
{"id":10643,"date":"2023-03-22T22:57:00","date_gmt":"2023-03-22T21:57:00","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=10643"},"modified":"2023-03-22T23:33:31","modified_gmt":"2023-03-22T22:33:31","slug":"czech-we-wloszech","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2023\/03\/22\/czech-we-wloszech\/","title":{"rendered":"Czech we W\u0142oszech"},"content":{"rendered":"\n<p>Film Petra Vaclava <em>Il Boemo<\/em> warto obejrze\u0107 cho\u0107by dla samej muzyki, kt\u00f3ra rozbrzmiewa prawie ca\u0142y czas. G\u0142\u00f3wnie (cho\u0107 nie wy\u0142\u0105cznie) autorstwa bohatera tytu\u0142owego, Josefa Myslive\u010dka.<\/p>\n\n\n\n<!--more-->\n\n\n\n<p>W Polsce, jak wiadomo, nie bardzo znamy si\u0119 na muzyce s\u0105siad\u00f3w &#8211; je\u015bli co\u015b Myslive\u010dka by\u0142o grywane, to bardzo rzadko i tylko z dziedziny instrumentalnej, a przecie\u017c autor ten ceniony by\u0142 szczeg\u00f3lnie za opery. Jest jednak jeden jego utw\u00f3r, kt\u00f3ry znaj\u0105 wszyscy wielbiciele Mozarta. W filmie rozbrzmiewa na sam koniec, bo to muzyka wybiegaj\u0105ca w przysz\u0142o\u015b\u0107, ju\u017c nie opieraj\u0105ca si\u0119 na karko\u0142omnej wirtuozerii, lecz na melodyjno\u015bci i emocjach &#8211; primadonna Caterina Gabrielli, wsp\u00f3\u0142pracuj\u0105ca z Myslive\u010dkiem od lat, nie jest zreszt\u0105 w tej scenie specjalnie tym zachwycona. Chodzi o s\u0142ynn\u0105 pie\u015b\u0144 <em><a href=\"https:\/\/www.youtube.com\/watch?v=1ceQPK_H4JE\">Ridente la calma<\/a><\/em>, kt\u00f3ra pierwotnie by\u0142a ari\u0105 Rinalda <em>Il caro mio bene<\/em> z III aktu opery <em>Armida<\/em>, ale Mozart dokona\u0142 jej transkrypcji na sopran z fortepianem, przy czym zmieni\u0142 tekst &#8211; i w\u0142a\u015bnie ta wersja jest dzi\u015b znana powszechnie, pojawiaj\u0105c si\u0119 na wszystkich chyba mozartowskich recitalach pie\u015bniowych. Nic dziwnego, \u017ce tak t\u0119 ari\u0119 pokocha\u0142 &#8211; je\u015bli si\u0119 nie zna jej pochodzenia, autorstwo Mozarta wydaje si\u0119 pewne.<\/p>\n\n\n\n<p>Szkoda, \u017ce w\u0105tek przyja\u017ani Myslive\u010dka z Mozartem zosta\u0142 potraktowany w tym filmie tak marginalnie &#8211; pojawia si\u0119 tylko spotkanie z ma\u0142ym Wolfgangiem (w towarzystwie ojca, Leopolda), kt\u00f3ry wygl\u0105da na zdecydowanie m\u0142odszego ni\u017c by\u0142 podczas prawdziwego pierwszego zetkni\u0119cia si\u0119 kompozytor\u00f3w. W rzeczywisto\u015bci mia\u0142 ju\u017c w\u00f3wczas 14 lat i pisa\u0142 <em>Mitrydatesa<\/em>. Czeski kompozytor sta\u0142 si\u0119 jego mentorem, kontaktowali si\u0119 przez lata, byli pod swoim wzajemnym wp\u0142ywem. Mozart odwiedzi\u0142 nawet chorego Myslive\u010dka pod koniec jego \u017cycia. W filmie nie ma w og\u00f3le o tym mowy.<\/p>\n\n\n\n<p>Og\u00f3lnie o Myslive\u010dku wiadomo tyle co nic, wi\u0119c film opowiada praktycznie ca\u0142kowicie wymy\u015blon\u0105 histori\u0119. Wiadomo, \u017ce mia\u0142 brata bli\u017aniaka, by\u0142 synem m\u0142ynarza z Pragi, ale zew muzyki po pierwszych latach nauki w ojczy\u017anie powi\u00f3d\u0142 go do W\u0142och, gdzie zdoby\u0142 wielkie powodzenie. Nie wiadomo do ko\u0144ca, w jaki spos\u00f3b to osi\u0105gn\u0105\u0142, wi\u0119c pokazano go jako przystojniaka i \u0142amacza serc niewie\u015bcich (w istocie przystojny Vojt\u011bch Dyk), kt\u00f3ry w\u0142a\u015bnie dzi\u0119ki temu, \u017ce protegowa\u0142y go i wspomaga\u0142y kolejne wp\u0142ywowe flamy, dosta\u0142 si\u0119 na szczyt. Na