
{"id":11091,"date":"2024-01-22T01:37:59","date_gmt":"2024-01-22T00:37:59","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=11091"},"modified":"2024-01-22T01:37:59","modified_gmt":"2024-01-22T00:37:59","slug":"czy-to-naprawde-medea","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2024\/01\/22\/czy-to-naprawde-medea\/","title":{"rendered":"Czy to naprawd\u0119 Medea?"},"content":{"rendered":"\n<p>Simon Stone uwsp\u00f3\u0142cze\u015bni\u0142 <em>Mede\u0119<\/em> Cherubiniego (premiera w Operze Narodowej jest przeniesieniem z Festiwalu Salzburskiego w 2019 r.). Ale przy okazji zrobi\u0142 z niej zupe\u0142nie inn\u0105 posta\u0107.<\/p>\n\n\n\n<!--more-->\n\n\n\n<p>Nie jest to posta\u0107 z mitu ani z dramatu Eurypidesa, pot\u0119\u017cna czarownica, wnuczka Heliosa, lecz po prostu zwyk\u0142a zdradzona kobieta. Ju\u017c na uwerturze wy\u015bwietlany jest film, w kt\u00f3rym pokazane jest pozornie szcz\u0119\u015bliwe \u017cycie rodzinne Medei, Jazona i ich dw\u00f3ch synk\u00f3w. P\u00f3\u017aniej ona odwozi samochodem dzieci do szko\u0142y, wraca i&#8230; widzi Jazona w obj\u0119ciach blondynki. Odwraca si\u0119 na pi\u0119cie i odchodzi. Bana\u0142 nad bana\u0142ami.<\/p>\n\n\n\n<p>Akcja opery rozpoczyna si\u0119 przygotowaniami do \u015blubu Jazona i Dirce (u Eurypidesa Kreuzy). Medea, jak si\u0119 okazuje, jest nie tylko zdradzon\u0105, ale te\u017c Obc\u0105, kt\u00f3ra wyp\u0119dzona przez niewiernego m\u0119\u017ca &#8211; wygl\u0105da to tak, jakby on zawini\u0142, a j\u0105 za to ukarano &#8211; wr\u00f3ci\u0142a do ojczyzny (a mityczna Medea nie mog\u0142a przecie\u017c wr\u00f3ci\u0107 do Kolchidy). T\u0119skni jednak i chce by\u0107 blisko niego i dzieci. Tu zrobi\u0119 kolejny spojler: re\u017cyser dopisa\u0142 pomi\u0119dzy scenami monologi Medei dzwoni\u0105cej do Jazona z budki telefonicznej obok kafejki internetowej (strasznie zacofana ta Kolchida, czyli Gruzja)&#8230; W ko\u0144cu Medea przyje\u017cd\u017ca zn\u00f3w (tu odwzorowanie wyj\u015bcia z Lotniska Chopina) i natrafia na Kreona, kt\u00f3ry nie chce jej wpu\u015bci\u0107, ale ostatecznie pozwala jej na pobyt jednodniowy.<\/p>\n\n\n\n<p>Jak wida\u0107, wszystko jest inaczej. Nie ma scen, gdy konfrontuj\u0105 si\u0119 Medea i Jazon, pomniejszona jest rola Neris, opiekunki dzieci i przyjaci\u00f3\u0142ki Medei, a ju\u017c szczytem wszystkiego jest scena \u015blubu, kt\u00f3ra przypomina kiepski serial sensacyjny: Medea na zapleczu daje w \u0142eb kelnerce (przy pomocy Neris zreszt\u0105), przebiera si\u0119 w jej str\u00f3j, wchodzi na sal\u0119, bierze n\u00f3\u017c i morduje Dirce i Kreona, po czym ucieka z synkami &#8211; to ju\u017c w kolejnym filmie. Pakuje ich do samochodu i jad\u0105 przed siebie, a ostatnia scena rozgrywa si\u0119 na stacji benzynowej. Tu troch\u0119 kolejnych absurd\u00f3w: jako \u017ce zosta\u0142 zmieniony spos\u00f3b zamordowania Dirce (w operze Medea wysy\u0142a jej w darze zatrut\u0105 szat\u0119), wykre\u015blona jest scena Neris i Medei, gdzie jest o tym mowa, i w efekcie ta druga musi od\u015bpiewa\u0107 pod rz\u0105d par\u0119 d\u0142ugich i forsownych arii. Ponadto wci\u0105\u017c nie mo\u017ce si\u0119 zdecydowa\u0107, czy zabi\u0107 te swoje dzieci, czy nie, wi\u0119c trzyma je w samochodzie &#8211; i gdy pojawia si\u0119 t\u0142um z Jazonem, ostatecznie