
{"id":10404,"date":"2022-11-01T23:10:42","date_gmt":"2022-11-01T22:10:42","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=10404"},"modified":"2022-11-01T23:10:42","modified_gmt":"2022-11-01T22:10:42","slug":"osobiste-skladanki","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2022\/11\/01\/osobiste-skladanki\/","title":{"rendered":"Osobiste sk\u0142adanki"},"content":{"rendered":"\n<p>Na t\u0119 por\u0119 roku i t\u0119 pogod\u0119 &#8211; trzy nostalgiczne sk\u0142adanki u\u0142o\u017cone przez trzech pianist\u00f3w.<\/p>\n\n\n\n<!--more-->\n\n\n\n<p><strong>V\u00edkingur \u00d3lafsson, <\/strong><em><strong>From Afar<\/strong><\/em><strong>. Deutsche Grammophon<\/strong>. Jak nie by\u0142am przesadn\u0105 wielbicielk\u0105 tego artysty, to tym razem zaskoczy\u0142 mnie na plus. Zapewne tak\u017ce dlatego, \u017ce impulsem dla powstania tego albumu by\u0142o spotkanie z Gy\u00f6rgym Kurt\u00e1giem, kt\u00f3rego wielbi\u0119 (album jest mu dedykowany). Odby\u0142o si\u0119 ono w Budapeszcie rok temu, i to na pro\u015bb\u0119 kompozytora, przy okazji tamtejszego recitalu pianisty. Jak pisze &#8211; &#8222;nie spodziewa\u0142em si\u0119, \u017ce ten gigant muzyki wsp\u00f3\u0142czesnej jest w og\u00f3le \u015bwiadom mojej egzystencji, ale ja zna\u0142em i podziwia\u0142em jego muzyk\u0119 od dekad&#8221;. Pozna\u0142 j\u0105 dzi\u0119ki ojcu, kt\u00f3ry puszczaj\u0105c mu nagranie cyklu pie\u015bni <em>Kafka-Fragmente<\/em> powiedzia\u0142: Pos\u0142uchaj, to <em>Winterreise<\/em> XX wieku. Spotkanie z Kurt\u00e1giem przebieg\u0142o bardzo inspiruj\u0105co. Ten album jest podzi\u0119kowaniem. To monta\u017c z ponad 20 drobnych, subtelnych utwor\u00f3w o kontemplacyjnym charakterze, z czego cz\u0119\u015b\u0107 to aforystyczne arcydzie\u0142ka Kurt\u00e1ga z cyklu <em>J\u00e1t\u00e9kok<\/em>, pisanego od 1973 r. i stanowi\u0105cego swoisty notatnik muzyczny. Z tw\u00f3rczo\u015bci w\u0119gierskiego kompozytora s\u0105 jeszcze jego transkrypcje chora\u0142\u00f3w Bacha &#8211; jedn\u0105 z nich, na trzy r\u0119ce, przeznaczon\u0105 przez Kurt\u00e1ga dla siebie i nie\u017cyj\u0105cej ju\u017c niestety \u017cony M\u00e1rty, \u00d3laffson wykonuje ze swoj\u0105 \u017con\u0105, Hall\u0105 Oddn\u00fd Magn\u00fasd\u00f3ttir. A ponadto s\u0105 tu miniatury Schumanna (pierwsze ze <em>Studi\u00f3w w formie kanonu<\/em> op. 56, <em>Marzenie<\/em> i <em>Ptak prorokiem<\/em>), Bart\u00f3ka <em>3 Pie\u015bni z Csik<\/em>, par\u0119 intermezz\u00f3w Brahmsa, drobiazgi Mozarta, tw\u00f3rc\u00f3w islandzkich i kr\u00f3ciutki <em>The Branch<\/em> Thomasa Ad\u00e8sa, napisany specjalnie dla \u00d3lafssona. Ciekawostka: album zawiera dwie p\u0142yty, jedna zosta\u0142a nagrana na koncertowym steinwayu, a druga (z dok\u0142adnie tym samym repertuarem) &#8211; na pianinie, i por\u00f3wnanie jest interesuj\u0105ce, bo wersja na pianino wydaje si\u0119 bardziej intymna.