rycinach z epoki r\u00f3wnie\u017c wygl\u0105da do\u015b\u0107 przystojnie, wi\u0119c by\u0107 mo\u017ce nie by\u0142o to dalekie od prawdy, cho\u0107 nie ma te\u017c dowod\u00f3w na jego romanse ze \u015bpiewaczkami, w tym wspomnian\u0105 Gabrielli. Ale pasuje to te\u017c do przyczyn jego upadku: tu pokazane jest wprost, \u017ce domniemany jego poci\u0105g do kobiet, ale r\u00f3\u017cnego autoramentu, przyprawi\u0142 go o syfilis. By\u0107 mo\u017ce tak by\u0142o rzeczywi\u015bcie &#8211; m\u00f3wi\u0142o si\u0119 o gangrenie, ale zapewne to by\u0142a przyczyna. Kompozytor zmar\u0142 w chorobie i biedzie, maj\u0105c zaledwie 44 lata. Zreszt\u0105 od razu ostrzegam przed do\u015b\u0107 szokuj\u0105cym obrazem w pierwszych scenach filmu, ilustruj\u0105cych ko\u0144c\u00f3wk\u0119 \u017cycia Il Boemo, jak nazywano czeskiego tw\u00f3rc\u0119 (nazwisko Myslive\u010dek by\u0142o dla nich praktycznie nie do wym\u00f3wienia); ca\u0142a reszta potem jest retrospekcj\u0105. Nawiasem m\u00f3wi\u0105c, zupe\u0142nie inaczej ogl\u0105da si\u0119 taki film po do\u015bwiadczeniu pandemii; wci\u0105\u017c nachodzi\u0142y mnie my\u015bli, \u017ce przy tym stanie higieny, kt\u00f3ry w\u00f3wczas panowa\u0142, cud, \u017ce nie wszyscy tak chorowali, a niekt\u00f3rzy nawet d\u0142ugo \u017cyli.<\/p>\n\n\n\n<p>Film zrobiony jest pi\u0119knie (by\u0142 czeskim kandydatem do Oscara), we wspania\u0142ych wn\u0119trzach i krajobrazach &#8211; oczywi\u015bcie jest Wenecja i Neapol, ale te\u017c w wielu przypadkach plenery trzeba by\u0142o zmieni\u0107 na czeskie z powodu pandemii. Informacje o filmie i o jego bohaterze mo\u017cna poczyta\u0107 na <a href=\"https:\/\/www.ilboemo.cz\/en\">oficjalnej stronie<\/a>. Je\u015bli chodzi o wykonawc\u00f3w muzyki, to obok V\u00e1clava Luksa (kt\u00f3ry by\u0142 te\u017c konsultantem muzycznym) i jego zespo\u0142u Collegium 1704 wyst\u0119puje tu grupa znakomitych solist\u00f3w, w tym dobrze nam znanych, jak Raffaella Milanesi, Philippe Jaroussky czy te\u017c nasz Krystian Adam (Krzeszowiak), a g\u0142os wielkiej gwiazdy Gabrielli podk\u0142ada wspania\u0142a S\u0142owaczka &#8211; Simona \u0160aturov\u00e1. Film jest d\u0142ugi, trwa ok. 2 godziny i 20 minut, ale dzi\u0119ki muzyce nie sprawia takiego wra\u017cenia; troch\u0119 przypomina si\u0119 <em>Farinelli<\/em> i inne filmy muzyczne. Mo\u017ce nie jest to absolutne arcydzie\u0142o, bo akcja troch\u0119 si\u0119 roz\u0142azi, ale i tak warto go obejrze\u0107, a swoj\u0105 rol\u0119 &#8211; przypomnienia o zapomnianym, a niegdy\u015b s\u0142awnym kompozytorze &#8211; spe\u0142nia z nawi\u0105zk\u0105.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Film Petra Vaclava Il Boemo warto obejrze\u0107 cho\u0107by dla samej muzyki, kt\u00f3ra rozbrzmiewa prawie ca\u0142y czas. G\u0142\u00f3wnie (cho\u0107 nie wy\u0142\u0105cznie) autorstwa bohatera tytu\u0142owego, Josefa Myslive\u010dka.<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/10643"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=10643"}],"version-history":[{"count":6,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/10643\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":10649,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/10643\/revisions\/10649"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=10643"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=10643"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=10643"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}