dochodzi do <a href=\"https:\/\/pl.wikipedia.org\/wiki\/Samob%C3%B3jstwo_rozszerzone\">samob\u00f3jstwa rozszerzonego<\/a>: Medea wsiada i truje si\u0119 razem z dzie\u0107mi (prof. Monika P\u0142atek nazywa to zab\u00f3jstwem suicydalnym; nie jestem prawniczk\u0105, ale wydaje mi si\u0119, \u017ce dotyczy to raczej przypadku, gdy kto\u015b najpierw zabija innych, a potem siebie, a nie jednocze\u015bnie). Przypomn\u0119, \u017ce u Eurypidesa bohaterka ucieka na rydwanie Heliosa, u Cherubiniego &#8211; zst\u0119puje do piekie\u0142. Tak wi\u0119c zmieniony jest tu &#8222;sens moralny&#8221; w stosunku do obu tych dzie\u0142.<\/p>\n\n\n\n<p>Rozumiem ide\u0119, kt\u00f3ra przy\u015bwieca\u0142a spektaklowi, ale jest ona niekonsekwentna. Medea, gdy zostaje \u017con\u0105 Jazona, ma ju\u017c za sob\u0105 par\u0119 zbrodni, a przede wszystkim zdrad\u0119 w\u0142asnego kraju przez u\u0142atwienie Jazonowi zdobycia Z\u0142otego Runa. U Stone&#8217;a jest biedn\u0105 dyskryminowan\u0105 zar\u00f3wno ze wzgl\u0119du na p\u0142e\u0107, jak i obco\u015b\u0107; w efekcie mamy stan\u0105\u0107 po jej stronie. Ale przecie\u017c w ostatnich efektownych ariach wraca jej moc m\u015bciwej czarownicy. Nic si\u0119 tu nie zgadza.<\/p>\n\n\n\n<p>Najwa\u017cniejsze jednak, \u017ce daje to pole do popisu &#8211; najwi\u0119ksze &#8211; dla Izabeli Matu\u0142y, kt\u00f3ra unosi ca\u0142y spektakl i jest po prostu znakomita. Co do pozosta\u0142ych r\u00f3l, \u015bwietny jest te\u017c Rafa\u0142 Siwek jako Kreon. Przed spektaklem zapowiedziano niedyspozycj\u0119 wykonawcy partii Jazona, Hiszpana Airama Hernandeza, kt\u00f3remu rzeczywi\u015bcie co\u015b szwankowa\u0142o, ale s\u0142ycha\u0107 by\u0142o, \u017ce ma on naprawd\u0119 \u0142adny g\u0142os (to trudna, wysoka partia); podobnie z Joann\u0105 Moskowicz w roli Dirce. Dobra te\u017c by\u0142a El\u017cbieta Wr\u00f3blewska jako Neris. \u015awietnie spisa\u0142 si\u0119 ch\u00f3r; z orkiestr\u0105 bywa\u0142o r\u00f3\u017cnie, jak to na premierze. Szybkie tempa, kt\u00f3re nadawa\u0142 Patrick Fournillier, mnie akurat odpowiada\u0142y, bo muzyka Cherubiniego, cho\u0107 pompatyczna i dramatyczna, jest te\u017c nu\u017c\u0105ca przez swoj\u0105 prostot\u0119 i schematyczno\u015b\u0107. Ale c\u00f3\u017c, pisa\u0142 tak, jak czas wymaga\u0142.<\/p>\n\n\n\n<p>Jeszcze spektakle 24, 26 i 28 stycznia &#8211; i tytu\u0142 schodzi ze sceny. Wi\u0119cej nie wr\u00f3ci &#8211; to wydarzenie jednorazowe.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Simon Stone uwsp\u00f3\u0142cze\u015bni\u0142 Mede\u0119 Cherubiniego (premiera w Operze Narodowej jest przeniesieniem z Festiwalu Salzburskiego w 2019 r.). Ale przy okazji zrobi\u0142 z niej zupe\u0142nie inn\u0105 posta\u0107.<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/11091"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=11091"}],"version-history":[{"count":1,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/11091\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":11092,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/11091\/revisions\/11092"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=11091"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=11091"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=11091"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}