
{"id":11436,"date":"2024-09-14T00:34:30","date_gmt":"2024-09-13T22:34:30","guid":{"rendered":"https:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=11436"},"modified":"2024-09-14T12:08:02","modified_gmt":"2024-09-14T10:08:02","slug":"final-10-dni-muzyki-ukrainskiej","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2024\/09\/14\/final-10-dni-muzyki-ukrainskiej\/","title":{"rendered":"Fina\u0142 10. Dni Muzyki Ukrai\u0144skiej"},"content":{"rendered":"\n<p>Koncert Kameraty Kijowskiej pod batut\u0105 Romana Rewakowicza przyni\u00f3s\u0142, podobnie jak ca\u0142y festiwal, troch\u0119 prawdziwych odkry\u0107.<\/p>\n\n\n\n<!--more-->\n\n\n\n<p>Nie by\u0142am niestety na wcze\u015bniejszych dw\u00f3ch koncertach, ale mo\u017cna ich wys\u0142ucha\u0107 na YouTube. Na razie zapozna\u0142am si\u0119 z <a href=\"https:\/\/www.youtube.com\/watch?v=yHp7bpnNTQU\">koncertem pierwszym<\/a>, kt\u00f3ry odby\u0142 si\u0119 pi\u0119\u0107 dni temu, akurat w tym czasie, kiedy mia\u0142 miejsce fina\u0142 ChiJE. Gra\u0142o Chromatophonic Trio, z\u0142o\u017cone ze wspania\u0142ych, wra\u017cliwych muzyk\u00f3w, kt\u00f3rymi s\u0105 znani nam z innych solowych i kameralnych kontekst\u00f3w skrzypaczka Roksana Kwa\u015bnikowska, wiolonczelista Marcel Markowski i pianista Andrzej Kara\u0142ow. Dzi\u0119ki nim jeszcze atrakcyjniej zabrzmia\u0142y dzie\u0142a Wiktora Kosenki i Walentyna Sylwestrowa. Ten pierwszy (1896-1938) by\u0142 jeszcze ca\u0142kowicie zanurzony w romantyzmie i jego <em>Trio fortepianowe D-dur &#8222;Klasyczne&#8221;<\/em> brzmia\u0142o jak dalszy ci\u0105g Brahmsa. Bardzo porz\u0105dnie napisana muzyka. Natomiast niezwykle ciekawy by\u0142 utw\u00f3r Sylwestrowa &#8211; <em>Drama<\/em> z 1971 r., ilustruj\u0105ca przemian\u0119 wewn\u0119trzn\u0105 kompozytora, kt\u00f3ra odbywa\u0142a si\u0119 w tym okresie. To przedziwny kola\u017c awangardy, dodekafonii a la Webern i moment\u00f3w tonalnych. Tak jakby kilka osobowo\u015bci na przemian pr\u00f3bowa\u0142y doj\u015b\u0107 do g\u0142osu. Fascynuj\u0105ce. A zako\u0144czenie&#8230; nie ma co opowiada\u0107, to trzeba zobaczy\u0107.<\/p>\n\n\n\n<p>Dzi\u015b us\u0142yszeli\u015bmy dzie\u0142a wsp\u00f3\u0142czesnych trzech generacji, od najm\u0142odszej do starszej. Zaledwie 26 lat ma Jurij Pikusz z Dniepru, u kt\u00f3rego organizator festiwalu, Fundacja Pro Musica Viva, zam\u00f3wi\u0142a utw\u00f3r. Jest ju\u017c laureatem paru konkurs\u00f3w kompozytorskich i jego utwory by\u0142y wykonywane na ukrai\u0144skich festiwalach muzyki wsp\u00f3\u0142czesnej, ale te\u017c w zesz\u0142ym roku na wyspie Uznam. Nowe dzie\u0142o nosi tytu\u0142 <em>Escape Velocity<\/em>, kt\u00f3ry wydaje si\u0119 ma\u0142o adekwatny: utw\u00f3r jest nieustaj\u0105cym ruchem zmiennych harmonii i rytm\u00f3w, ale kojarzy si\u0119 raczej z p\u0119dem, przyspieszaj\u0105cym i zwalniaj\u0105cym, ni\u017c z ucieczk\u0105. W ka\u017cdym razie dzie\u0142o jest atrakcyjne i kompozytor (obecny na sali) zosta\u0142 bardzo ciep\u0142o przyj\u0119ty.<\/p>\n\n\n\n<p>Zoltan Almaszi, rocznik 1975, znany jest tu ju\u017c z wielu wykona\u0144 swoich utwor\u00f3w, tak\u017ce sam nieraz wyst\u0119powa\u0142 jako wiolonczelista (gra\u0142 te\u017c dzi\u015b w orkiestrze). Jego <em>Concerto grosso nr 4 &#8222;Pory roku&#8221; <\/em>na skrzypce i orkiestr\u0119 kameraln\u0105 pochodz\u0105 sprzed 13 lat i bynajmniej nie nawi\u0105zuj\u0105 do koncert\u00f3w Vivaldiego, lecz s\u0105 w\u0142asn\u0105 wizj\u0105 w charakterystycznym dla tego tw\u00f3rcy rozbrajaj\u0105co eklektycznym stylu. Tradycyjny niemal walczyk s\u0105siaduje z ilustracyjno\u015bci\u0105 (najbardziej zaskakuje cz\u0119\u015b\u0107 <em>Kie\u0142kowanie<\/em>, oparte na brzmieniach uderzania w pud\u0142a rezonansowe instrument\u00f3w, kt\u00f3re rzeczywi\u015bcie mog\u0105 si\u0119 kojarzy\u0107 z wzrastaniem ro\u015bliny). Solistk\u0105 by\u0142a Bohdana Piwnenko, kt\u00f3ra pe\u0142ni te\u017c funkcj\u0119 dyrektorki naczelnej i artystycznej Kijowskiej Kameraty.