czasem jaki\u015b termin &#8211; przeprowadzenie w fudze oznacza przej\u015bcie tematu przez wszystkie g\u0142osy) dochodzi do stretta, czyli momentu, w kt\u00f3rym temat (-y) pokazuje (-\u0105) si\u0119 we wszystkich g\u0142osach prawie jednocze\u015bnie. I w tym momencie, kiedy zn\u00f3w pokazuje si\u0119 <em>b-a-c-h<\/em>, r\u0119kopis si\u0119 urywa. Bach zmar\u0142 nie doko\u0144czywszy dzie\u0142a. W dobitnym wykonaniu Aimarda to urwanie jest szokiem, jakby piorun strzeli\u0142.<\/p>\n<p>Zawsze sobie wyobra\u017ca\u0142am, jak Bach, schorowany i\u00a0\u015blepy, pisze <em>Kunst der Fuge<\/em> z jasnym, precyzyjnym umys\u0142em &#8211; takie zwyci\u0119stwo ducha nad materi\u0105. Do czasu. Przemawia\u0142 do ko\u0144ca mocnym g\u0142osem, ale w ko\u0144cu musia\u0142 urwa\u0107. Mo\u017cna by ko\u0144czy\u0107 t\u0119 fug\u0119 wedle wszelkich zasad. Ale raczej tego robi\u0107 nie nale\u017cy. Rozumiem doskonale Lutos\u0142awskiego, kt\u00f3ry w ostatniej woli zabroni\u0142 ko\u0144czenia swoich utwor\u00f3w przez innych kompozytor\u00f3w (a mia\u0142 ju\u017c daleko zaawansowany szkic <em>Koncertu skrzypcowego<\/em> dla Anne-Sophie Mutter) &#8211; nikt inny nie jest Lutos\u0142awskim. Tak jak nikt inny nie by\u0142 Bachem.<\/p>\n<p>Oczywi\u015bcie nieraz w historii ko\u0144czono i rekonstruowano cudze utwory. Tu nasuwa si\u0119 si\u0142\u0105 rzeczy przyk\u0142ad <em>Requiem<\/em> Mozarta. Ale Mozart chcia\u0142, by <em>Requiem<\/em> by\u0142o sko\u0144czone, w ko\u0144cu wype\u0142nia\u0142 zam\u00f3wienie za pieni\u0105dze, potrzebne \u017conie i dzieciom. Jako\u015b tam instruowa\u0142 Sussmayra, co ma by\u0107 dalej; do paru cz\u0119\u015bci napisa\u0142 partie wokalne i naszkicowa\u0142 harmoni\u0119 (tylko <em>Sanctus<\/em>, <em>Benedictus<\/em> i <em>Agnus Dei<\/em>\u00a0s\u0105 w pe\u0142ni autorstwa\u00a0Sussmayra). Ale mit wci\u0105\u017c dzia\u0142a: wiemy, \u017ce ostatnimi nutami napisanymi fizycznie przez Mozarta by\u0142o pierwsze\u00a08 takt\u00f3w <em>Lacrimosy<\/em>. Zdarzaj\u0105 si\u0119 wi\u0119c wykonania, kt\u00f3re na tych taktach si\u0119 ko\u0144cz\u0105. Czy s\u0142usznie? Troch\u0119 mam mieszane odczucia. Ale robi\u0105 wra\u017cenie &#8211; tak\u017ce dlatego,\u00a0\u017ce pami\u0119tamy o micie.<\/p>\n<p>PS: Tak przy okazji, nie s\u0142ysza\u0142 mo\u017ce kto\u015b z Szanownych Czytaj\u0105cych o jakich\u015b porz\u0105dnych skrzypcach do sprzedania? Siostrzenica-studentka w potrzebie&#8230;<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Zaczn\u0119 od\u00a0przypomnianego wczoraj przez J\u0119drzeja hejna\u0142u z Wie\u017cy Mariackiej i legendy\u00a0z nim zwi\u0105zanej. To prawda, ka\u017cdy z nas oczyma duszy widzi\u00a0t\u0119 tatarsk\u0105 strza\u0142\u0119 szybuj\u0105c\u0105 ze z\u0142owrogim \u015bwistem i l\u0105duj\u0105c\u0105 ostatecznie w gardle nieszcz\u0119snego tr\u0119bacza. Ale, cho\u0107 na cze\u015b\u0107 tego wydarzenia (swoj\u0105 drog\u0105, jak ta strza\u0142a mog\u0142a tak wysoko poszybowa\u0107?) ka\u017cdy z tr\u0119baczy 96 razy dziennie [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/104"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=104"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/104\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=104"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=104"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=104"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}