
{"id":11247,"date":"2024-05-11T23:17:57","date_gmt":"2024-05-11T21:17:57","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=11247"},"modified":"2024-05-11T23:17:57","modified_gmt":"2024-05-11T21:17:57","slug":"amsterdamczycy-pod-finem","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2024\/05\/11\/amsterdamczycy-pod-finem\/","title":{"rendered":"Amsterdamczycy pod Finem"},"content":{"rendered":"\n<p>Wychodz\u0105c dzi\u015b z koncertu w NOSPR powiedzia\u0142am: je\u015bli s\u0142ucha\u0107 Brucknera, to w takich wykonaniach. W gorszych nie ma sensu.<\/p>\n\n\n\n<!--more-->\n\n\n\n<p><em>V Symfonia<\/em> jest specyficzna, jakby bardziej \u015bcis\u0142a, skonstruowana. Wspomina\u0142am kiedy\u015b, \u017ce u Brucknera przeszkadzaj\u0105 mi cz\u0119sto jakie\u015b niezborno\u015bci w formie, z kt\u00f3rych powodu nie zawsze wiem, o co mu akurat chodzi\u0142o (Eugeniusz Knapik powiedzia\u0142 w\u0142a\u015bnie, \u017ce kto lubi Schuberta, musi lubi\u0107 Brucknera i odwrotnie &#8211; w moim przypadku to si\u0119 nie sprawdza). W <em>V Symfonii<\/em> tak do ko\u0144ca nie jest, cho\u0107 np. w <em>Scherzu<\/em> te\u017c s\u0105 jakie\u015b przeskoki nastroj\u00f3w, nagle pojawia si\u0119 laendler ju\u017c jakby zapowiadaj\u0105cy Mahlera, ale szybko znika, chwilami ma si\u0119 wra\u017cenie jakiego\u015b kola\u017cu. Ale powroty g\u0142\u00f3wnych temat\u00f3w s\u0105 rozplanowane, a pocz\u0105tek fina\u0142u przypomina troch\u0119 ten z <em>IX Symfonii<\/em> Beethovena, tyle \u017ce tu reminiscencje temat\u00f3w z poprzednich cz\u0119\u015bci przerywane s\u0105 przez sarkastyczny motyw w klarnecie (\u015bwietny klarnecista!), kt\u00f3ry ostatecznie staje si\u0119 tematem fugi. Od skradaj\u0105cego si\u0119 pizzicata do pot\u0119\u017cnej blachy &#8211; ten utw\u00f3r operuje skrajno\u015bciami. Moim zdaniem Concertgebouw pod dyrekcj\u0105 Klausa M\u00e4kel\u00e4 zagra\u0142a t\u0119 symfoni\u0119 znakomicie, zreszt\u0105 sala natychmiast zerwa\u0142a si\u0119 do stojaka. Ale ju\u017c wychodz\u0105c s\u0142ysza\u0142am zdania, \u017ce nie wszyscy byli zadowoleni z interpretacji &#8211; to zapewne podobna przyczyna jak w przypadku <a href=\"https:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/2019\/01\/16\/lso-z-rattlem-po-raz-pierwszy-w-polsce\/\">LSO z Simonem Rattlem<\/a>, bo amsterdamska orkiestra te\u017c ma raczej jasne brzmienie.<\/p>\n\n\n\n<p>Do roboty kompozytorskiej mo\u017cna tu mie\u0107 naprawd\u0119 szacunek: fugi, chora\u0142y, przetworzenia, wszystko kunsztowne. Ale kiedy wychodzili\u015bmy z <strong>60jerzym<\/strong>, rozmawiali\u015bmy o tym, czemu ta muzyka tak mnie nie bierze, i tym razem dosz\u0142am do wniosku, \u017ce jest zimna. Nie wzrusza. Podszed\u0142 do nas w tym momencie mi\u0142y pan i powiedzia\u0142 &#8222;pani redaktor chyba tak lubi Brucknera, jak Sibeliusa&#8221;. Co\u015b w tym jest. Owszem, zdarzaj\u0105 si\u0119 i u Brucknera wzruszaj\u0105ce momenty, np. wolna cz\u0119\u015b\u0107 <em>VII Symfonii<\/em>, ta, od kt\u00f3rej m\u0142ody Skrowaczewski we Lwowie dosta\u0142 gor\u0105czki. Ale tu ich nie ma. No i zgadza si\u0119, powiedzia\u0142a potem Joanna Wnuk-Nazarowa, kt\u00f3ra z kolei bardzo Brucknera lubi, bo ta muzyka nie ma wzrusza\u0107, ma by\u0107 kosmiczna, boska &#8211; Bruckner by\u0142 bardzo wierz\u0105cy. Fakt.<\/p>\n\n\n\n<p>Tak czy siak, wspaniale jest s\u0142ucha\u0107 orkiestry, kt\u00f3ra gra do tego stopnia bez skazy. M\u0142ody dyrygent jest bardzo na Zachodzie modny: jest szefem Filharmonii w Oslo i Orchestre de Paris, w Concertgebouw jest g\u0142\u00f3wnym go\u015bcinnym dyrygentem i obejmie j\u0105 w sezonie 2027\/8, dok\u0142adnie w tym samym czasie, gdy zostanie szefem Chicago Symphony. A jeszcze na dodatek gra na wiolonczeli. Kiedy on to wszystko d\u0105\u017cy, trudno powiedzie\u0107. Ale naprawd\u0119 jest \u015bwietny.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Wychodz\u0105c dzi\u015b z koncertu w NOSPR powiedzia\u0142am: je\u015bli s\u0142ucha\u0107 Brucknera, to w takich wykonaniach. W gorszych nie ma sensu.<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/11247"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=11247"}],"version-history":[{"count":1,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/11247\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":11248,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/11247\/revisions\/11248"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=11247"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=11247"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=11247"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}