<\/p>\n\n\n\n<p>Druga cz\u0119\u015b\u0107 koncertu by\u0142a dla mnie prawdziwym odkryciem i to tym bardziej zaskakuj\u0105cym, \u017ce zna\u0142am kompozytora. O\u0142eksandr Kozarenko, urodzony w 1963 r. w Ko\u0142omyi w rodzinie \u0142emkowskiej, nie tylko kompozytor, ale te\u017c pianista i muzykolog, zmar\u0142 w zesz\u0142ym roku i nie by\u0142 ofiar\u0105 wojny, lecz covidu. Pozna\u0142am go w 1995 r. na pierwszej edycji lwowskiego festiwalu Kontrasty &#8211; wtedy by\u0142 trzydziestoparoletnim Sasz\u0105, a jego muzycznym bogiem (tak si\u0119 wyrazi\u0142) by\u0142 Lutos\u0142awski. Wszystkie utwory wykonane dzi\u015b pochodzi\u0142y jednak z wcze\u015bniejszych lat i maj\u0105 w sobie co\u015b niezwykle \u015bwie\u017cego. <em>Irmolohion<\/em> na orkiestr\u0119 smyczkow\u0105 wydaje si\u0119 najbardziej tradycyjny, ale sam pomys\u0142 wzi\u0119cia melodii cerkiewnych i &#8222;ubrania&#8221; ich w orkiestrow\u0105 konwencj\u0119 barokowo-klasyczn\u0105 jest do\u015b\u0107 zaskakuj\u0105cy. Kr\u00f3tki, a \u015bwietny jest <em>Konzert-St<em>\u00fc<\/em>ck<\/em> na fortepian, flet i orkiestr\u0119 kameraln\u0105, w kt\u00f3rym te\u017c s\u0105 aluzje do baroku, ale nieoczywiste. Najciekawsze jest <em>Pi\u0119\u0107 pie\u015bni weselnych z Pokucia<\/em> na g\u0142os i orkiestr\u0119 kameraln\u0105, w kt\u00f3rych ludowym \u015bpiewom (znakomita Oksana Nikitiuk) towarzysz\u0105 zaskakuj\u0105ce zestawienia brzmie\u0144; w tym np. na\u015bladowanie brzmienia cymba\u0142\u00f3w przez preparacj\u0119 fortepianu. Na koniec kr\u00f3tki hit: jazzuj\u0105ca <em>Sinfonia estravaganza<\/em>. Naprawd\u0119 nie wiedzia\u0142am, \u017ce to by\u0142 tak interesuj\u0105cy kompozytor.<\/p>\n\n\n\n<p>Mia\u0142am te\u017c by\u0107 we wtorek <a href=\"https:\/\/www.youtube.com\/watch?v=AOZr6eqG_1U\">na koncercie ch\u00f3ralnym<\/a>, ale nieoczekiwanie okaza\u0142o si\u0119, \u017ce tego samego wieczoru jest te\u017c koncert Festiwalu w Krzy\u017cowej, na kt\u00f3rym obieca\u0142am by\u0107 jeszcze latem &#8211; pocz\u0105tkowo by\u0142 planowany dzie\u0144 p\u00f3\u017aniej. Mia\u0142 on miejsce na Zamku Kr\u00f3lewskim; po raz pierwszy nie w hucz\u0105cym Ko\u015bciele Ewangelicko-Augsburskim. Ten festiwal tak\u017ce odby\u0142 si\u0119 w tym roku po raz dziesi\u0105ty, cho\u0107 trudno je por\u00f3wnywa\u0107 &#8211; Dni Muzyki Ukrai\u0144skiej mia\u0142y d\u0142u\u017csze przerwy, ich pierwsza edycja mia\u0142a miejsce \u0107wier\u0107 wieku temu. Krzy\u017cowa jest co roku. Tym razem po raz pierwszy uda\u0142o si\u0119 transmitowa\u0107 ten koncert w radiowej Dw\u00f3jce, a wcze\u015bniej <a href=\"https:\/\/www.polskieradio.pl\/8\/4756\/Artykul\/3420365,Krzyzowa-wies-z-bogata-historia\">zrobi\u0107 reporta\u017c<\/a> i <a href=\"https:\/\/www.polskieradio.pl\/8\/5343\/Artykul\/3423760,tworca-festiwalu-krzyzowamusic-nikt-tu-nie-znaczy-wiecej-niz-inni\">przeprowadzi\u0107 par\u0119 rozm\u00f3w<\/a>. Przypomn\u0119 jeszcze, <a href=\"https:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/2022\/09\/05\/z-milosci-do-kameralistyki\/\">czym to jest<\/a>, i dodam, \u017ce festiwal znalaz\u0142 si\u0119 w momencie, w kt\u00f3rym potrzebne s\u0105 zmiany, a tak\u017ce zabezpieczenie finansowania &#8211; i w og\u00f3le jaki\u015b pomys\u0142 na nie. Zbyt wa\u017cna z wielu wzgl\u0119d\u00f3w to impreza, by mia\u0142a umrze\u0107 \u015bmierci\u0105 naturaln\u0105.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Koncert Kameraty Kijowskiej pod batut\u0105 Romana Rewakowicza przyni\u00f3s\u0142, podobnie jak ca\u0142y festiwal, troch\u0119 prawdziwych odkry\u0107.<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/11436"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=11436"}],"version-history":[{"count":2,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/11436\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":11439,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/11436\/revisions\/11439"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=11436"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=11436"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=11436"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}