<\/p>\n\n\n\n<p><strong>Igor Levit, <\/strong><em><strong>Tristan<\/strong><\/em><strong>, Sony Classical<\/strong>. Ten pianista wydaje albumy albo  monograficzne (Beethoven, Szostakowicz), albo pieczo\u0142owicie skomponowane &#8211; i ten nale\u017cy do tych drugich. Na pierwszej z dw\u00f3ch p\u0142yt g\u0142\u00f3wnym dzie\u0142em, poprzedzonym przez <em>Liebestraum<\/em> Liszta, jest <em>Tristan<\/em> Hansa Wernera Henze na fortepian, ta\u015bm\u0119 i orkiestr\u0119 (piani\u015bcie towarzyszy lipska Gewandhausorchester pod batut\u0105 Franza Welsera-M\u00f6sta) &#8211; to kolejne dzie\u0142o XX w., kt\u00f3re wzi\u0105\u0142 na warsztat. Po raz pierwszy wykonali je razem cztery lata temu i postanowili je nagra\u0107, a Levit dobra\u0142 do niego kontekst. Henze to posta\u0107 szczeg\u00f3lna, tak\u017ce ze wzgl\u0119du na pogl\u0105dy polityczne; Levit zawsze mia\u0142 s\u0142abo\u015b\u0107 do lewak\u00f3w &#8211; w tym wypadku ten termin jest adekwatny, gdy\u017c Henze by\u0142 mi\u0142o\u015bnikiem m.in Ho Chi Minha i Che Guevary. <em>Tristan<\/em> jest dzie\u0142em bardzo osobistym, cho\u0107 nie chodzi o zaw\u00f3d mi\u0142osny, bo akurat Henze \u017cy\u0142 szcz\u0119\u015bliwie 40 lat z jednym partnerem, lecz o b\u00f3l po \u015bmierci Salvatora Allende oraz Ingeborg Bachmann, z kt\u00f3r\u0105 by\u0142 zaprzyja\u017aniony. Przede wszystkim jednak, mimo dominuj\u0105cego serializmu, jest to wyraz t\u0119sknoty za romantyzmem &#8211; pojawiaj\u0105 si\u0119 tu cytaty z pocz\u0105tku <em>I Symfonii<\/em> Brahmsa, tego z kot\u0142ami; kot\u0142y graj\u0105 te\u017c w pewnym momencie temat z <em>Marsza \u017ca\u0142obnego<\/em> Chopina, a pod koniec w partii ta\u015bmy pojawia si\u0119 g\u0142os dziecka recytuj\u0105cego fragment eposu o Tristanie. Trudno, \u017ceby w takim albumie nie znalaz\u0142 si\u0119 Wagner &#8211; no i <em>Preludium<\/em> rozpoczyna drug\u0105 p\u0142yt\u0119 (w transkrypcji Zolt\u00e1na Kocsisa) w niezwykle wolnym tempie. Jest to zarazem preludium do centralnego utworu tej p\u0142yty &#8211;<em>Adagio<\/em> z <em>X Symfonii<\/em> Mahlera, w transkrypcji Ronalda Stevensona, kt\u00f3re nast\u0119puje bezpo\u015brednio potem. Zdumiewaj\u0105co to brzmi na fortepianie, to zupe\u0142nie inny utw\u00f3r, mo\u017cna powiedzie\u0107, i ogromnie pasuje do kontekstu &#8211; tak\u017ce je\u015bli zwa\u017cymy okoliczno\u015bci powstania. Finalnie napi\u0119cie rozlu\u017anione zostaje jeszcze jednym \u0142agodnym dzie\u0142em Liszta &#8211; etiud\u0105 <em>Harmonies du soir<\/em>.<\/p>\n\n\n\n<p><strong>Martin Stadtfeld, <\/strong><em><strong>Deutsche Volkslieder<\/strong><\/em><strong>, Sony Classical<\/strong>. I na koniec co\u015b l\u017cejszego, co poprawi\u0142o mi humor, tak\u017ce z powodu wspomnie\u0144 z dzieci\u0144stwa. Niemiecki pianista, kt\u00f3ry w tematycznych sk\u0142adankach si\u0119 specjalizuje, cz\u0119sto w\u0142\u0105czaj\u0105c w\u0142asne transkrypcje i kompozycje, tym razem wzi\u0105\u0142 na warsztat ludowe piosenki, znane przez pokolenia i dzi\u015b jeszcze \u015bpiewane dzieciom. Pomys\u0142 przyszed\u0142 mu do g\u0142owy podczas drugiego lockdownu i pianista potraktowa\u0142 t\u0119 robot\u0119 terapeutycznie, wracaj\u0105c do czego\u015b bezpiecznego, znanego mu z dzieci\u0144stwa. S\u0142uchaj\u0105c p\u0142yty mia\u0142am kilka mi\u0142ych zaskocze\u0144, bo okaza\u0142o si\u0119, \u017ce niekt\u00f3re z tych piosenek r\u00f3wnie\u017c zna\u0142am. Ot\u00f3\u017c mieli\u015bmy w domu (i ja mam wci\u0105\u017c) szko\u0142\u0119 gry na fortepianie dla dzieci, wydan\u0105 chyba jeszcze pod koniec XIX w. (nigdzie nie ma daty, bo strony ok\u0142adkowe dawno zgin\u0119\u0142y) przez wydawnictwo Steingr\u00e4ber zajmuj\u0105ce si\u0119 do dzi\u015b literatur\u0105 pedagogiczn\u0105. Nie ma tam zreszt\u0105 s\u0142owa po niemiecku, wydanie by\u0142o jak wida\u0107 przeznaczone na Austro-W\u0119gry, poniewa\u017c opisy, teksty i tytu\u0142y utwor\u00f3w s\u0105 po w\u0119giersku i po polsku &#8211; ta polszczyzna przynosi\u0142a nam szczeg\u00f3lnie wiele uciechy. S\u0105 tu utworki na dwie i cztery r\u0119ce, autorstwa r\u00f3\u017cnych &#8211; niekt\u00f3rych ju\u017c zapomnianych &#8211; tw\u00f3rc\u00f3w muzyki dydaktycznej, ale tak\u017ce uproszczone opracowania wielkiej literatury, od Bacha po Wagnera. No i jest troch\u0119 tych piosenek ludowych, w tym par\u0119 znanych ko\u0142ysanek: <em>Guter Mond<\/em> nazywa si\u0119 tam <em>Ksi\u0119\u017cycu, idziesz tak wolno<\/em>, a <em>Weisst du, wieviel Sternlein stehen<\/em> &#8211; <em>Tyle gwiazdek w g\u00f3rze b\u0142yska<\/em>. Opracowania Stadtfelda s\u0105 sympatyczne tym bardziej, \u017ce osadzone zosta\u0142y w kontek\u015bcie wielkich kompozytor\u00f3w &#8211; przede wszystkim Beethovena i Bacha, kt\u00f3rzy s\u0105 tu \u015brodowiskiem naturalnym. Ale pojawi\u0142 si\u0119 te\u017c cytat z Chopina (akompaniament do <em>Andante spianato<\/em>). Jako\u015b si\u0119 wpasowa\u0142.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Na t\u0119 por\u0119 roku i t\u0119 pogod\u0119 &#8211; trzy nostalgiczne sk\u0142adanki u\u0142o\u017cone przez trzech pianist\u00f3w.<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/10404"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=10404"}],"version-history":[{"count":1,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/10404\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":10405,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/10404\/revisions\/10405"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=10404"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=10404"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=10404"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}